Tabula Sara

12

Kinga i Agata były dobrymi przyjaciółkami. Nie przeszkadzało to jednak pierwszej pożądać córki drugiej, Sary. Pierwszy raz poczuła to coś do niej, gdy przyłapała ją w łazience na masturbacji. Do dziś pamiętała szeroko rozwarte nogi dziewczyny, jej nagie, spiczaste piersi i łono, które próbowała nieudolnie zakryć. Od tego czasu tylko szukała okazji, by znów ją tak zobaczyć, a także – czego nie była w stanie ukrywać przed sobą – ją posiąść. Brakowało jej tylko pretekstu. Córka Agaty była bowiem pełnoletnia i nie miała nigdy poważniejszego związku. A także – z tego, co wiedziała przyjaciółka jej matki – była dziewicą.

Okazja nadarzyła się w pół roku później, gdy w mieszkaniu Agaty był remont, a ona sama wyjechała gdzieś w delegacji i poprosiła Kingę, by przenocowała Sarę przez jakiś tydzień. Kobieta nie śmiała oczywiście odmówić. Kiedy dziewczyna była w domu, wykorzystywała każdą możliwą okazję, by dać jej sygnał, że jej pragnie. Bezskutecznie. Aż wreszcie – któregoś wieczora – Kinga postawiła wszystko na jedną kartę i zaproponowała im obu film. Tylko ona wiedziała, że jest to w zasadzie porno… i pozwoliła żyć młodszej w błogiej nieświadomości, zwłaszcza że ta ostatnia z chęcią się zgodziła. Starsza przygotowała im obu kolację i zadbała o odpowiednią iluminację, zasłaniając zasłony i zapalając świece. W ich świetle usiadły przed telewizorem, zapadając się w miękkiej kanapie. Kinga nacisnęła znaczek play i sięgnęła po kieliszek wina. Siedziała w samym szlafroku, z nogą założoną na nogę. Pod spodem nie miała niczego. Z kolei dziewczyna była w piżamie, choć pod kocem.

Film zaczął się niepozornie. Opowiadał historię dwóch kobiet, z których jedna (brunetka) podczas burzowego dnia przemokła do suchej nitki, nie mając gdzie ukryć się przed deszczem. Na domiar złego przejechał obok niej samochód i ochlapał ją. Samochód należał do drugiej (blondynki), która zatrzymała się i zaproponowała, że zabierze pierwszą do siebie, żeby mogła przeczekać burzę. Ot, historia prosta jak budowa cepa. Już w domu blondynka zaproponowała poszkodowanej, aby się wysuszyła i założyła coś na zmianę. Potem pod jakimś pretekstem zastała ją nagą i uwiodła.

Sara oglądała to najpierw niewzruszenie, później jednak, gdy zaczęła się scena seksu, zaczęła się wiercić pod kocem. Kinga obserwowała ją spod przymkniętych powiek. Udała, że śpi, z narastającym podnieceniem czekając, co zrobi dziewczyna. Ona z kolei upewniła się, że jej towarzyszka odeszła do krainy Morfeusza, i zsunęła z siebie koc. Okazało się, że zdążyła już ściągnąć spodnie od piżamy. Palcami jednej ręki przebierała po pokrytym gęstymi włosami łonie, co jakiś czas wywołując charakterystyczne „packanie”. Drugą ręką ścisnęła pierś. Na filmie dwie kobiety skrzyżowały ze sobą nogi i ocierały się o siebie swoimi sromami w akompaniamencie dzikich jęków. I kiedy już Sara uniosła biodra do góry, a jej oddech znacznie przyspieszył, starsza kobieta ocknęła się gwałtownie i spojrzała z udanym zaskoczeniem na nią. Dziewczyna krzyknęła i naciągnęła szybko na siebie spodenki, podobnie uczyniwszy z koszulką.

– Przepraszam, ja… – wyjąkała, przerażona.

– Nie szkodzi. Nie ma się czego wstydzić. Naprawdę – uspokoiła ją Kinga, na co młodsza zmierzyła ją niedowierzającym wzrokiem. – Widzę, że film Ci się podobał… chciałabyś spróbować tego z prawdziwą kobietą? – dodała, widząc, jak przyłapana się czerwieni.

– Ja… ja nie wiem, co o tym myśleć. Gdyby kiedykolwiek ktoś znajomy się dowiedział… – odparła niepewnie.

– Ależ nikt się nie musi o niczym dowiadywać. Niech to pozostanie naszą słodką tajemnicą – wymruczała starsza i znalazła się nad nią. Przez chwilę trwały tak, mierząc się wzrokiem – Kinga pożądliwym, Sara przerażonym – i muskając rozgrzanymi oddechami, aż wreszcie pierwsza nachyliła się nad drugą i ująwszy jej głowę, pocałowała. Pierwszy pocałunek był krótki. Dziewczyna zaraz oderwała się od niej i jęknęła:

– Nie… ja jestem dziewicą.

To wyznanie nie zaskoczyło Kingi, która słyszała o tym już wcześniej:

– Nie szkodzi. Obiecuję, że nie ruszę nawet twojej błony – i gestem pokazała, by uwiedziona odsłoniła górne partie ciała. Dziewczyna posłusznie ściągnęła koszulkę, uwalniając małe, choć kształtne piersi. Kinga nie mogła się powstrzymać. Przysunęła się do niej i ujęła jedną w dłoń. Sutki zdążyły nabrzmieć od ich pikantnej rozmowy. Spojrzała młodszej w oczy i dostrzegła w nich przyzwolenie. Wzięła w rękę drugą pierś, po czym ścisnęła obie, zostawiając na nich niewielką malinkę. Później chwyciła drobne dłonie Sary i skierowała je na swój biust. Ta zadrżała, ale objęła o wiele większe półkule kobiety, nic więcej jednak z nimi nie robiąc. Po prostu nie wiedziała, co ma robić.

– Poliż mnie po nich – poinstruowała ją partnerka, a ona nieśmiało zbliżyła się do nich i zaczęła wodzić językiem od dużych, brązowych sutków po przestrzeń między nimi. Kinga zamruczała i przycisnęła ją do siebie. Wiedziała, że jak na razie młodsza nie wykaże własnej inicjatywy. Też tak miała na samym początku. Musiała ją jednak przekonać, że nie ma nic do stracenia… Teraz ujęła jej twarz w dłonie i znowu ucałowała. Sara zacisnęła najpierw usta, później jednak podjęła pocałunek, wpuszczając wijący się język kochanki. Trwały tak chwilę, aż wreszcie starsza obróciła ją i zajęła się ściąganiem jej spodenek. Zsunęły się powoli z kształtnych bioder, aby odsłonić pośladki, które zacisnęły się wstydliwie, i nabrzmiałą kobiecość. Młodsza mimowolnie zasłoniła ją ręką.

– Nie musisz się wstydzić – mruknęła Kinga i odsunęła dłoń, przytykając nos do zarośniętego dziewczyny. Ta zadrżała i spojrzała na nią z mieszanką odrazy i zaskoczenia. – Masz piękną cipkę – zawyrokowała kobieta, wędrując jednak wyżej, ku pupie Sary. Rozchyliła jej pośladki, docierając do najintymniejszych rejonów. Musnęła spocony rowek gorącym oddechem, a jej partnerka zadrżała, stękając:

– Nie… nie t-tam.

– Nawet nie wiesz, co tracisz, kiedy zapominasz o tym miejscu. Muszę cię wiele o nim nauczyć. Wypnij się – odpowiedziała stanowczo uwodzicielka. Przez chwilę dziewczyna trwała we wstydliwym bezruchu, jakby nie mogąc się zdecydować, aż wreszcie powzięła decyzję. Łokcie oparła na łóżku, twarz przycisnęła do rozgrzanej pościeli i pozwoliła kochance na wszelkie działania na dotąd nieznanym terenie. W myślach czuła wstręt do siebie, ale dobrze wiedziała, że oprzeć się Kindze – to jak oprzeć się lawinie, będąc przywiązaną do drzewa. Nie. Nie była w stanie.

Kobieta tymczasem pożerała wzrokiem jej pupę. Była nieduża, zgrabna, a przede wszystkim jędrna. Nieliczne włoski odcinały się od chropowatej skóry, teraz lśniącej miłosnym potem. Tak… chciała ją pieścić. Językiem, palcami, całym ciałem… straciła panowanie nad sobą, gdy dostrzegła pofałdowany pierścień odbytu, który zaciskał się lekko pod jej oddechem. Jej usta wpiły się w podwoje dziewczyny, kiedy nos miał wciąż w pamięci zapach jej cipki, teraz toczącej wielkie ilości soków.

– Nie przestawaj… – jęknęła Sara z pełną aprobatą. Zapomniała o wstydzie, o tym, gdzie (i kto) ją właśnie dotykał. Liczył się tylko ten śliski języczek, który łaskotał jej dziurkę delikatną pieszczotą, choć jednocześnie tak stymulującą, że myślała, iż do orgazmu wystarczy ledwie liźnięcie. Nie wiedziała, jak bardzo się myli, zwłaszcza że po chwili poczuła tam coś zupełnie innego. Palec. W pierwszej chwili obróciła się, by obrzucić partnerkę pełnym wyrzutu spojrzeniem, jednak napotkawszy jej płonący wzrok, zmiękła i poddała się kolejnym igraszkom.

– Nie wstydź się… pokażę ci, ile można zdziałać samą ręką. Rozluźnij się… będę twoją nauczycielką – mruknęła starsza, ponownie widząc niepewność młodszej. I rychło jej palec zaczął masować zwieracz dziewczyny, która cicho postękiwała. Aż wreszcie zaniósł do środka żagiew oświaty. Kinga nigdy nie sądziła, że seks z kobietą zupełnie niedoświadczoną sprawi jej taką przyjemność. A jednak – czuła, że Sara jest jeszcze niezapisaną kartą, którą będzie mogła zapisać całkiem po swojemu. Fakt, że była znacznie młodsza, tylko dodawał wszystkiemu pikanterii. Poczuwając się wielce do roli mentorki, kobieta dołożyła drugi palec, starając się jednak robić to delikatnie, by nie sprawić dziewczynie niepotrzebnego bólu i nie zniechęcić jej na starcie. Zwieracz zacisnął się na jej palcach. Poczekała, aż się rozluźni, i zaczęła lekko poruszać palcami. W środku było ciasno i mokro. Gdy jednak zrobiło się wystarczająco dużo miejsca, do dwóch palców dołączył palec trzeci. Sara zacisnęła pośladki, czując silniejsze doznania. Wcisnęła twarz jeszcze mocniej w pościel, pojękując.

– Poliż mnie tam – wydyszała, a Kinga nie wierzyła własnym uszom. Chyba wreszcie dziewczyna zyskała chęć do nauki. Tym lepiej… zniżyła usta ku jej kroczu, by rozpocząć nową lekcję. Zarośnięta cipka lśniła w świetle świecy. Z nabrzmiałej łechtaczki zwisała nitka śluzu. Zlizała ją, a jej partnerka zatrzęsła się jak galareta. Zaraz potem ucałowała nabrzmiałą łechtaczkę i językiem powiodła wyżej, po małych i kształtnych wargach sromowych. I jeszcze wyżej, po skórze dzielącej kobiecość od odbytu, po czym – zahaczając o ten drugi – zjechała z powrotem na dwa nabrzmiałe płatki i włożyła mokry narząd pomiędzy. Włosy łonowe Sary łaskotały ją po twarzy. Z kolei jęki pieszczonej niemal zamieniły się w krzyki. Obie nie dbały jednak o to, czy ktoś je usłyszy… namiętność była w stanie zagłuszyć wszystko.

Starsza wpijając się wciąż w cipkę młodszej, sięgnęła wolną ręką ku jej piersi i ścisnęła twardy sutek. Drugą coraz szybciej penetrowała jej odbyt, który już dawno przestał stawiać opór. I wreszcie poczuła (a może usłyszała), że dziewczyna dochodzi. Nie chcąc tak szybko kończyć sprawy, oderwała się od jej krocza, oblizując się z jej soków – te spływały jej po ustach, policzkach i brodzie. Ich kwaśno-słony smak, jeszcze bardziej ją podniecił. Wyciągnęła palce z pupy partnerki i je również oblizała. Zdążyły się pokryć słonym odbytniczym śluzem.

– Teraz twoja kolej. Pokaż, ile wyniosłaś z moich nauk – mruknęła do Sary i opadła na plecy, rozkładając nogi. Gestem zaprosiła ją do siebie. W oczach młodszej płonęło odarte już ze wstydu pożądanie. Zbliżyła się i ucałowała kobietę. Najpierw lekko, później jednak coraz zapalczywiej, wkładając w to całe swoje podniecenie. Kinga, obeznana w te klocki, szybko odwzajemniła mokry pocałunek, urozmaicając go swoim językiem. Czuła piersi kochanki przyciśnięte do swoich, ich nabrzmiałe sutki, bijące mocno serce… to nie mogło jednak trwać wiecznie. Ona pierwsza oderwała się od dziewczyny i popchnęła ją lekko do dołu. Ta nie kazała sobie powtarzać. Nie od razu przeszła jednak do rzeczy. Wpierw zaczęła całować stopę kobiety, lekko ssąc każdy z palców, a później przeszła do łydki, minęła kolana, przeszła do ud, do ich wewnętrznej strony… i przeskoczyła na brzuch. Kinga przyjmowała te pieszczoty z mieszanką rozkoszy i zdziwienia. Od kogo się ona tego nauczyła? Bo na pewno nie od niej… Poczuła też w końcu dziką niecierpliwość, gdy Sara dotarła do jej piersi, liżąc je i ściskając, a co jakiś czas delikatnie przygryzając sutek.

I wreszcie zeszła z powrotem między jej nogi, do miejsca, które było rozpalone już do granic możliwości. Starsza spojrzała w dół i ujrzawszy tam twarzyczkę młodszej, myślała, że dojdzie od samego widoku. Nozdrza drugiej zafalowały, wciągając ostrą woń podniecenia zmieszaną z lekką nutą moczu.

– Wyliż mnie – jęknęła kobieta ochryple, nie mogąc już dłużej czekać. Dziewczyna chyba też nie mogła, bo wpiła się w jej wygoloną szparkę. Wpierw dość nieumiejętnie, jednak zaraz potem pieszczota nabrała rytmu. Muskała oddechem łechtaczkę, ssała i przygryzała wargi sromowe i wbiegała na chwilę językiem do środka, by w chwilę później wycofać się i zająć pupą. W końcu przeszła już do samej łechtaczki, zalewana coraz większą ilością soków. Plecy Kingi wygięły się w łuk, oddech przyspieszył, z ust wydarł się przeciągły jęk. Przycisnęła rękami głowę kochanki do siebie, byle tylko poczuć mocniej jej szorstki język. Aż wreszcie doszła, podrygując spazmatycznie i karmiąc dziewczynę falami soków. Ta lizała ją jeszcze, by przedłużyć rozkosz, aż wreszcie sama opadła obok i znowu pocałowała, przekazując kobiecie smak jej własnej cipki.

– Byłaś naprawdę świetna… obawiam się jednak, że muszę obronić swój honor – szepnęła starsza, czując na szyi gorący oddech młodszej. – Siądź mi na twarzy.

– Co?… – po jej słowach w Sarę wstąpiła dawna nieśmiałość.

– Siądź śmiało. To nie będzie pierwszy raz, kiedy to robię – uspokoiła ją partnerka. Dziewczyna więc powoli kucnęła nad jej twarzą i zamarła w oczekiwaniu. Kinga chwyciła ją za biodra i pociągnęła niżej, po czym sama wessała się w jej kobiecość. To trwało ledwie chwilę. Gdy zbliżały się do końca, jej kochanka zaczęła się poruszać, wcierając śluz w twarz. I wreszcie doszła, wyciągając się jak struna i zaciskając palce na jej piersiach.

– Koniec lekcji – oznajmiła Kindze, gdy już zeszła z jej twarzy i wtuliła się w jej ciało. – Jutro pierwszy egzamin.

I zasnęły obie w tej pozycji, a Sara z poczuciem, że wreszcie lubi naukę.

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen:

One Comment

Dodaj komentarz