Ekstaza w hipnozie

Zejdź głębiej. Jego twarz delikatnie wtuliła się w jej uda. Była idealnie dopasowana. Przez chwilę delektowała się tym uczuciem. Położyła ręce na jego głowie, lekko przeczesując jego włosy, dotykając skóry na jego karku. Przeszedł ją subtelny dreszcz.

Ekstaza w hipnozie
Ekstaza w hipnozie

 – Głębiej. – powiedziała, lekko rozsuwając nogi.

Karolina była terapeutką. Bardzo dobrą terapeutką. Odkąd zajęła się pracą z ludźmi, zawsze szukała nowych dróg, jak lepiej do nich dotrzeć. Zgłębiła już behawiorystyczną, różne szkoły psychologii klasycznej, Gestalt. Z każdej z nich starała się czerpać to, co najskuteczniejsze. Ostatnio zainteresowały ją podejścia mniej naukowe i postanowiła sprawdzić jedno z nich – hipnozę. Tak poznała Marka – intrygującego hipnotyzera, ze znakomitymi referencjami i co okazało się później, bardzo ładnymi dłońmi.

 – Cześć. Czy rozmawiam z Markiem z hipnozy w praktyce?

 – Dzień dobry. Tak, to ja, w czym mogę pomóc?

 – Chciałam nauczyć się hipnozy.

Poznali się kilka tygodni. Pewnego dnia po prostu zadzwonił telefon, a ona powiedziała, że chciałaby uczyć się hipnozy. Zaskoczyła go. Zwykle dzwonili do niego ludzie, którzy chcieli pozbyć się swoich problemów, bez pracy własnej czy własnego wysiłku. Nie tym razem. Zadzwoniła ona. Jej ciepły, ale bardzo zdecydowany głos, od razu przykuł jego uwagę. Powiedziała, że chce nauczyć się hipnozy. Marek na co dzień nie uczył, a jedynie praktykował, ale determinacja w jej głosie sprawiła, że zgodził się od razu. Spotkali się dwa dni później i spotykali się dwa, czasem trzy razy w tygodniu.

Karolina chłonęła wiedzę jak gąbka. Nauczył ją jak indukować stan relaksu, wprowadzać w strumień wspomnień, zmieniać stany emocjonalne i łączyć je z nowymi bodźcami. Była bardzo pojętna i zaangażowana.

Usłyszał dzwonek do drzwi.

– Cześć. – przywitała go uśmiechnięta jak zawsze.

To był piękne wiosenne popołudnie. Marek czekał na nią w swoim mieszkaniu, gdzie mieli swoje sesje. Otworzył drzwi, zobaczył burzę jej falowanych loków i szeroki uśmiech. Ubrana była w prostą, jasną, króciutką sukienkę w paski.

 – Cześć. Jak minął tydzień?

 – Pracowicie. Ale, muszę się pochwalić. Nasze sesje przynoszą efekty. Pracowałam ostatnio z klientem i faktycznie, udało mi się zmienić jego reakcje emocjonalne, w stosunku do teściowej. Hipnotycznie!

 – Gratuluję!

 – To co dzisiaj robimy?

 – A co byś chciała?

Zawahała się przez chwilę. Jest jeden temat, który fascynuje ją od momentu, kiedy zaczęli się spotykać, a którego nigdy nie poruszali. W zasadzie to są dwa takie tematy – drugim z nich jest Marek. Krótko mówiąc – Marek jej się podobał. Jest intrygujący, inteligentny, przystojny i ma niesamowite dłonie. Czuła ich dotyk wielokrotnie, kiedy pokazywał jej, jak nawiązywać kontakt z klientem i zawsze powodowało to u niej niewyjaśniony dreszcz. Był też pierwszy temat i w jej głowie pojawił się pewien plan.

 – Mam takie pytanie. Są osoby, które chciałyby pracować, nad pewnymi tematami, całkowicie nieświadomie. Czy to możliwe?

 – Jak bardzo nieświadomie?

 – Czy, jeśli oczywiście ktoś się na to zgodzi, jest możliwość wprowadzenia kogoś w stan hipnozy i przeprowadzenie procesu tak, żeby pozostały tylko odczucia, ale żeby nie pamiętał tego co się stało?

Marek zamyślił się na chwilę.

 – W zasadzie. Tak. Wykorzystuje się to najczęściej przy pracy z traumami, w których nie chcemy konfrontować kogoś z bardzo trudnymi wspomnieniami.

 – Nauczysz mnie tego?

 – To wymaga dużo zaufania do osoby prowadzącej proces. Jesteś pewna.

 – Oczywiście!

Karolina otworzyła oczy. Przed nią stały dwie filiżanki z kawą i ciastka ułożone w piramidkę. Siedziała na kanapie, a przed nią, na fotelu siedział Marek.

 – To jest niesamowite. To ja?

 – Tak.

 – Koniecznie musisz mnie tego nauczyć.

 – No dobrze, zacznijmy od początku. – powiedział i pokazał jej nagranie ostatnich dziesięciu minut ich sesji.


10 minut wcześniej

 – Usiądź wygodnie. Pamiętaj, że jesteś w bezpiecznym miejscu i wszystko co będzie się działo, służy Twojemu procesowi. A teraz popatrz na moją rękę.

Marek zaczął wykonywać specyficzne ruchy ręką, które wprawiały ją w stan zawieszenia. Drugą ręką dotknął jej ramienia. Przeszedł ją znajomy, przyjemny dreszcz. Wtedy pierwsza ręka zbliżyła się do jej twarzy.

 – Zaśnij.

Karolina zamknęła oczy i poczuła, że powoli ogarnia ją spokój.

 – A teraz zejdź głębiej, i głębiej, i głębiej. – jego głos był powolny, miarowy i coraz głębszy.

Z każdym kolejnym krokiem widział, że Karolina zagłębia się w spokojne miejsce w swoim umyśle. Słyszał jak jej oddech się uspokaja.

 – Jesteś teraz w bezpiecznym zakątku swojego umysłu. Jak się wybudzisz, nie będziesz pamiętała tego co się wydarzyło, pozostanie jedynie z Tobą przyjemne doświadczenie. A kiedy pstryknę palcami trzy razy, stopniowo wrócisz do świadomości.

Znał ten stan, widział go wielokrotnie i wiedział, że Karolina jest już głęboko.

 – Wstań i podejdź do blatu w kuchni.

Wiedział, że dobrze zna jego mieszkanie i była przy tym blacie wielokrotnie.

 – Na blacie stoi parząca się kawa. Odciśnij ją i przynieś do stołu.

Karolina z łatwością znalazła french press i odcisnęła kawę. Zabrała ją i przyniosła do stołu.

 – Wyobraź sobie stojące przed Tobą naczynia i nalej nam do nich kawy.

Musiał podstawić jej filiżanki, ale poradziła sobie bezbłędnie.

 – Przed Tobą elementy pewnej układanki. A teraz ułóż je tak, jak Ci się podoba.

Była w ciężkim szoku. Oglądała jak nalewa kawę i układa ciastka w piramidkę, nie pamiętając z tego absolutnie niczego.

 – Jak długo może trwać taki proces?

 – Kilkanaście, może kilkadziesiąt minut. Nigdy nie testowałem granic.

 – Czy… Czy mogłabym spróbować?

 – Oczywiście. Pamiętaj, żeby utrzymywać miarowy ton głosu i jeśli chcesz utrzymać ten stan, od czasu do czasu podawać sugestię dla umysłu, o zejściu głębiej.

 – Tak jest!


Marek otworzył oczy. Karolina siedziała przed nim, delikatnie uśmiechnięta. Miał wrażenie jakby minęło dużo czasu, a ona sam był wyjątkowo… rozluźniony? Ogarniała go jakaś wyjątkowa błogość i lekkie zmęczenie.

 – I jak poszło? – zapytał.

 – Poszło doskonale. Jak się czujesz?

 – Bardzo dobrze. Długo mnie nie było?

 – Dłuższą chwilę, chciałam się upewnić, że rozumiem ten proces.

 – Jasne, bardzo dobrze. To pokaż co tam wymyśliłaś.

 Karolina wzięła telefon.

 – Oj. Przepraszam, byłam tak zaaferowana, że nie włączyłam nagrywania.

 – Nic nie szkodzi. To co? Widzimy się w przyszłym tygodniu?

 – Koniecznie. – powiedziała i mrugnęła do niego zalotnie.


45 minut wcześniej

Karolina podniosła rękę tak, jak pokazał jej Marek. Wykonała cały wstępny proces i zobaczyła jak zamykają się jego oczy.

 – Zejdź głębiej, i głębiej, i głębiej. – jej głos również był coraz głębszy i lekko drżący.

Wiedziała czego chce, a teraz ma nad tym pełną kontrolę, dokładnie tak, jak lubi.

 – Wstań.

Marek podniósł się, bez zawahania. Ona też wstała i stanęła tuż przed nim.

 – Przed Tobą stoi posąg z bardzo delikatnego materiału, dotknij go.

Podniósł rękę i delikatnie położył na jej twarzy. Jego dłonie były miękkie i ciepłe. Czuła, jak subtelnie gładzi jej policzek. Lekkie mrowienie zmieniło się w silny dreszcz, biegnący wzdłuż całego jej kręgosłupa.

 – Chodźmy na spacer.

Złapała go za rękę i zaprowadziła w kierunku szerokiej wygodnej kanapy. Usiadła przed nim, a jej krótka sukienka odsłoniła większą część jej zgrabnych nóg.

 – Zejdź głębiej. – powiedziała i pociągnęła go lekko za ręce.

Marek pochylił się.

 – Głębiej.

Uklęknął przed nią.

 – Głębiej

Jego głowa zaczęła się do niej pochylać coraz bardziej, aż dotarła do jej gładkich, złożonych przed nim nóg.

 – Zejdź głębiej.

Jego twarz delikatnie wtuliła się w jej uda. Była idealnie dopasowana. Przez chwilę delektowała się tym uczuciem. Położyła ręce na jego głowie lekko przeczesując jego włosy i dotykając skóry na jego karku. Przeszedł ją kolejny dreszcz.

 – Głębiej. – powiedziała lekko rozsuwając nogi.

Twarz Marka zanurzyła się między jej udami. To było zniewalające. Czuła jego oddech, ciepło jego twarzy, kości policzkowe napierające na jej uda.

Delikatnie przesunęła biodra w jego stronę, aż poczuła jego nos napierający na cienki materiał jej majtek, dokładnie w tym punkcie, w którym chciała.

 – Spotkałeś kotka na swojej drodze, chce się z Tobą przywitać.

Marek zaczął powoli poruszać swoją głową, pocierając jej cipkę nosem, jakby witał się z kotem, doprowadzając ją do coraz większego drżenia.

Przyjemność rozlewająca się po jej łonie była tak silna, że nie chciała dłużej czekać. Karolina złożyła nogi i podniosła delikatnie biodra. Wciąż czując na swoich udach twarz Marka włożyła ręce pod sukienkę i zsunęła z siebie bieliznę.

 – Dostałeś prezent. Deser. Ale musisz go zjeść tak, jak kotek. – mówiąc to znowu rozsunęła nogi.

Poczuła jak jego twarz znowu zagłębia się między jej nogami, ale tym razem nic nie stało mu na przeszkodzie. Najpierw trącił ją nosem, ale już po chwili jego język trafił na jej cipkę. Zaczął ją lizać, a jej świat zawirował. Trzymała jego głowę, kiedy jego język tańczył po jej zakamarkach doprowadzając ją do szaleństwa. A kiedy była już na skraju zdążyła powiedzieć tylko.

 – Głębiej!

Jego język zanurzył się w nią głęboko jak dochodziła, czuła jak jej spazmy zaciskają się na nim, potęgując orgazm.

Oddychała głęboko. Czuła jak jeszcze się w niej porusza, wywołując ostatnie drgania. Przyjemność rozpływała się po całym jej ciele.

Miała jednak dalszy plan. Dziś nauczyła się czegoś o hipnozie, ale chciała nauczyć się jeszcze czegoś o nim.

 – Wstań.

Marek podniósł się z kolan i stanął przed nią.

 – Wyobraź sobie, że jesteś na plaży. Jest piękna pogoda, a Ty nie potrzebujesz tyle ciuchów na sobie.

Marek bez wahania ściągnął koszulkę i rozpiął spodnie. Na sam ten widok przeszedł ją kolejny dreszcz. Ściągnął je pozostając w samych bokserkach. Zrobiła mu miejsce na kanapie.

 – Połóż się na plecach.

Marek położył się wygodnie na kanapie, a Karolina uklęknęła koło jego głowy i pochyliła się do jego ucha.

 – Jesteś całkiem sam, na prywatnej plaży. Słońce zsyła Ci kolejną niespodziankę, a kiedy się nią delektujesz głębiej i głębiej, masz ochotę się dotykać.

Widziała uśmiech na jego twarzy. Jak tylko skończyła mówić podniosła się i uklęknęła ponownie, ale tym razem nad jego twarzą. Jeśli cała sugestia była przekazana prawidłowo, jej plan powinien się udać. Z jednej strony będzie mogła delektować się jego pieszczotami, a z drugiej zobaczy to, na co miała ochotę. Zobaczy jak on robi sobie dobrze.

Podciągnęła lekko sukienkę i opuściła biodra nad jego twarz. Od razu poczuła jak wystawił język i zaczął się nią zajmować. Lubiła tę pozycję, bo mogła łatwo decydować o intensywności doznań. Jednocześnie zobaczyła to na co czekała – jak on sięga ręką do swoich bokserek. Najpierw dotykał się przez nie, lekko się masując, potem włożył rękę do środka i zaczął się dotykać. Jej twarz była bardzo blisko, tak że mogła otrzeć się twarzą, o jego powoli poruszającą się w bokserkach rękę.

Przez chwilę delektowała się tą sytuacją, ale chciała więcej. Podniosła biodra i zobaczyła, że on też przestał poruszać ręką. Dobrze wykonana sugestia.

 – Masz tyle czasu ile chcesz, delektuj się tym powoli. I nie potrzebujesz już bokserek…

Zobaczyła jak podnosi lekko biodra i powoli zsuwa z siebie ostatnią barierę. Był mocno naprężony i sztywny. Ponownie opuściła biodra nad jego twarz. A jego ręka znowu objęła jego penisa. Nie poruszał nią całą, zobaczyła jak powoli porusza tylko jednym palcem i jaki przynosi to efekt. Później zaczął poruszać całą ręką, ale powoli, miarowo. Wszystko zgodnie z jej sugestią. A jednak dało się wyczuć wzbierające w nim podniecenie i momenty kiedy znacznie zwalniał, żeby nie przekroczyć pewnej granicy.

Nie tylko jego podniecenie wzbierało, jego język też czynił znaczące postępy. Trafiał dokładnie tam gdzie chciała. Językiem trącał ją i zataczał kręgi. Powoli, ale metodycznie. Obraz zaczął jej się zamazywać i czuła, że za chwilę nastąpi nieuniknione. Przycisnęła cipkę mocniej do jego twarzy, ale on nie zmienił tempa. Nie była w stanie dłużej wytrzymać i jej ciało zalała kolejna fala przyjemności.

Jak tylko wróciła do siebie zobaczyła, że sam spowolnił dotykanie siebie. Jakby fakt jej przyjemności spotęgował jego doznania. Chciała dowiedzieć się jeszcze więcej, ale do tego potrzebowała więcej koncentracji i innego rodzaju przyjemności. Podniosła znowu biodra.

 – Otrzymasz teraz pomocną dłoń, z którą będziesz kontynuował swoją przygodę. Masz ją poprowadzić. Słońce ześle Ci też inną niespodziankę.

Podłożyła poduszkę pod jego głowę tak, żeby była bardziej pionowo. Teraz jego twarz znajdowała się dokładnie za nią. Opuściła ponownie biodra i poczuła jego język. Tym razem jednak trafiał idealnie w drugą dziurkę.

 – Głębiej. – powiedziała i poczuła jak wkłada jej język w tyłeczek i zaczyna lizać.

Ta przyjemność była inna, bardziej błoga, ale mniej rozpraszająca. Teraz mogła wcielić w życie ostatni punkt swojego planu. Zobaczyła jak jego ręka znowu sięga do jego penisa, ale tym razem nie sama. Włożyła swoją dłoń w jego i natychmiast poczuła, że zrozumiał. Ułożył swoją dłoń na jej dłoni i objął nią swoje przyrodzenie. Po zmianie pozycji była jeszcze bliżej. Tak blisko, że mógł poczuć na czubku jej oddech. Zaczął się znowu dotykać, ale tym razem nie tylko wszystko widziała, ale i czuła własną ręką. Poddała się temu jak porusza pojedynczymi palcami, jak przesuwa po sobie dłonią, jak reguluje siłę nacisku.

W miarę poruszania, czuła jak wzbiera w nim napięcie, które nie maleje nawet jak znacząco zwalnia. A to, co zaskoczyło ją najbardziej, to jak bardzo to napięcie rośnie, kiedy ona mocniej napiera na niego swoim tyłeczkiem. Złapali pewien rytm, czuła jak on pewnie prowadzi jej dłoń, czasem zwalniając. Delektował się, tak jak prosiła. Patrzyła na ich wspólny ruch zafascynowana.

Jej twarz była tak blisko, że w pewnym momencie się nie powstrzymała. Wysunęła język i polizała główkę jego penisa. Zatrzymał się natychmiast mocno naprężony i lekko rozluźnił chwyt. Wiedziała, że jest blisko. Polizała go jeszcze raz, bawiąc się językiem jego wędzidełkiem. Czuła jego wzbierające granic podniecenie. Poruszyła delikatnie swoją ręką sugerując mu, co ma dalej zrobić. Wiedziała do czego to prowadzi.

 – Głębiej. – powiedziała i mocniej nadziała się tyłeczkiem na jego język.

Jego ręka zaczęła się poruszać, miarowo ale zdecydowanie. Ona wiedziała jak chce to skończyć i objęła ustami jego główkę, znowu dotykając go językiem. Czuła jak porusza ręką, powoli, ale bez powstrzymywania się.

Wiedziała całą sobą, że ten moment nadszedł. Usłyszała jęk, on naprężył się maksymalnie i wytrysnął prosto do jej ust. Poczuła jak rozluźnił uchwyt, ale nie przestał poruszać ich rękami. Kolejne fale i spazmy przetoczyły się przez jego ciało.

Poczuła jak rozluźniają się, oddychając głęboko.

Pstryk.

Podniosła się spokojnie i znalazła swoje majtki.

 – Jest już zachód, czas się ubrać. – powiedziała do niego.

Pstryk.

Oboje byli już ubrani. Kawa wystygła, ale nie miało to żadnego znaczenia. Karolina poprawiła tylko włosy.

 – Usiądź na fotelu.

Pstryk.

Karolina zobaczyła jak Marek otwiera oczy.

 – I jak poszło? – zapytał.

 – Poszło doskonale!

Oceń opowiadanie:

4.8 / 5. Ocen: 388

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl