Stogi

15

Historia prawdziwa

Zdarzyło się to trzy lata temu. Spędzałem piękne letnie popołudnie na naszej plaży. Osób było niewiele, może około dwudziestu i jak zawsze w większości byli to faceci. Kobiet było tylko kilka i wszystkie ze swoimi partnerami. Czyli jak zwykle. Leżąc na ręczniku tuż przy wale oddzielającym wydmy od plaży zobaczyłem w pewnym momencie, że na koronie wału ktoś się opala i była to młoda babeczka. Co jakiś czas unosiła się nieco ponad porastające wał krzaczki i wtedy do połowy ją widziałem. Trwało to bardzo krótką chwilę, ale wystarczyło, aby stwierdzić, że ktoś tam jest. Zaciekawiło mnie to, bo kobiety unikają samotnego opalania, ponieważ zawsze znajdą się natręci, próbujący narzucić swoje niechciane towarzystwo. Ale ona najwyraźniej chyba opalała się sama. Zaciekawiony, postanowiłem to sprawdzić. Wspiąłem się na wał w nieco dalszym miejscu i wolnym krokiem zacząłem iść w kierunku miejsca gdzie leżała. Zobaczyłem ją z daleka, rzeczywiście była sama. Zwolniłem jeszcze kroku na okoliczność, że gdy będę ją mijał i zwyczajowo zerknę w jej kierunku, to nie wyjdę na nachała i oglądacza gapiącego się na kobiety.

Powoli więc zbliżałem się do niej i gdy zrównałem się z wnęką w wale, w której leżała, zerknąłem na nią. I wtedy serce zabiło mi jak oszalałe – oprócz wystawionej do słońca ładnej buzi zobaczyłem też przepięknie ogoloną cipę. Szeroko rozłożone nogi umożliwiały dostęp słońca do wszystkich zakamarków jej ciała. Miała najwyżej 25 – 30 lat (ja mam już ponad 50) i była troszeczkę przy kości, ale tylko troszeczkę. Właściwie była jak trzeba. Stanąłem jak przyciągany jakimś potężnym magnesem. Z najwyższym trudem zrobiłem jeszcze kilka kroków i zatrzymałem się frontem w jej kierunku. Byłem od niej kilka metrów. Leżała spokojnie z zamkniętymi oczami i wyglądała jakby nic nie widziała. A ja bałem się cokolwiek zrobić, aby jej nie przestraszyć – nie wiedziałem bowiem czy w ogóle zaakceptuje moją obecność i w ogóle mnie, czy mnie nie odrzuci. Poczułem jak mój wygolony ptak twardnieje i unosi się ku górze. Stałem tak jak zaczarowany kilka kroków od niej. Wtedy nagle otworzyła oczy, lekko uniosła się na łokciach, nie zmieniając jednak w żaden sposób swojej pozycji, spojrzała na mnie i znów zaległa z zamkniętymi oczami. Wyglądało na to, że mnie zaakceptowała.

Stałem tak więc tuż przy niej z coraz bardziej sterczącym ptakiem i bałem się cokolwiek zrobić. Nie wiedziałem gdzie jest jej granica przyzwolenia. Ująłem więc mojego ptaka w rękę i posuwistymi ruchami jeszcze bardziej go usztywniałem. Wtem zaszeleściły krzaki i tuż obok nas pojawił się starszy ode mnie facet, obok którego leżałem na plaży od kilku godzin. Mogłem więc uznać go za sąsiada i nie peszyć się jego obecnością. Jego reakcja była taka sama jak moja – zamarł, jego ptak uniósł się w górę i tak samo jak ja zaczął posuwiście pracować ręką. Dziewczyna znowu otworzyła oczy, zobaczyła, że jest nas teraz dwóch i zrobiła to samo co przedtem – położyła się i zamknęła oczy. Była całkowicie spokojna, w ogóle się nas nie obawiała. Popatrzeliśmy na siebie i uznałem, że jej zachowanie mogę uznać za za przyzwolenie na więcej. Zrobiłem krok w jej kierunku, opadłem obok niej na kolana i ręką zacząłem pieścić jej piersi. Leżała nadal całkowicie spokojnie z zamkniętymi oczami. Pieściłem ją więc dalej, a gdy poczułem twardniejące grudki jej sutek zacząłem całować jej pełne piersi, lizać je i ssać. Po chwili zacząłem całować jej brzuszek. Prawą rękę podsunąłem jej pod plecy – uniosła się lekko, aby mi ułatwić. Potem całowałem jej łono, a na końcu cipę. Lewą ręką rozsunąłem jej wargi i dobrałem się do łechtaczki. Ssałem ją i lizałem. Po chwili usłyszałem jej pogłębiony oddech, a następnie jęki – najpierw ciche, później coraz głośniejsze. Chciałem to przedłużać jak najbardziej. Po jakimś czasie zmieniłem pozycję – położyłem się z moim ptakiem na wysokości jej twarzy, ująłem ręką jej dłoń, położyłem na moim ptaku i nadałem tempo.

Chwyciła go chętnie i już nie puściła aż do końca. Mój sąsiad, który cały czas przyglądał się nam i utrzymywał ręcznie swojego ptaka w stanie pełnej gotowości, nagle położył się koło nas i gdy ja zajmowałem się łechtaczką on zajął się górą – zaczął całować i miętosić jej piersi. Cała nasza trójka idealnie współpracowała. Nie widziałem wszystkiego co się działo na górze, bo skupiłem się na cudownie gładziutkiej, bez jednego włoska cipie, którą miałem tuż przed oczami. Lewą ręka rozchyliłem jej płatki i starałem się wniknąć językiem w głąb ciała dziewczyny, jak tylko się da. Minęło kilka cudownych chwil i poczułem, że u mnie to będzie finisz. Po chwili tryskałem na gorący piasek tuż przy buzi dziewczyny, a ona ręką wyciskała ze mnie ostatnie krople. Po chwili ochłonąłem, pocałowałem ją w policzek i szepnąłem do ucha najgorętsze wyrazy podziękowania, najgłębszej wdzięczności. Wróciłem na swoje miejsce na plaży i obserwowałem sąsiada, który wrócił tylko po swoje rzeczy, aby je przenieść do dziewczyny. Gdy późnym popołudniem schodziłem z plaży widziałem ich na przemian to siedzących i gawędzących, to kładących się.

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen:

Dodaj komentarz