Ferie z babcią (I)

milfCześć. Mam na imię Szymon i mam 14 lat. Chodzę do pierwszej klasy gimnazjum. Babcia Teresa, która samotnie wychowuje mnie i mojego starszego 16- letniego brata Tomka, postanowiła zabrać nas na ferie w góry. Nasi rodzice zginęli w wypadku samochodowym gdy byliśmy jeszcze bardzo mali. Przygarnęła nas nasza babcia. Dziadek zmarł przed moimi urodzinami. Drudzy dziadkowie od strony taty i reszta rodziny pomagają nam jak mogą, bo babcia jest sama i już na emeryturze.

Mój brat jest blondynem i ma ok. 175-178 cm. wzrostu. Jest dobrze zbudowany, wysportowany i popularny w szkole. Ja natomiast jestem jego całkowitym przeciwieństwem: niski( 160 cm), chudy brunet z dłuższymi włosami i okularach na nosie. Brat mówi, że jestem „nerdem”, czyli kujonem z małą ilością przyjaciół, interesującym się grami komputerowymi oraz fantastyką i że takim gościem jak ja nigdy nie zainteresuje się dziewczyna. Z bratem nie dogadujemy się zbyt dobrze. Babcia mówi, że Tomek jest bardzo podobny do mamy a ja do taty. Także w charakterach. On żywy, a ja raczej nieśmiały. Całkowite przeciwieństwa, a jednak rodzice stali się małżeństwem. Nie było pomiędzy nami żadnych cech wspólnych . Do czasu…

Była godzina 15. Jedziemy naszym vanem. Babcia kieruje, mój brat siedzi na fotelu obok niej, a ja lekko przysypiam na tylnym siedzeniu. Podróż wlecze się niemiłosiernie. Jedziemy już jakieś osiem godzin z Pomorza. Powinniśmy niedługo dojeżdżać do naszego ośrodka. Skręciliśmy w jakąś boczną drogę wśród lasów. Zaczął na dodatek padać obfity śnieg i ściemniało się.

– Czy na pewno dobrze skręciliśmy? – zapytała babcia mojego brata.
– Tak, na pewno.-odpowiedział brat, trzymający mapę – jadąc tą drogą za jakieś 30 km będziemy w miejscowości, w której jest nasz ośrodek i skrócimy o kilkadziesiąt minut czas podróży.

Babcia Teresa nachyliła się nad mapą a mój brat palcem pokazał jej, że się nie myli.
-Babciu, uważaj! – krzyknąłem, gdy na drodze pojawiło się kilka jeleni przechodzących przez leśną drogę.
Odruchowo nacisnęła pedał hamulca. Auto wpadło w poślizg i zaczęło się obracać wokół własnej osi. Jelenie czmychnęły cudem spod kuł na drugą stronę lasu, a nasz van zarył przodem w zaspę i zakopał się do połowy swojej długości. Śnieg nie zakrywał tylko tylnej klapy i szyb tylnych drzwi. Na razie, ponieważ padał coraz mocniej śnieg. Babcia spytała się czy wszystko w porządku. Odparliśmy, że jesteśmy cali. Próbowała wyjechać, ale to na nic. Byliśmy zbyt głęboko zakopani. Zadzwoniła na straż i i poprosiła o pomoc jakieś służby. Odparli, że mają mnóstwo pracy przy różnych wypadkach i stłuczkach, to samo pomoc drogowa. Kazali czekać, nie wychodzić z auta i ciepło się opatulić, bo nie wiedzą ile im zajmie dotarcie do nas.
– Może spróbujemy się odkopać? – zaproponował Tomek – nie wiadomo ile będziemy na nich czekać, choć Szymon.
– Strażak mówił, żeby nie wychodzić w taką pogodę – dobitnie rzekła babcia- bądź cierpliwy.
– Zobaczysz, raz dwa nas odkopiemy – stwierdził z charakterystyczną dla siebie pewnością i zaczął gramolić się do mnie do tyłu – choć mały – klepnął mnie w ramię, gdy teraz przechodził przez tylne fotele do bagażnika. Wyjął z bocznej skrytki saperkę.
– Tylko nie siedźcie tam za długo, gdy nic to nie będzie dawało – krzyknęła za nami.

Wyszedłem za bratem. Uderzyło mnie zimno. Nie było siarczystego mrozu, ale przez wiatr można było odczuć zupełnie co innego. Zmienialiśmy się z bratem co jakiś czas w kopaniu, ale przez pół godziny niewiele odkopaliśmy małą saperką. Ponadto od klękania i wybierania śniegu również rękami w rękawiczkach całkiem przemokliśmy w tych miejscach i zmarzliśmy. Postanowiliśmy się poddać i schować do samochodu.
– Mój boże, jak wy wyglądacie?! – zaczęła babcia z lamentem w głosie – nie powinnam was puszczać. Jeszcze mi się zaziębicie.
Kazała nam zdjąć wszystko, bo również rękawy bluz mieliśmy mokre. Zostaliśmy tylko w podkoszulkach i bokserkach. Babcia opuściła tylne fotele i wyjęła z torby gruby koc i suche ubrania dla nas. Przeszła na przód, załączyła zapłon w aucie i włączyła ogrzewanie, jak powiedziała na kilka minut, żeby nie rozładować akumulatora. My w tym czasie wskoczyliśmy z bratem pod koc i powoli nasze zziębnięte ciała zaczęły się ogrzewać. Babcia, gdy zrobiło się bardzo ciepło wyłączyła ogrzewanie. Zamknąłem oczy i chyba zasnąłem, nie wiem na jak długo.
– Choć do nas pod koc babciu – usłyszałem brata. Było już całkiem ciemno – będzie ci cieplej.

Wnętrze vana całkiem się ochłodziło. Z ust wydobywała się para. Podciągnąłem koc pod same oczy. Babcia Teresa w tym czasie przeszła do tyłu i wsunęła się pod koc, gdzie brat odsunął go dla niej i przykrył ich oboje. Była w sweterku i spódnicy za kolano a na nogach rajstopy. Wcześniej musiała zdjąć kozaczki sięgające połowy łydki.
– Dziękuję Tomeczku, jesteś uroczy. Nie chciałam was przytłaczać moim wielkim ciałem. – usłyszałem jak mówi szeptem.
– Kocham cię, nawet jeśli jesteś bardzo puszysta, babciu. – rzucił komplement brat.
– Ooch, jesteś słodki wnusiu – cicho odpowiedziała babcia.
– Mogę się do ciebie przytulić ?– zapytał Tomek – moje ciało cię ogrzeje.
– Jeśli nie wstydzisz się w tym wieku tulić do starej babci – odparła – to bardzo miłe z twojej strony.
– Nie jesteś stara, tylko dojrzała. Im wino starsze tym lepsze, jak mówią – stwierdził Tomek- jesteś bardzo piękna, babciu.
– Przez ciebie się zarumieniłam. Nikt mi tak dawno nie schlebiał – powiedziała po chwili ciszy. Chodź w moje ramiona, przytulmy się.

Babcia Teresa, która do tej poty leżała na plecach, odwróciła się w stronę brata na bok i objęli się nawzajem. Jednocześnie ściągnęła koc ze mnie i poczułem chłód. Usłyszałem cmoknięcie, chyba babcia Teresa pocałowała Tomka w ramach podzięki za to kadzenie. Leżałem tak chwile, przysłuchując się ich szeptom, ale wychwyciłem tylko jakieś niewyraźne strzępki rozmowy. Zaczęło mi się robić naprawdę zimno, aż głośno wzdrygnąłem się z zimna.
– Szymek, zimno ci? – zapytała troskliwie babcia.
– aaa, trochę tak, koc się ze mnie ściągnął- odparłem.
– To chodź tu do mnie i przytul się, bo pewnie przemarzłeś – zaproponowała – przepraszam, to ja musiałam go z ciebie nieumyślnie zsunąć, jak się kładłam.
Przysunąłem się i przywarłem do je ciała. Babcia wzięła moją lewą rękę i włożyła sobie ją gdzieś z przodu i masowała ją lekko po czym przytuliła ją do swoje pełnej piersi. Obejmowałem ją tak przez jej bok pod pachą. Musiałem się mocniej wtulić w plecy cioci, bo ręka mi zaczęła drętwieć, gdy była tak wyprostowana i napięta. Biodrami w samych bokserkach mocno przywarłem do jej pulchnych pośladków.
– i jak, cieplej? – zapytała.
– uhm – mruknąłem tylko.
Zacząłem znów powoli zasypiać. Po dłużej nieokreślonym czasie babcia lekko drgnęła i jęknęła, jakby z przerażenia.
– Tomek, co ty wyprawiasz?! – krzyknęła babcia.
Jej oburzony ton wybudził mnie całkiem.
– Prze…Przepraszam, ale jestem tak podniecony, że nie mogłem się powstrzymać – odparł dziwnie onieśmielony Tomek. Jak nie on – i jesteś taka piękna.
Byłem bardzo zaintrygowany. Co też on zrobił, że babcia tak ostro zareagowała?
– Ja piękna? – zapytała pokpiwająco – co też ty dzieciaku opowiadasz. Jestem starszą panią, twoją babcią, na dodatek ze sporą nadwagą.
– Właśnie te dwie rzeczy tak mi się w tobie podobają – odparował szybko brat.
– Tobie chyba naprawdę odbija przez te hormony, żeby aż… – tu babcia na chwilę przerwała, dało się słyszeć jak przełyka ślinę po czym dokończyła szeptem – …dźgać własną babcię ptaszkiem.

Całkiem mnie zatkało. Dotykał swoim członkiem naszą babcię. A to zboczek. I jeszcze te jego słowa, jaka jest piękna i że podoba mu się jej dojrzałość i nadwaga. To dało mi do myślenia i powoli wszystko zacząłem składać do kupy. Jakieś kilka miesięcy temu odkryłem w naszym komputerze w domu pliki z dużą ilością filmów i fotek. Wszystko związane z tematyką puszystych, starszych pań, czasem nawet babć. Muszę przyznać, gdy to znalazłem, że przestały mnie interesować filmy z młodymi, szczupłymi panienkami, przy których to masturbowałem się gdzieś dopiero od roku. Wcześniej określenie walenia konia i tym podobne znałem tylko z żartów od kolegów ze szkoły albo od brata. Nie bardzo wiedziałem, co to znaczy. Dopiero od roku mnie wzięło i odkryłem przypadkiem i stopniowo, że pewne ruchy moim penisem gdy jest we wzwodzie sprawiają dużą przyjemność.

Tak więc, gdy nikogo nie było w domu często siadałem przed komputerem i onanizowałem się zawzięcie patrząc na te wielkie kobiety z ogromnymi piersiami i tyłkami. Często były to filmiki lub fotki z młodymi chłopcami uprawiającymi seks z mamuśkami albo babciami, obarczone tytułami „BBW mature and young boy”, albo, podpisy grube babcie z młodymi chłopcami, puszysta mama i syn itd.. Przez takie kazirodcze tytuły trafiłem w internecie, bo brat chyba nie lubił czytać i nie miał ich w kompie, na portale opowiadań erotycznych. Najbardziej podniecały mnie z taką tematyką jak większość filmów i zdjęć na naszym komputerze, ale też incest. Wtedy czytając o stosunkach matek z synami, lub po prostu dojrzałych, najlepiej przy kości, kobiet z chłopcami i załączając jakiś ostry film jak np. nastolatek posuwa podstarzałą babkę, miałem najlepsze orgazmy, bo tak się nakręcałem. Później całe nogi mi drżały przez jakiś czas po osiągnięciu spełnienia.

Mój braciszek chyba dostrzegł wcześniej to, czego ja nie widziałem, albo bałem się do tego przyznać przed sobą. Nasza babcia Teresa świetnie pasowała do obiektów naszych fantazji.
Jest wysoką, potężną kobietą w wieku 64 lat . Wzrostu podobnego, co Tomek, a może i trochę wyższa. Blond włosy, krótkie, kręcone tzw. trwała. Ogromny biust, który sięgał jej aż do pępka, na brzuchu oponka z tłuszczu no i bardzo szerokie biodra. Pupa była odstająca i przy nawet jej niewielkim ruchu trzęsła się jak galaretka lub skakała na boki i do góry przy chodzeniu. Ubierała się tak, aby maskować swoją tuszę i kobiece wdzięki, przez co tego nie dostrzegałem. Najczęściej spódnice za kolano, albo i do kostek, luźne, tak że można było tylko dostrzec szerokość jej bioder. Na tułów zakładała zazwyczaj jakąś luźną koszulkę i na nią rozpinany sweterek, tak że jej piersi prawie w ogóle nie były wyeksponowane. Bluzek z większym dekoltem, czy bardziej obcisłych, dzięki czemu można by było dostrzec rowek między jej biustem i jego potężny rozmiar przez podkreślenie go ciasną kreacją, na niej nigdy nie widziałem.

Podczas tego rozmyślania mój penis niewyobrażalnie, jak nigdy wcześniej, wypychał moje bokserki i wbijał się w nabite pośladki babci przykryte spódnicą.
– Co, ty też? – spytała babcia, odwracając się do mnie przez ramię – Oj, chłopcy, chłopcy, przecież powinniście już spać, bo jutro chciałam was zabrać na stok. Nie wiadomo kiedy przyjedzie pomoc, a wy jak się trochę nie prześpicie będziecie jutro jak flaki. A ja przez was też. Śpijcie, raz dwa i bez wygłupów.

Po babci długim wywodzie po chwili odezwał się Tomek
– Ale babciu, jak mam spać, gdy mi…no wiesz… tam na dole ciągle… – mój brat zaczął się plątać.
– Rozumiem, że w tym wieku zdarza się to ciągle, ale spróbujcie o tym nie myśleć, to wam przejdzie – odpowiedziała.
– Ale przy tobie, gdy wtulam się w twoje ciało nigdy mi nie przejdzie. – odpalił – mogę sobie…tak szybko… – zaczął teraz ciszej, przełykając co raz głośno ślinę – pod kocem…ulżyć ręką?
– chyba zgłupiałeś! – żachnęła się babcia – przy mnie takie rzeczy będziesz robił? Nie ma mowy!
– Ale babciu, proszę, jest mi tak ciężko, już dłużej nie wytrzymam – zaczął błagać jak małe dziecko.

Leżałem z tyłu i jej wielkie ciało zasłaniało mi brata po drugiej stronie. Cały czas penis mi sterczał, że aż zacząłem odczuwać ból. Ale ani drgnąłem, jak mój mały dociskał się do jej wypiętych krągłości aby nie zdenerwować babci jeszcze bardziej zaistniałą sytuacją.
– Zróbmy tak, – odezwała się po chwili – przytulajcie się do mnie, jak wcześniej i się zaspokójcie ocierając się o moje ciało. Tylko szybko. Co wy na to?
– O rany babciu, jj…jasne – odpowiedział mój brat z ekscytacją w głosie – dd…dziękuję.
– a ty Szymek jak, może być? – zapytała mnie, bo nic nie mogłem z siebie wydusić.
– t..tak, babciu, ww…wspa…nniale. – w końcu też wydusiłem z siebie z trudem kilka słów, bo podobnie jak brat byłem bardzo podekscytowany wizją dotykania babci, najprawdziwszej kobiety. Kobiety ze świeżych fantazji: korpulentnej, dojrzałej, o wielkich cycach i ogromnym siedzeniu.

Nie przeszkadzało mi, że jest moją rodziną. Chciałem tylko ugasić swoje żądze. Nic strasznego z bratem nie zrobimy. Pragnienie poczucia na swoim ciele tych miękkości, nawet jeśli tylko przez ubranie, było silniejsze od wyrzutów sumienia.
– Rany, co ja wyprawiam – westchnęła babcia do siebie – ja chyba śnię.
Mój brat zaczął już działać, ponieważ słyszałem jego sapanie i poczułem na moim ciele jak ciało babci lekko drży przez jego ruchach z przodu. Lekko się podniosłem i znad ramienia zobaczyłem, a raczej się domyślałem co dzieje się pod kocem, jak Tomek trze swoją bulą w majtkach o spódnicę babci na wysokości jej pochwy. Trzymał chyba ręką za jej bok a twarz, którą widziałem tuż nad krawędzią koca, miał wtuloną w jej wielkie balony. Babcia wyglądała jakby spała. Chyba udawała, ale jej oddech był urywany a przymknięte powieki, o ile dobrze widziałem, drgały.

Czyżby to ją, mimo jej woli, trochę podniecało.
Położyłem się znów za nią. Ruchy brata powodowały, że jej pośladki wbijały się na moje nabrzmiałe przyrodzenie. To było takie przyjemnie. Lekko się uniosłem, ponieważ babci dupa była tak szeroka, a chciałem wsadzić swojego ptaszka w przestrzeń między tymi dwiema szynkami. Materiał jej spódnicy trochę to uniemożliwiał, ale odrobinkę się wślizgnąłem, tak że mojego penisa obejmowały lekko dwa półdupki. Były takie wielkie, wypukłe i szerokie. Jej jeden pośladek był spokojnie jak moje dwa. I jeszcze troszkę zostawało. Chciałem położyć rękę na tym miękkim cudzie, ale bałem się że babci może się to nie spodobać i przerwie naszą zabawę. Położyłem więc na jej biodrze. Lekko odchyliłem koc i spojrzałem w dół. Ale podniecający widok. Mój penis lekko zanurzony między jej zarysowanymi pod spódnicą potęznymi pośladkami. Mój członek lekko drgnął. Coraz szybsze ruchy brata sprawiały, że jej pupa napierała na mnie i mojego fallusa, powodując wrażenie, jakbym się z nią kochał w pozycji na łyżeczkę. To obudziło we mnie jakiegoś rozpustnika. Mocniej złapałem jej biodro. Drugą rękę miałem pod głową. Zacząłem wychodzić naprzeciw temu wielkiemu tyłkowi, kołyszącym się po moim wacku. Kiedy jej zadek się cofał, ja napierałem biodrami, tak że wbijałem się mocniej w przestrzeń między pupą tak, że opierała się wtedy ma moim brzuchu. Zgrałem się z ruchami brata i babci tyłek zaczął lekko falować i wydawać cichy dźwięk klapnięcia, gdy uderzał o moje biodra. Czułem, że te doznania zbliżają mnie do upragnionego orgazmu.

Mój brat właśnie dochodził, ponieważ słyszałem jego głośne sapanie i ciało babci, pod wpływem jego ruchów, zaczęło nieregularnie się kołysać. Ja ciągle mocno ruszałem penisem. Raz do przodu i do tyłu uderzając w babcię, ale nie odrywając przy tym członka od jej ciała. A chwilami tylko wykonywałem ruchy posuwiste wzdłuż tego fantastycznego kanału. Pchnąłem jeszcze raz i mój członek zastygł z mocno naciągniętym napletkiem w bokserkach, wystając z pomiędzy rowka dupy. Obserwowałem to, mimo słabego światła z zewnątrz auta, pod kocem. Zacząłem mocno dyszeć i wydałem chyba lekki jęk, gdy poczułem jak pierwsza dawka spermy wytrysnęła w moich majtkach. Zacząłem wykonywać jeszcze gwałtowne ruchy posuwiste, dolewając kolejne dawki nasienia. Po tej ekstazie, wciąż głośno sapiąc odsunąłem się lekko od ciała babci. Zobaczyłem, że trochę spermy przesiąkło przez moje bokserki i znalazło się w szparze między półdupkami i na samych pośladkach. To był najintensywniejszy spust i chyba najobfitszy jaki dotąd doświadczyłem w moim krótkim życiu onanisty. Wytarłem kocem wnętrze moich gaci, bo nie było to zbyt przyjemne uczucie, szczególnie, że jak wspomniałem, białego nektaru była znaczna ilość. Starając się, aby zrobić to delikatnie, wytarłem również spódnicę babci.

– Mam nadzieję, że jesteście spełnieni? – nieśmiało i cichutko zapytała się babcia Teresa – I będziemy mogli spokojnie spać?
– Aaach, to było nieziemskie – jak zawsze wyrwał się Tomek – jesteś najlepszą babcią na świecie.
– Daj spokój, to mnie zawstydza – odparła lekko oburzonym tonem – wolałabym być najlepszą babcią na świecie z innych powodów.
Tomek się zaśmiał, a ja z babcią również, bo zabrzmiało to bardzo komiczne w tej sytuacji. Gdy się po chwili uspokoiliśmy babcia zaczęła:
– No, jak wszyscy zadowoleni, to idziemy spać. Pomoc chyba dziś już tu nie dotrze. Dobranoc.
– Dobranoc babciu – odpowiedzieliśmy chórem z bratem, a ja jeszcze nachyliłem się nad babcią i pocałowałem ją w policzek. Tomek to zobaczył i ucałował jej drugie lico.
– No, już, Już. – odezwała się – Ja też was bardzo kocham. A teraz spać.
c.d.n.

autor: Kinrepok

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen:

Dodaj komentarz