Wiosna, lato II

23

Agnieszka stała przy kuchence i przygotowywała sobie jajecznicę. Nie zauważyła Michała, który po cichu, delikatnie, wkradł się do kuchni i stanął tuż za nią. Pochylił się nad nią i aksamitnym, głębokim głosem szepnął do jej ucha:

– Cześć… siostrzyczko… – i nim zdążyła się do niego odwrócić on już odszedł od niej i usiadł przy stole i najzwyczajniej w świecie zaczął robić sobie kanapki.
– E… cześć braciszku – odpowiedziała. Sposób w jaki brat się z nią przywitał sprawił, że poczuła się dość… dziwnie. Dziwnie, ale nie nieprzyjemnie. Po chwili jednak kontynuowała gotowanie, a wszystko w jej zachowaniu wróciło do normy. Najwyraźniej doszła do wniosku, że się przesłyszała.

Na ustach Michała pojawił się figlarny uśmiech, kiedy uważnie przyjrzał się Agnieszce. Tym razem dostrzegł w niej nie tylko swoją ukochaną siostrę, ale także pożądaną z głębi serca kobietę. Dziewczyna była wysoka, niewiele niższa od niego. Miała długie, kasztanowe włosy a jej oczy lśniły zielenią. Jej uśmiech był wprost czarujący, który uwielbiała urozmaicać zdobiąc usta kolorem szkarłatu. Była szczupła i wysportowana. Piersi miała krągłe i jędrne, a rozkoszny tyłeczek w kształcie serca przewracał mężczyznom w głowach. Po kilku minutach już siedzieli razem przy stole i jedli śniadanie.

– Przyjemnie się spało? – zaczął Michał
– Bardzo, nawet miałam jakiś strasznie ciekawy sen, ale pamiętam go jak przez mgłę.
– To skąd wiesz, że był ciekawy? – zaśmiał się
– Po prostu tak czuję. I nie udawaj mi tutaj, że ty nigdy tak nie miałeś! – Agnieszka odpowiedziała mu z udawaną złością, a po chwili uśmiechnęła się do niego.
– Pewnie, że miałem, ale na moje szczęście parę z nich sobie dokładnie przypomniałem i przyznam szczerze, były bardzo ciekawe… – urwał i pociągnął łyk wody ze szklanki.
– No to opowiedz mi jakiś ciekawy. Może wtedy mój sobie przypomnę.
– Dobrze, opowiem Ci jeden z nich, ten który najbardziej mną wstrząsnął – mówił powoli, niskim głosem – Nigdy nie przypuszczałem, że przyśni mi się oglądanie filmu. Występowały w nim tylko dwie postacie – brat i siostra. To nie byłem ja, ani ty, tylko dwie zupełnie obce mi osoby. I widzisz, oni spędzali mnóstwo czasu razem. Bardzo się kochali jako rodzeństwo i… – Michał przestał mówić i spojrzał siostrze w jej zielone oczy
– I? Co dalej? – ponaglała go Agnieszka
– I byli także w sobie zakochani. Nie tak zwyczajnie, to wyglądało jakby ich serca biły tym samym rytmem, jakby byli sobie przeznaczeni. Nie mieli jakichkolwiek wyrzutów sumienia, czuli się wspaniale w swoim towarzystwie.

Kiedy zbliżali się do siebie, ich ciała drżały z podniecenia, a kiedy stawali się jednością, czas się zatrzymywał a oni tkwili we wszechogarniającej ich ciała i umysły rozkoszy. Byli siebie niezwykle spragnieni a ich ciała domagały się spełnień. Pewnie to, co teraz Ci mówię brzmi, jakby było chore bądź śmieszne, ale ten sen był tak żywy, że całą intensywność w nich można było poczuć na własnej skórze, a… – i tak dalej. Mówił i mówił, patrząc przy tym Agnieszce głęboko w oczy. Opowiadał o strzelających z barków iskrach pożądania, o ich rozgrzanych ciałach ociekających wilgocią i gorącem. Cały czas przy tym uważnie pilnował by jego siostra cała zanurzyła się w jego własnym świecie fantazji, w jego podniecającej przestrzeni miłosnej, gdzie para rodzeństwa smakuje własne uczucie. Dotychczas nawet nie odważyłby się tak do niej powiedzieć, ale on z doświadczenia wiedział, że często opowiadanie historii potrafi podniecić. Szczęśliwie – udało mu się. Agnieszka była wprost oczarowana, słuchała jak zaklęta. A jej brat mówił i mówił…

Kiedy zauważył, że jego siostra jest wręcz rozpalona do żywego ognia, urwał nagle swoją opowieść i zapytał:

– Oj! Trochę się zasiedzieliśmy. Już dawno powinniśmy wyjść. Ja jestem gotowy, a Ty?
– Yy… nie, nie spakowałam się jeszcze – brutalne wyrwanie z opowieści lekko wstrząsnęło Agnieszką, a po chwili zdała sobie sprawę jak bardzo jest jej gorąco.
– Okay, poczekać na Ciebie?
– … nie, nie. Idź, ja muszę… jeszcze coś zrobić – odpowiedziała nerwowo. Jak mogła myśleć o nudnej szkole, kiedy całą jej uwagę pochłaniało domagające się pieszczot ciało.

Chwilę potem Michał wyszedł szybkimi krokami z domu, z plecakiem zawieszonym na ramionach. Kiedy tylko Agnieszka usłyszała trzask zamkniętych drzwi ruszyła biegiem do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko i wręcz zerwała z siebie ubrania. Jej bielizna cała przesiąknięta była sokami, które strumieniami wyciekały z jej nabrzmiałej muszelki. Wtedy położyła na niej swoją dłoń, a palcem przeciągnęła od dołu do góry, zahaczając o łechtaczkę. Iskry przyjemności rozeszły się po całym jej ciele, aż po koniuszki palców. Drugą dłonią ściskała i pieściła swoją pierś. Oddychała ciężko i szybko, jej ciało płonęło. Po chwili w jej kwiecie pojawił się pierwszy palec, następnie drugi. Poruszały się wpierw powoli, potem coraz szybciej. Cały jej umysł bez opamiętania pogrążył się w rozkoszy, niczym w gigantycznym oceanie. Jej jęki słychać było w całym domu. Nagle wszystkie jej mięśnie zesztywniały, spazmy orgazmu przeszyły ją na wskroś i targały całym jej rozpalonym ciałem. Ogarnęło ją cudowne uczucie spełnienia, jakby spełniła swoją najgłębszą potrzebę. Po chwili oddech zaczął zwalniać a emocje lekko opadły. Leżała teraz zrelaksowana i spokojnie oddychała. Smakowała w ciszy całe swoje spełnienie.

Tymczasem Michał powoli szedł do szkoły. Ze wszystkich spraw potrzeba słuchania przez 45 minut o tangensach kątów była najmniej ważna, tym bardziej, że zbliżał się koniec roku. Myślał więc o dzisiejszym poranku. Czuł, że odniósł sukces, jednocześnie był ciekaw jak duży. Wyobrażał sobie, co jego siostra teraz robi. W końcu od kilkunastu minut nie było żadnego jej śladu na horyzoncie. Opanował już swojego „demona”, zaczął więc rozmyślać o całej sprawie. Co jak co, ale zakochał się w swojej siostrze i zamierzał wywołać u niej to samo. Był więc potworem? Degeneratem? Odchyleńcem? Nie, to nie brzmiało sensownie z prostego względu – dlaczego miałoby? Miłość to najwspanialsze uczucie pod Słońcem. Łamie ona wszelkie prawa i ograniczenia. Dlaczego jakiś głupi mit o wadach genetycznych, albo nieuzasadniony niczym zakaz krzyżowania się w ten sposób miałby powstrzymać topiącą stal więź? Więź, która była wspanialsza niż inne, ponieważ była cudownym złączeniem dwóch – miłosnej i rodzinnej. Byli swoim rodzeństwem, ukochanym bratem i siostrą, a perspektywa zostania kochankami była dla Michała zbyt kusząca, zbyt magiczna by można było temu odmówić. Wtedy ich uczucie byłoby tak potężne, że nawet samo przeznaczenie nie mogłoby go zniszczyć. Zadowolony z siebie i ze swoich wniosków, doszedł do szkoły.

Swoją wybrankę zauważył dopiero na drugiej przerwie. Kiedy spojrzał jej w oczy, uśmiechnął się. Ona odwzajemniła uśmiech a chwilę potem zarumieniona odwróciła wzrok. Agnieszka nie mogła na niczym się skupić. Nie miała żadnego pojęcia co ma o całej tej sytuacji sądzić. Nie rozumiała, dlaczego tak zatraciła się w opowieści brata. Ilekroć przywoływała w umyśle sen, który jej opowiedział, odczuwała delikatne ukłucie narastającej ekscytacji. W tej chwili nie zdawała sobie sprawy, że powoli zaczynała budzić się w niej pewna pierwotna potrzeba, instynktowne pragnienie, którego nie da się zaspokoić…
Michał od tej pory uważnie obserwował Agnieszkę. Na jego obecność reagowała znacznie intensywniej, słuchała go uważniej i patrzyła mu głębiej w oczy. Jednak Michał wiedział, że uczucie jest jak jabłoń, którą należy pielęgnować, a zanim da soczyste owoce musi urosnąć i zakwitnąć. Zachowywał się więc naturalnie, często jednak niby przypadkiem ocierał się o nią, muskał jej skórę, czy też bez powodu zniżał głos i szeptał jej na ucho. Z każdym dniem spędzali ze sobą więcej czasu, a ich rozmowy nabierały uczuć i głębi. Zaczynali przyciągać się jak magnesy. Gdybyś teraz spojrzał na nich z perspektywy nieznajomego, ujrzałbyś kwitnącą miłość. Ich relacje z szybkością błyskawicy zmierzały na zupełnie inny poziom.

Około dwóch tygodni później przyjechali ich rodzice. Takie ich długo trwające wyjazdy zdarzały się dość często. Gdy przyjechali zauważyli jedną tylko zmianę –że Michał z Agnieszką bardzo się zbliżyli do siebie. Cieszyli się, że ich dzieciom tak dobrze się układa i radzą sobie bez nich. Nie wiedzieli jednak, że w istocie byli sobie bliżsi, niż jakiekolwiek zwyczajne rodzeństwo byłoby w stanie. Ich przypadkowe ocieranie się o siebie stało się znacznie częstsze i już nie takie przypadkowe. Oczywiście Agnieszka traktowała to jako niewinną, ale bardzo przyjemną, a momentami nawet podniecającą zabawę. Michał natomiast powoli, lecz stanowczo, posuwał się coraz dalej.

Był już wieczór, około godziny dziewiątej. Zmęczeni rodzice od kilku minut smacznie spali. Agnieszka coś robiła w kuchni, stała obrócona tyłem do wejścia. Usłyszała spokojne kroki które poznała od razu. Nie odwróciła się więc, tylko uśmiechnęła szeroko. Nagle poczuła na talii rękę, która powoli przesuwała się na jej brzuch i z powrotem. Po chwili do niej dołączyła druga, po przeciwnej stronie. Agnieszce zrobiło się przyjemnie, więc zaprzestała swoich czynności i oparła ręce o blat. Tymczasem dłonie na jej talii zaczęły sunąć w dół, na uda i w górę, po plecach aż do barków. Chwilę potem, obie objęły ją delikatnie i przyciągnęły do siebie. Do jej nosa doszedł zapach Michała, a na karku poczuła jego oddech. W jej ciele powoli narastało ciepło i błogość. Jego dłonie jeździły z góry na dół – podchodziły pod piersi, zjeżdżały po brzuchu i kończyły na wewnętrznej stronie ud, ale z dala od jej kobiecości. Agnieszki oddech przyspieszył, zamknęła oczy i oparła głowę na ramieniu Michała, a jej dłonie położyła na ślizgających się po jej ciele dłoniach brata. Po dłuższej chwili chłopak pochylił się nad nią i do jej ucha powoli wyszeptał:

– Przypomnij sobie, jak opowiadałem Ci o swoim śnie…
Wtedy jej emocje zawrzały. Jej delikatne podniecenie zaczęło się przemieniać w pożądanie. Pulsujące, zniewalające pożądanie. Dłonie jej brata mocniej napierały na jej skórę i pieściły ją coraz szybciej. Oddech Agnieszki stawał się ciężki, szybki, nieregularny, a w niej samej narastał ogień namiętności. Michał docisnął jej ciało do swojego i wsunął ręce pod jej bluzkę. Wtedy jego siostra oprzytomniała i zdała sobie sprawę z tego, co się dzieje. Odepchnęła Michała i:
– Przestań! Starczy! – mimo, że gorąco zalewało jej umysł to jej brat posuwał się za daleko.
– Masz rację, przepraszam – odparł z uśmiechem i ruszył do swojego pokoju, zostawiając rozpaloną do żywego ognia Agnieszkę samą, ciężko dyszącą.
Próbowała się uspokoić, doprowadzić do ładu, ale bez skutku. Płonący ogień w jej wnętrzu, ta pierwotna potrzeba spełnienia nie interesowała się jej zdaniem. Błyskawicznie pobiegła do toalety i zanurzyła palce w sobie. Kilka szybkich ruchów i spazmy orgazmu ugięły pod nią nogi…
Michał siedział w swoim pokoju. Był bardzo podniecony, ale jego wyuczone opanowanie nie pozwoliło mu utracić kontroli nad sobą. Analizował więc całą sytuację. Wiedział, że wykonał dobry ruch. Jutro koniecznie będą musieli porozmawiać, a wtedy…

Następny dzień był piątkiem. Siostra unikała rozmów i jego wzroku. Wyszła wcześniej do szkoły, więc Michał szedł bez towarzystwa. Planował po szkole przyjść do jej pokoju kiedy tylko ryzyko podsłuchania rozmowy przez rodziców będzie minimalne. A jak zaplanował, tak zrobił:

– Proszę – odparła Agnieszka, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Siedziała na swoim łóżku, oparta o ścianę. Sama nie była w stanie tak po prostu do brata pójść, spodziewała się więc, że przyjdzie.
– Cześć, siostrzyczko – przywitał się Michał i usiadł obok niej. Nic nie odpowiedziała, czekała na jego słowa. Spojrzał więc głęboko w jej oczy i dostrzegł, że mimo jej woli narasta w niej podniecenie. – Nie wiem, co chcesz ode mnie usłyszeć, ale moim zdaniem nie zrobiliśmy wczoraj nic złego.
– Jak to nic?! Przecież jesteśmy rodzeństwem, nie możemy tak robić! Powinniśmy byli w ogóle nie zaczynać! – mówiła zdenerwowana. Nie wyglądała jednak na złą, bardziej na zagubioną.
– Siostrzyczko… – dreszcz podniecenia przechodził po jej ciele za każdym razem, kiedy Michał wymawiał to słowo – … nie uważasz, że właśnie to jest w tym wszystkim wspaniałe? Przypomnij sobie, jak cudownie nam razem było…
Miał rację. Gdy tylko sobie to przypominała, jej nogi stawały się jak z waty a jej umysł ogarniała nieopisana błogość.
– Przecież… my nie możemy, to zakazane!
– Siostrzyczko… – po raz trzeci, pobudzający wszystkie neurony dreszcz przemknął po jej skórze – prawdziwa miłość jest silniejsza i wspanialsza niż wszystko. Żaden zakaz nie może zagrodzić jej drogi… – powiedział, po czym zbliżył się do niej.
– A… ale…! – nie skończyła, ponieważ Michał zamknął jej szerokie, czerwone usta ognistym pocałunkiem.

Nieśmiało, powoli, Agnieszka odpowiedziała tym samym. Pozwoliła, by wszystkie problemy odpłynęły, by przeznaczenie przejęło za to odpowiedzialność. To wszystko było tak wspaniałe, że widocznie los tak chciał, że tak się stać musiało. Po chwili całowali się gorąco, intensywnie. Wtedy Michał przyciągnął ją do siebie i objął rękoma. Spleceni w ciasnym, miłosnym uścisku ani na chwilę nie odklejali od siebie swoich ust. Dłonie Michała zaczęły pieścić całe ciało Agnieszki, przez które co chwila przeszywała fala rozkoszy. Odkleili się ustami, a dziewczyna błyskawicznie zdjęła swoją bluzę i stanik. Wtedy Michał przechylił ją tak, że położyła się na plecach, a on sam był nad nią. Obficie całował jej szyję i sunął w dół.
Następnie zaczął intensywnie pieścić jej piersi rękami i językiem. Zataczał coraz mniejsze koła językiem a rękami ściskał je i masował. Robił to bardzo sprawnie, więc po chwili Agnieszka jęczała i ciężko dyszała. Jednak zanim jej ciałem zaczęły targać spazmy rozkoszy – zaprzestał pieszczot. Pożądanie zalewało jej umysł, a ciało krzyczało o spełnienie, a on zamiast dokończyć dzieła, składał na jej ustach gorące pocałunki. Po całym jej tułowiu rozlała się przyjemność wypływająca z jej piersi. Gdy tylko jej emocje odrobinę opadały, on powracał do intensywnych pieszczot, co Agnieszkę doprowadzało do szału. Prosiła go, by pozwolił jej dojść. W końcu spełnił jej prośbę. Powstrzymywane od kilku minut orgazmy rozsadzały jej ciało, z jej krągłych piersi fale rozkoszy zalały jej świadomość tak, że prawie straciła przytomność. Wtedy Michał mocno ją przytulił i pozwolił jej wchłonąć całą przyjemność w spokoju.
Emocje Agnieszki opadły dopiero po kilkunastu minutach. To, czego właśnie doświadczyło, było najbardziej intensywnym przeżyciem w jej dotychczasowym życiu. A przecież Michał nawet nie dotknął jej kobiecości. Chłopak natomiast z trudem się opanowywał. Jego przyjaciel rozpychał mu spodnie, jednak wiedział, że na deser musi nadejść odpowiednia pora. Przyjemność i komfort jego ukochanej miała znacznie większy priorytet. Leżeli zatem przy sobie i smakowali całą magię chwili.

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen:

Dodaj komentarz