Seksowna sąsiadka zaprasza do siebie

Jestem mężczyzną w wieku 30 lat i odkąd pamiętam podobały mi się zadbane i eleganckie kobiety, ładnie umalowane, ozdobione biżuterią i pachnące perfumami. Tak się składa, że balkon mojego mieszkania pozwala widzieć ze stosunkowo niedużej odległości balkony w bloku obok, który przylega do mojego budynku pod pewnym kątem.

Seksowna sąsiadka zaprasza do siebie
Seksowna sąsiadka zaprasza do siebie

Pewnego dnia wyszedłem na swój balkon po południu i zauważyłem, że na balkonie w sąsiednim bloku, na tym samym piętrze, stała bardzo atrakcyjna dziewczyna. Miała platynowe blond włosy, mocny makijaż, krótką kurteczkę-futerko do pasa (była jesień), mini spódniczkę ledwie zakrywającą pośladki i wysokie szpilki. Była piękna, co mogłem stwierdzić nawet z pewnej odległości. Stała przy barierce balkonu i patrzyła w dal, z kieliszkiem wina w dłoni.

Obserwowałem ją, ale starałem się nie odwracać nachalnie głowy w jej stronę. Czułem podniecenie… Niestety, po kilku minutach zniknęła w swoim mieszkaniu. Wieczorem myślałem o niej, zastanawiałem się ile może mieć lat – może około 25? Podczas wieczornego prysznica przypominałem sobie jej sylwetkę, piękne nogi, wysokie szpilki, platynowe włosy – miałem silną erekcję i onanizowałem się myśląc o tajemniczej nieznajomej. Po kilku dniach zauważyłem ją ponownie – znowu miała kieliszek wina w ręku, ubrała była niemal identycznie jak poprzednio.

Poczułem, że cały drżę z podniecenia, szybko wróciłem do pokoju, nalałem sobie wina do kieliszka i wyszedłem na balkon. Wstydziłem się tego, że ona mnie zauważy, że dostrzeże mój wzrok, a może nawet to, że naśladuję jej zachowanie z tym kieliszkiem wina, ale z drugiej strony bardzo mnie ekscytowała ta myśl, ta myśl, że ona mnie zauważy, że zobaczy mnie gdy się w nią wpatruje. Znowu miałem mocną erekcję, mimowolnie dociskałem podbrzusze do szczebli barierki balkonowej, bo nachodziła mnie ogromna ochota aby się onanizować. Trwało to kilkanaście minut – popijałem swoje wino i patrzyłem na nią, widziałem jak wpatruje się w dal i sączy wino ze swojego kieliszka.

Byłem zdenerwowany i napięty, bo ona co jakiś czas zwracała głowę nieco w moim kierunku i wydawało mi się, że mnie widzi. Nie robiłem co prawda nic takiego, po prostu stałem na swoim balkonie z winem patrząc na nią, ale wydawało mi się, że ona natychmiast domyśli się co mi chodzi po głowie i czemu ją obserwuję. Po jakimś czasie zniknęła z balkonu, a ja od razu wszedłem do swojego mieszkania i onanizowałem się jak szalony. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie, w kolejnych dniach.

Bardzo czekałem na ten moment gdy wyjdzie na balkon, wciąż o niej myślałem czekając, potem patrzyłem na nią, a na koniec wracałem do pokoju i dotykałem się aż do wytrysku, myśląc o niej. Domyślałem się, że dostrzega moją obecność, że widzi jak wychodzę na balkon w tych samych momentach co ona, że domyśla się o czym myślę… Później nie widziałem jej przez kolejne 3 dni i zacząłem tęsknić, nie wiedziałem czemu zniknęła. Aż wreszcie znowu ją zauważyłem, znowu była na swoim balkonie, więc oczywiście od razu ja również wyszedłem na mój balkon. Speszyło mnie to, że tym razem ewidentnie patrzyła na mnie.

Nie mogłem się mylić – patrzyła wyraźnie w moją stronę. Poczułem się zawstydzony ale tym bardziej podniecony. I wtedy stało się coś niesamowitego – pomachała mi. Pomachałem w jej stronę i uśmiechnąłem się do niej, a ona podniosła kieliszek w moją stronę jakby wznosiła toast z daleka. Zrobiłem to samo i oboje jednocześnie wypiliśmy. Uśmiechnęła się i skinęła ręką gestem zapraszającym, przywołującym. Nogi ugięły się pode mną z emocji i nie wiedziałem co zrobić. Ona kiwnęła jeszcze raz, a później jeszcze raz, jak gdyby zapraszając mnie do siebie, a potem weszła do swojego mieszkania. Poczułem, że to jest moja szansa, szansa jaka nie zdarza się często. Znając położenie jej balkonu łatwo zorientowałem się na którym piętrze mieszka i po której stronie. Ubrałem buty i lekką kurtkę, poprawiłem włosy i natychmiast wyszedłem kierując się do jej mieszkania.

Po kilku minutach stałem już pod jej drzwiami. Serce waliło mi jak młot. Byłem bardzo zdenerwowany. Zapukałem. Otworzyła mi i wtedy po raz pierwszy zobaczyłem ją z bliska. Była śliczna, miała piękne choć oryginalne rysy twarzy i bardzo mocny makijaż – usta były różowe z ciemną konturówką podkreślającą ich kształt, czarne kreski na oczach, szaroniebieskie cienie na powiekach. Z bliska jej nogi wydały mi się jeszcze zgrabniejsze. Powiedziała „Wejdź, proszę, do środka”. Wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi, a ona odwróciła się i zaczęła wolno iść w kierunku salonu. Szedłem niepewnie za nią, gapiąc się na jej zgrabny tyłeczek opięty krótką minispódniczką, na jej nogi w rajstopach, na wysokie szpilki… Czułem zapach jej perfum…

Weszliśmy do salonu a wtedy ona nagle odwróciła się do mnie i powiedziała „Podobam ci się?”. Odpowiedziałem „Tak, nawet bardzo…”. Zapytała wtedy: „Chcesz tego ze mną?”, a ja tylko potakująco skinąłem głową. Przysunęła swoją głowę i zamknęła oczy, zaczęła mnie całować, nasze języki spotkały się, czułem smak jej pomadki, gorące usta, namiętny język… Po chwili niespodziewanie ukucnęła przede mną i zaczęła rozpinać mi spodnie, a ja zupełnie się tego nie spodziewałem i stałem jak wmurowany w podłogę. Szybko poradziła sobie z guzikiem i rozporkiem, ściągnęła mi spodnie w dół, zsunęła moje majtki i wyjęła mojego penisa. Zakręciło mi się w głowie – widziałem ją z góry, jak trzyma mojego członka w ręku i zbliża do niego twarz…

Patrzyłem na jej delikatne palce z długimi polakierowanymi na różowo paznokciami dotykające mojego penisa, ściągające z niego skórkę, widziałem jak jej wysunięty język pieści moje czułe miejsca, aż wreszcie wzięła mojego penisa do ust. Świat zawirował mi przed oczami, to było nieziemskie doznanie. Całą siłą woli powstrzymywałem zbliżający się wytrysk, nie chciałem żeby to się już skończyło, chciałem żeby trwało jak najdłużej.

Na szczęście ona przerwała swoje oralne pieszczoty w odpowiednim momencie, wstała i przytuliła się do mnie. Zacząłem ją głaskać po pupie, po biodrach, całowałem jej szyję i usta, byłem niesamowicie podniecony i wtedy… ona poprowadziła moją dłoń pomiędzy swoje nogi, do swojego krocza… moja ręka wyczuła tam coś, czego się zupełnie nie spodziewałem… to był nieduży penis, okryty rajstopami, sztywny z podniecenia, niewielki, ale… penis… Zastygłem w bezruchu. Chciałem cofnąć rękę, ale ona przytrzymała mi ja, żebym cały czas dotykał w tym właśnie miejscu. Zbliżyła swoje usta do mojego ucha i wyszeptała „Teraz już wiesz… A gdy już wiesz, to nadal ci się podobam? Nadal chcesz tego ze mną?” Moje podniecenie zwyciężyło i powiedziałem: „Tak….”

Oceń opowiadanie:

2 / 5. Ocen: 32