Rozmowa wychowawcza

Jestem czterdziestotrzyletnią brunetką po rozwodzie. Odkąd zakończył się dla mnie ten etap życia zaczęłam zauważalnie dbać o swój wygląd. Regularnie chodziłam na zajęcia fitness, z domu nie wyszłabym bez makijażu i podkręconych rzęs. Jestem typem kobiety, która co tydzień musi mieć nowe paznokcie.  Z racji swojej atrakcyjności nie mogłam narzekać na brak powodzenia u mężczyzn, jednakże moje życie towarzyskie ograniczało się jedynie do pojedynczych randek. Nie miałam szczęścia do partnerów.

Rozmowa wychowawcza
Rozmowa wychowawcza

Pracowałam w szkole, a raczej uczyłam, dlatego też musiałam zwracać uwagę na to co zakładam na siebie. Pewnego dnia dostałam solidną reprymendę od dyrektora placówki właśnie za niestosowany strój. Często zdarzało mi się nie zakładać bielizny czy stanika. Nie ekscytowało mnie ani nie pociągało, że ktoś może to zobaczyć, po prostu to lubiłam. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że gościłam w erotycznych fantazjach moich uczniów. Za każdym razem, gdy przechadzałam się szkolnym korytarzem zastanawiałam się ilu z nich, którzy oglądają się za mną zaspokoiło dzisiaj swoje chore żądze. Nie brałam tego na poważnie, bo nie ciągnęło mnie do młodych mężczyzn, a właściwie chłopców. Zdecydowanie bardziej wolałam dojrzałych.

Piątek, początek czerwca. Było krótko przed piętnastą. Na zewnątrz szalał wiatr i lało jak z cebra. Szłam w zasadzie pustym korytarzem na swoją ostatnią lekcję w tygodniowym rozkładzie zajęć. Miałam na sobie czarną sukienkę zapinaną od przodu na guziki, która zasłaniała mi kolana, na nogach wysokie szpilki w takim samym kolorze. Na szczęście nie musiałam nigdy wysłuchiwać kazań na temat butów. Musiałam dostać się na trzecie piętro budynku. Znajdowała się tam tylko jedna klasa przerobiona z części strychu, ale mimo to była dobrze przystosowana do prowadzenia zajęć. Gdy tylko znalazłam się na górze zobaczyłam grupę przekrzykujących się nawzajem nastolatków. Rozgardiasz przyprawiał mnie o mdłości. Pocieszałam się tym, że za godzinę będę mogła stąd wyjść i zrelaksować się. Otworzyłam drzwi i wpuściłam wszystkich do środka. Na końcu sali znajdowało się moje biurko i fotel. Od razu rozsiadłam się w nim. Obróciłam się do ściany i poprawiłam usta błyszczykiem, po czym sprawdziłam obecność. W każdej klasie zróżniwowanie charakterów było duże. Byli rozrabiacy, klasowi liderzy jak również ci, do których nie można było mieć żadnych zastrzeżeń. Tak było też tym razem. Siedzący w drugiej ławce Maciek zabrał plecak jednego z kolegów przed sobą i wysypał wszystko na podłogę. To był Krzysiek, bardzo cichy i spokojny uczeń. Nieco wyższy ode mnie i wychudzony. Szybko zabrał się za zbieranie swoich rzeczy. Takie zachowania trzeba było od razu tępić w zarodku. Jeśli przymknęłoby się oko na jedno to z czasem eskalowałoby to w taki sposób, że jedyne co by mi pozostało to wyjść z klasy.

– Gratuluję, właśnie zarobiłeś jedynkę z zachowania. Jeszcze jeden taki numer i spotkasz się w poniedziałek z rodzicami u dyrektora

To skutecznie utemperowało jego zapędy. Usiadł grzecznie i jedyne miejsce, gdzie kierował teraz wzrok to były jego podręczniki. Tymczasem Krzysiek po dłuższej chwili zakłopotany, co było widać na jego twarzy, usiadł z powrotem na swoim miejscu. Miałam w sobie dość duże pokłady empatii więc zrobiło mi się go szkoda. Był dobrym uczniem, nigdy nie sprawiał problemów a jego oceny to czysta poezja. Postanowiłam, że wezmę go do odpowiedzi, żeby podbudować go dobrym stopniem.

– Dobrze, obecność mamy za sobą więc czas, aby ktoś zreferował nam swoją pracę domową na tablicy.  Krzyśku, proszę podejdź do tablicy i napisz po angielski co robiłeś wczoraj w czasie wolnym

– Nie odrobiłem pracy

Zszokowało mnie to trochę. Był zawsze przygotowany a zajęcia z angielskiego to była dla niego czysta formalność

– Więc choć do tablicy i spróbujemy całą klasą

– Nie pójdę do tablicy

– A możesz mi powiedzieć, dlaczego?

– Bo jestem nieprzygotowany

– Przestań się ze mną droczyć i chodź

– Nie! – krzyknął

Z niedowierzaniem wzięłam do ręki pióro i stonowanym głosem oznajmiłam:

– Wiesz, że muszę ci wpisać ocenę niedostateczną. Twój wyskok puszczę płazem, ale jeśli to mi się powtórzy to wówczas razem z kolegą będziecie mieli rozmowę z dyrektorem.

Pytałam całą klasę przez pół lekcji, żeby jakoś odreagować te wybryki. Następnie kazałam przetłumaczyć jeden tekst z podręcznika tylko po to, aby móc delektować się ciszą. Czas mijał nieubłaganie, zerkałam nerwowo na telefon w oczekiwaniu na koniec zajęć stukając białymi paznokciami w jego ekran. Im bliżej było do dzwonka tym coraz bardziej zastanawiałam się, dlaczego jeden z moich najlepszych uczniów zachował się dzisiaj w taki sposób. Moje pedagogiczne „ja” musiało się tego dowiedzieć, aby móc spokojnie zakończyć ten tydzień. Nagle na korytarzu dało się usłyszeć upragniony dzwonek. Klasowe łobuzy zabrały w jednej ręce książki ze stołu a w drugiej plecaki i wybiegli zanim zdążyłam się obejrzeć. Klasa powoli pustoszała.

 Krzysiek wciąż siedział w ławce i pakował plecak. 

– Chciałabym żebyś został jeszcze na chwilę

Niechętnie spuścił głowę i czekał na moje słowa.

– Możesz mi powiedzieć co miało oznaczać twoje zachowanie?

Zapanowała cisza. Nie wydusił z siebie ani jednego słowa. Zaniepokoiło mnie to. Popatrzył na mnie wielkimi oczami. Nie było już śladu po jego buntowniczym nastawieniu sprzed godziny. Teraz przypominało to bardziej oczekiwanie na posypanie głowy popiołem. Dyskretnie rozpięłam sobie dwa guziki u dołu sukienki, aby móc swobodniej zakładać sobie nogę na nogę i rozsiadłam się w fotelu. Chłopak cały czas siedział na swoim miejscu trzymając plecak na kolanach.

– Możesz mi wytłumaczyć to w jakiś racjonalny sposób?

Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, a ta cisza coraz bardziej mnie irytowała, ale nie mogłam tego uzewnętrznić. 

– Proszę żebyś stanął przed pierwszym rzędem ławek

Gdy tylko podniósł się z krzesła zrozumiałam co było powodem tego wybuchu. Na jego brązowych spodenkach było widoczne wybrzuszenie. Miał wzwód. Zapewne, kiedy zbierał książki z podłogi musiał spojrzeć w moją stronę i zobaczyć mnie bez majtek. Z reguły zawsze starałam się jakoś to ukrywać w podobnych sytuacjach, ale tym razem zapomniałam się. Oparł się o ławkę w odległości dwóch metrów ode mnie. Postanowiłam przyjrzeć się bliżej problemowi. Nie był specjalnie pokaźnych rozmiarów, jednakże patrząc przez pryzmat jego wieku i postury mimo wszystko robił wrażenie. Zawstydzony patrzył w dół. 

– To, dlatego tak się zachowywałeś?

– Tak pani profesor …

Szczupły nastolatek nie podniósł głowy choćby na chwilę. Zrobił to dopiero kiedy wyciągnęłam lewą rękę i końcem paznokcia przesunęłam po całej długości członka. Dopiero wtedy skierował wzrok na moje usta. Nie czułam pożądania, to była zwykła ciekawość. Raczej nie miał zbyt dużego powodzenia u rówieśniczek. Złapałam go dwoma palcami tuż przy samych jądrach i delikatnie badałam każdy jego fragment. Nagle zaczął się wzdrygać. Wystarczyło kilka dotknięć, żeby małolat zaliczył finał w spodniach. Otworzył przy tym usta dając upust swojemu spełnieniu. W gruncie rzeczy nie mogłam się dziwić, w końcu był jeszcze młody a szczerze mówiąc ja mogłabym być jego matką, bardzo atrakcyjną matką. Podeszłam do swojego biurka, zabrałam klucze do klasy i podałam mu je.

– Zamknij proszę drzwi i wróc na swoje miejsce

Rozpięłam jeden guzik przy dekolcie, żeby mógł zobaczyć fragment, gdzie kończą się moje jędrne piersi. Usiadłam na biurku w lekkim rozkroku, żeby niczego nie odsłonić. Gdy znów oparł się o ławkę wpatrywał się tylko w moje szpilki kilkanaście centymetrów nad ziemią. Jego penis zmniejszył swój rozmiar, ale wciąż był bardzo widoczny.

– Będziemy teraz rozmawiać szczerze, dobrze?

– Dobrze pani profesor

Uśmiechnęłam się. Kiedy mówił do mnie per pani działało to mnie jakby stymulująco. Dobrze wiedziałam, że każdy jeden będąc na jego miejscu rzuciłby się na mnie, zdarł sukienkę i wziął na tym stole, ale on tylko patrzył na moje nogi.

– Powiedz mi, podobam ci się?

– Bardzo…

– Często fantazjujesz o mnie?

– Nie rozumiem…

– Hmmm mówiąc waszym językiem, czy często trzepiesz sobie myśląc o mnie?

– Tak…

– Często ci się to zdarza?

– Codziennie

Nie musiałam zadawać więcej pytań. Dobrze wiedziałam, że robił to nawet kilka razy dziennie. Dosłownie w każdej wolnej chwili lubił sobie ulżyć ze mną w roli głównej. W gruncie rzeczy kobieta zyskuje na atrakcyjności, kiedy mężczyźni to robią, ale to był nastolatek. Rozchyliłam nieco nogi i uniosłam je tak aby postawić szpilki na blacie. Oparłam się lewą ręką o drugi koniec i pokazałam wydepilowane krocze w pełnej okazałości. Po jego twarzy widziałam, że dzięki samemu patrzeniu mógłby dojść drugi raz. Na pewno nie spodziewał się co mogę robić dalej. Drugą ręką zaczęłam się masować. Dokładnie się przypatrywał na wargi sromowe pomiędzy moimi palcami.

– Opowiedz mi o tym, chcę tego posłuchać 

Okazało się, że z Krzysia to kawał cichego zboczeńca. Według tego co opowiadał robiliśmy to wszędzie. W moim samochodzie, domu, toalecie, szatni. Zdarzały się trójkąty z szkolną pielęgniarką czy psycholożką a nawet seks grupowy z drużyną koszykówki na sali gimnastycznej. Słuchając tych opowieści posuwałam się coraz dalej, z każdą kolejną historią pieściłam się coraz bardziej. Moczyłam po kolei palce w środku, aby w końcu przejść do ostrej palcówki. Obserwował moje zabawy w zupełnej ciszy. Nieświadomie przyspieszyłam. Czułam, że lada moment trysnę więc zatrzymałam się. On wciąż stał oparty o ławkę i patrzył na moją wilgotną dłoń. Uspokoiłam oddech i zaprosiłam go ruchem palca wskazującego, żeby podszedł bliżej. 

– Ściągnij koszulkę

Włożyłam mu palec do ust, który jeszcze chwilę temu był we mnie. Zamknął oczy i oblizywał go z każdej strony. Po dłuższej chwili wyjęłam go i złapałam za bujną czuprynę

– A teraz mnie wyliż

Spojrzałam tylko na drzwi, w których dyndał klucz. Zastanawiałam co ja takiego wyprawiam. Przecież mogłam mieć każdego a tymczasem siedziałam rozkraczona i półnaga w klasie przed moim uczniem, małolatem. Moje długie, białe paznokcie zniknęły na moment w jego włosach a on pieścił mnie namiętnie językiem. Oblizywał wzdłuż i wszerz jak słodkiego lizaka albo jak pies chlipiący wodę z miski. Głęboko wzdychałam starając się nie wydobyć żadnego głośniejszego dźwięku. To trwało już dobre kilka, kilkanaście minut. Był jak w transie. Delikatnie weszłam tam ręką i rozchyliłam wargi sromowe. Chciałam dać mu w ten sposób do zrozumienia, żeby wszedł głębiej. Jego języczek wwiercał się we mnie, penetrował każdy centymetr wnętrza. Czułam jak w środku zalewają go moje soki. Kątem oka widziałam, jak masuje penisa w spodenkach. Ekstaza sięgała zenitu. Stękałam coraz głośniej aż musiałam zacisnąć wargi. Czułam, że znowu dochodzę. Nie chciałam sobie na to pozwolić, pomimo że czułam się jak niebie. Zaparłam się szpilkami o jego barki i powoli odsunęłam. Pryszczata twarz była wilgotna a meszek pod nosem dosłownie mokry.

– Rozbierz się i usiądź na moim fotelu

Bez chwili namysłu wykonał to powiedziałam. Jego bezwarunkowa posłuszność była coraz bardziej podniecająca. W końcu mogłam zobaczyć jego fiuta w pełnej okazałości. Niezbyt obrośnięte jądra odejmowały mu wielkości. Chciałam dla zabawy wziąć linijkę i zmierzyć go, ale ostatecznie z tego zrezygnowałam. Na oko miał jakieś siedemnaście, może osiemnaście centymetrów. Był twardy i gotowy do działania. Stanęłam w rozkroku nad nim i złapałam za pryszczate policzki

– Chcę wiedzieć, kiedy będziesz dochodził

– Dobrze…

– Od teraz każde zdanie masz kończyć mówiąc pani profesor

– Oczywiście pani profesor

Zsunął się lekko z fotela a ja odgarnęłam sukienkę na boki i stopniowo nadziewałam się na niego. Wiedziałam, że nie mogę go za szybko ujeżdżać, bo skończy w minutę, dlatego robiłam to bardzo powoli.

– Ach… ach…

Był bardzo twardy. Myślałam, że siadam na drewnianym kołku. Gdyby był bardziej wytrzymały to moglibyśmy się tak pieprzyć godzinami. Wyjęłam spod sukienki pierś i masowałam ją, żeby się bardziej podniecić. Dosłownie po kilkunastu ruchach odchylił głowę na oparcie fotela. To chyba był ten moment.

– Pani profesor… już…

Z gracją godną damy zeszłam z niego i stanęłam blisko, aby móc bacznie przyjrzeć się spełnieniu. Penis znów się wzdrygnął kilka razy i eksplodował. Pierwsze dwa, gęste strzały wylądowały na mojej sukience w okolicach kolan. Kolejne już tylko spływały po nim kończąc na jajkach. Było tego całkiem sporo. To dało mu chwilę wytchnienia, tylko chwilę. Członek opadł, a ja miałam ochotę na więcej. Rozpięłam sukienkę i zrzuciłam ją na ziemię. Patrzył na moje jędrne piersi w rozmiarze cztery. Uklękłam przed nim, schowałam go między nimi i zaczęłam pocierać. Nektar na jego fiucie dawał idealny poślizg. Otworzył szeroko buzię i wydawał z siebie tylko pojedyncze dźwięki

– Oooooo… ooooo…

Powoli znów zaczynał twardnieć, ale daleko mu było jeszcze do momentu, kiedy był we mnie. Na jego główce była spóźniona i zbłąkana ostatnia kropla. Subtelnie zatopiłam na niej usta i dokładnie wylizałam. Chyba tego najbardziej chciał, żebym mu obciągnęła. Słyszałam z plotek za plecami, że podobno mam idealną twarz do robienia lodów. Wypuściłam go z cycków, położyłam dłoń na udzie i zabrałam się za oral. Krzysio raz po raz odgarniał mi włosy, żeby przypatrzeć się jak to robię. Druga ręka samoistnie powędrowała w kierunku mojego tyłeczka. Najpierw rozmasowałam, po czym wbiłam się palcem w odbyt. Uwielbiałam seks analny, a dzisiaj była doskonała okazja, żeby sobie dogodzić. Jego kutas znów był jak skała, tym razem w moich ustach, na których nie było już śladu po błyszczyku, a w anusie miałam już trzy palce. To był czas na prawdziwy seks. Naplułam na niego kilka razy, po czym wstałam tylko po to, aby znów położyć się na swoim biurku z nogami rozłożonymi równolegle do jego krawędzi. W mgnieniu oka znalazł tuż przede mną a wraz z nim jego fiut. Złapałam go i delikatnie pocierałam w okolicach odbytu. Powoli pomogłam załadować armatę. Nie spodziewał się tego. Domyśliłam się również, że jego umysł nie pojmował tego, że kobieta w ten sposób może także odczuwać przyjemność. Moja dziurka opierała się, ale ślina zadziałała jak naturalny lubrykant i w końcu poczułam jego biodra przy moich pośladkach

– O kurwa! – jęknęłam, kiedy poczułam, że jest we mnie – a teraz zerżnij swoją panią 

– Dobrze pani profesor

Pierwsze ruchy były bardzo niemrawe. Niedoświadczony chłopiec badał w ten sposób na co może sobie pozwolić. Wzięłam jego ręce i poprowadziłam, żeby złapał mnie za szpilki moich butów. W międzyczasie patrzył, jak fiut znika w moim odbycie, by po chwili pojawić się z powrotem

– Nie wyjmuj go

Wbijał się. Moja ciasna szparka powoli rozciągała się zapewniając maksimum doznań. To było wspaniałe, tego właśnie było mi trzeba. Złapałam się mocno swojego biurka, prawie łamiąc sobie paznokcie i pozwoliłam mu się wyżyć. Z każdą minutą przyspieszał klepanie mojego tyłeczka a ja leżałam i stękałam. Był cały we mnie, czułam jego jądra na pupie i chciałam, żeby to trwało jak najdłużej. Posuwał mnie jak w filmie dla dorosłych. Po kilku minutach zwolnił a ja uniosłam głowę, żeby zobaczyć, jak kończy na moim ciele. Wyjął go w porę. Pomógł sobie ręką patrząc na moją zgrabną sylwetkę. Pierwszy strzał dosięgnął czoła i włosów. Drugi, równie gęsty trafił w okolice prawego oka i ust a trzeci na brodę i szyję. Pozostałe w większości znalazły ujście na brzuchu. Patrzył na mnie, pokrytą w spermie i ciężko oddychał. Ja czułam się spełniona. 

– Ubieraj się i wynoś się stąd

Zrobił to szybciej niż doszedł za pierwszym razem. Ani się obejrzałam a siedziałam już sama w klasie, na biurku zupełnie naga. Wzięłam telefon do ręki i zrobiłam sobie zdjęcie, tylko po to, żeby zobaczyć jak się na mnie zlał. Końcem paznokcia zbierałam jego spermę z twarzy do ust. Dostałam całkiem ciekawą nauczkę, żeby następnym razem zakładać bieliznę do pracy.

Oceń opowiadanie:

4.8 / 5. Ocen: 557

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl