Mój okropny były facet

53adad70d24d4Nie wiem, jak ja z nim te parę lat wytrzymałam, ale całą sobą czuję, że zostawienie go te rok czy półtora temu to była bardzo dobra decyzja. Miał wszystkie klasyczne cechy wstrętnego szowinistycznego dupka – nigdy nie liczył się z moim zdaniem. Okłamywał mnie. Decydował za mnie w każdej kwestii. Nie tolerował mojej samodzielności. Kontrolował na każdym kroku, sam nie tłumacząc się z niczego.

Miał także niestety jedną zaletę – potrafił zerżnąć mnie tak nieziemsko, jak nikt przed ani po nim. 

Nie wymyślałam pretekstu, żeby do niego przyjść, wiedziałam, że pracuje w domu, a wtorki ma zazwyczaj luźniejsze. Zadzwoniłam upewnić się tylko, że nic się w tej kwestii nie zmieniło. Godzinę później już całował mnie zachłannie, przyciskając do ściany swojego salonu. Czułam jego kolano wpychające się między moje nogi i duże, silne dłonie w nieznoszący sprzeciwu sposób trzymające moją twarz. Jego język penetrował wnętrze moich ust drażniąc mnie i podniecając. Jęknęłam, kiedy poczułam dłoń zsuwającą się pod moją spódniczkę. Nigdy nie udało mi się pojąć, dlaczego natychmiast robię się mokra, czując te wielkie, silne i zabójczo precyzyjne dłonie. Nikt nie potrafił mnie tak dotykać i chciałam tego. On jednak przerwał i pociągnąć mnie na sofę.

– Dawno cię nie widziałem, Aniołku – mruknął – musimy porozmawiać. 

Zbiło mnie to z tropu, ale grzecznie usiadłam na skórzanym obiciu.

– Niedokładnie o tym myślałem – jednym płynnym ruchem pociągnął mnie na siebie. Leżałam teraz w poprzek jego kolan, z wypiętą dupą. Pod biodrami czułam jego gigantyczną męskość napierającą na mnie przez dżins. Pogładził moje pośladki. Zrobiło mi się sucho w ustach.

– Znowu nie założyłaś majteczek. Jesteś brudną, małą szmatą, aniołku – mruczał.

– Źle zrobiłaś, odchodząc ode mnie, wiesz? – kontynuował i wciąż gładził moją wypiętą pupę – wolisz rozkładać nogi przed innymi?

Co miałam odpowiedzieć? Nie zdążyłam nawet się zastanowić. Mocne uderzenie, niespodziewane i szybkie, zapiekło mnie w dolną część dupy, tuż nad złączeniem ud. Zawyłam. Nie miałam szans się wyrwać.

– Ilu ich było? – ciągnął, jakby nic nie usłyszał – wielu?

– Czterech – jęknęłam, spinając się cała w oczekiwaniu na uderzenie. Bolało. Każde kolejne bardziej. Cztery powolne, mocne klapsy wielką dłonią tuż przy cipce… przy ostatnim już nie wyłam, tylko cicho jęczałam, zmęczona napięciem i oczekiwaniem na ból.  Już nie wiedziałam, czego jest we mnie więcej, bólu, strachu czy dzikiego podniecenia. Jak to możliwe, że ten facet, który robił zemną co chciał, doprowadzał mnie do takiego stanu? Błagałam go, żeby przestał, ale sama już nie wiedziałam, czy chcę, żeby to zrobił.

– Brakowało mi ciebie, wiesz? – nie zważał na moje jęki – masz pamiętać, do kogo należy twoja dupa. Miałam nadzieję, że ten klaps będzie ostatni. Skóra piekła mnie żywym ogniem, a mokra piczka błagała o zaspokojenie. Trzęsłam się z bólu i rozkoszy. 

– Na kolana – zakomenderował, a ja posłusznie zsunęłam się z niego. Miałam nadzieję, że pozwoli mi wreszcie obciągnąć tego obłędnie wielkiego kutasa, którego czułam pod sobą przez spodnie. Jednak kazał mi położyć twarz i ręce na sofie. Klęczałam z wypiętą dupą na podłodze, bezbronna, a on za mną. Nie widziałam, co zamierza. Zerżnie mnie od tyłu? Miałam nadzieję. Kiedyś to lubił. 

Usłyszałam otwieranie tubki żelu i chłodny dotyk na mojej tylnej dziurce. Mmm, lubiłam zatyczki analne, często ich używaliśmy. Wypięłam się w oczekiwaniu na znajomą przyjemność i zaraz cofnęłam przerażona. Zobaczyłam, co on chce mi tam włożyć – wibrator, który kiedyś u niego zostawiłam, absurdalnie wielkie, czarne narzędzie, którym nieraz maltretował moją cipę, chce wsadzić mi w dupę! 

– Nie! – jęknęłam  i znów zawyłam pod silnym klapsem.

– Twoja dupa i twoja pizda należą do mnie – warknął i znów uderzył. Zawyłam i wyprężyłam się – lepiej o tym pamiętaj.

– Włóż mi go w cipkę – jęknęłam, wijąc się z bólu, podniecenia i strachu – błagam.

Nawet nie raczył odpowiedzieć. Gigantycznym narzędziem otworzył moją dupę i wsadził je chyba do połowy. Fala podniecenia prawie zwaliła mnie z nóg. Zaczął nim poruszać wbijając coraz głębiej, a ja wychodziłam mu naprzeciw, wypinając obolałą dupę na kolejne uderzenia bolesnej przyjemności. 

– Jesteś małą kurewką, aniołku, wiesz? – mruczał – tak się powinno walić takie jak ty.

Po chwili włączył wibracje zabawki. Nie wiedziałam, że mogę czuć jeszcze silniej! Jęczałam i rzucałam się, a on bez litości masakrował moją obolałą dupę potwornym narzędziem.

– Dobrze ci, dziwko? – nie miałam siły odpowiedzieć. Zatrzymał się, ale nie wyłączył wibracji, które czułam aż gdzieś w głębi siebie. Usłyszałam rozpinanie rozporka i poczułam twardego, wielkiego kutasa atakującego moją mokrą i rozgrzaną cipkę. Myślałam, że mnie rozwali, chuj w piździe i wibrująca zabawka w dupie! Wiłam się i jęczałam, to było nie do wytrzymania, a kiedy zaczął mnie ostro posuwać krzyczałam już przy każdej fali rozkoszy i bólu przeszywającej moje zmaltretowane ciało. Ocieranie się tych dwóch gigantycznych fiutów we mnie za każdym razem dawało mi pewność, że więcej już się nie da, ale osłabione bólem i podnieceniem ciało dawało radę, a on walił mnie jak maszyna, rżnąc obie moje dziurki na  maksa.

– Dobrze ci? – powtórzył.

Jęknęłam w odpowiedzi. Czułam zbliżający się gigantyczny orgazm. Do pełni szczęścia potrzebowałam jeszcze tylko jednego.

– Błagam cię – wysapałam – spuść się we mnie, chcę znowu poczuć twoją spermę!

Posuwał mnie jeszcze chwilę w milczeniu. Kiedy poczułam, że już się zbliża, wyciągnął ze mnie swoją wielką pałę. Sekundę później gorąca sperma trysnęła a moje włosy i plecy.

– Nie zasłużyłaś sobie na nią – stwierdził spokojnie.

– Błagam – wiłam się w podnieceniu – pozwól mi go chociaż wylizać!

Zgodził się, a ja dokładnie wylizałam jego pałę z resztek mojego soku i spermy.

Wielki wibrator wciąż pracował w mojej dupie, doprowadzając mnie na skraj orgazmu. Wyłączył i wyjął urządzenie, kiedy prawie dochodziłam. 

– A teraz skończysz dla mnie – stwierdził, wkładając do mojej rozgrzanej pizdy palce. Trzy, cztery, pięć, parę ruchów i miał w niej całą dłoń! Myślałam, że nic już mnie dziś tak nie zaboli! Krzyknęłam, moja piczka zareagowała jak na rozgrzane żelazo, a jednak gdy zaczął w niej poruszać szybko eksplodowała ogromnym, bolesnym i obezwładniającym orgazmem. Nie mogłam się ruszyć, trzymał moje kolana swoimi szeroko rozłożone, a dziki orgazm szarpał moim ciałem bez końca. Chyba coś krzyczałam, mówiłam, nie wiem, nie panowałam nad sobą. Powoli opadłam na sofę, drżąc z bólu i dopiero przeżytej rozkoszy.

– Nigdy więcej mi tego nie rób – klęknął za mną, kładąc się delikatnie na moich plecach i otaczając mnie długimi, silnymi ramionami. Poczułam jego gorący oddech i słodkie, lekkie pocałunki na karku – pamiętaj, do kogo należysz i nie rób mi tego nigdy więcej – mruczał w moje włosy – bo jeżeli to zrobisz, będę musiał naprawdę cię ukarać…

Autor: Ewa

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen:

Dodaj komentarz