Magda puszcza się pod nieobecność męża

Pochyliłam się i patrząc głęboko w jego czarne oczy, objęłam wargami nabrzmiałą, ogromną główkę penisa. Zaczęłam delikatnie i nieznacznie od nieśmiałego ssania tego potwora – trochę jakbym robiła to pierwszy raz. Patrzyłam na twarz mojego kochanka i widziałem na niej ogromne podniecenie. Z cmoknięciem wyjęłam główkę na chwilę i uśmiechnęłam się do niego, po czym pocałowałam żołądź i przejechałam językiem od góry do dołu penisa. Mój młody, jurny chłopak jęknął z rozkoszy. Złapałam mocniej, tuż przy jądrach i wróciłam do ssania. Pracowałam głową i ustami, coraz szybciej i szybciej. Nie chciałam, żeby już skończył, pragnęłam tylko, żeby było mu dobrze. Co jakiś czas podnosiłam wzrok, chcąc sprawdzić jego reakcję. Wydawał się zadowolony z moich pieszczot.

Magda puszcza się pod nieobecność męża
Magda puszcza się pod nieobecność męża


    – Połóż się – rozkazał nagle.

Posłuchałam go i podniosłam się z kolan. Położyłam obok niego na plecach. Przez chwilę się całowaliśmy, mój język zahaczył o jego i długo wirował w pożądaniu. Potem to on uklęknął przede, a ja rozłożyłam szerzej nogi. Zaczął powoli, od pocałunków wewnętrznych połaci ud, tuż przy mojej pusi. Potem przeszedł już do całowania moich napęczniałych i mokrych z podniecenia sromowych warg. Każdy dotyk jego warg sprawiał mi przyjemność. W końcu językiem zaczepił o moją łechtaczkę i bawił się nią długo. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść swojemu szczęściu tam na dole. Nagle poczułam palec wsuwający się do mojej pochwy. Eryk zaczął nim pracować i wiercić, ani na chwilę nie przestając drażnić łechtaczki. Ja natomiast położyłam dłoń na jego głowie i wplotłam palce w jego włosy. Odpowiadałam głośnymi jękami na coraz szybsze i pewniejsze jego ruchy. Było mi coraz lepiej i lepiej…

– O Boże… – zawyłam i zaczęłam zwijać się z potężnego orgazmu, który dane mi było teraz przeżywać.

Kiedy skończyłam, Eryk zbliżył się do mnie i pocałował moje wargi. Jego były gorące i mokre, smakował moimi sokami. Czułam też przyjemny ciężar jego ciała, miałam wrażenie, pewność, że obcuję z prawdziwym mężczyzną.

– Muszę założyć prezerwatywę? – zapytał cicho, patrząc mi w oczy.

– Nie – odparłam. – Możesz bez.

Znów mnie pocałował i po chwili poczułam jak jego wielki penis napiera na wejście do mojego wnętrza. Przez chwilę stawiałam tam na dole nieznaczny opór, ale w końcu jego męskość wtargnęła we mnie, rozpychając brutalnie ścianki mojej pochwy do granic możliwości. Eryk wycofał się i ponownie pchnął, a ja syknęłam przez zęby.

– Powoli – oznajmiłam mu do ucha. – Masz bardzo dużego i trochę to boli.

Wziął sobie moją radę do serca, bo jego ruchy stały się naprawde delikatne i kilka chwil penetrował mnie bardzo ostrożnie. Kiedy poczułam, że moja cipka dostosowała się do rozmiarów tego olbrzyma, oznajmiłam mu, że może zacząć mnie ruchać. Tak, użyłam właśnie takiego słowa. Ruchać. Bo chciałam, żeby mnie porządnie przeruchał ten mój młody kochanek, którego poznałam dwa tygodnie temu przez internet. Potrzebowałam radykalnej odmiany od seksu z mężem – nudnego, słabego seksu w jednej pozycji. A Eryk miał siłę i witalność, mógł zaspokajać mnie długo. I tego właśnie chciałam.

Chłopak zaczął mnie teraz mocno posuwać, jego ruchy były płynne i mocne, wchodził we mnie jak taran, a ja z każdym jego pchnięciem stękałam jak głupia i mała dziewczynka. Czułam, że chłopak złapał ten odpowiedni rytm, więc objęłam jego biodra nogami, oplatając go w miłosnym uścisku. Nie wiem jak długo mnie tak heblował, ale w końcu wyznałam mu, że jeszcze chwila i po prostu dojdę. Podziwiałam jego kondycję, miałam wrażenie, że może tak cały dzień. Szkoda, że ja nie miałam już takiej mocy.

– O tak… – zawyłam przeciągle i ponownie pozwoliłam ponieść się gorącej fali przyjemności rozlewającej się po całym moim ciele.

– Wszystko w porządku? – zapytał mnie, kiedy trochę ochłonęłam.

Pokiwałam głową, że tak i poprosiłam go, żeby usiadł. Chciałam teraz trochę poujeżdżać tego drągala, niczym kowbojka. Uśmiechnął się i usiadł, opierając plecy i głowę o tapicerowany zagłówek mojego małżeńskiego łoża. Usiadłam na jego kolanach, rozkraczyłam się i złapałam dłonią jego ogromnego penisa. Nie wiem ile miał, ale z pewnością był ze dwa razy większy niż męża. Napiłam się na tą zwierzęcą, cudną pałę z westchnięciem ulgi. Eryk objął moje biodra, a ja zaczęłam od razu po nim jeździć. Czułam jakbym miała między nogami jakiś metalowy pal i było to świetne uczucie. Nachyliłam się, a mój kochanek zabrał się za pieszczenie moich piersi. Gryzł, ssał i muskał moje sutki z wielkim zaangażowaniem, prawie tak jakby miał w ustach słodycz. Zresztą przyznał to zaraz, powiedział, że moje sutki smakują jak miód. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go, a potem odrzucając włosy do tyłu, przyspieszyłam ujeżdżanie go. Ale on zrobił po chwili coś niesamowitego. Uniósł biodra, złapał mnie mocno za pośladki i zaczął pieprzyć mnie z całych sił. Byłam na górze, a mimo to on był tym aktywnym. Nie minęła chwila i ponownie zaczęłam dochodzić. Potem opadłam wymęczona, opierając głowę o jego silne ramię.

– Chcesz, żebym już skończył? – zapytał mnie czule, całując w usta.

– Tak.

Zeszłam z niego i położyłam się na plecach, ale on uśmiechnął się łobuzersko i pokiwał głową na nie. Jego dłonie wylądowały na moich biodrach i nie wiem jakim cudem, ale obrócił mnie mocno i delikatnie na brzuch. Potem kazał mi się wypiąć. Chciał wziąć mnie na pieska, a ja pozwoliłam mu na to, bo wizja bycia braną od tyłu jak suka przez takiego ogiera sprawiła, że doszłam prawie na samą myśl. Wypięłam się dla niego wysoko. Eryk nie czekał zbyt długo. Szybkim ruchem wparował do środka i po chwili byłam już dziko zapinana jak klacz. Mój kochanek wsparł dłonie na moich biodrach i ruchał mnie, wykonując potężne ruchy, które robiły młyn w mojej pochwie. Długo nie musiałam czekać na jego reakcję.

– Magda ja zaraz dojdę – rzucił. – Mam wyjść?

– Skończ w środku. – Usłyszałam własne słowa i serce zabiło mi mocniej. Wcale tego nie przemyślałam.

Eryk momentalnie zaryczał i wbił się po same jądra w moje wnętrze. Sekundę później poczułam jak wypełniają mnie hektolitry jego gorącej spermy. Mój mąż nawet w ułamku nie miał takiego orgazmu, nigdy. Czułam salwę za salwą nasienia, obijajacą się o ścianki mojej pochwy. Całe moje ciało również przeszło gorąco i nagle poczułam, że ja też osiągam orgazm. Nogi się pode mną ugięły i rozjechały na boki, przygniótł mnie ciężarem swojego ciała i męskości. No i nadal nie przestawał pompować we mnie swojego nasienia…

Kiedy się ocknęliśmy, kiedy otworzyłam oczy, wciąż na mnie leżał. Dyszał ciężko, wykończony tym co przed chwilą miało miejsce. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy pocałował moje plecy. Przez chwilę pomyślałam o konsekwencjach tego, że bez namysłu pozwoliłam mu skończyć w środku. Miałam przecież dopiero czterdziestkę, a nie brałam żadnej antykoncepcji…

Wyparowało mi to jednak z głowy, kiedy poczułam powolny, nieznaczny ruch jego penisa w moim wnętrzu. Byłam padnięta, wykończona, ale podniecenie dodało mi dziwnej siły. Eryk pocałował mnie w ucho, a potem je ugryzł. Poczułam jak się odchyla i wspiera na silnych rękach. Znów zaczął mnie posuwać. Westchnęłam zadowolona, bo mój młody kochanek miał ochotę na więcej i tylko to miało teraz znaczenie…

Oceń opowiadanie:

4.2 / 5. Ocen: 55