Egzamin poprawkowy u pani profesor

Akcja działa się na II roku studiów, w trakcie sesji poprawkowej, na egzaminie poprawkowym z matematyki. Byłem ostatnim studentem, który pisał ten sprawdzian, więc odbywał on się w małym gabinecie. Od pewnego czasu odniosłem wrażenie, że prowadząca uwzięła się na mnie, bez powodu kazała przychodzić na konsultacje, zostawać po zajęciach, przychodzić wcześniej, aby jej pomóc w rozłożeniu materiałów. Często gdy miała problem z komputerem to właśnie mnie prosiła o pomoc.

Pani doktor M.T. to około 40 letnia, niezamężna, blondynka, ze średniej wielkości biustem, ale za to ze świetnym tyłkiem i długimi nogami, które chętnie eksponowała. Chodziły legendy, że jest lesbijką i umawia się ze studentkami, ale to raczej nie była prawda. Jej wzorst był idealny, dzięki czemu mogła nosić wysokie szpilki i nie wyglądała w nich jak żyrafa. Tego dnia ubrana była w krótką spódniczkę, białą bluzkę i czarne sandałki na wysokim obcasie. Gdy ją zobaczyłem, od razu w moich spodniach pojawił się namiot i pożałowałem, że nie założyłem tego dnia jeansów, tylko materiałowe spodnie. Co gorsze, chyba na samym starcie zauważyła tego stojącego na baczność kutasa.

– Nauczyłeś się tym razem, Michał? – zapytała.
– Tak, pani profesor.
– Och Ty komplemenciarzu, nie jestem żadnym profesorem. No dalej, siadaj i zaczynamy.

Zacząłem pisać. Ona kręciła się po gabinecie, prezentująć swoje obłędne kształty i rozsiewając zapach perfum. W pewnym momencie ona podeszła, nachyliła się i powiedziała:

– Widzę dobrze Ci idzie, ale skup się do dalsze zadania są trudniejsze.

Kątem oka zobaczyłem, że nie ma sobie stanika, jej piersi latały swobodnie pod bluzeczką. Tym razem na bank zobaczyła, że mam erekcję. Gdy tylko na dłuższą chwilę się odwróciła zacząłem kombinować, co zrobić, żeby to ukryć.

– Ej co tam robisz, znasz moje zasady. Podczas pisania ręce na biurku! W takim razie muszę Cię bardziej pilnować – powiedziała.

Odsunęła krzesło i usiadła na stoliku naprzeciwko. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że nie miała na sobie majtek, za to coś trzyma zwinięte w lewej ręce.

– No to koniec, na bank tego nie zdam w tym momencie – pomyślałem.

W tym momencie na mojej kartce wylądowały jej mokre majteczki. Odsunąłem je i pisałem dalej.

– Widzę, że to Cię nie rusza, zobaczymy co powiesz na to – powiedziała i podsunęła mi swoje stopy. Myślałem, że kutas zaraz eksploduje.

– Cóż, szybko znalazłam Twój fetysz. Wiesz co ja lubię w seksie? Przebrania, zmysłową bieliznę, seksowne buty, gdy partner lub partnerka adoruje mój ubiór… Powiedz co byś chciał zrobić z tymi stopami? – zapytała kusząco.
– Chciałbym zdać ten egzamin, proszę pani… – odpowiedziałem.
– Walić ten egzamin, i tak nie zdasz, skoro tyle krwi już Ci odpłynęło do penisa – zaśmiała się.
– Jakoś sobie z tym poradzę – starałem zachować spokój.
– Ok, skoro to pisz dalej.

To zabrzmiało jak wyzwanie i tym też było. Zdjęła spódniczkę i bluzkę, wzięła swoje majtki i zaczęła masować nimi cipkę. Następnie zwinęła majteczki w kulkę i wzięła do buzi. Biorąc pod uwagę, że cały pokaz odbywał się na moim stoliku, ciężko było mi kontynuować liczenie całek. Wtedy zadała ostateczny cios, zaczęła się masturbować i jeździć szpilkami po moim kroczu, a ja odpłynąłem…

– Haha, mówiłam, że nie dasz rady. No dalej kontynuuj pisanie! – śmiała się.
– Pani profesor… tak nie wolno… – powiedziałem z trudem.
– O tak… mów tak do mnie… nazywaj mnie swoją panią profesor – cały czas robiła sobie dobrze.

Kutas był już na skraju eksplozji, musiałem go wyjąć ze spodni.

– Wow, czyli jednak te plotki były prawdziwe, ale masz wielkiego fiuta – powiedziała.
– Jakie plotki? – zapytałem zdziwiony.
– Myślisz, że czemu tak zwracałam na Ciebie uwagę? Kobieta w moim w wieku potrzebuje dużego i młodego zaganiacza.

Wzięła kutasa do ręki, napluła na niego i wzięła do ust. Potem zdjęła szpilki i rozpoczęła cudownego footjoba, który niestety nie trwał zbyt długo, w kilka minut pojawił się precum.

– Już dochodzisz? – zapytała zdziwona.
– Pani profesor, ja tu od godziny siedzę ze stojącą lagą i ledwo się powtrzymywałem…
– Skoro tak… to strzelaj – zachęcała.

W tym momencie przyspieszyła tempo, a ja wystrzeliłem jak nigdy, wytrysk był mega obfity i gęsty, wylądował na jej nogach, stopach, brzuchu i biurku. Sądziłem, że po czymś takim egzamin mam zdany na 5, jednak okazało się inaczej.

– Cóż, zobaczmy Twój sprawdzian… no, no, słabo, prawie połowy testu nie zrobiłeś – powiedziała.
– Ale pani profesor…
– Żadnego „ale”!

Po tych słowach wzięła moją kartkę i wytarła nimi swoją mokrą cipkę i całą spermę, którą miała na sobie.

– Poza tym zobacz w jakim stanie oddałeś mi ten egzamin, cały mokry i się klei – śmiała się do rozpuku. Będziemy musieli się jeszcze raz zobaczyć, w kolejnym terminie.

Byłem zszokowany. Zapiąłem spodnie, porwałem jej spódniczkę i majtki i wybiegłem z gabinetu. Próbowała mnie gonić, ale zrezygnowała. Potem zdałem sobie sprawę, że jednak źle zrobiłem, przecież muszę zdać ten egzamin….

—————————–

W 3 dni po tamtych wydarzeniach otrzymałem od pani T. oficjalnego maila z terminem i miejscem kolejnego terminu. Wziąłem ze sobą ostatnio ukradziony suwenir i poszedłem do jej gabinetu…

– A więc Michał, ostatnio średnio Ci poszedł egzamin, teraz tak myślę jaką wersję Ci dać, łatwą czy trudną? – zapytała na początku, jak gdyby nigdy nic.
– Proszę prostą – odpowiedziałem.
– A dlaczego miałabym dać Ci prostą wersję? Niezbyt zasłużyłeś, ostatnio wziąłeś pewną moją rzecz… Ale przynajmniej inni studenci mieli ubaw, gdy schodziłam na parking w uspermionej bluzce i butach hihi.
– Przepraszam pani profesor… nie powinienem….
– Nie przepraszaj, zawrzyjmy umowę. Pokażesz mi co robiłeś z tą moją rzeczą, a ja dam Ci prosty test i zdasz łatwo.
– Nic nie robiłem pani profesor…
– Dobra, dobra, nie mam 10 lat, dobrze wiem co tam się działo. No dalej, albo wyciągasz fiuta, albo możesz wychodzić, bo i tak nie zdasz.

Nie mająć innego wyjścia, odbezpieczyłem bombę w spodniach, wziąłem jej majteczki i zacząłem walić konia. Ona początkowo patrzyła, później zaczęła się dotykać, aż w końcu oboje bawiliśmy się swoimi „sprzętami”.

– Powiedz… to chciałbyś dzisiaj zaliczyć? – zapytała kusząco.
– Tak, pani profesor, zależy mi na tym egzaminie – odpowiedziałem.
– Hahaha głuptasie, Ty ciągle o tym egzaminie – zaśmiała sie. A co byś powiedział na zaliczenie z anatomii u mnie w domu?
– Nie wiedziałem, że pani profesor prowadzi zajęcia z anatomii – zażartowałem.
– Tylko dla wybranych studentów 😉 – puściła mi oczko. Jeśli Ci dobrze pójdzie to zaliczysz dwa przedmioty, i anatomię, i matematykę.

W trakcie tej rozmowy kutas urósł jeszcze o kolejne centymetry.

– No, widzę, że Twój fiut podjął już decyzję. Nie zapomnij indeksu! – zażartowała.

Pozbieraliśmy swoje rzeczy i zeszliśmy na dół na parking, aby pojechać do jej domu. Gdy już dojechaliśmy, zaproponowała wspólny prysznic. To był dobry pomysł, bo było dość gorąco. Pod prysznicem zaczęliśmy się całować, ja uklęknąłem, żeby pieścić jej ciało, całowałem ją całą, od stóp do głów. Była gorąca i rozpalona. Po wyjściu z kąpieli napiliśmy się wina i zaczęła robić mi loda. Miała na sobie seksowną, bordową szminkę, która zostawiała ślady na moim kutasie.

– Wystarczy, nie chcę żebyś wystrzelił zbyt szybko – powiedziała i udała się po prezerwatywy. Wzięła jedną do ust i szybkim ruchem założyła ją na penisa.
– Nie wiedziałem, że pani zna takie sztuczki – zażartowałem.
– Jeszcze wielu rzeczy nie wiesz o mnie. No dalej, wkładaj, wyruchaj mnie jak ostatnią szmate.

Wkładałem najpierw powoli, ale szybko zwiększyłem tempo. Jej bardzo się to podobało, sądząc po jękach, które wydawała. Po kolejnej szybkiej serii oznajmiła mi, że doszła.

– Mmmm, chcę spróbować moich soków z tego kondoma – ściągnęła gumkę z penisa i włożyła do ust.
– Pani profesor, jest pani w „tym” świetna… – powiedziałem.
– Jeszcze nie widziałeś wszystkiego… powiedz, kochałeś się kiedyś z kobietą przez „tylną bramę”? – zapytała.
– Nie, nigdy.
– W takim razie… – po tych słowach odwróciła się i wypięła.
– Co mam robić? – zapytałem.
– Wystaw język i pieprz nim moją dupcie. Potem zacznij wkładać po paluszku.

Po chwili przeszliśmy do pozycji 69, ona robiła mi loda, ja bawiłem się jej dupeczką.

– No rycerzu, gotowy na atak? – zapytała kusząco i nie czekając na odpowiedź dosiadła mojego kutasa.
– Pani profesor, a prezerwatywa? – zapytałem.
– A po co, przecież nie zajdę w ciążę? Poza tym uwielbiam robić lodzika po seksie analnym.

Ruchaliśmy się jeszcze pewien czas, tym razem ona dyktowała tempo.

– Ok, wystarczy, teraz czas na Twoją nagrodę – uklęknęła i wzięła mokrego, śliskiego kutasa do ust, ssała i obciągała.
– Jestem blisko pani profesor… – ledwo wydałem z siebie.
– Skończysz u mnie w ustach, chcę Cię połknąć…

Nie trzeba było długo czekać i wystrzeliłem na jej język, a ładunek został przez nią połknięty. Później dokładnie językiem wyczyściła resztki spermy z fiuta.

– Pani profesor, to co z tym egzaminem? – zapytałem.
– Masz piątkę – wzięła indeks i wpisała ocenę

Egzamin poprawkowy u pani profesor
3.8 (76.67%) 12 votes
Tagi

Podobne sex opowiadania