Córka szlachcica na wydanie

Maria poszła pustym korytarzem rodzinnego dworu, kierując się w stronę cichego, opuszczonego skrzydła domu. Szła szybko, pragnąc się tam dostać. W jej głowie szumiało. Ojciec poinformował ją, że ma poślubić szlachcica zaściankowego imieniem Kornel Małowiejski, mężczyznę, którego nigdy nawet nie widziała, a ona miała to po prostu zaakceptować. Westchnęła z frustracją, jej ojciec nigdy jej nie słuchał, ani razu nie pomyślał, żeby zapytać, czy tego właśnie chciała. W końcu dotarła do ostatnich drzwi po lewej i weszła do środka, biorąc głęboki oddech, by uspokoić złość. Pokój, do którego weszła, był pusty poza długą kanapą i pokojówką, która zapaliła ostatnią ze świec rozjaśniających ciemny pokój.

Córka szlachcica na wydanie
Córka szlachcica na wydanie

– Dobry wieczór, pani. Czy wszystko w porządku? – spytała pokojówka, a jej twarz zmarszczyła się z niepokoju. Była tego samego wzrostu co Maria, 170 cm, ale to było wszystko, co ich łączyło. Maria była pulchna i zaokrąglona, z dużą klatką piersiową, podczas gdy pokojówka była drobna i szczupła. Maria miała długie, opadające czarne włosy, służąca nosiła mysie brązowe włosy upięte w kok. Oczy pokojówki były jasnoniebieskie, a Marii zielone i ciemne z pożądania, gdy obie kobiety patrzyły na siebie.

– Wszystko jest nie w porządku Emilio, ale ja nie chcę o tym porozmawiać – Maria wzięła oddech, patrząc na Emilię w górę i w dół, myślami przebiegającymi przez jej głowę, gdy zapomniała o swoich kłopotach. Zawsze jest taka szczęśliwa, że ​​służy. Zawsze tak chętna do pomocy. Tak bardzo ją kochała i gotowała się, aby użyć jej dziś wieczorem.

– Rozbierz się dla mnie – rozkazała Maria, ściągając sukienkę i ruszyła, by usiąść na kanapie.

– Tak, moja pani – odpowiedziała Emilia, zaczynając odpinać paski fartucha. Maria patrzyła z wygłodniałymi oczami, gdy biały materiał spadł na ziemię. Powoli, drażniąco, Emilia nadal się rozbierała, aż jej uniform spadł w schludny stos na podłodze. Pochyliła się, by powoli zdjąć białe bawełniane majtki, po czym opadła na kolana, czekając na polecenie pani.

Maria wstała, podeszła bliżej i przesunęła dłonią po ramieniu pokojówki. Miała na sobie tylko czarny jedwabny stanik i majtki i uśmiechała się, patrząc na służącą.

– Dobra dziewczynka – mruczała, pozwalając swojej dłoni wędrować po ciele Emilii, chwytając i ściskając jej miękkie piersi, gdy ją obchodziła. – Teraz pochyl się na kanapie, kiedy się przygotuję.

– Tak proszę pani.

Pokojówka odpowiedziała, gdy podeszła do kanapy i położyła się na jednym z ramion. Była wystawiona na kontakt ze swoją Panią z tyłkiem w powietrzu, udami lekko rozchylonymi, by pokazać, że jej cipka już była mokra.

Maria uśmiechnęła się, podchodząc i przeglądając torbę, którą zostawiła przy drzwiach. Wiedziała, że ​​Emilia starała się nie odwrócić i nie patrzeć, kiedy najpierw wyciągnęła wiosło, a potem mały bicz z miękkiej czarnej skóry. Następnie wyciągnęła swoją starą szpicrutę, czując lekki dreszcz, gdy trzymała ją w dłoni. Działała za Emilią, wsuwając w nią palec i sprawiając, że pokojówka sapnęła z zaskoczenia.

– Teraz dam ci klapsa, sługo, i za każdym razem będziesz mi dziękować. Czy to zrozumiałe? Zapytała, powoli ruchając ją jedną ręką, a drugą przesuwając czubek po plecach.

– Tak proszę pani – Emilia odpowiedziała z niecierpliwością, próbując spojrzeć przez ramię.

– Dobra dziewczynka – Maria uśmiechnęła się, zdejmując palec z mokrej cipki Emilii. Oblizując palce do czysta, zaczęła przeciągać czubkiem plamy w górę ud Emilii. Emilia wydała cichy jęk, gdy plon przesunął się w górę, ocierając się o jej łechtaczkę. Odsunęła plon, zostawiając służącą kręcącą się jej tyłkiem, czekając na to, co będzie dalej. Wtedy Maria uderzyła tak szybko, jak ją cofnęła, dźwięk rozszedł się echem po pokoju.

– Dziękuję pani – Emilia jęknęła, pozostawiając różowy ślad w miejscu, w którym uderzyła. Jej policzki były zarumienione, a myśli pędziły w pośpiechu, gdy czekała na następne uderzenie z podnieceniem i strachem. Uwielbiała być bezbronna, wykorzystywana, zwłaszcza przez Marię, przez jej panią. Odkąd Emilia pamiętała, zawsze uważała swoją Panią za piękną, a kiedy osiągnęli wiek kilkunastu lat, zachwycała się ich sekretnymi pocałunkami i spotkaniami z dala od reszty rodziny Marii. W końcu obie chciały więcej, więc Maria znalazła ich w tym miejscu i razem zaczęli odkrywać i więcej. W ten sposób Emilia dowiedziała się, że uwielbia być bitą, wiązaną i krztusić się, a Maria uwielbia dusić, gryźć, policzkować i wykorzystywać. Emilia uwielbiała każdą sekundę i za to kochała Marię.

Następny cios przerwał jej tok myśli, gdy poczuła ostre ukłucie. Bez namysłu przygryzła wargę i westchnęła, delektując się bólem, zanim poczuła kolejne uderzenie w tyłek.

– Nie usłyszałam podziękowań – zawołała Maria i znowu klepnęła Emilię w tyłek.

– Dziękuję pani! – wypaliła Emilia, jej głowa opadła ze wstydu, a jej oczy wypełniły się paniką.

– Dobra dziwko, pamiętaj, że jesteś tutaj, by służyć – Maria mruczała, gdy znowu biła. Emilia ponownie jej szybko podziękowała, gdy Maria podziwiała jej teraz czerwony tyłek.

Jak mogła jej powiedzieć? Maria pomyślała, patrząc na Emilię pochyloną przed nią, tak posłuszną, tak ufną. Jak mogła jej powiedzieć, że jest zaręczona? Że ich już tajny romans może się skończyć. Kochała Emilię, od pierwszego razu, gdy pokojówka pomogła jej założyć sukienkę, i nie mogła sobie wyobrazić, że nie będzie mogła swobodnie ją wiązać i spędzać z nią czasu przy każdej nadarzającej się okazji. Wzięła głęboki oddech, powstrzymując łzy. To były myśli na inny czas.

Zadała jeszcze trzy krótkie, ostre ciosy, zanim podeszła do niej. Pocałowały się, a Maria ujęła jej policzek, przesuwając kciukiem po delikatnej szczęce. Emilia nachyliła się do niej, wydając cichy jęk, kiedy się oderwała.

– Mam zamiar załatwić ci wtyczkę. Usiądź i pobaw się sobą, podczas gdy ja ją przyniosę – rozkazała Maria, po czym zdjęła stanik i odeszła.

Emilia rozłożyła się na całej długości kanapy, jej nogi rozchyliły się, gdy poczuła, jak jej obolały tyłek porusza się na poduszkach kanapy. Oszołomiona z podniecenia i pożądania spojrzała przez pokój na Marię, patrząc, jak jej dama pochyla się, gdy wsunęła dwa palce w mokrą cipkę. Czuła drobne dreszcze przyjemności, gdy naciskała na punkt G, a potem zaczęła przesuwać kciukiem po łechtaczce, zataczając małe kółka. Ciche jęki wydobyły się z jej ust, gdy zaczęła sobie wyobrażać, co zrobi Maria. Czy Maria zerżnęłaby ją na kanapie, aż byłaby kapiącym bałaganem? A może po prostu drażni ją i zostawi zdesperowaną, nie pozwalając jej skończyć, gdy użyła na niej bata? Jej palce wcisnęły się głębiej, gdy coraz bardziej zatracała się w swoich fantazjach.

Maria stała przed nią i patrzyła, ciesząc się widokiem. Zamierzała upewnić się, że Emilia jest dziś wieczorem całkowicie wypełniona, a kiedy Emilia będzie dobra i podłączona, Maria będzie mogła z niej korzystać. Emilia była już całkowicie pogrążona w swojej rozkoszy, jej oczy były zamknięte, a palce głęboko w jej spragnionej cipce, i wydawała się nie zauważać swojej Pani stojącej przed nią. To urocze, pomyślała Maria i przez chwilę zastanawiała się, czy nie pozwolić jej iść dalej, ale wiedziała lepiej. Chciała więcej i chciała więcej dla Emilii, więc z lekkim odchrząknięciem Maria poprawiła pozycję i zaczęła zakładać pasek.

– Dobrze się bawisz dziwko? – Maria odezwała się szorstkim głosem, gdy spojrzała na Emilię.

– Tak, proszę pani – odpowiedziała Emilia. Jej głos był nierówny, jej piersi unosiły się i opadały, gdy spojrzała swojej Pani w oczy. Zbliżała się teraz, czuła to i z każdą sekundą poruszała palcami nieco szybciej i nieco głębiej, próbując złapać to uwolnienie.

– Dobrze. A teraz przestań i pokaż swój tyłek. – rozkazała Maria, umieszczając czarną wtyczkę na kanapie i odkorkowując szklaną butelkę lubrykantu.

– Tak, proszę pani – jęknęła Emilia, odsuwając rękę od cipki. Jej cipka drżała, czekając na kolejny dotyk, ale była mokra i potrzebująca, gdy zaczęła się poruszać na kanapie, powoli odchylając nogi z boku, gdy odwracała tyłek w kierunku Marii.

– Tak dobrze się spisałaś i jestem z ciebie bardzo dumna – pochwaliła Maria, gdy zaczęła wylewać lubrykant na tyłek swojej pokojówki. Powoli pchnęła jednym palcem, a potem dwoma, otwierając swój ciasny tyłek, a każdy ruch i pchnięcie sprawiło, że oddech Emilii przyspieszył z podniecenia.

Była gotowa, pomyślała Maria i kiedy jej ręka poruszyła się, by podnieść zatyczkę, przysunęła się bliżej, by szeptać Emilii do ucha, całując delikatnie jej szyję, zanim to zrobiła. – Teraz czas, żeby upewnić się, że jesteś miła i w pełni mi oddana, dziwko.

Po tym Maria powoli przesuwała małe pocałunki w dół jej pleców, aż znalazła się we właściwej pozycji, aby wepchnąć wtyczkę do tyłka pokojówki. Plecy Emilii wygięły się w łuk, gdy wtyczka zniknęła w jej dziurze.

– Kurwa… – jęknęła, gdy jej oczy wykrzywiły się, czując, jak rozciągają jej ciasną dziurkę. Uczucie sytości było zawsze intensywne, a ponieważ ona i Maria zrobiły to bardziej, nauczyły się kochać uczucie sytości, a nawet ból, który mu towarzyszył. Maria tylko się uśmiechała, podziwiając swojego małego, potrzebującego zwierzaka i wkrótce zaczęła podciągać uprząż, którą przyniosła, i umieściła skórzanego kutasa w metalowym pierścieniu.

– Teraz byłaś tak dobrą dziwką, że zamierzam cię pieprzyć, więc bądź dobrą dziewczynką i podziękuj mi za to – powiedziała Maria, a cały jej wyuczony autorytet płynął w jej głosie, gdy chwyciła się bioder Emilii .

– Tak, proszę pani, dziękuję, pani – zawołała Emilia.

– I możesz dojść w dowolnym momencie, rozumiesz? – wyszeptała Maria, gdy zaczęła pocierać pasek o usta cipy Emilii.

– Tak moja pani – Emilia westchnęła z ulgą, nigdy nie potrafiła się powstrzymać. Spojrzała na swoją Panią szeroko otwartymi oczami, gdy Maria nadal ją drażniła, zanim delikatnie wepchnęła do środka czubek swojego kutasa.

– Dobra dziewczynka – warknęła Maria, wsuwając się głębiej w mokrą cipkę Emilii, ciało Emilii drżało, gdy czuła kogut jej pani rozciągnąć ją. Czuła się tak pełna, gdy naciskała na wtyczkę – na pewno nie będzie pasować? To było dużo dla niej do przyjęcia, a gdy Maria przepychała się przez całą drogę, Emilia jęczała w poduszki kanapy, wiedząc, że nie może robić zbyt wiele hałasu.

Maria zaczęła powoli, gdy poczuła, jak jej nogi ponownie przyzwyczajają się do ruchów, ale kiedy już poczuła się komfortowo, naprawdę zaczęła pieprzyć Emilię. Jej kutas wbity w spragnioną pizdę służących, lata praktyki pomagały jej dokładnie wiedzieć, jak pchnąć, by Emilia jęczała i trzęsła się pod nią.

Z każdym pchnięciem pokojówka czuła, jak jej cipka staje się bardziej mokra. Jej ręka przesunęła się w dół, by bawić się łechtaczką, pocierając się niecierpliwie, gdy odepchnęła się od kutasa swojej Pani, desperacko potrzebując więcej, i zanim się zorientowała, poczuła, jak jej orgazm przyspiesza. Jej uda trzęsły się niekontrolowanie, gdy jęczała na kanapie, ale Maria nie przestawała bezlitośnie ją pieprzyć, jej paznokcie wbijały się w biodra. Emilia mogła tylko skomleć, jej ciało było niewolnikiem jej przyjemności, gdy czuła się wypełniona raz po raz, i wkrótce poczuła, jak jej drugi orgazm ponownie ją obmywa, a jej soki pokrywają penisa Marii, podczas gdy jej kochanka kontynuowała odpychanie.

– Dziękuję … tob … Pani! – Emilia krzyknęła, gdy opadła na kanapę, zostawiając Marię, by wykorzystywała ją tak, jak jej się podobało. Kiedy odgłos jej ud uderzających w tyłek Emilii wypełnił pokój, Maria zaczęła bić i używać jej mocniej.

– Jesteś dla mnie taką dobrą zdzirą – warknęła Maria, gdy pieprzyła się z Emilią tak mocno, jak tylko mogła, sięgając dookoła, by zastąpić dłoń Emilii jej własną, nie odpuszczając ani na chwilę. Emilia była przytłoczona, mogła tylko drżeć, gdy była przyszpilona pod swoją Panią. Trzeci orgazm był dla niej za ciężki, a gdy Maria skończyła trzema potężnymi pchnięciami, zaczęła cicho płakać.

Maria natychmiast znalazła się u jej boku, odgarniając włosy z twarzy i delikatnie ją całując. To nie był pierwszy raz, kiedy Maria doprowadziła swojego partnera do płaczu i chociaż przestraszyła ją, kiedy się tego nauczyła po raz pierwszy, i zawsze upewniała się, że Emilia wie, że dobrze się o nią zatroszczyła. Umysł Emilii był pusty, a ona miała zamknięte oczy, gdy Maria delikatnie pomogła jej położyć się na kanapie. Zsunęła pasek i położyła się obok niej, trzymając pokojówkę blisko piersi. Siedzieli tak przez chwilę, aż Maria przestała płakać i była w stanie spojrzeć na nią jasnymi oczami i zarumienionymi policzkami. Była piękna.

– Tak dobrze poradziłaś sobie. Jestem z ciebie taka dumna. Jak się czujesz? – Szepnęła Maria, trzymając ją mocno.

Emilia mogła tylko skinąć głową, ale posłała swojej Pani mały uśmiech, a potem ruszyła, by ukryć twarz w piersi.

Maria westchnęła cicho, ze smutnym uśmiechem na twarzy, gdy jej myśli zaczęły wracać do mężczyzny, którego nigdy nie spotkała, do mężczyzny, który mógł jej to wszystko odebrać. Do Kornela.

Oceń opowiadanie:

3.3 / 5. Ocen: 14