Asia w domu nauczyciela

Jak dobrze mi z nim było! Właśnie skończyliśmy się pieprzyć i opadliśmy zmęczeni na łóżko. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że romansuję z nauczycielem! W sumie ani dla mnie, ani dla niego to nie jest dziwne. Chcecie wiedzieć, jak do tego doszło? Zacznijmy od początku. Mam na imię Asia i od zawsze nie cierpiałam fizyki, ale to się zmieniło od kiedy w naszej szkole zaczął pracować on. Pan Sebastian Rosseau. Jego dziadkowie są z Francji, Francuzi uchodzą za doskonałych kochanków. I takim też był fizyk… Zauroczyliśmy się sobą już pierwszego dnia, z każdym kolejnym coraz bardziej uczucie w nas kiełkowało.

Chodziłam na dodatkową fizykę i na jednej z lekcji wyznaliśmy sobie uczucia, pocałowaliśmy i przyrzekliśmy, że będziemy to ukrywać przed innymi. On był moim pierwszym mężczyzną, któremu się oddałam. To było prawie rok temu. Od tamtego czasu z trudem zachowywałam spokój na lekcjach, starałam się na niego nie patrzeć, ale wciąż miałam przed oczami, gdy mnie pieprzył. Nikt ze szkoły ani z rodziny nie domyślał się prawdy… Zresztą miałam już 18 lat, więc co im do tego? Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia udałam się na randkę do mieszkania pana Rosseau, które na szczęście było położone daleko za miastem. Można by rzec, że prawie na odludziu. Po prawie dwóch godzinach podróży stanęłam przed drzwiami ozdobionymi świątecznym wieńcem. Mimo mrozu przebrałam buty na wysokie szpilki, wyjęłam lusterko i szybko pomalowałam usta na czerwono. Nacisnęłam dzwonek do drzwi.

– Otwarte! – usłyszałam, więc z bijącym sercem weszłam do środka i zamknęłam drzwi na wszystkie zamki. Najchętniej otoczyłabym jego mieszkanie drutem kolczastym, a najlepiej fosą, żebyśmy mieli spokój. 

   Odwiesiłam kurtkę na wieszak i udałam się na poszukiwania mojego chłopaka. 

– Gdzie jesteś?

– Tutaj!

   Szpilki głośno stukały o podłogę, gdy skierowałam się do sypialni. Weszłam do środka i nagle ktoś zaszedł mnie od tyłu.

– Jezu!

– Ciii, to tylko ja – powiedział pan Sebastian.

   Złożył pocałunek na dłoni, następnie ustami zaatakował moją szyję a dłońmi pieścił piersi przez sukienkę. Zaczęłam jęczeć. 

– Cholerny materiał – warknął a po chwili roześmiał się razem ze mną.

   Zdjął mi sukienkę a ja tyłkiem ocierałam się o jego krocze. Zamruczał i rozpuścił moje włosy, które opadły mi na plecy. Zostałam w seksownym stroju składającym się z: czarnego gorsetu, stringów, koronkowych pończoch i szpilek. 

– Ślicznie w tym wyglądasz – pochwalił, po czym pocałowaliśmy się z języczkiem i usiedliśmy na łóżku, każde wypijając po pół lampki czerwonego wina z Bordeaux, rocznik 1955. Krew zaczęła nam szybciej krążyć. Odłożyłam kieliszki a pan Rosseau ściągnął koszulę, ukazując umięśnioną klatę z niewielkim tatuażem. W jego oczach płonęło pożądanie. Poczułam przyjemne mrowienie w podbrzuszu. Nauczyciel uczył mnie nie tylko fizyki w szkole, ale również sztuki erotycznej u siebie w mieszkaniu. Uklęknęłam i rozebrałam go do końca. Wzięłam w dłonie jego przyjaciela i zaczęłam masować. Jęki mojego kochanka zachęcały mnie do dalszych pieszczot. Pomagałam sobie językiem, pracowicie liżąc po całej długości. Tymczasem pan Rosseau sięgnął po wino i nalał sobie odrobinę do kieliszka.

   Wtedy włożyłam połowę jego penisa do ust i mocno go zassałam. Mężczyzna prawie krzyknął i upuścił kieliszek z niedopitym trunkiem. Naczynie rozbiło się na podłodze a napój rozlał się dookoła.

– Niegrzeczny chłopiec! Co za niewychowanie! Muszę pana ukarać! – wyciągnęłam kajdanki i przypięłam swojego nauczyciela do łóżka.

   Następnie powróciłam do robienia mu dobrze. W końcu jego koleżka zaczął drżeć w moich ustach a ja zaczęłam bawić się jego jądrami. Ich właściciel skomlał moje imię.

– Chryste, Aśka!

   Przerwałam na chwilę.

– Nie wzywaj Pana Boga nadaremno! Oj, panie Rosseau! Co to za maniery!

   Powróciłam do pieszczot i w końcu spuścił mi się do ust a ja wszystko połknęłam. Wyciągnęłam spod łóżka piórko i muskałam nim penisa nauczyciela. Bidulek najwyraźniej wyciągnął wnioski i postanowił być grzeczny. Zachichotałam i odpięłam kajdanki. Przewrócił mnie na plecy i ściągnął mi gorset. Zabrał się do pieszczot. Całował i masował piersi a ja pojękiwałam. Potem lizał sutki, aż stwardniały. Zdarł ze mnie stringi i pończochy.   Bezwstydnie rozłożyłam przed nim nogi, zagryzając dolną wargę. Szybko poczułam jego gorący i szorstki język na udach, doszły do tego zęby. Podgryzał mnie! A to łobuziak!  Całował mnie po kobiecości i wylizywał łechtaczkę. Było mi nieziemsko i ciągle wymawiałam jego imię. Byłam już tak podniecona, że dostałam orgazmu szybciej od niego. Serce waliło mi jak młotem. Przeszyły mnie przyjemne skurcze a mój kręgosłup wygiął się w łuk. A pan Rosseau nie przestawał mnie lizać. W końcu skończyliśmy grę wstępną.

– Moje nauki nie poszły na marne – uśmiechnął się szeroko i przejechał językiem po moich ustach.- O kurwa, zapomniałem o łazience! Woda na pewno już wystygła!

– To nieładnie przeklinać! Mógł pan chociaż powiedzieć to w innym języku – pociągnęłam go za włosy.

– Fuck it!

   Oboje parsknęliśmy śmiechem.

– Ale o co chodziło z tą łazienką? – spytałam.

– Mam dla ciebie niespodziankę!

– Jaką? Ty mnie już chyba niczym nie zaskoczysz.

– Ciekawość pierwszy stopień do piekła! – uśmiechnął się.

   Złapał mnie za pośladki a ja oplotłam go nogami w pasie. Znaleźliśmy się w łazience. Na podłodze płonęły świeczki o zapachu truskawkowym a droga do wanny była oznaczona płatkami czerwonych róż. Zeszłam na ziemię a mój kochanek dolał ciepłej wody i wszedł do wanny. Poszłam jego śladem, siadając okrakiem na jego udach. Wszedł we mnie i pociągnął mnie mocniej w dół. Jęknęłam.

– Tak skarbie, poczuj mnie całego! – wymruczał mi w usta.

   Podnosiłam się do góry i opadałam. Francuzi to naprawdę świetni kochankowie!

– Stop, zatrzymaj się!

   Posłusznie znieruchomiałam.

– Co jest?

– Chyba lepiej na lądzie, co?

– Tak! Tutaj jest więcej pracy przez opór wody – powiedziałam i znowu parsknęliśmy śmiechem. Sięgnęłam po ręczniki a pan Rosseau skorzystał z okazji i polizał mnie po piersiach.

– Co za łobuziak! – ścisnęłam jego koleżkę. Nauczyciel wytrzeszczył oczy a ja wyszłam z wanny, okręcając się ręcznikiem. – Masz za swoje!

   Kochanek poszedł moim śladem i z powrotem znaleźliśmy się w sypialni. Wskazałam na rozbity kieliszek i rozlane wino.

– Może byś to posprzątał, łobuzie?

– Teraz mam co innego na głowie – odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem.- Odwróć się, wezmę cię od tyłu.

   Moje oczy zaświeciły się z radości. Posłusznie uklęknęłam na łóżku i wypięłam tyłek. Pan Rosseau dał mi klapsa, na co wydałam okrzyk zdziwienia. Mężczyzna odpowiedział mi chichotem i w końcu we mnie wszedł. Uwielbiałam to. Wszystko w seksie jest wyśmienite ale według mnie najlepszy moment to, gdy facet cię pieprzy.. Ruszał się we mnie powoli ale z każdą chwilą przyspieszał. Pieścił moją łechtaczkę a potem złapał mnie za piersi i nimi potrząsał. Chryste, jakie to było świetne! Ile było w tym zaangażowania, ile miłości! Trzeba przyznać, że jestem szczęściarą a ukrywanie naszej miłości dodawało pikanterii. Oboje pojękiwaliśmy.

– Sebastianie, pieprz mnie, ile możesz!

   W końcu mięśnie waginy zacisnęły się na jego penisie, serca zaczęły nam walić jak młotem i przeszyły nas dreszcze. Jednocześnie wykrzyczeliśmy imiona. Z tej przyjemności aż poleciały mi łzy. Pan Rosseau wyszedł ze mnie i poszedł zgasić świeczki w łazience. Posprzątał odłamki szkła i wino. Owinął mnie kołdrą jak naleśnika a sam przykrył się kocem.

– No wie pan co! Czyżby pan chciał mnie zjeść?! Koń by się uśmiał!

– A tym koniem byłem ja!

   Parsknęliśmy śmiechem po raz kolejny tego wieczora. On był nie tylko doskonałym kochankiem ale i żartownisiem. Spojrzałam na komórkę.

– Zajęło nam to prawie 2 godziny.

– Hmm, to lepsze niż szybkie numerki, co nie? Jesteśmy lepsi od statecznych Kowalskich, którzy pieprzą się przez 10 minut.

– Tak. Nie mam siły. – westchnęłam.

– Co tym razem powiedziałaś rodzinie?

– Pojechałam na osiemnastkę.

– Oj, ty kłamczuszku!

   Odwinął mnie z kołdry i od razu przylgnęłam do niego. Zasnęliśmy. Rano przyniósł śniadanie do łóżka a potem kochaliśmy się pod prysznicem. Z żalem pojechałam do domu. Na szczęście umówiliśmy się na kolejną randkę po świętach. Nie mogę się doczekać.

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen: