Kamila nauczycielka (II). Królowa w zieleni i bez niej

14– O, już jest! – niemalże krzyknął Krzysztof. – Widzicie?
Cała czwórka stała na niewielkim wzniesieniu pod domkiem. Od kilkunastu minut intensywnie wpatrywali się w okno na piętrze. Na szczęście nie było umieszczone zbyt wysoko. W obserwowanym przez nich pomieszczeniu właśnie zapaliło się światło i ich oczom ukazał się ich przedmiot pożądania.
– Jesteście pewni, że to łazienka? – zapytał sceptycznie Błażej. Był ciemnowłosym chłopakiem średniego wzrostu, o średniej budowie ciała. – Tutaj, przez te firany nic nie widać.
– Nie przesadzaj, widać przyzwoicie – odparł wysoki, szczupły, ale silnie zbudowany, króciutko wygolony Przemek – Może HD to nie jest i trochę śnieży, ale kontury postaci masz.
– Tak, kontury… – pokręcił głową Błażej – Co tu widać? Nawet nie jesteś w stanie stwierdzić w jakim kolorze jest ta koszulka. Czy to zielony, czy jasnoniebieski…
– Zielony na bank. To przecież ta sama, którą miała na sobie, jak przyjechaliśmy – pewnie stwierdził Przemek.
– Co za cep wymyślił takie firanki? Niby zwykłe a gówno widać – rozczarowanym głosem skwitował Błażej. – Co by to było, gdyby ich nie było?

Wszystkim stanął przed oczami ten obraz. Czyste okno a za nim ich bezbronna wychowawczyni zdana na ich rozpalony wzrok. Był już wieczór, więc nie bali się zdemaskowania, nauczycielka nie mogła ich dostrzec. Obok nich krzaki, za plecami, nieco większe chaszcze. Przydałoby się jakieś drzewko, na które dałoby się wspiąć i mieć lepszy widok, ale bogiem a prawdą, nie mogli narzekać. Okno było na tyle spore, że widzieli piękną wychowawczynię od pasa w górę.

– Byłoby zbyt pięknie – przywołał ich do porządku Łukasz.
– Jak myślicie, rozbierze się? – gorączkował się drobny okularnik Krzysztof.
– Oby, w ten sposób pierwszy raz zobaczysz cycki na żywo – ironicznie odparł Błażej.
– Taa… A ty widziałeś? – zrewanżował się chłopak.
– Co ona robi tak długo? – zmienił temat Błażej, wpatrując się w okno i obserwując jak Kamila przechodzi z kąta w kąt – Zwiedza łazienkę? Co tam jest do oglądania?
– Może czeka na Konopacką? – zaśmiał się Przemek – Obie wezmą wspólny prysznic…
– No, Beata też jest nienajgorsza – rzeczowo ocenił Błażej drugą nauczycielkę, która przyjechała z nimi na wycieczkę – Ale nie ma startu do naszej Królowej.
– Konopacka ma większe cycki – trzeźwo zauważył Przemek.
– A dla ciebie tylko cycki się liczą?
– Nie. Dupa też. Ale tylko stwierdzam fakt.
– O, chyba napuszcza wodę – poinformował Krzysztof widząc nachylającą się w kącie okna nauczycielkę.
– Dobra nasza, będzie się rozbierać! – niemal krzyknął Przemek a cała czwórka poczuła mocno przyspieszone tętno.
– Wyszła do pokoju – stwierdził po kilku sekundach Błażej.
– O kurde… – jęknął Krzysztof nerwowo poprawiając okulary – Jak dobrze, że nie ma tu tej drugiej bandy, Bartka, Konrada i głupiego Tomka.

– Tomek, to ci faktycznie zalazł za skórę przedwczoraj – zaśmiał się lekko Przemek.
– I jak dobrze, że to ja odkryłem tą miejscówkę – nieskromnie wtrącił Łukasz.
– I jak dobrze, że cię chwilę po tym nakryliśmy, bo byś tę informację zostawił pewnie dla siebie – obrzucił go lekko nieufnym spojrzeniem Błażej.
– Nie pultaj się. Ciesz się, że tu jesteś – odparował Łukasz.
– O, wchodzi znów – zauważył Krzysztof, przebijając wzrokiem szybę. – Wciąż w ubraniu.
– No dalej, kobieto, bo woda już jest gotowa – szeptał niecierpliwie Przemek.
– A Bartek opowiadał, że za rok, ojciec mu kupi BMW na osiemnastkę i poderwie na to Kamilę i ją w nim przeleci – oznajmił niby od niechcenia podekscytowany Krzyś.
– A do Angeliny Jolie się nie przymierza z tym BMW? – złośliwie skwitował Łukasz.
– Ja tylko mówię…
– To nie mów, bo te bzdury nie są warte powtarzania.
– Jakby przeleciał ją taki nadęty buc jak Bartek, to nie uwierzyłbym już w żadną sprawiedliwość na świecie – filozoficznie skwitował Błażej.

– Nikt jej nie przeleci, po co te bajki? – odparł Przemek – Męża ma a jak im coś kiedyś nie wyjdzie, to będzie ją walił kto inny, bo przecież nie my.
– Ale jak Bóg da, to zaraz będziemy mieli przewagę nad tym bucem i jego ekipą – powiedział drżącym głosem Krzysztof, wskazując ruchem głowy okno – Patrzcie!
Zobaczyli jak Kamila staje tyłem do okna, niemal w centralnym jego punkcie. Widzieli więc dokładnie do czego się przymierza i ich serca zabiły gwałtownie. Nauczycielka opuściła dłonie w dół, chwyciła brzegi koszulki i uniosła je w górę nieśpiesznym tempem, po czym przesunęła ponad głową. Ich rozpalonym oczom ukazał się widok pleców wychowawczyni. Nagich, z wyjątkiem jasnego paska materiału przebiegającego przez ich środek.
– Ja pierdolę, nie żałuję ani złotówki wydanej na wycieczkę, ani sekundy spędzonej w gorącym autokarze – żarliwie zapewniał najbardziej wyrachowany z całej czwórki Błażej. Ale i nawet on, przegrał z niesamowitymi emocjami targającymi jego umysłem.
– Ma stanik na sobie – rzeczowo zauważył Krzysztof a głos wskazywał wysoki stopień podniecenia.
– W stanikach, ludzie się nie kąpią, więc zaraz chyba go zdejmie? – ni to spytał, ni to stwierdził pospiesznie Błażej, szukając wsparcia w kolegach, którzy musieli podsycić, dopiero co rozpalony płomień nadziei.
– Zdejmie, zdejmie – wysapał Przemek. – No odwróć się kobieto, dalej, chcemy zobaczyć, co tam masz… – drżący ton głosu stawał się coraz głośniejszy.

– Przecież przed chwilą mówiłeś, że cię to nie interesuje i że Konopacka ma większe – posłał ripostę Łukasz.
– Mniejsze, czy większe, to już nieważne – odparł krótko i miał rację. Teraz nie liczył się już ani kształt, ani wielkość biustu. Liczyło się tylko to, że w każdej chwili mogą go zobaczyć bez żadnej osłony. Nie licząc oczywiście tej cholernej firanki.
– Nikt nam uwierzy, jak to opowiemy – wyszeptał okularnik.
– A komu chcesz gadać? – oburzył się Łukasz – Morda na kłódkę i cisza. Bo jutro się nam zlecą ekipy z obu klas i nic z tego nie wyjdzie.
To był tylko jeden powód. Drugim była zazdrość. Wczorajsza, pełna zwierzeń, zaskakująco intymna rozmowa za pomocą gadu gadu, wciąż silnie oddziaływała na chłopaka. Czuł, jakby wychowawczyni należała tylko do niego. Ostatecznie mógł się nią podzielić akurat z tymi kolegami, którzy stali obok niego. Ale z nikim innym a już na pewno nie z grupą Bartka.
– Nie wierzę, że oglądam ją w samym staniku – mamrotał Przemek – W sumie jutro na pewno będzie się opalać na plaży, ale to co innego… A teraz…

– A teraz rozbiera się tylko dla nas – wyszeptał z przejęciem Błażej – Pani profesor, proszę się odwrócić do nas, hello!
I niemal jak na rozkaz, Kamila stanęła na kilka sekund frontem do nich. Niemal poczuli na sobie jej wzrok, choć nikt nie spojrzał w jej oczy. Wszyscy wpatrywali się nieco niżej starając się przebić wzrokiem szybę i firanę. Intensywnie gapili się w biały stanik swojej wychowawczyni, milcząc i ciesząc się chwilą.
– No i teraz, zdejmij go, proszę – dalej modlił się Błażej, nie wiadomo, czy do Kamili, czy do Boga. – Przecież zaraz i tak go zdejmiesz, nie bądź taka. No, wróć – dodał, widząc, że nauczycielka znów odwraca się do nich plecami.
– E, znów wyszła – zauważył Przemek, dostosowując się ściszonym głosem do atmosfery.
– Zaraz wróci, w końcu musi wejść do tej wanny – logicznie główkował Łukasz.
– Racja już jest – oznajmił Przemek, widząc Kamilę podchodzącą do wanny i pochylającą się nad nią – pewnie sprawdza wodę.
– Widzi ktoś jej majtki? – zapytał rozgorączkowany Krzysztof?
– Nie. Za małe okno.
– No dalej, ile można czekać? – niemalże sapał z podniecenia Błażej, zupełnie się nie kontrolując. Czuł sporą twardość w spodniach, ale nie krępował się tym, wiedząc, że nikt tego nie widzi i zdając sobie sprawę, że pozostali koledzy mają podobny problem.
– Oooo – w zasadzie pisnął Krzysztof widząc jak Kamila znów pojawia się w oknie, stając frontem do szyby i chowając ręce z tyłu.
– Ja pierdolę, rozpina stanik – odezwał się w najwyższym stopniu rozgorączkowany Przemek, domyślając się co oznacza ten ruch – Żeby tylko się nie odwróciła, błagam! – głos uwiązł mu w gardle, bo mimo kiepskiej widoczności, nagle wszyscy zdali sobie sprawę, że stanik choć zakrywa piersi, jest już rozpięty i wisi luźno.

– To jest to, no dalej… – nie wytrzymał również Łukasz, nie kryjąc swojego podniecenia. – Proszę, zdejmij!
– Odwraca się – jęknął z zawodem Krzysztof. I wtedy zobaczyli jak skrawek materiału opada w dół, znikając z zasięgu ich wzroku. Wszyscy jak na komendę wstrzymali oddech. Powoli docierało do nich, to, że mają przed sobą nagą nauczycielkę. Odwróconą tyłem i w kiepskiej widoczności, ale jednak. Widzieli tylko nagie plecy, ale nie zmieniało to faktu, że wychowawczyni jest naga. No, niezupełnie, miała na sobie jeszcze pewnie majtki. Nikt nie ośmielił się przerywać tej chwili żadnym westchnięciem.

I doczekali się kolejnego wydarzenia. Ręce nauczycielki przylgnęły do ciała i zobaczyli a w zasadzie domyślili się, jak zjeżdżają w dół a wychowawczyni pochyliła się do przodu, niemal znikając z widoku na dwie sekundy. Wiedzieli co to oznacza i ich serca zabiły tak, że przestraszyli się, iż ich dźwięk dotrze do zamkniętej łazienki. Na ich oczach, ich wychowawczyni, przedmiot pożądania całej szkoły i połowy miasta, wykonała striptiz i rozebrała się do naga. Niewiele widzieli, ale to jeszcze bardziej potęgowało ich emocje. Jakieś dziesięć metrów przed nimi stała naga piękna pani profesor.

Gdyby obok spadła bomba atomowa, nie zauważyliby tego z całą pewnością. Wszyscy z zapartym tchem, z szeroko otwartymi, błyszczącymi oczami wpatrywali się w stojącą do nich tyłem wychowawczynię. Każdy z nich zaprzedałby teraz dusze diabłu, by profesorka stanęła do nich przodem. Niestety, nie pojawił się żaden diabeł. Kamila przez kilka sekund prezentowała swoje plecy a potem szybkim ruchem, odwróciła się lekko w bok, pochyliła i zniknęła z pola widzenia. Nietrudno było się domyślić, że zniknęła w wypełnionej wodą wannie.

– To mi się chyba śniło – wycharczał drżącym tonem Przemek.
– Widzieliście jej cycki? – zapytał piskliwie okularnik.
– Nie, jak się odwracała i wchodziła do wanny, wysunęła do przodu ramię. Wyglądało to tak, jakby się bała, że ktoś ją zobaczy – Łukasz powoli wracał do świata żywych.
– Ja pierdolę, ja pierdolę – powtarzał w kółko Błażej, który ewidentnie stracił głowę, co mu się w życiu nieczęsto zdarzało – Co robimy teraz?
– Czekamy. Może zobaczymy coś więcej – zawyrokował Przemek.
– Kto wie jak długo musielibyśmy czekać… – westchnął Łukasz.
– Do rana siedzieć tam nie będzie. W końcu musi wyjść.
– No tak. Nikt nas zresztą nie będzie szukał – przyznał rację koledze chłopak.
Stali pod oknem, niecierpliwiąc się. Minuty wlekły się bardzo wolno a oni nałogowo kierowali wzrok w jasno oświetlony punkt budynku. Odzywali się z rzadka, przetrawiając w myślach to co widzieli i w milczeniu układali dalszy ciąg wydarzeń, dając pole wyobraźni swojej fantazji. W końcu doczekali się. Ich oczom ukazała się nauczycielka, ale o dziwo owinięta ręcznikiem.
– Wygląda na to, że wyszła z drugiej strony, widocznie to możliwe – uznał zawiedziony Błażej.
– No i na nic nasze stanie – dodał Przemek.
– Może będzie się ubierać? – z nadzieją w głosie wyraził swoje przypuszczenie okularnik.
– Może, poczekamy jeszcze te kilka minut.
Nic jednak się nie wydarzyło. Widzieli tylko Kamilę przemykającą z jednej w strony w drugą a potem pojawiła się na ich oczach, ubrana już w koszulkę. Przynajmniej tyle mogli dostrzec. Potem wyszła i zobaczyli jak w łazience zapadają ciemności.
– Ech, trudno. Ale coś tam dzisiaj zobaczyliśmy – pocieszał się Przemek.
– Tak naprawdę to nic – rzeczowo stwierdził Łukasz – Ale i tak dużo więcej niż reszta szkoły – dodał z zadowoleniem.
– Wracamy.

Łukasz, choć ogarnięty żądzą, tak jak pozostali jego koledzy, podświadomie cieszył się z takiego rozwoju sytuacji. Widzieli ją, robiącą striptiz, ale nie zobaczyli żadnych strategicznych miejsc. To dobrze, zawsze coś tam wygrali a z drugiej strony, przedstawienie miało się dopiero zacząć i miało być skierowane przede wszystkim do niego. Pamiętał przecież zbyt dobrze wczorajszą rozmowę.
Żaden z nich, nie zwrócił uwagi na delikatny hałas dobiegający zza ich pleców. Z krzaków kilkanaście metrów za nimi wynurzył się młody mężczyzna, rozejrzał się uważnie, patrząc, czy uczniowie oddalili się na bezpieczną odległość, po czym spokojnym krokiem ruszył w kierunku domku.

Dochodziła północ. Łukasz z wychowawczynią umówiony był na drugą. Mimo pewnego rozprężenia, wolności, liczył, że wszyscy będą już spać. A nawet jak nie, to nie będą przeszkadzać. Zostały dwie godziny. Miał wątpliwości, czy wytrzyma tak długo. To co zobaczył, plus to czego spodziewał się zobaczyć, sprawiało, że krew w jego żyłach krążyła jak bolid formuły jeden po torze wyścigowym. Siedząc z kolegami i dyskutując o różnych sprawach, co kilka minut niecierpliwie zerkał na zegarek. Czas niemalże nie posuwał się wcale do przodu. To była mordęga, ale krótko po pierwszej, towarzystwo w końcu zaczęło się w końcu rozchodzić. Błażej z Przemkiem udali się do swojego pokoju. Łukasz z Krzysztofem do swojego. Okularnik władował się do łóżka i zasnął niemal od razu. Łukasz odczekał kilkanaście minut i uznał, że skoro jest 1.40 można powoli zaczynać. Wyszedł do toalety, sięgnął po nowo kupioną komórkę, zastanowił się nad treścią i zaczął stukać:

„Witam. Mam nadzieję, że zobaczę panią za kilkanaście minut na plaży. Stoi na niej pięć lamp, chciałbym, żeby pojawiła się pani przy środkowej. Chyba pamięta pani, jaki strój trzeba włożyć.” Drżącą dłonią wprowadził dziewięć tak ważnych cyfr i nacisnął odpowiedni przycisk.

Zastanawiał się co zrobić, czy siedzieć w ubikacji, gdzie był bezpieczny przed zdemaskowaniem, ale jednocześnie miał średniej jakości na znajdująca się kilkadziesiąt metrów dalej plażę widok, czy też wyjść na dwór. Ciężko było tam znaleźć jakieś fajniejsze miejsce, dopiero jakieś trzydzieści metrów za lampami zaczynała się linia krzaków, drzewek, tam można się schować. Ale widok nie będzie jakoś wybitnie lepszy. Odległość będzie trochę mniejsza, jest noc, lampy świecą, jak świecą… Chociaż może wtedy da się coś wykombinować? Z tych gorączkowych rozmyślań wyrwały go wibracje telefonu. Aż podskoczył i sięgnął po komórkę.
„Pamiętam Urugwajczyku. Widzę, że postanowiłeś sprowadzić mnie na manowce. Ale nie jest zbyt ciepło, może włożę, coś cieplejszego? I gdzie będziesz w tym czasie”

Drżąca dłonią wystukał szybko „Proszę włożyć jakąś lekką spódniczkę i nie zapomnieć telefonu. Tyle wystarczy. Będę w domku.” Jej pytanie i jego odpowiedź zdecydowały. Postanowił wyjść ukradkiem i błyskawicznie znaleźć sobie jakieś bezpieczne miejsce w zieleni. Jak postanowił, tak zrobił. Kilka minut później, ukryty za jednym z drzewek niecierpliwie oczekiwał nadejścia nauczycielki. Od środkowej lampy dzieliło go jakieś trzydzieści metrów. Nieco bliżej, może dwadzieścia metrów od jego stanowiska znajdowała się druga. To byłoby najlepsze miejsce. Żałował, że go nie wybrał, ale cóż, może jeszcze nie wszystko stracone.

Kamila z bijącym sercem wyszła ostrożnie z budynku, zostawiając w ich pokoju Daniela. Ten będzie miał z niego odpowiednio dobry widok i gdyby coś miało pójść nie tak, zareaguje tak jak trzeba. Miała na sobie dwuczęściowy zielony strój kąpielowy i dodatkowo zieloną spódniczkę. Nie założyła koszulki, szła w samym staniku. Gdyby teraz zobaczył ją, któryś z jej uczniów… Bała się tego, ale ten swoisty ekshibicjonizm, jak i zaczynająca się przygoda podniecały ją z minuty na minutę coraz bardziej. Była bardzo ciekawa co się stanie. Dokąd doprowadzi ją ta niesamowicie perwersyjna sytuacja. Czuła, że przesadza, że nie powinna bawić się w takie gry ze swoim, na dodatek anonimowym, uczniem. Ale chęć przygody, chęć doznania pewnych bodźców i ciekawość zakłóciły jej tok logicznego myślenia. Powolnym krokiem, trzymając w dłoni telefon zbliżała się do wyznaczonego miejsca.
Łukasz czuł, jak serce zaczyna mu walić w oszałamiającym tempie. Usilnie wpatrywał się w nadchodzącą nauczycielkę. Spełniła jego polecenie, nie do wiary! A przecież to początek, chyba nie postoi minutę pod lampą i nie pójdzie z powrotem? Nerwowo sięgnął po komórkę. Starał się ostrożnie dobierać słowa.

„Cieszy mnie to co widzę. Ale chciałbym zobaczyć więcej. Wczoraj umówiliśmy się na strój kąpielowy”. Wysłał, zobaczył jak Kamila pochyla głowę nad swoim telefonem i zaczyna stukać w klawisze. Po krótkiej chwili odebrał wiadomość:
„Nie wystarczy uwierzyć na słowo, że pod spódniczką mam to, na co się umówiliśmy?”
„Chcę to zobaczyć”, odpisał błyskawicznie i rozpalony dodał: „Proszę unieść spódniczkę w górę i trzymać tak przez chwilę”.
Z napięciem oczekiwał reakcji wychowawczyni. Czuł jak jego ciało zamiera i nieruchomieje, gdy zobaczył nauczycielkę opuszczającą z pewnym wahaniem dłonie, chwytającą brzegi spódniczki i unoszącą ją w okolice talii. Serce zaczęło walić mu tak mocno, aż przestraszył się, że Kamila usłyszy go. Patrzył, choć niestety, odległość, jak i cień, sprawiły, że niewiele było widać. W zasadzie niemalże nic. Ale liczył się sam fakt. To był sygnał, że dzisiaj może zobaczyć jeszcze trochę więcej. Wstrzymywał oddech, aż do momentu, gdy po kilkudziesięciu sekundach spódniczka wróciła na swoje miejsce. Znów sięgnął po telefon.
„Podobało mi się, choć niewiele w tych ciemnościach widziałem. Wobec tego proponuję, by jednak zdjęła pani tę spódniczkę. To sprawi, że będziemy w punkcie wyjścia”. Z bijącym sercem oczekiwał reakcji. Liczył się z odpowiedzią, ale zobaczył jak nauczycielka odkłada telefon i zrozumiał, że po raz drugi tego dnia zobaczy jak zdejmuje z siebie część ubrania. Wytrzeszczył oczy i otwarł szeroko usta. Dłonie wychowawczyni znów powędrowały w dół i chwyciły spódniczkę. Łukasz patrzył, jak Kamila pochyla się nieco do przodu a spódniczka opada w dół. Jego penis niemal rozrywał spodenki. Nauczycielka uniosła po kolei jedną nogę, potem drugą i wyprostowała się znów, zgrabnie odrzucając stopa spódniczkę od siebie. To było mistrzowskie. Wciąż widział niezbyt wiele, ale jednak coś widział. Zarys, faktycznie niezbyt wiele zakrywającego stroju. Och, ile by dał, by znaleźć się bliżej i popatrzeć na tą odkrytą część pośladków pięknej nauczycielki. Nie może tego tak zostawić, czas wydać kolejne polecenie. Gorączkowo szukał jakiegoś powodu do spełnienia jego prośby i znalazł go szybko. Chwycił za telefon.

„To było piękne. I pięknie się pani porusza. Wobec tego proszę przejść do tej latarni z lewej strony. Spódniczka na pewno nie zginie”. Wysłał wiadomość i niecierpliwie czekał na reakcję.
Podekscytowana Kamila w pierwszej fazie wykonała obrót w lewo, potem zawahała się. Lekko przywołała się do rzeczywistości. Właśnie rozebrała się przed swoim uczniem, wprawdzie nie do naga, no i on siedział kilkadziesiąt metrów dalej w domku, ale jednak. A jeśli nie tylko on nie śpi? Jeśli ktoś przypadkiem zobaczył ją na plaży? Albo on komuś powiedział? Przez moment poczuła się idiotycznie z tym wszystkim. Wahała się, ale podniecenie wygrało. W końcu nie jest naga i podroczyć się jeszcze trochę można. Po kilkunastu sekundach ruszyła posłusznie i powoli we wskazanym kierunku. Odległość od domków pozostała niezmieniona, tylko krzaki znajdowały się o jakieś kilkanaście metrów bliżej. No, gdyby ktoś tam się ukrył, to mógłby zobaczyć dość wiele. Nie była pewna, czy Daniel nadal ma ją w zasięgu swojego wzroku.

Podniecenie Łukasza sięgnęło zenitu. Drżał na całym ciele. Kilkanaście metrów przed sobą miał swoją piękną wychowawczynię w bardzo skąpym stroju, dostosowującą się do jego poleceń. Nie wierzył, że to dzieje się naprawdę. Rozpalonym wzrokiem obserwował jej, dużo lepiej widoczne, niż poprzednio, ciało. Zielony strój faktycznie nie był zbyt obszerny. Majtki nie były w stanie zasłonić całych pośladków i Łukasz usilnie wpatrywał się w ich dość widoczną, dolną część. Nie wytrzymał. Rozejrzał się wokół, by upewnić się, że jest sam a potem ostrożnie wyjął swojego silnie sterczącego penisa ze spodenek i zaczął go masować, jednocześnie zastanawiając się, jak daleko może jeszcze się posunąć. Widząc stojącą i cierpliwie czekającą na kolejną wiadomość nauczycielkę, przerwał masturbację i sięgnął po telefon.
„Niesamowite. Ale teraz chciałbym, aby zrobiła pani coś odważniejszego. Chcę, aby zdjęła pani stanik”.
Kamila oczekiwała czegoś podobnego i choć z jednej strony to polecenie podnieciło ją, z drugiej wiedziała, że przekracza kolejną granicę. Pochyliła głowę nad telefonem.
„Za dużo wymagasz kolego a ja nic z tego nie mam”
„Wczoraj zagraliśmy w trzy pytania, dzisiaj zagrajmy w pięć poleceń”, gorączkowo odpisał Łukasz. „Spełniła pani trzy, zostały jeszcze dwa i będzie po wszystkim”, wysłał oddychając ciężko niepewny tego, co przyniosą mu najbliższe minuty.
Jeszcze tylko dwa polecenia, no to już przynajmniej coś wiem – pomyślała dziewczyna. Dobrze, przecież chodzi tylko o zdjęcie stanika a nie o pokazanie biustu. No to do dzieła. Powoli sięgnęła dłonią do zapięcia. Nie spieszyła się. Niech chłopak się napala. Po kilku sekundach poczuła, że stanik wisi luźno. Powoli przesunęła dłonie na ramiona, centymetr, po centymetrze, przesuwała ramiączka coraz bardziej ku ich brzegowi, aż te nie mając w końcu żadnego oparcia zsunęły się w dół. Wyprostowała ręce wzdłuż ciała i stanik poleciał na piasek. Świadomość, że stoi pod lampą, w samych majtkach na oczach swojego ucznia działała na nią niezwykle pobudzająco. Letni, spokojny wiatr, przyjemnie muskał jej prawie nagie ciało. Serce biło jej mocno. Tym razem nie czekała na wiadomość. Lewą ręką przysłoniła nagi biust, drugą zaczęła stukać w klawiaturę.

„Zadowolony? Pozostało ostatnie życzenie, przemyśl je dobrze”, dała mu sygnał, że dobrze się bawi, wysłała i znów dopadła ją obawa, czy robi dobrze. Przecież jakie mogło być ostatnie polecenie, skoro niewiele pozostało do zdjęcia?
Drżący na całym ciele, bliski eksplozji Łukasz przerwał na chwilę zabawę. Ma jeszcze jedno polecenie! I jednocześnie dwa życzenia. Musiał postawić wszystko na jedną kartę i dobrze to napisać.
„I to bardzo! Ostatnim poleceniem będzie to, by pani zdjęła majtki, opuściła dłonie i odwróciła się przodem do mnie”, wysłał wiadomość, nie wierząc, że jest tak blisko a jednocześnie tak daleko.
„Nie, nie, za dużo tego. To są aż trzy życzenia a ja spełnię tylko jedno z nich. Wybieraj, które”. Kamila pokręciła głową, zdając sobie jednocześnie sprawę jak wielką ma ochotę, by zrobić wszystko to co napisał. Czując lekkie drżenie przebiegające po jej ciele, wiedziała, że musi zachować resztki kontroli. Czekała na odpowiedź, mimowolnie przesuwając swoje dłonie po brzuszku, ramionach…

Łukasz musiał wybrać co lepsze. Ale nie mógł czekać w nieskończoność. Czego by nie wybrał i tak zobaczy, którąś z jej intymnych części ciała nago. Nie wierzę, nie wierzę – myślał osłupiały a serce waliło mu jak bęben. Nie silił się już na dyplomację.
„Odwróć się i opuść dłonie, tak abym zobaczył Twój biust”, nawet nie zwrócił uwagi, że napisał się do swojej nauczycielki jak do koleżanki.

Zwróciła na to uwagę Kamila, ale ta bezpośredniość jeszcze bardziej spotęgowała jej rozkoszne uczucie.
„To w dalszym ciągu są dwa życzenia” napisała i wcisnęła odpowiedni przycisk. Ale to tylko chwilowe droczenie. Poczekała kilkanaście sekund, żeby chłopak nie myślał, że pójdzie mu tak łatwo a potem opuściła dłonie wzdłuż ciała. Potem jednak ponownie zakryła nimi swoje piersi, czując przyjemny chłód telefonu na jednym z sutków… Odczekała kolejne kilkanaście sekund i czując przyspieszone tętno i drżące nogi, z wolna zaczęła się odwracać w kierunku domków.
Łukasz drżał także z niesamowitego podniecenia i po chwili dotarło do niego, że oddycha za głośno. Resztki zachowanej samokontroli nakazały mu uspokojenie się. Tym bardziej, że widział nauczycielkę stojącą wciąż z dłońmi na piersi. Przebieg dzisiejszych zdarzeń nakazywał mu pozostawać w nadziei, że jest jakaś szansa, iż zobaczy nagi biust swojej wychowawczyni. Po upływie kolejnej chwili, widząc, że sytuacja się nie zmienia, sięgnął po telefon.
„Proszę, opuść dłonie, chcę zobaczyć Twoje piersi, to moje ostatnie życzenie”. Po wysłaniu zerknął na nauczycielkę. Ostrożnie odebrała wiadomość, nie pokazując ani skrawka piersi i odpisała krótko. Łukasz z niecierpliwością zerknął na swój wyświetlacz.
„Dam Ci 60 sekund”.

Serce zabiło mu mocniej. To znaczy, że zdejmie…? Zamknął na moment oczy. Jego sterczący penis bezwarunkowo domagał się pieszczot, ale ostatnim wysiłkiem woli wstrzymywał się. Czekał na coś, co wprawi go w kompletny odlot.
Kamila gorączkowo biła się z myślami. Sama nie wierzyła, że jest tak blisko tego, by stanąć pół nago przed jednym ze swoich uczniów. Logika nakazywała odwrót. Ale logika nie miała prawa tego pojedynku wygrać. Dość dawno zapomniana uległość znów dała znać o sobie. Objawiła się drżeniem ciała, przyspieszonym oddechem i coraz wyraźniejszą wilgocią między udami. Dodatkowo, mocno wpłynęła na nią jego śmiała postawa. Już nie było zwrotów per pani, tylko bezpośrednie tykanie. Jakby to ona była uczennicą i posłusznie wypełniała polecenia swojego nauczyciela. Zamknęła oczy i z lekkim westchnieniem, które wydarło się z jej rozchylonych ust opuściła swoje dłonie. Czuła niesamowite podniecenie i wiedziała, że ciężko będzie jej zakończyć to spotkanie. Jej sutki sterczały, majtki robiły się coraz wilgotniejsze. Świadomość, że stoi z nagim biustem na oczach jednego ze swych uczniów rozpalała i zniewalała ją totalnie. Przez jej zmysły przechodziły szalone wizje, jak to ten tajemniczy uczeń, kimkolwiek by nie był, wyłamuje drzwi, któregoś z domków, przybiega do niej, zdziera z niej majtki i gwałci ją, nie mogąc się powstrzymać, mimo jej błagalnych próśb. Może zresztą wcale nie prosiłaby go by przestał, gdyby się na nią rzucił…?

Przez umysł oszołomionego Łukasza przetoczył się jęk podniecenia. Serce waliło mu jak bęben, z ust wydobywało się coś na kształt drżącego świstu. Niespełna dwadzieścia metrów przed nim, stała wychowawczyni, marzenie całej szkoły, lokalna piękność ubrana jedynie w zielone majtki. Widział jej nagi biust. Wprawdzie widoczność była średnia, ale szeroko rozwartym wzrokiem intensywnie wpatrywał się w ten fragment ciała między szyją a brzuchem. Otwarł usta szeroko a prawą ręką zwiększył tempo masowania swego penisa. Pani profesor naga i to na jego rozkaz, na jego polecenie. Naga wychowawczyni. Nauczycielka i jej nagi biust… To wystarczyło. W ciągu kilkunastu sekund poczuł jak na jego ciele zaciskają się mięśnie a z jego penisa tryska fontanna białego płynu. Masował swojego członka jak szalony, widząc swoją nauczycielkę stojącą wciąż bez ruchu i nie zdającą sobie sprawy z tego co tutaj się dzieje. Poruszał skórą szybko przedłużając orgazm w nieskończoność, aż jego noga wykonała nerwowy ruch, uderzając w krzaki.
Podekscytowana Kamila stała nie ruszając się ani trochę. Miała gdzieś konsekwencje, liczyła się tylko ta chwila. Chwila ekshibicjonizmu, uległości i poddania, które dawały jej olbrzymią rozkosz. Czuła się niemal kompletnie zniewolona i zastanawiała się, jakby zareagowała, gdyby ten chłopak nagle znalazł się tuż obok niej. Zakryłaby się? Pozwoliła na coś więcej? Ale nic nie wskazywało na to, by przybiegł tutaj zdyszany. Co robić dalej? Czekać na wiadomość do niego? Czy samej wykonać kolejny krok? Krok, który byłby przecież szaleństwem, zważywszy, że już do tej pory przekroczyła kilka granic.

Z tego rozkosznego rozmyślania, wyrwał ją trzask gałązki w krzakach nieopodal. Nagle poczuła lęk. Przez sekundę nie wiedziała co zrobić. Jeżeli to on, to w zasadzie wszystko byłoby w porządku, ale jeśli ktoś inny? Ktoś przypadkowo wyszedł z domku, wracał, zobaczył idącą w luźnym stroju nauczycielkę i postanowił popatrzeć na fajne widowisko? A może jakiś miejscowy przybłęda, który zaraz ją zgwałci? Cały nastrój prysł w jednej chwili. Nagle zdała sobie sprawę z tego co zrobiła i z tego co mogło się stać. Błyskawicznie odwróciła się, sięgnęła po stanik, zakładając go na siebie i pędem ruszyła w kierunku środkowej latarni, zabierając spódniczkę, po czym w tym samym tempie pobiegła do swojego domku. Na szczęście odległość nie przekraczała stu metrów.
Wpadła do domku jak huragan i usiadła na łóżku. Daniela nie było. Z bijącym sercem podsumowywała wydarzenia ostatnich minut. Coraz bardziej docierały do niej możliwe konsekwencje tego wszystkiego. Co, jeżeli „Urugwaj”, zaprosił do oglądania tego widowiska obie klasy? Albo przynajmniej swoich kolegów? Co, jeżeli nagrał całą sytuację telefonem? Skóra jej cierpła na samą myśl o tym. Z ponurych rozmyślań wyrwał ją dźwięk SMS-a. Sięgnęła po telefon.

„To było boskie. Dziękuję”.
Wahała się. Nie wiedziała jak zapytać o to wszystko, co ją nurtowało, w końcu napisała kilka jedynych słów, które przychodziły jej do głowy.
„Mam nadzieję, że wszystko zostanie między nami?”
Czekała niecierpliwie na odpowiedź. Trzy minuty ciągnęły się w nieskończoność. W końcu rozległ się dźwięk wiadomości.
„Oczywiście. Jestem dżentelmenem”.

No, chociaż tyle. Tylko, czy można zaufać siedemnastolatkowi, który właśnie przeżył coś takiego?
Łukasz wrócił do domku, Krzysztof spał jak zabity. To dobrze. On z kolei nie był pewny, czy w ogóle zaśnie tej nocy. Mimo ekstazy, do jakiej doprowadził się przed kilkunastoma minutami, jego zmysłami wciąż targały niesamowite emocje. W myślach odtwarzał sobie każdą sekundę tego wydarzenia. Zastanawiał się również intensywnie nad kilkoma kwestiami. Dlaczego to zrobiła? Przecież nie co dzień nauczycielka pokazuje się topless przed swoim uczniem. Co nią kierowało? Czy on sam miał na to wpływ, czy może zrobiłaby to także przed kimś innym? Jednocześnie z jeszcze bardziej bijącym sercem wybiegał w przyszłość i gorączkowo rozmyślał co przyniesie mu ta szkolna wycieczka.
Bo przecież jutro też jest dzień.

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen:

Dodaj komentarz