Brutalne korepetycje

Angelika nie lubiła tego gnojka. Był arogancki, wywyższał się i do tego był tępy jak but. Ale jednak musiała mu dawać te korepetycje.

Brutalne korepetycje

Cztery dychy nie chodzą piechotą tym bardziej ze udzielała mu ich trzy razy w tygodniu. Mogliby jej płacić więcej, w końcu są tak bardzo bogaci. Wielki dom, przed nim cztery mercedesy. Zazdrościła im. Sama była biedną pani magister polonistyki bez widoku na zostanie nauczycielką. Nie miała nic. Nadal mieszkała w akademiku i właśnie miała iść na kolejny kierunek, żeby nadal mieć gdzie mieszkać. Dumna była z tego że zdała magistra z wyróżnieniem. Ale na rynku pracy nic to nie znaczy. Przez całe studia nie pracowała tylko się uczyła. Teraz się okazuje, że wszędzie nawet w durnym Maku żądają doświadczenia. Zostały więc tylko korepetycje, tym którzy ledwo potrafią czytać.

Siedziała właśnie nad tym gnojkiem i dziwiła się jak bardzo można nie łapać podstawowych rzeczy.
Zapomniała zrobić w tym tygodniu prania i zostały jej już tylko bluzki które zawsze gwarantowały drinki w klubach. Duży dekolt doskonale pokazywał duże piersi. A legginsy idealnie podkreślały okrągły tyłek. Nie raz musiała oczywiście odwdzięczać się w kiblu za drinki ale nie uważała tego za nic szczególnego. Nie jedna studentka klękała przed facetami za piwo czy fajki. Ona także. Gnojek dukał czytając swoje własne wypracowanie. Tępy jak but. W końcu zrezygnował i siadł na kanapie rozkładając ręce. Angela siedziała obok więc wyszło na to że ją objął.
– Nie chce mi się tego robić.
– Musisz się przygotować do egzaminów w przyszłym roku.
– Do jeszcze kawał czasu do tego. Poróbmy co innego.
– Co ty chcesz innego robić? Została nam jeszcze godzina lekcji.
– Fajna bluzka. Dobrze widać ci cycki.
– Nie bądź bezczelny. – Angela wyraźnie się zdenerwowała. Nie raz zauważała jak się na nią gapi
szczególnie na cycki i tyłek. – Wracaj do roboty.
– Za chwilę. Dałabyś się pomacać co?
Angelika chciała wstać oburzona ale przytrzymał ją za ramie. Był dość duży. Silny. Ona z kolei mimo że
sporo starsza sięgała mu do brody.
– Dam ci dychę za to.
– Chyba żartujesz. Puszczaj. – Angela chciała się subtelnie wyswobodzić. Ale zauważyła że
rzeczywiście kładzie dychę na stole. Pomyślała szybko. W sumie to nic wielkiego jak trochę ją pomaca.
A dycha jest dycha. Poza tym tez miała dość użerania się z tymi lekcjami.
Chłopak zauważył jej wahanie i najwyraźniej uznał to za zgodę. Złapał ją za pierś. Ona cicho westchnęła
zaskoczona. Ale nie zrobiła nic więcej. Gnojek miętosił jej cycki obiema rękami. A ona czuła się podekscytowana. Dawno jej nikt nie macał. Ostatnie tygodnie spędzała na korkach i własnej nauce. Nie wychodziła nigdzie. Czasem tylko wieczorami sama tylko dbałą o te potrzeby. Chłopak macał ją dalej. Zsunął rękę na jej goły brzuch i niżej. Złapał ją między nogami. Angela najpierw jęknęła a później się oburzyła.
– Ej tam nie.
– Dobra dobra – burknął tylko i macał ją dalej jedną ręką piersi drugą cipkę przez legginsy.
Ona jednak mu nie przerwała. Oddychała ciężko kiedy masował ją między nogami. Zauważyła wyraźnie
rosnące wybrzuszenie w jego spodniach. Spore było. Połknęła głośno ślinę. On w tym czasie wsunął rękę pod
bluzkę.
– Ej no.
– Dobra dostaniesz jeszcze jedną dychę
– No dobrze.
Złapał ją pod stanikiem. Sutki miała już twarde. Cipka zrobiła się mokra, a ona oddychała głośno. Co jest?
Czy ona właśnie się mu oddaje za dwie dychy? Ale nie mogła się już powstrzymać.
– Dam ci kolejną jak ty mnie zaczniesz masować
Bez zastanowienia jej ręka powędrowała ku jego spodniom. Czuła jego twardą pałę przez materiał. On też
już głośno oddychał. Kutas był spory i twardy. Dawno nie miała takiego w ustach. Chciała mu obciągnąć.
Bezwiednie rozłożyła nogi. Jemu się to spodobało i jeszcze mocniej zaczął ją tam miętosić. Wsunął rękę pod legginsy. Czuła go przez majtki. Jęknęła głośniej. On zdjął jej bluzkę i rozpiął stanik. Jej nie małe cycki były teraz gołe. Ugniatał je ręką, później się pochylił i zaczął je lizać. Twarde sutki i miękką skórę. Ugryzł ją. Aż jęknęła. Sama zdjęła legginsy. Jak wstała on złapał ją za tyłek. Kiedy legginsy spadły na podłogę była w samych stringach. Kilka razy ją klepnął kiedy się pochyliła.
– Klękaj suko.
– O tym nie było mowy.
– Teraz już jest. Na kolana.
Nawet nie wiedziała czemu nie oburzyła się na słowo suko. Wiedziała za to że chce go mieć w pysku.
Kleknęła posłusznie i spojrzała w górę. Patrzył na nią. Pogłaskał ją po głowie i rozpiął spodnie. Zsunęła je sama tak samo jak bokserki. Jego kutas był rzeczywiście spory, jaja tez i chociaż nie były golone to owłosienie jeszcze nie było szczególnie obfite. Nawet nie zastanowiła się nad tym że ona magister właśnie będzie obsługiwała jakiego tępego gnojka z gimbazy. Wzięła go do ręki i pocałowała w główkę.
– O tak. Grzeczna dziewczynka.
Nie zareagowała na to. Masowała go ręką i zaczęła lizać. Później wzięła główkę do ust i zaczęła ssać.
Słyszała jak chłopak ciężko dyszy. Ona myślała o sobie jako dobrej obciągarce. Koledzy w akademiku nie
narzekali. Ale nigdy nie obciągała gimbazie. Myślała że potrwa to najdalej pięć minut. Miała jeszcze nadzieje, że po tym masażu cipki rozłoży przed nim nogi. Powoli wsuwała go sobie coraz bardziej do ust. I ssała. Cały czas ruszała głową w tył i w przód. Trzymała go ręką i też masowała. Nie było jej wygodnie. Klęczała na podłodze. Czuła jego rękę na głowie. Co jakiś czas patrzył na niego. Uśmiechał się wrednie kiedy mu ssała. Po jakimś czasie nacisnął na jej głowę i wsunął się dalej w usta. Była tym zaskoczona. Ale w sumie często tak było że facet chciał się wepchnąć jak najgłębiej. Po chwili poczuła że naciska mocniej. Niby stawiała trochę oporu ale i tak brała więcej i więcej. Aż odbił się od jej gardła. Kaszlnęła. Ślina poleciała po huju i jajach. Oczy natychmiast zaszły łzami. Wypluła kutasa teraz całkiem obślinionego. Wzięła go może do połowy. Przerwała na moment żeby odetchnąć.
– Zabieraj się za niego suko.
Odetchnęła chwilę. Najwyraźniej za długo jak na jego gust złapał ją za włosy i ścisnął mocno. Bolało.
Szarpnął dwa razy i nakierował ją z powrotem na kutasa. Posłusznie wzięła i zaczęła ssać dalej. Teraz była
całkiem na czworaka przed nim. A on trzymając za włosy kierował jej ruchami coraz mocniej wbijając się do ryja. Co chwila obijał jej gardło. Ona tylko się krztusiła bardziej. Łzy już całkiem leciały po twarzy rozmazując makijaż. Nie spodziewała się tego po takim gnojku. Ale znała to. Wielu kolegów lubiło się trochę na niej wyżyć kiedy im ciągnęła. W pewnym momencie po tym dość szybkim i głębokim rznięciu ryja gnojek nabił ją jeszcze głębiej. Uderzył kutasem w gardło i trzymał ją tak. Naciskał dalej. Nie mogła już oddychać. Nie dawała rady mu wziąć głębiej. Musiałby wepchnąć jej do gardła. Ale ona twardo się nie dawała. Ślina jej leciała z pyska. Nie miała jak się oswobodzić. Drugą ręką złapał ją za nos i też chciał za niego pociągnąć. Trzymał ją tak dość długo. Aż całkiem jej zabrakło powietrza. Ale on trzymał ją dalej. Starała się wyrwać ale trzymał ją za mocno. Aż zaczęła panikować i dopiero wtedy ją puścił. Padła na podłogę kaszląc i łapiąc łapczywie powietrze. Ślina jej ściekała razem ze łzami na
podłogę. On wstał nad nią. Nie miała siły mu nic powiedzieć ale była oburzona. Nie na to się pisała. To było
poniżające. Żeby gimnazjalista tak ją potraktował? Dalej ciężko dyszała. Złapał ją za włosy i pociągnął do góry. Bolało. Spojrzała w górę zapłakana potargana i zaśliniona.
– Co to było szmato?
Nie wiedziała o co chodzi. Oburzyła się już nie na żarty. Jak śmiał ją tak nazywać? Nie miała jednak sił
żeby coś odpowiedzieć. On nie czekał na odpowiedź strzelił jej siarczystego liścia w pysk. Bolało bardzo.
Przestraszyła się. Po chwili strzelił jej jeszcze raz. Łzy znowu pojawiły się w oczach. Łzy bólu, poniżenia i
bezsilności.
– Bierz go jak należy szlaufie.
Szarpnął za włosy i wbił się w nią jeszcze raz. Teraz rżnął ją ostro. Trzymając ją za włosy wbijał się do ryja
Znowu napotkał opór gardła mimo że nabijał ją jeszcze silniej.
– Bierz całego dziwko, albo znowu dostaniesz.
Szarpnął dwa razy. Angela nie chciała tego ale rozluźniła gardło i wygięła szyje żeby było jej łatwiej to
przyjąć. Nie dawała rady. On wbijał się jeszcze silniej. W końcu złamał jej opór i wszedł do przełyku. Nie wiedziała co się dzieje. Nigdy nie miała czegoś takiego w gardle. Chciało jej się rzygać i kaszleć naraz, ale nie mogła nic zrobić. A on ostro zaspokajał się w niej . Nie wychodził z gardła jak ją tak ruchał. Śmiał się przy tym mówiąc że tak suka powinna brać kutasa swojego właściciela. W końcu z niej wyszedł. Znowu upadła na podłogę. Nie mogła oddychać, kaszlała, krztusiła się. Łapczywie łapała powietrze. On się śmiał z niej.
– Co z ciebie za lachociąg skoro nie dajesz rady opierdolić jak należy nawet gimnazjaliście? Bierz go dalej suko.
Angela mogła jedynie ciężko oddychać. Nic nie mówiła. W końcu podniosła się i spojrzała w górę na niego. Za długo się patrzyła. Dostała z liścia w pysk. Po nim posłusznie zabrała się za obciąganie. Bała się że znowu może dostać. Nie chciała tego ale była mu posłuszna.
– Grzeczna suka. Spójrz na mnie.
Spojrzała w górę mając kutasa w ustach. Napluł jej w twarz. Ona nie zareagowała wzięła się za obciąganie. Ciągle na niego patrząc. Uśmiechał się. Pozwolił jej obciągać spokojnie według jej tempa i głębokości.
Mimo tego jak ją traktował nadal była podniecona, cipa domagała się uwagi. Nie tak dawno przecież była całkiem mocno zmasowana. Niemniej Angela wiedziała że to on tu rządzi. Dopóki ma kutasa w ryju była jego suką. Pogodziła się z tym. Była suką tego tępego gnoja. Patrzyła dalej w górę. Znowu dostałą mele na twarz. Zasługiwała na nią. W końcu jej zapłacił. Kupił ją. Tanio. Tak też ją traktował. Uznała, że pomimo tego że ją zbił i opluł powinna się starać. Pokazać że da radę. Że jest dobrym lachociągiem. Teraz sama zaczęła brać głęboko. Znowu natrafiła na opór gardła. Kaszlnęła ale nie dała za wygraną. Nabijała się na niego silniej. Ale dopiero jak ją złapał za włosy i wbił się w nią dała radę znowu wziąć w gardło. Znowu nie mogła oddychać, ale poruszała głową. Trzepała mu swoim gardłem. Do tego mu teraz służyła. Wbijała nos w jego brzuch. Jaja obijały jej się o brodę. Łzy z makijażem leciały po twarzy razem z gęsta śliną spływały na duże cycki. Spojrzała na niego z dumą kiedy trzymała go w gardle. W nagrodę ponownie na nią napluł.
– Tępa szmata jesteś. Wiesz o tym?
– Ag. – zdołała wykrztusić. Była głupią idiotką że dała z siebie zrobić dziwkę. – Ezde szaatą.
– O tak głupia cipo jesteś szmatą.
Trzepała mu dalej swoim gardłem podczas gdy on sięgnął po telefon i najwyraźniej zaczął ją nagrywać.
Starała się uśmiechnąć do obiektywu, ale kutas w gardle jej wyraźnie przeszkadzał. W końcu nie mogła już
wytrzymać i wypluła go z siebie. Ponownie ciężko dyszała. Wiedziała że teraz dostanie z liścia. Nie pomyliła się. Kolejne uderzenie było jeszcze mocniejsze. Należało jej się, Nie była taką dobrą obciagarą. Ale cały czas patrzyła w obiektyw telefonu.
– Powtórz ładnie do aparatu czym jesteś.
– Jestem tępą szmatą.
Nie spodziewała się ale ponownie dostała w pysk.
– Przedstaw się i powiedz czym jesteś.
– Nazywam się Angelika Woźnik i jestem tępą szmatą. Lachociągiem. Obciagarą. Głupią cipą.
– Chcesz rozłożyć nogi co dziwko?
– Ooo tak. Zerznij mnie.
Położyła się na podłodze i szeroko rozłożyła nogi. Nadal miała na sobie stringi. Ale szybko się ich pozbyła.
Gnojek cały czas ją filmował, kiedy pokazywała gładko ogoloną cipę. Jego kutas sztywno sterczał. Patrzyła na niego z pożądaniem. Nie mogła wytrzymać. Pizda ją aż bolała. Taka była napalona. Chłopak odłożył telefon i zdjął koszulkę. Położył się na niej i wszedł w nią. Była taka mokra że wszedł bez problemu. Zaczął jebać. Jebał ostro mocno, szybko, łapczywie. Ona jęczała, cycki jej skakały. Praktycznie od razu doszła. Orgazm uderzył mocno. Cała drżała. Pieprzył ją klasycznie przez chwilę. Później kazał jej się wypiąć po czym wsadził jej jej majtki w usta. Czuła samą siebie w nich. Uderzył kilka razy w tyłek, aż zrobił się czerwony i wbił się w nią od tyłu. Złapał za włosy i dalej jebał. Szarpał ją mocno, co chwila dając kolejne klapsy. Ona jęczała. Trzymał ją za kudły tak mocno, że cały czas głowę miała zadartą w górę. Nie wiedziała ile to już trwało. Ile on mógł ją jebać? Kolejne orgazmy wstrząsały jej ciałem a on nadal się nie spuszczał. Trzymał ją za włosy, później złapał za głowę wsadzając pace do ust. Rozciągał jej wargi. Bolało. Od czasu do czasu sprzedawał kolejnego liścia w policzek. Oboje byli spoceni. Ona do tego mokra od podniecenia i cała w ślinie swojej i chłopaka. Jęczała głośno czasem krzyczała jak uderzył ją w tyłek lub w pysk wyjątkowo mocno. Po długich chwilach ostrego jebania w cipę przestał. Wyszedł z niej. I wstał. Ona nie do końca wiedziała co robić. Aż usłyszała polecenie.
– Bierz do ryja dziwko.
Posłusznie odwróciła się na kolanach wyjęła majtki z ust i wzięła do pyska. Kutas nadal był maksymalnie twardy i napięty. Czuć było jej cipę. Wzięła od razu głęboko jak należy. Po kilku pchnięciach znowu miała go w gardle. Znowu spojrzała dumnie w górę. Jakby chciała pokazać że już umie, że już bierze jak należy.
– No bardzo ładnie szmato. Trzeba było tak od razu idiotko.
Po tych słowach złapał ją za głowę i zaczął systematycznie jebać ją w gardło. Czuła że teraz się spuści.
Jebał szybko jego brzuch uderzał ją co chwilę w nos a mokre od śliny jaja obijały się o brodę. Trzymając ją za głowę i włosy zaczął się odsuwać. Ona podążyła za nim na kolanach nadal mając kutasa w gardle. Usiadł na kanapie. Ona przyjęła pozycję na czworaka. Teraz to wyglądało tak jakby trzymając ją z a włosy sam sobie trzepał używając do tego jej ryja. Trzepał się nią całkiem długo. Była już wyczerpana. Co chwila wpychał jej kutasa w gardło. Przytrzymywał jej głowę przyciśniętą do siebie. Ślina lała się jej z pyska i kapała na podłogę. Co jakiś czas dawał jej odpocząć. Wyjmowała wtedy kutasa z gardła i oddychała ciężko on w tym czasie klepał ją chujem po twarzy. Cała była w lepkiej gęstej ślinie. Kilka razy sam na nią też napluł i sprzedał kilka liści kiedy uznał że za długo nie zabiera się do swojej roboty.
– Masz dość dziwko?
Nie była w stanie nic powiedzieć. Oddychała ciężko. Cała była opluta, makijaż rozmazany makijaż zostawił
ciemne ślady jak spływał razem ze łzami. Cała twarz lśniła od śliny i jej i jego, a jej gęste nitki wisiały z ust. Spojrzała na niego całkiem zniszczona. Zrobił jej kilka fotek. Dała rade się lekko do nich uśmiechać. Po czym sama zabrała się ponownie za kutasa. Chciała go doprowadzić. Zadowolić. Zaspokoić. Do tego była mu potrzebna. Zaczęła powoli, sama wzięła do gardła i przyśpieszyła. On leżał rozłożony z rękami pod głową. Ona mu trzepała własnym gardłem. Nie chciała przerywać mimo zmęczenia. W końcu poczuła jego ręce na głowie. Wstał przyciskając ją do siebie. Zaczął poruszać biodrami w jej przełyku. Czuła że za chwilę się spuści. W pewnym momencie zacisnął ręce w jej włosach. Mocno. Bolało. Trzymał ją twardo i wiedziała że nie puści. Doszedł. Prosto w jej gardło. Myślała że się udusi. Nie była na to gotowa. Kaszlała, ale kutas dokładnie wypełniał jej usta i gardło. A on spuszczał się dalej. Długo obficie. Cały czas się krztusiła. Próbowała się wyrwać, ale trzymał ją za mocno. Jak skończył trzymał ją dalej. Kutas już powoli miękł.
– Łykaj wszystko kurwo!!!
Dopiero po chwili ją puścił. Wszystko wylądowało w niej. Nie uroniła ani kropli. Mimo że ledwo co
oddychała była z siebie dumna. Zadowoliła go. Podniosła wzrok i uśmiechnęła się do niego. Patrzył na nią z góry. Opluł po raz kolejny.
– Masz swoje drobne.
Rzucił na nią trzy banknoty. Jeden z nich przykleił się do jej mokrej twarzy dwa spadły na podłogę. Zebrała
je na czworaka i powoli wstała. On leżał głośno sapiąc na kanapie.
– Dzięki. – Wyszeptała.
– Idź do lodówki i podaj mi piwo suko.
– Jasne. – Nadal była posłuszna.
– A i od teraz mówisz do mnie proszę pana jasne?
– Tak proszę pana.
Poszła z gołą dupą do kuchni i wzięła dla niego piwo. Po drodze zobaczyła się w lustrze na korytarzu. Wyglądała żałośnie. Cała twarz była pokryta rozmazanym tuszem do rzęs. Jej jasne włosy były potargane w
całkowitym chaosie. Cała była opluta. Cycki lśniły od potu i jej własnej śliny która na nie skapywała. Zauważyła że kilka gęstych nitek spływa jej z ust. Gdy wróciła już miał na sobie spodnie. Podała mu butelkę.
– Strasznie tu naświniłaś. – Gnojek wskazał na podłogę. Była tam kałuża śliny. – Posprzątaj po sobie
świnio.
– Tak proszę pana. Gdzie mogę znaleźć jakąś ścierkę?
Chłopak rzucił rzucił, jej własny topik w którym tu przyszła. Nie protestowała. Nadal była posłuszna ale
zaczęła już żałować tego co się stało. Kim się stała. Kleknęła przed nim i zaczęła wycierać podłogę własną bluzką. On spokojnie popijał piwo. I chyba dalej kręcił film komórką lub cykał jej zdjęcia.
– Gotowe proszę pana.
– No to spierdalaj, ale już.
Bez słowa pozbierała swoje rzeczy. Kiedy zaczęła się ubierać, nagle złapał ją za włosy i szarpnął. Odwrócił jej głowę pod bolesnym kątem.
– Kazałem ci spierdalać już. – Strzelił jej jeszcze mocnego liścia.
Z torebką i ciuchami w rękach wybiegła za drzwi i wyszła na podjazd i dalej na ulicę. On zamknął za nią
drzwi. Kleknęła goła i zniszczona na krawężniku. Popłakała się. Co się stało. Dlaczego na to pozwoliła?
Gnojek potraktował ją jak tanią dziwkę. Nawet jej zapłacił. Teraz zorientowała się, że nie dał jej pieniędzy za korepetycje. Nie dość, że dała się zniszczyć gimnazjaliście to jeszcze dał jej jej własną kasę za to i to nie całą. Nie dała rady jednak zawrócić.
Po chwili płaczu zaczęła się ubierać. Wtedy zorientowała się że z tego wszystkiego nie wzięła także
majtek i stanika. Trudno nie ma zamiaru się wracać. Założyła brudny i mokry topik. Ślina na cyckach i topie
sprawiły że był przeźroczysty. Założyła legginsy. Były ciasne. Mocno opinały jej tyłek i odznaczyły się na cipie. Cicho łkając dalej poszła do akademika.

Oceń opowiadanie:

/ 5. Ocen:

Dodaj komentarz