Zakazana poezja

Piątkowy wieczór zapadł nad małą wiejską biblioteką. Barbara, czterdziestopięcioletnia właścicielka tego przytulnego miejsca, właśnie przekręciła klucz w zamku frontowych drzwi. Cisza, która zapadła, była gęsta i kojąca – pachnąca starym papierem, woskiem do podłóg i lekką wilgocią drewnianych półek. Światło było przyćmione – tylko jedna stara lampa na biurku rzucała ciepły, żółty blask.

Zakazana poezja
Zakazana poezja

Barbara miała na sobie prostą, granatową sukienkę z lekkim dekoltem, która podkreślała jej pełne, ciężkie piersi (75D). Sukienka opinała się wokół jej bioder i miękkiego brzuszka – nie była już dwudziestolatką, ale miała w sobie coś bardzo kobiecego, dojrzałego i zmysłowego. Długie, ciemnobrązowe włosy z delikatnymi siwymi pasemkami spięła w luźny kok. Na nogach miała czarne rajstopy i wygodne buty na niskim obcasie.

Przez chwilę stała w progu, wdychając znajomy zapach. Potem zaczęła porządki. Przesuwała książki na półkach, wycierała kurze, prostowała karty katalogowe. I wtedy, na najwyższej półce w dziale poezji, zauważyła coś, czego nigdy wcześniej nie widziała – stary, zakurzony tom oprawiony w ciemną, wytartą skórę. Na grzbiecie wytłoczono złoconymi literami: „Erotyki – Poezja zakazana”.

Z zaciekawieniem zdjęła książkę. Była ciężka, pachnąca stęchlizną i czymś słodkawym. Usiadła za swoim dużym drewnianym biurkiem, włączyła małą lampkę i otworzyła tom na losowej stronie.

Na kartce widniał wiersz zatytułowany „Dotyk w ciemności”.

Barbara przełknęła ślinę i zaczęła czytać na głos, cichym, nieco zachrypniętym szeptem:

„Twoje palce wędrują po moim ciele jak księżyc po wodzie… Dotykają moich wzgórków, schodzą niżej, do doliny wilgotnej i gorącej… Język Twój lize mnie jak płomień świecy, a ja rozchylam uda, oddając Ci wszystko, co mam…”

Głos Barbary drżał lekko. Czytała dalej, a słowa działały na nią jak afrodyzjak. Czuła, jak jej ciało się rozgrzewa. Sutki pod sukienką stwardniały. Między nogami pojawiło się znajome, pulsujące ciepło.

Jej prawa dłoń, która odruchowo gładziła brzeg książki, zaczęła powoli wędrować w dół. Najpierw po udzie, potem pod spódnicę. Palce musnęły czubek rajstop, potem wsunęły się pod nie. Dotknęły majtek – były już wilgotne.

Barbara zamknęła oczy. Czytała dalej szeptem, głosem coraz bardziej drżącym:

„Moja cipka pulsuje z pragnienia… Chcę czuć Twoje palce w środku, głęboko, aż po samą szyjkę macicy… Chcę, żebyś mnie pieprzył językiem, aż będę krzyczeć…”

Jej palce wsunęły się pod majtki. Natychmiast trafiły na gorącą, mokrą szparkę. Była już bardzo napuchnięta. Palec wskazujący powoli przesunął się wzdłuż warg sromowych, zbierając soki, a potem zaczął okrążać nabrzmiałą łechtaczkę. Barbara wciągnęła głośno powietrze.

Czytała dalej:

„Twoje usta ssą moją łechtaczkę jak dojrzałą wiśnię… Palce wchodzą we mnie – dwa, potem trzy… Rozciągają mnie, wypełniają, a ja wiję się pod Tobą jak wąż w ogniu…”

Jej palce przyspieszyły. Środkowy palec wsunął się głęboko w jej cipkę – była ciasna, gorąca i mokra. Poruszał nim powoli, potem dodał drugi palec. Druga dłoń ściskała własną pierś przez sukienkę, szczypała sutek.

Barbara odchyliła głowę do tyłu. Jej oddech stał się szybki i urywany. Czytała coraz ciszej, przerywanym szeptem:

„Chcę czuć Twój kutas… gruby, twardy, żyłkowany… Wchodź we mnie powoli… aż po same jądra… Pieprz mnie mocno, aż będę błagać o litość…”

Jej palce poruszały się szybciej. Mokre dźwięki rozchodziły się po cichej bibliotece – „człap… człap…”. Sok spływał po jej udach, mocząc rajstopy. Barbara rozchyliła nogi szerzej pod biurkiem. Jej cipka była różowa, napuchnięta, błyszcząca. Łechtaczka twarda jak kamień.

Czytała kolejny fragment, głosem już prawie drżącym z podniecenia:

„Twoje jądra uderzają o moje pośladki… Twoja sperma wypełnia mnie gorąca, gęsta… Chcę, żebyś spuścił się we mnie, aż będę ociekać…”

Jej palce weszły głębiej. Trzeci palec dołączył do dwóch pozostałych. Poruszała nimi szybko, mocno, jednocześnie pocierając łechtaczkę kciukiem drugiej ręki. Jej biodra unosiły się z krzesła. Piersi pod sukienką falowały przy każdym ruchu.

Barbara była już bardzo blisko. Jej cipka zaciskała się rytmicznie wokół własnych palców. Soki lały się obficie, kapiąc na drewnianą podłogę pod biurkiem. Czytała ostatnie linijki drżącym głosem:

„Weź mnie… rozwal mnie… napełnij mnie swoją męskością… Chcę czuć, jak dochodzisz we mnie… jak wypełniasz mnie po brzegi…”

Jej ciało zaczęło drżeć. Palce poruszały się szaleńczo. Była o włos od orgazmu…

Zakazana poezja Część druga

Barbara siedziała za biurkiem z szeroko rozchylonymi nogami. Trzy palce głęboko w jej cipce poruszały się szybko i mocno. Jej cipka była gorąca, mokra i ciasna – soki lały się obficie, kapiąc na podłogę i mocząc rajstopy. Czytała na głos drżącym, zachrypniętym szeptem:

„Weź mnie… rozwal mnie… napełnij mnie swoją męskością… Chcę czuć, jak dochodzisz we mnie… jak wypełniasz mnie po brzegi…”

Jej ciało zaczęło drżeć. Palce poruszały się szaleńczo – wsuwały się i wysuwały z mokrym, głośnym „człap-człap”. Kciuk drugiej ręki pocierał nabrzmiałą łechtaczkę w szybkim, okrężnym ruchu. Jej pełne piersi pod sukienką unosiły się szybko, sutki twarde jak kamienie. Głowa odrzucona do tyłu, usta otwarte.

– Ooo… kurwa… – jęknęła głośno, przerywając czytanie.

Jej cipka zacisnęła się gwałtownie wokół palców. Ciało zadrżało w potężnym orgazmie. Sok trysnął z niej obficie, zalewając dłoń i spływając strumieniem po udach. Barbara wrzasnęła – pierwszy raz od lat tak głośno w bibliotece. Jej ściany pulsowały mocno, zaciskając się rytmicznie. Orgazm trwał długo – fala za falą, aż nogi zaczęły jej drżeć.

Kiedy wreszcie opadła na krześle, dysząc ciężko, jej palce wciąż były głęboko w cipce. Sok kapał na podłogę. Sukienka była podwinięta do pasa, rajstopy i majtki zsunęły się do kostek. Jej cipka była czerwona, napuchnięta, błyszcząca od soków. Pachniała podnieceniem i starą książką jednocześnie.

Barbara spojrzała na otwarty tom. Strona, na której był wiersz, była już wilgotna od jej soków – zostawiła na niej ciemną plamę.

Uśmiechnęła się zmysłowo.

– Jeszcze… – szepnęła do siebie.

Przewróciła kartkę. Nowy wiersz. Tytuł: „Na biurku bibliotekarki”.

Zaczęła czytać na głos, tym razem głośniej, bardziej bezwstydnie:

„Leżysz na swoim biurku… spódnica podwinięta… Cipka mokra, otwarta, błagająca o palce… Chcę cię lizać, aż będziesz krzyczeć… Chcę wsadzić w ciebie język i pić twoje soki jak wino…”

Jej dłoń znowu zsunęła się między nogi. Tym razem nie była delikatna. Dwa palce weszły głęboko, trzeci dołączył natychmiast. Poruszała nimi mocno, szybko, jakby chciała się rozpruć. Druga dłoń ściskała jej własną pierś – ściskała mocno, szczypała sutek przez sukienkę, aż poczuła lekką przyjemną granicę bólu.

Czytała dalej, głosem już prawie gardłowym:

„Twoje uda drżą… twoja cipka zaciska się… Chcę, żebyś doszła mi na języku… Chcę czuć, jak tryskasz mi w usta…”

Barbara wstała. Zdjęła rajstopy i majtki całkowicie, zostawiając je na podłodze. Podwinęła sukienkę jeszcze wyżej i położyła się na biurku – na plecach, z nogami szeroko rozłożonymi i opartymi o krawędź biurka. W tej pozycji jej cipka była całkowicie odsłonięta – różowa, mokra, napuchnięta, z wystającą łechtaczką.

Wzięła książkę do lewej ręki i zaczęła czytać dalej, prawą ręką pieściąc się bezwstydnie:

„Palce wchodzą w ciebie głęboko… cztery… Rozciągają cię… wypełniają… Chcę, żebyś poczuła się tak, jakbyś brała kutasa…”

Cztery palce wsunęły się w nią. Było ciasno, ale jej cipka była tak mokra, że weszły bez problemu. Poruszała nimi szybko, mocno, wyginając palce w „chodź tu” ruchu, trafiając w swój punkt G. Jej biodra unosiły się z biurka. Piersi pod sukienką falowały. Czytała drżącym głosem:

„Twoja cipka leje się… soki spływają po twoich pośladkach… Chcę cię pieprzyć tak mocno, aż książki spadną z półek…”

Jej cipka znowu zaczęła się zaciskać. Drugi orgazm nadszedł szybko i gwałtownie. Barbara wrzasnęła głośno – tym razem bez zahamowań. Jej ciało wygięło się w łuk na biurku. Sok trysnął z niej obficie, chlapiąc na drewnianą powierzchnię biurka i na podłogę. Palce wciąż poruszały się w środku, przedłużając orgazm. Jej cipka pulsowała mocno, zaciskając się wokół czterech palców.

Kiedy wreszcie opadła, dysząc jak po biegu, jej ciało lśniło od potu. Sukienka była podwinięta pod brodę, piersi wyskoczyły z dekoltu – pełne, ciężkie, z twardymi sutkami. Jej cipka była czerwona, otwarta, ociekająca sokami. Na biurku została mokra plama.

Barbara leżała chwilę nieruchomo, oddychając ciężko. Potem powoli usiadła. Spojrzała na zakurzony tom erotycznej poezji – teraz cały wilgotny od jej soków.

Uśmiechnęła się zmysłowo i zmęczona jednocześnie. Zanim wyszła, jeszcze raz spojrzała na książkę. Przewróciła kilka kartek i zostawiła ją otwartą na stronie z najbrudniejszym wierszem.

Potem zgasiła światło, zamknęła bibliotekę i wyszła w ciemną, wiejską noc – z mokrą cipką, lekkim uśmiechem na twarzy i nową, gorącą tajemnicą w głowie.

Oceń opowiadanie:

4.9 / 5. Ocen: 733

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl