Apartament w starej kamienicy pachniał drewnem, starymi książkami i winem. Pokój 307 na piątym piętrze miał wysoki sufit, wielkie okna i jedną ogromną kanapę w kształcie litery L, która zajmowała prawie pół salonu. Cztery osoby siedziały wokół niskiego stolika: Marek i Karolina oraz Paweł i Ola – dwie pary, które znały się od lat i postanowiły razem wynająć apartament na weekendowy wyjazd.

Było już po północy. Na stole stały trzy puste butelki po czerwonym winie, resztki serów i rozłożona planszówka, którą dawno przestali traktować poważnie. Gra dawno zeszła na „Prawdę czy wyzwanie”.
Atmosfera była ciepła, lekko pijana i coraz bardziej niebezpieczna.
Marek, 38-letni, spokojny i dobrze zbudowany mężczyzna, kręcił kieliszkiem w dłoni, patrząc na Olę.
– Twoja kolej, Ola. Prawda czy wyzwanie?
Ola (37 lat, drobna blondynka o krótkich włosach i figlarnym uśmiechu) odchyliła się na kanapie, krzyżując nogi. Jej czarna sukienka podjechała trochę za wysoko.
– Wyzwanie – powiedziała z lekkim uśmiechem, ale w jej głosie słychać było już lekkie drżenie.
Marek zerknął na swoją żonę Karolinę, a potem na Pawła. Uśmiechnął się powoli.
– Dobrze… Wyzwanie brzmi tak: ty i Paweł macie… wykonać coś intymnego. Na oczach nas dwojga. Coś więcej niż pocałunek. Macie minutę. Możecie odmówić.
W salonie zapadła ciężka, gęsta cisza.
Paweł uniósł brew i spojrzał na Olę. Karolina zacisnęła palce na kieliszku. Powietrze nagle zrobiło się jakby gęstsze. Nikt się nie roześmiał. Nikt nie rzucił żartem „daj spokój”.
Ola spojrzała na męża. Przez kilka sekund patrzyli sobie w oczy. W końcu Ola bardzo cicho, prawie szeptem powiedziała:
– …okej.
Paweł przełknął ślinę. Powoli przysunął się do żony. Najpierw tylko pocałował ją w szyję – delikatnie, długo. Ola zamknęła oczy. Jego dłoń powędrowała na jej udo, ale bardzo powoli, jakby wciąż sprawdzając, czy nikt nie powie „stop”.
Marek i Karolina siedzieli w absolutnej ciszy, nie odrywając od nich wzroku. Karolina czuła, jak serce wali jej mocno. Marek miał lekko rozchylone usta.
Paweł wsunął dłoń pod sukienkę Oli. Zatrzymał się na chwilę na brzegu majtek. Ola rozchyliła lekko nogi. Kiedy jego palce w końcu dotknęły jej cipki przez cienki materiał, Ola cicho westchnęła.
W tym momencie gra przestała być grą.
Karolina odruchowo zacisnęła uda. Marek odstawił kieliszek. Planszówka wciąż leżała na stole, ale nikt już na nią nie patrzył.
– Minuta minęła… – powiedział cicho Marek, ale nikt się nie ruszył, żeby zmienić wyzwanie.
Ola otworzyła oczy i spojrzała prosto na Karolinę. W jej spojrzeniu było coś nowego – ciekawość, podniecenie i lekkie wyzwanie.
– I co…? – zapytała cicho, wciąż czując palce męża między udami. – Chcecie… żebyśmy kontynuowali?
Karolina przełknęła ślinę. Spojrzała na męża, potem znowu na Olę.
Ola wciąż siedziała z rozchylonymi nogami, a palce Pawła powoli poruszały się pod jej sukienką. Karolina i Marek patrzyli jak zahipnotyzowani. Powietrze było gęste od napięcia, wina i rosnącego pożądania.
To Karolina pierwsza przerwała milczenie. Głos miała niski, lekko drżący:
– Nie przestawajcie…
Paweł spojrzał na nią, potem na Marka. Zobaczył w ich oczach to samo co w swoich – ciekawość i czystą, zwierzęcą żądzę. Powoli, bez pośpiechu, ale zdecydowanie, wsunął palce głębiej pod majtki Oli. Ta cicho jęknęła, odchylając głowę do tyłu.
– Kurwa… jest cała mokra – powiedział Paweł ochryple, patrząc prosto na Marka.
Marek kiwnął głową. Jego ręka powędrowała na udo Karoliny i mocno je ścisnął. Karolina rozchyliła nogi, nie odrywając wzroku od Oli.
– Pokaż nam więcej – powiedziała nagle Karolina, zaskakując nawet samą siebie.
Ola uśmiechnęła się prowokująco. Wstała, odwróciła się tyłem do nich i powoli zsunęła sukienkę z ramion. Materiał opadł na podłogę, zostawiając ją w samym czarnym, koronkowym staniku i stringach. Paweł podszedł od tyłu, objął ją i zaczął masować jej piersi, gryząc kark. Drugą ręką sięgnął między jej nogi i odsunął majtki na bok, pokazując ich cipkę w pełnej krasie – gładką, nabrzmiałą i błyszczącą od soków.
Karolina wstrzymała oddech. Marek rozpiął jej bluzkę i uwolnił pełne piersi, zaczynając je ugniatać.
– Chodźcie tu… – powiedziała Ola gardłowo.
Obie pary znalazły się na wielkiej kanapie. Granice pękły w ciągu kilku sekund.
Karolina pierwsza pocałowała Olę – tym razem mocno, zachłannie. Ich języki splątały się, a ręce zaczęły gwałtownie dotykać swoich ciał. Marek i Paweł patrzyli przez chwilę, po czym dołączyli.
Marek uklęknął przed Olą i ściągnął jej stringi. Bez słowa rozsunął jej uda i zanurzył twarz w jej cipce. Lizał ją głośno, zachłannie, ssąc łechtaczkę. Ola jęknęła mu prosto w usta Karoliny.
Paweł w tym czasie zdjął sukienkę z Karoliny i zaczął ssać jej sutki, gryząc je mocno. Karolina chwyciła go za włosy, przyciskając mocniej do swoich piersi.
Pokój wypełnił się mokrymi dźwiękami, jękami i ciężkimi oddechami.
Marek wstał, rozpiął spodnie i wyciągnął swojego grubego, twardego kutasa. Ola spojrzała na niego pożądliwie i bez wahania wzięła go do ust. Zaczęła ssać głęboko, głośno, patrząc mu w oczy. W tym samym czasie Paweł uklęknął za Karoliną i wszedł w nią od tyłu jednym mocnym pchnięciem.
– Ooooch kurwa! – krzyknęła Karolina, czując jak obcy, ale znajomy kutas wypełnia ją całkowicie.
Ola ssała kutasa Marka, a Karolina była rżnięta przez Pawła. Obie kobiety patrzyły na siebie – ich spojrzenia były pełne podniecenia i lekkiego szoku z tego, co się dzieje.
Marek chwycił Olę za włosy i zaczął pieprzyć jej usta. Paweł rżnął Karolinę coraz mocniej, trzymając ją za biodra. Dźwięki uderzających ciał mieszały się z głośnymi jękami.
Po chwili zmienili pozycje. Ola usiadła na twarzy Karoliny, a ta zaczęła ją lizać z zapałem. Marek wszedł w Olę od tyłu, a Paweł pieprzył Karolinę w usta.
Cała kanapa trzeszczała. Ciała były spocone, mokre od soków i śliny. Pokój 307 zamienił się w arenę czystej, bezwstydnej rozkoszy.
Ola doszła pierwsza – drżąc na twarzy Karoliny, zalewając jej usta i brodę swoimi sokami. Krzyczała głośno, ściskając piersi. Karolina zlizywała każdy kroplę, podniecona jak nigdy.
Mężczyźni nie zwalniali tempa.
– Jeszcze… kurwa… jeszcze – jęczała Ola, wciąż drżąc.
Marek i Paweł spojrzeli na siebie. W ich oczach było jasne porozumienie.
Zamienili się kobietami.
Marek chwycił Karolinę za biodra i wszedł w nią od tyłu mocnym, głębokim pchnięciem. Karolina krzyknęła głośno – kutas męża był znajomy, ale po tym, jak przed chwilą brała Pawła, czuła się niesamowicie wrażliwa. Marek rżnął ją ostro, mocno, uderzając biodrami o jej tyłek.
W tym samym czasie Paweł położył Olę na plecach na kanapie i wszedł w nią klasycznie, patrząc jej głęboko w oczy. Ola oplotła go nogami i zaczęła jęczeć przy każdym pchnięciu.
– Mocniej… kurwa, rżnijcie nas mocniej! – wydyszała Karolina.
Mężczyźni spełnili jej prośbę.
Tempo stało się zwierzęce. Kanapa trzeszczała, a odgłosy mokrych pchnięć wypełniały cały salon. Marek rżnął Karolinę od tyłu, jednocześnie sięgając pod nią i masując jej łechtaczkę. Paweł pieprzył Olę głęboko, trzymając ją za gardło – nie mocno, ale wystarczająco, żeby poczuła dominację.
Kobiety patrzyły na siebie. Ich spojrzenia były zamglone, pełne pożądania. Karolina pierwsza wyciągnęła rękę i zaczęła masować piersi Oli. Ola zrobiła to samo – szczypała sutki Karoliny, sprawiając, że ta jęczała jeszcze głośniej.
– Chcę was obu… – wysapała nagle Ola.
Mężczyźni wyszli z nich. Ola uklękła na kanapie, a Karolina położyła się pod nią. Ola usiadła jej na twarzy, a Karolina zaczęła ją żarłocznie lizać. Marek wszedł w Karolinę od tyłu, a Paweł stanął nad Olą i wepchnął kutasa w jej usta.
Cała czwórka była teraz połączona w jedną, spoconą, jęczącą masę ciał.
Ola doszła druga – mocno, głośno, zalewając twarz Karoliny swoimi sokami. Drżała na całym ciele, ściskając piersi. Karolina piła każdy kroplę, nie przestając lizać.
Marek i Paweł byli już na granicy.
– Na kolana – warknął Marek.
Obie kobiety uklękły obok siebie na podłodze, twarzą do kanapy. Marek i Paweł stanęli nad nimi i zaczęli się masturbować. Kobiety otworzyły usta, wystawiając języki.
Pierwszy doszedł Marek – gęste, gorące strumienie spermy trafiły na twarz i język Karoliny oraz Oli. Chwilę później Paweł spuścił się obficie na obie kobiety – po ich twarzach, piersiach i włosach.
Ola i Karolina pocałowały się – mokro, lepko, mieszając spermę obu mężczyzn w ustach. Oblizywały sobie nawzajem twarze i piersi, nie zostawiając ani kropli.
Przez kilka długich minut w pokoju słychać było tylko ciężkie oddechy.
W końcu wszyscy czworo opadli na kanapę – splątani, spoceni, lepki od soków i spermy. Karolina leżała z głową na piersi Marka, Ola na brzuchu Pawła. Nikt nic nie mówił. Tylko delikatne pieszczoty – głaskanie po plecach, pocałunki w ramiona, leniwe muśnięcia palców.
Pierwszy odezwał się Marek:
– No… to był inny poziom planszówek.
Wszyscy wybuchnęli cichym, zmęczonym śmiechem.





