Wieczorna pomoc drogowa

Późny wieczór w podziemnym parkingu pod jednym z większych centrów handlowych w Warszawie. Było już po dwudziestej drugiej. Większość samochodów dawno wyjechała, a echo kroków niosło się daleko między betonowymi filarami. Powietrze pachniało olejem, spalinami i wilgotnym betonem. Karolina zaparkowała swoje czarne BMW na końcu alei, z dala od wind. Była zmęczona. Cały dzień w sądzie, trzy rozprawy, dwie długie narady z klientami i jeszcze godziny przy komputerze. Garnitur nadal leżał na niej idealnie — czarna, dopasowana marynarka, biała bluzka i krótka, ołówkowa spódnica, która odsłaniała kolana i kawałek ud. Na nogach miała cienkie, cieliste rajstopy i czarne szpilki, które już zrzuciła na podłogę po stronie pasażera.

Wieczorna pomoc drogowa
Wieczorna pomoc drogowa

Westchnęła, masując sobie kark. Chciała tylko do domu, wziąć prysznic i wypić kieliszek wina. Sięgnęła po kluczyk, żeby odpalić silnik.

Wtedy z rykiem silnika wjechał na parking stary, mocno stuningowany Volkswagen Golf. Czarny, z przyciemnionymi szybami, agresywnym bodykitem i głośnym wydechem. Zatrzymał się kilka metrów za jej autem. Silnik zgasł z głośnym, metalicznym trzaskiem, jakby coś pękło. Kierowca wysiadł gwałtownie i z całej siły walnął otwartą dłonią w maskę.

„Kurwa mać! Znowu to gówno!” — ryknął donośnie. Głos był niski, szorstki, lekko zachrypnięty.

Karolina spojrzała w lusterko wsteczne.

Mężczyzna miał około trzydziestki. Wysoki, barczysty. Na sobie miał wyblakłą, ciemną koszulkę z logo jakiegoś warsztatu samochodowego — mocno obcisłą, przesiąkniętą smarem i potem. Materiał opinał szeroką klatkę piersiową i umięśnione ramiona. Przedramiona miał grube, żyłkowane, w czarnych smugach oleju. Twarz opalona, krótkie ciemne włosy, kilkudniowa szczecina na szczęce. Wyglądał na faceta, który całe życie spędza pod maskami aut — silny, brudny, bezpośredni.

Zamiast odpalić silnik i odjechać, Karolina wyłączyła auto. Przez chwilę siedziała w ciszy, patrząc na niego. Coś w niej drgnęło. Może zmęczenie. Może nuda. A może po prostu widok tego faceta — surowego, wściekłego i wyraźnie sfrustrowanego — uderzył w nią jak iskra.

Wysiadła boso. Szpilki zostawiła w aucie. Beton był zimny pod stopami. Poprawiła spódnicę i podeszła kilka kroków w jego stronę.

„Problem?” — zapytała spokojnym, lekko ironicznym tonem.

Rafał podniósł głowę. Jego spojrzenie natychmiast ześlizgnęło się na jej nogi — długie, w cienkich rajstopach, odsłonięte przez krótką spódnicę. Potem wyżej, na biodra, talię, biust pod marynarką. I w końcu na twarz. Przez chwilę patrzył na nią w milczeniu. Potem na jego ustach pojawił się krzywy, drapieżny uśmiech.

„Chyba tak” — odpowiedział. Głos miał niski, z wyraźnym warszawskim zaśpiewem. „Ale może pomoże pani panu mechanikowi?”

W jego tonie było coś, co sprawiło, że Karolina poczuła nagły, ciepły puls między nogami. Nie była przyzwyczajona do takiego bezpośredniego, bezczelnego tonu. Zwykle mężczyźni w jej otoczeniu byli grzeczni, kulturalni, ostrożni. Ten facet patrzył na nią tak, jakby już ją rozebrał wzrokiem.

Zamiast się cofnąć, zrobiła jeszcze jeden krok.

Rafał nie czekał na więcej.

Jego prawa dłoń błyskawicznie chwyciła ją za kark — mocno, bezceremonialnie — i przyciągnęła do siebie. Druga ręka złapała ją za biodro i pchnęła do tyłu. Jej plecy uderzyły o zimną betonową ścianę garażu. Nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, jego usta były na jej ustach.

Pocałunek był twardy, głodny i bez pytania o pozwolenie. Język wdarł się między jej wargi z siłą, która odebrała jej dech. Smakował lekko kawą i papierosami. Karolina jęknęła w jego usta — z zaskoczenia, ale też z nagłego, ostrego podniecenia. Jej dłonie instynktownie złapały go za ramiona. Paznokcie wbiły się w brudną koszulkę.

Nie było tu żadnej delikatności. Rafał całował ją tak, jakby chciał ją pożreć. Jego język owijał się wokół jej, ssał, gryzł dolną wargę. Jednocześnie jego ciało przycisnęło ją mocniej do ściany. Czuła przez materiał jego twardy kutas napierający na jej brzuch.

Jego wolna dłoń zsunęła się w dół. Wsunęła się pod spódnicę bez wahania. Palce złapały cienki materiał rajstop między jej nogami i po prostu rozerwały go z głośnym, ostrym trzaskiem. Potem oderwał też majtki — po prostu je odciągnął na bok i rozerwał bok. Dwa grube, szorstkie palce natychmiast wślizgnęły się między jej wargi sromowe.

Karolina była już mokra. Bardzo mokra.

„Jejku…” — mruknął prosto w jej usta, nie przerywając pocałunku. „Pani prawniczka leje się jak zepsuty kran.”

Jego palce były szorstkie od smaru i pracy. Jeden palec od razu znalazł łechtaczkę i zaczął ją masować szybko, ostro, kolistymi ruchami. Drugi palec wsunął się głębiej w jej cipkę, penetrując ją rytmicznie. Karolina wygięła się, łapiąc go za ramiona. Jej pięty uniosły się z betonu. Jęknęła głośno — dźwięk odbił się echem od ścian garażu.

Rafał oderwał usta od jej i przygryzł ją w szyję, tuż pod uchem.

„Chcę cię tu i teraz” — wysyczał nisko, gryząc jej skórę. „I nie będę pytał dwa razy.”

Nie czekał na odpowiedź.

Odwrócił ją gwałtownie twarzą do maski swojego Golfa. Pchnął ją do przodu, aż jej biodra uderzyły o chłodny, metalowy lakier. Jednym ruchem uniósł jej spódnicę do pasa. Kopniakiem w kostkę rozsunął jej nogi szerzej i postawił jej stopy na zderzaku. Usłyszała metaliczny dźwięk odpinanego paska, potem suwak. Po chwili ciepły, ciężki kutas uderzył o jej nagie pośladki.

Był gruby. Bardzo gruby. I twardy jak skała.

Rafał złapał ją mocno za biodra, ustawił się i bez żadnego ostrzeżenia wbił się w nią jednym, głębokim pchnięciem.

Karolina krzyknęła. Głośno. Jej cipka, choć mokra, była ciasna, a on był duży. Poczuła, jak rozciąga ją do granic możliwości, jak wchodzi głęboko, aż do samego końca. Metal maski był zimny pod jej dłońmi, ale jego ciało płonęło. Rafał nie dał jej chwili na przyzwyczajenie się. Złapał ją jeszcze mocniej za biodra i zaczął rżnąć ją brutalnie — mocno, szybko, z głośnym, mokrym plaśnięciem skóry o skórę przy każdym ruchu.

Każde pchnięcie wpychało ją w maskę samochodu. Auto lekko się kołysało. Jej jęki mieszały się z jego niskim, gardłowym pomrukiem. Rafał rżnął ją tak, jakby od dawna tego potrzebował — głęboko, bezwzględnie, z całą siłą swoich ramion i bioder.

„Kurwa… jaka jesteś ciasna…” — sapnął między pchnięciami. „I mokra. Lejesz się na całego, co?”

Karolina nie mogła odpowiedzieć. Oddychała urywanie, paznokcie drapały po lakierze maski. Czuła każdy centymetr jego kutasa w sobie — jak wchodzi i wychodzi, jak rozciąga jej cipkę, jak uderza o najgłębsze punkty. Jej rajstopy były rozerwane, majtki wisiały w strzępach, a elegancka spódnica była podwinięta do pasa. Wyglądała jak profesjonalistka, którą ktoś właśnie zerżnął jak tanią dziwkę przy samochodzie.

A ona tego chciała.

Rafał przyspieszył. Jego biodra uderzały o jej tyłek z głośnym, rytmicznym plaśnięciem. Jedną dłonią złapał ją za długie włosy i odciągnął jej głowę do tyłu. Drugą ręką ściskał jej biodro tak mocno, że na pewno zostaną siniaki. Rżnął ją coraz mocniej, coraz głębiej. Metal maski był zimny pod jej brzuch, ale wewnątrz paliło ją żywym ogniem.

Karolina czuła, że zbliża się orgazm. Szybko, ostro, niekontrolowanie. Jej cipka zaciskała się rytmicznie wokół jego kutasa. Jęczała głośno, bez zahamowań — echo niosło się po całym parkingu.

Rafał pochylił się nad nią, przygryzł ją w ramię przez marynarkę i wysyczał prosto w ucho:

„Dochodzisz, co? Czuję, jak Twoja cipka mnie zaciska…”

Nie zwolnił. Wręcz przeciwnie — zaczął rżnąć ją jeszcze mocniej, jeszcze głębiej, wbijaąc się w nią z całą siłą.

Karolina otworzyła usta w niemym krzyku. Jej ciało zaczęło drżeć. Orgazm nadchodził falami — mocny, gwałtowny, rozrywający ją od środka.

Jej cipka zacisnęła się gwałtownie wokół grubego kutasa Rafała, pulsując w szybkich, niekontrolowanych skurczach. Nogi się pod nią ugięły, a z gardła wyrwał się długi, zduszony krzyk, który odbił się echem od betonowych ścian garażu. Ciało trzęsło się spazmatycznie — biodra drgały, palce drapały po masce samochodu, a cipka zaciskała się i rozluźniała wokół niego w rytmie, którego nie była w stanie kontrolować.

Rafał nie zwolnił. Wręcz przeciwnie — złapał ją jeszcze mocniej za biodra i wbijał się w nią głęboko, przeciągając jej orgazm, wykorzystując każdy skurcz jej wnętrza. Czuł, jak jest jeszcze ciaśniej, jak oblewa go gorącymi sokami. Dopiero gdy jej ciało zaczęło powoli opadać z napięcia, zwolnił i wysunął się z niej na chwilę.

Karolina dyszała ciężko, oparta piersią o maskę Golfa. Spódnica podwinięta do pasa, rajstopy rozerwane, majtki w strzępach. Sperma i jej własne soki spływały po wewnętrznej stronie ud.

Rafał złapał ją za ramię i odwrócił. Bez słowa otworzył przednie drzwi Golfa i pchnął ją do środka. Karolina wylądowała na brzuchu na przednim siedzeniu — pół ciała w aucie, nogi na zewnątrz. Rafał wszedł za nią, zatrzasnął drzwi i uklęknął na siedzeniu za nią.

Nie było czasu na żadne przygotowania.

Złapał ją za biodra, uniósł lekko i jednym mocnym pchnięciem znowu wbił się w jej mokrą, rozjebaną cipkę. Z tej pozycji wchodził jeszcze głębiej. Karolina jęknęła głośno, gdy poczuła, jak jego kutas uderza o najgłębsze punkty w jej wnętrzu. Rafał zaczął rżnąć ją od tyłu — mocno, rytmicznie, z głośnym plaśnięciem skóry o skórę.

Wnętrze auta szybko wypełniło się wilgotnymi, obscenycznymi dźwiękami. Mokre chlupotanie przy każdym pchnięciu, jej urywane jęki i jego niskie, gardłowe sapanie.

Rafał jedną dłonią złapał ją za długie włosy i mocno pociągnął do tyłu. Jej głowa uniosła się, plecy wygięły. Drugą ręką zaczął ostro smagać ją po nagich pośladkach — suche, głośne plaśnięcia mieszały się z jej jękami.

„Bierz to… kurwa, bierz…” — warczał między pchnięciami. „Jaka jesteś mokra… cała ociekasz.”

Karolina nie była w stanie odpowiedzieć. Oddychała ciężko, usta otwarte, oczy półprzymknięte. Czuła każdy centymetr jego kutasa — jak wchodzi głęboko, jak rozciąga ją, jak jego jądra uderzają o jej łechtaczkę przy każdym mocnym pchnięciu. Ból i rozkosz mieszały się w jedno. Była obolała po pierwszym razie przy masce, ale to tylko potęgowało wrażenie.

Rafał puścił jej włosy tylko po to, żeby złapać ją oburącz za biodra i zacząć rżnąć jeszcze mocniej. Auto lekko się kołysało. Jej piersi uderzały o siedzenie przy każdym pchnięciu. Rafał smagał ją po tyłku coraz mocniej — raz, drugi, trzeci. Czerwone ślady pojawiały się na bladej skórze.

„Dochodzisz znowu?” — sapnął, czując jak jej cipka znowu zaczyna się zaciskać. „Czuję to… zaciskasz się jak suka w rui.”

Karolina nie zaprzeczyła. Nie mogła. Drugi orgazm nadchodził szybciej i mocniej niż pierwszy. Jej ciało napięło się nagle, nogi zaczęły drżeć, a z ust wyrwał się długi, wysoki jęk. Cipka zacisnęła się wokół niego w gwałtownych, pulsujących skurczach. Rafał zaklął głośno i przytrzymał ją mocno, wbijając się głęboko, aż do samego końca, pozwalając jej dojść na swoim kutasie.

Gdy drżenie minęło, wysunął się z niej. Był cały lśniący od jej soków.

Chwycił ją za ramię i odwrócił na plecy. Karolina wylądowała na siedzeniu, z nogami rozłożonymi. Rafał uklęknął nad nią, złapał ją za włosy i przyciągnął jej twarz do swojego kutasa.

„Ssij” — powiedział krótko, bez emocji.

Karolina otworzyła usta. Wzięła go głęboko. Smakowała siebie na nim — słodkawy, gęsty smak jej własnej wilgoci zmieszany z jego zapachem. Rafał trzymał ją za głowę oburącz i zaczął poruszać biodrami — powoli na początku, potem coraz głębiej i mocniej. Wbijał się w jej gardło, nie dając jej chwili wytchnienia. Łzy napłynęły jej do oczu, ślina spływała po brodzie, ale nie przestawała ssać. Jedną dłonią masowała mu jądra, drugą trzymała się za jego udo.

Rafał oddychał coraz ciężej. Jego ruchy stały się bardziej chaotyczne.

„Bierz… kurwa, bierz wszystko…” — wychrypiał.

Po chwili jego ciało zesztywniało. Gorąca, gęsta sperma trysnęła jej prosto w gardło — mocny, długi strumień. Rafał trzymał jej głowę mocno, nie pozwalając się odsunąć. Drugi i trzeci strzał trafił głębiej. Gdy wreszcie puścił, wyciągnął kutasa z jej ust i kilka ostatnich kropel spuścił jej na twarz — na policzek, na dolną wargę i na brodę.

Karolina przełknęła to, co było w ustach. Reszta spływała jej po brodzie na białą bluzkę.

Przez chwilę w aucie panowała tylko ciężka cisza przerywana ich urywanymi oddechami.

Rafał cofnął się i usiadł na siedzeniu. Zaczął powoli zapinać spodnie. Karolina usiadła, wytarła usta i brodę wierzchem dłoni. Sperma była ciepła i gęsta. Poprawiła spódnicę, choć i tak była już zniszczona. Rajstopy miała rozerwane do połowy uda. Nie patrzyli na siebie.

Żadne z nich nie powiedziało ani słowa.

Rafał otworzył drzwi i wysiadł. Karolina zrobiła to samo z drugiej strony. Stała chwilę boso na zimnym betonie, poprawiając marynarkę. Rafał wsiadł z powrotem do Golfa, zatrzasnął drzwi i przekręcił kluczyk.

Silnik odpalił za pierwszym razem.

Rzucił jej jedno krótkie spojrzenie przez boczną szybę — bez uśmiechu, bez słowa. Potem wrzucił bieg i odjechał, zostawiając za sobą tylko zapach spalin i oleju.

Karolina stała jeszcze chwilę sama w pustym parkingu. Czuła w sobie pulsowanie — obolałą, rozjebaną cipkę, ciepłą spermę spływającą po udach i na brodzie. Pachniało seksem, smarem i jej własnym potem.

Wróciła do swojego BMW. Usiadła za kierownicą, sięgnęła do schowka po chusteczki i powoli wytarła twarz oraz usta. Sperma zostawiła na materiale wilgotne, lepkie ślady. Włączyła silnik. Światła reflektorów oświetliły pusty beton.

Wyjechała z parkingu w przeciwną stronę niż on.

W drodze do domu czuła jeszcze jego obecność — ból w cipce, lekki ból pośladków od lania, smak spermy w ustach. Była zmęczona, brudna i… dziwnie usatysfakcjonowana.

Oceń opowiadanie:

4.8 / 5. Ocen: 282

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl