Tego meczu nigdy nie zapomną

Warszawski wieczór był gorący i duszny, nawet mimo późnej pory. Powietrze, gęste od zapachu spalin i kwitnących lip, zdawało się lepko przylegać do skóry. Hania, dwudziestojednoletnia studentka dziennikarstwa, czuła to na każdym calu swojego ciała. Ubrana w krótkie, jeansowe szorty i obcisły, biały top, który ledwo zakrywał jej biust, wkraczała do głośnego, zatłoczonego pubu „Pod Białym Orłem”. Towarzyszyli jej trzej koledzy z roku: Filip, Marek i Piotrek. Dziś wieczorem wszystko miało inne znaczenie. Polska grała decydujący mecz eliminacji do mistrzostw świata.

Tego meczu nigdy nie zapomną
Tego meczu nigdy nie zapomną

– No wreszcie! – krzyknął Piotrek, machając ręką do kelnera. – Cztery Tyskie i jednego grzanego dla damy!

Hania uśmiechnęła się i usiadła przy stoliku w kącie, z którego dobrze widziało się wielki ekran telewizyjny. Atmosfera była elektryzująca. Gwar setek głosów mieszających się z okrzykami komentatora tworzył opętały kokon, w którym łatwo było zapomnieć o wszystkim. Pierwsze piwo zniknęło w rekordowym tempie, a kolejne już stało na stoliku. Hania czuła, jak alkohol powoli rozluźnia jej mięśnie i podnosi poziom adrenaliny. Kiedy w dwudziestej piątej minucie Robert Lewandowski strzelił gola, cały pub eksplodował. Ludzie podskakiwali, obejmowali się obcych, krzycząc z czystej euforii. Hania również podniosła się z krzesła, a Marek i Piotrek objęli ją w ramiona, śmiejąc się i okrzykując.

Gdy emocje opadły, wszyscy wrócili na swoje miejsca. Hania, rozgrzana i podniecona, poczuła przypływ bezwstydnej odwagi. Jej spojrzenie przesunęło się po twarzach swoich kolegów. Wszyscy byli dumni, roześmiani, a ich oczy lśniły w świetle neonów. To był idealny moment na małą grę. Ostrożnie, pod przykryciem hałaśliwego stolika, przesunęła stopą w sandałku wzdłuż nogi Marka, który siedział obok niej.

Marek zadrżał nieznacznie, ale jego wzrok pozostał przyklejony do ekranu, jakby nic się nie stało. Uśmiechnęła się w myślach. Jej stopa wędrowała wyżej, delikatnie muskając jego goleń, a potem kolano. Czuła, jak napięcie w jego ciele rośnie. Jej dłoń, leżąca na stole, zaczęła powoli się przesuwać w kierunku jego uda. Kiedy jej palce dotknęły materiału jego spodni, Marek odchrząknął i gwałtownie sięgnął po piwo.

– Coś nie tak, Marku? – zapytał Filip z drugiej strony stoliku.

– Nie, wszystko w porządku. Po prostu… piwo poszło nie tą drogą – mruknął, próbując zachować opanowanie.

Hania była zachwycona. Jej serce biło szybciej z podniecenia. Teraz pora na Filipa. On był zawsze najbardziej opanowany z całej trójki, cichy i z dystansem. To był dla niej największy challenge. Jej dłoń, po krótkim powrocie na jej własne kolano, znów wyruszyła w podróż, tym razem pod stołem w kierunku Filipa. Jej palce powoli wpełzły na jego udo. Było twarde i napięte. Zaczęła je delikatnie pieścić, rysując na materiale spodni niewidoczne dla innych wzory.

Tym razem reakcja była jeszcze bardziej stłumiona. Filip tylko wbił wzrok w telewizor, ale jego szczęka lekko się naprężyła. Hania poszła na całość. Jej dłoń wdrapała się wyżej, aż poczuła pod palcami twardy, nabrzmiały kształt jego penisa w spodniach. Zaczęła go powoli, rytmicznie głaskać przez materiał. Czuła, jak jego oddech staje się głębszy i bardziej nieregularny. Przez chwilę myślała, że ją odepchnie, ale on siedział nieruchomo, udając skupienie na meczu, który właśnie wchodził w najciekawszą fazę.

– Kurwa, jaka akcja! – wykrzyknął Piotrek, nieświadom niczego. – Będą z tego gole!

Hania, wciąż pieściąc Filipa, postanowiła zaangażować również Piotrka, który siedział naprzeciwko niej. Jej druga, wolna dłoń, spadła pod stół. Jej stopa, która do tej pory bawiła się z Markiem, teraz znalazła drogę do nogi Piotrka. Zaczęła go dotykać wewnętrzną stroną łydki, a potem delikatnie posuwać się w górę. Piotrek, w przeciwieństwie do reszty, nie ukrywał swojego zaskoczenia. Spojrzał na nią z szeroko otwartymi oczami, a na jego ustach pojawił się drwiący uśmiech.

– Hania, co ty tam robisz? – szepnął, ledwo słyszalnie.

– Oglądam mecz – odparowała głośno, a jej dłoń na udzie Filipa zaczęła działać bardziej zdecydowanie, ściskając go mocniej. – A ty? Nie podoba ci się gra?

Piotrek tylko pokręcił głową z niedowierzaniem, ale nie protestował. Wręcz przeciwnie, rozłożył lekko nogi, dając jej więcej swobody. Hania czuła się jak pani sytuacji. Trzej młodzi mężczyźni, jej koledzy, siedzieli nieruchomo, każdy z nich był przedmiotem jej podstępnej, intymnej gry. Ich ciała reagowały, ale oni sami udawali, że nic się nie dzieje. To podniecenie bycia odkrytą, ten elektryzujący nastrój w pubie, wszystko to mieszało się w jej głowie w koktajl czystej pożądliwości.

– Wiecie co, chłopaki? – powiedziała nagle, jej głos był trochę zbyt głośny, a w oczach tańczyły iskry. – Ten mecz jest nudny. Facet jest nie do zniesienia, a wy jesteście tacy… grzeczni. Tacy przewidywalni.

Jej dłoń na Filipie stała się jeszcze bardziej zuchwała. Zaczęła odwiązywać jego pasek jednym, sprawnym ruchem.

– Hania, przestań – warknął Filip niskim głosem, ale w jego tonie nie było wiele przekonania. Był to bardziej protest formy niż treści.

– Dlaczego? – szepnęła, pochylając się w jego stronę, tak że jej oddech muskał jego ucho. – Bo boisz się, że Marek i Piotrek zobaczą, jak bardzo ci się podoba?

Jej palce otworzyły rozporek i wślizgnęły się pod materiał bokserki. Filip wzdrygnął się, gdy jej ciepła, gładka skóra dotknęła jego nagiego, już w pełni wzwiedzionego członka. Zaczęła go powoli, z namaszczeniem, masturbować pod stołem, a jej wzrok wciąż spoczywał na ekranie telewizora, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.

– Cholera, Hania – jęknął cicho Marek, który widział, co się dzieje. Jego twarz była zaczerwieniona, a w oczach mieszało się podniecenie z szokiem.

– Co jest, Marek? Zazdrościsz? – zapytała

Nie przerywając ruchów ręką na Filipie, jej druga dłoń znalazła drogę do krocza Marka. Tym razem nie była już tak delikatna. Ścisnęła go mocno przez materiał spodni, czując, jak jego penis twardnieje w odpowiedzi na jej dotyk. – Nie martw się, znajdę dla ciebie też coś do roboty.

Pod stołem panował teraz prawdziwy chaos jej autorstwa. Jedna ręka pieściła Filipa z bezwzględną precyzją, druga drapała i ściskała nabrzmiałe krocze Marka, a jej noga wciąż muskała nogę Piotrka. Czuła, jak cała grupa jest napięta jak struna. Powietrze wokół ich stolika gęstniało od nienazwanego pożądania, które mieszało się z dymem papierosowym i piwnym zapachem.

– Jesteś suką, Hania – wyszeptał Piotrek, ale w jego głosie nie było cienia obrazy. Był w nim podziw i czysta, niepohamowana chęć.

– A ty to lubisz – odparowała z uśmiechem, a jej spojrzenie stało się ciemniejsze, bardziej namiętne. – Lubicie to wszyscy. Trzy twardziele, którzy boją się przyznać, że mała, niegrzeczna dziewczynka ma was w garści.

Jej słowa były jak iskry rzucone na beczkę z prochem. Zwiększyła tempo ruchów na Filipie, jej kciuk delikatnie krążył po jego żołędzi, już śliskiej od prekum. Marek parsknął cicho, gdy jej paznokieć prześlizgnął się po jego nabrzmiałym członku. Czuła ich oddechy, nieregularne i ciężkie. Czuła ich drżenie, które starali się stłumić za wszelką cenę.

– Chciałabym was wszystkich na raz – powiedziała tak cicho, że tylko oni mogli to usłyszeć w ogólnym zgiełku. – Chciałabym poczuć wasze języki na mojej cipce, wasze ręce na moich piersi. Chciałabym, żebyście mnie wzięli tu, na tym stole, przed wszystkimi.

To było już za dużo. Filip złapał ją za nadgarstek. Jego uścisk był mocny, niemal bolesny.

– Wystarczy – powiedział twardo, ale jego głos drżał. Jego oczy płonęły. Wstał gwałtownie, potykając się o własne nogi. – Idę do łazienki.

Jego odejście było gwałtowne i niezręczne. Hania cofnęła ręce, a na jej ustach pojawił się zadowolony, drapieżny uśmiech. Wygrała. Spojrzała na Marka i Piotrka. Obaj patrzyli na nią z mieszaniną szoku, podniecenia i rezygnacji. Ich spodnie były wyraźnie rozciągnięte w kroku.

– Co? – zapytała niewinnie. – Coś nie tak?

Marek i Piotrek spojrzeli na siebie, a potem zaczęli się nerwowo śmiać. Śmiech był forced, pełen napięcia, które nie znalazło ujścia. Hania wiedziała, że musi zakończyć tę scenę. Wstała również.

– Ja też się wybiorę – powiedziała, a jej głos był pełen niewinnej melodyjności. – Muszę poprawić makijaż.

Odwróciła się i pomknęła w kierunku łazienek, czując na sobie wzrok swoich dwóch kolegów. Korytarz prowadzący do łazienki był wąski i ciemny, a muzyka z głównego pomieszczenia docierała tu stłumiona. Hania czuła, jak jej serce wali jak młotem. Była podekscytowana, przestraszona i najbardziej żywa niż kiedykolwiek w życiu. Weszła do damskiej toalety. Była pusta, z wyjątkiem jednej, zamkniętej kabiny. Nie zwróciła na to uwagi. Podeszła do lustra, otworzyła torebkę i zaczęła poprawiać szminkę, choć jej ręce lekko drżały.

Właśnie wtedy drzwi łazienki otworzyły się z hukiem i zamknęły z głośnym trzaskiem. W progu stał Filip. Jego twarz była maską surowej determinacji i dzikiego pożądania. Bez słowa ruszył w jej stronę. Hania odwróciła się od lustra, a jej usta rozchyliły się w lekkim uśmiechu. Czuła, jak na jej plecach pojawiły się dreszcze.

– Myślałam, że idziesz się ochłodzić – powiedziała cicho.

– Ochłodziłem się – odparł Filip, stając tuż przed nią. Jego wzrok był napięty, wpatrywał się w nią, jakby chciał ją pożreć. – A teraz czas na ciebie.

Nie dał jej czasu na reakcję. Złapał ją za ramiona i odepchnął mocno od siebie, tak że jej plecy uderzyły o chłodną kafelkową ścianę. Jego usta znalazły jej w brutalnym, pożądliwym pocałunku. To nie był pocałunek pełen czułości. To był akt dominacji, gwałtowny i namiętny. Jego język wtargnął do jej ust, eksplorując, walcząc o przewagę. Jego ręce ślizgały się po jej ciele, ściskając jej talię, pośladki, a potem jedną z nich wpił się w jej włosy, odchylił jej głowę do tyłu, aby jeszcze głębiej ją pocałować.

Hania odpowiedziała z równą pasją. Owijała nogi wokół jego bioder, przyciągając go do siebie. Czuła jego twardy członek przez materiał jego spodni, który wciskał się w jej brzuch. Jej dłonie drapały jego plecy przez koszulkę, a potem wsunęły się pod nią, czując gorącą, napiętą skórę jego mięśni.

– Myślałaś, że możesz ze mnie robić idiotę? – warknął do jej ucha, gdy na chwilę oderwał od niej usta. Jego oddech był ciężki i gorący. – Myślałaś, że będę siedział i się uśmiechał, jak ty mnie dotykasz?

– A może tak właśnie jest? – dyszała, a jej biodra podrygiwały w rytm jego napięcia.

Filip odpowiedział śmiechem, który był bardziej warczeniem. Jednym ruchem zerwał jej biały top, guziki poleciały na podłogę. Jej biust, wolny od materiału, eksponował się w chłodnym powietrzu łazienki. Jej sutki były twarde i nabrzmiałe. Filip pochylił się i wziął jeden z nich do ust, gryząc i ssąc go tak mocno, że Hania jęknęła z bólu i rozkoszy. Jego ręka zsunęła się do jej szortów, rozpięła je i bezceremonialnie wsunęła pod materiał jej majtek.

– Mokra. Zawsze taka mokra, gdy jesteś niegrzeczna – mruknął, a jego palce znalazły jej łechtaczkę i zaczęły ją kółeczkować z bezwzględną precyzją.

Hania oparła się o ścianę, a jej nogi ugięły się w kolanach. Jej biodra same poruszały się w rytm jego palców. Czuła, jak fala rozkoszy zaczyna się w niej narastać, szybko i nieubłaganie. Jego druga ręka wciąż ściskała jej pośladek, palce wbijały się w jej mięsień.

– Proszę, Filip… – jęknęła

– Proszę, Filip… – jęknęła, ale nie wiedziała, o co prosi. O więcej? O przestanie? Jej umysł był mglem pożądania, a ciało rządziło się własnymi prawami.

– Prosisz? – wyszeptał jej do ucha, a jego głos był drapiący i pełen pogardy. – Teraz prosisz? Gdzie była twoja prośba, gdy pod stołem pieściłaś mojego kutasa jak ostatnią dziwkę?

Jego słowa były okrutne, ale wkurwiały ją tylko bardziej. Otworzyła oczy, które płonęły dzikim ogniem.

– Bo nie musiałam prosić – syknęła, chwytając go za włosy i odciągając jego głowę od swojej piersi. Zmusiła go do spojrzenia w jej oczy. – Wystarczyło, że chciałam. I ty chciałeś. Każdy z was chciał.

To była prawda, i obaj o tym wiedzieli. W oczach Filipa na ułamek sekundy pojawił się wahanie, ale zostało natychmiast stłumione przez falę gniewu i pożądania. Odwrócił ją gwałtownie, tak że jej twarz i dłonie oparły się o zimne, mokre kafelki nad umywalką. Z jej ust wydobył się cichy okrzyk zaskoczenia. Jej szorty i majtki zsunęły się na kostki, pozostawiając ją nagą i bezbronną.

– To co ty chcesz, Hania? – zapytał, a jego dłoń spadła mocno na jej goły tyłek, zostawiając czerwony ślad. – Chcesz, żebym cię tu, w tej brudnej łazience, pokazał, gdzie jest twoje miejsce?

Nie czekał na odpowiedź. Jego dłonie rozchyliły jej pośladki, a chwilę później poczuła coś gorącego i twardego u wejścia do swojej pochwy. Nie było w tym żadnej delikatności, żadnego przygotowania. Był to czysty, surowy akt posiadania. Wsunął się w nią jednym, głębokim, brutalnym pchnięciem.

Hania krzyknęła głośno, a jej krzyk odbił się od kafelków łazienki. Był to krzyk bólu i szoku, ale też niewiarygodnej, oślepiającej rozkoszy. Była tak mokra, że pomimo brutalności wejście było płynne. Czuła każde calu jego członka, jak rozrywa ją od środka, wypełniając ją całkowicie. Złapała brzeg umywalki tak mocno, że jej knykcie zbielały.

– Proszę, Filip… – jęknęła, ale nie wiedziała, o co prosi. O więcej? O przestanie? Jej umysł był mglem pożądania, a ciało rządziło się własnymi prawami.

– Prosisz? – wyszeptał jej do ucha, a jego głos był drapiący i pełen pogardy. – Teraz prosisz? Gdzie była twoja prośba, gdy pod stołem pieściłaś mojego kutasa jak ostatnią dziwkę?

Jego słowa były okrutne, ale wkurwiały ją tylko bardziej. Otworzyła oczy, które płonęły dzikim ogniem.

– Bo nie musiałam prosić – syknęła, chwytając go za włosy i odciągając jego głowę od swojej piersi. Zmusiła go do spojrzenia w jej oczy. – Wystarczyło, że chciałam. I ty chciałeś. Każdy z was chciał.

To była prawda, i obaj o tym wiedzieli. W oczach Filipa na ułamek sekundy pojawił się wahanie, ale zostało natychmiast stłumione przez falę gniewu i pożądania. Odwrócił ją gwałtownie, tak że jej twarz i dłonie oparły się o zimne, mokre kafelki nad umywalką. Z jej ust wydobył się cichy okrzyk zaskoczenia. Jej szorty i majtki zsunęły się na kostki, pozostawiając ją nagą i bezbronną.

– To co ty chcesz, Hania? – zapytał, a jego dłoń spadła mocno na jej goły tyłek, zostawiając czerwony ślad. – Chcesz, żebym cię tu, w tej brudnej łazience, pokazał, gdzie jest twoje miejsce?

Nie czekał na odpowiedź. Jego dłonie rozchyliły jej pośladki, a chwilę później poczuła coś gorącego i twardego u wejścia do swojej pochwy. Nie było w tym żadnej delikatności, żadnego przygotowania. Był to czysty, surowy akt posiadania. Wsunął się w nią jednym, głębokim, brutalnym pchnięciem.

Hania krzyknęła głośno, a jej krzyk odbił się od kafelków łazienki. Był to krzyk bólu i szoku, ale też niewiarygodnej, oślepiającej rozkoszy. Była tak mokra, że pomimo brutalności wejście było płynne. Czuła każde calu jego członka, jak rozrywa ją od środka, wypełniając ją całkowicie. Złapała brzeg umywalki tak mocno, że jej knykcie zbielały.

– Tak? Pytałaś o to? – warknął, zaczynając ruch. Były twarde, głębokie, bezlitosne. Każde pchnięcie wpychało jej biodra w chłodny porcelanowy umywalkę. Jego dłonie ściskały jej biodra, kontrolując każdy jej ruch. – Myślałaś, że to zabawa? Że to flirt? To jest kara, Hania. Kara za bycie taką rozpuszczoną, małą suczką.

Jego słowa były jak bat, a jej ciało reagowało na nie z przerażającą przyjemnością. Czuła, jak jej mięśnie pochwy zaciskają się na nim, jakby próbowały go zatrzymać w sobie na zawsze. Jej piersi kołysały się w rytm jego pchnięć, turlając po chłodnej powierzchni umywalki. Podniosła wzrok w lustrze i zobaczyła ich odbicie. Widziała swoją rozcapserzoną twarz, rozchylone usta, z których wydobywały się ciche jęki. Widziała Filipa za sobą, jego twarz zaciętą w grymasie wysiłku i dominacji, jego spojrzenie wpatrzone w jej tyłek, w miejsce, gdzie ich ciała łączyły się w najbardziej prymitywny sposób. Ten widział był najbardziej obsceniczny i najbardziej podniecający, jaki kiedykolwiek widziała.

– Patrz – syknął, zauważywszy, że patrzy w lustro. – Patrz, jak cię biorę. Patrz, jak jesteś moją dziwka.

Jej oddech stawał się coraz szybszy, bardziej pękaty. Czuła, że orgazm buduje się w niej z nieprawdopodobną siłą, jak lawina, która nieuchronnie zmierza w dół. Jej nogi drżały, a w głowie huczało.

– Szybciej… – wyszeptała błagalnie. – Proszę, szybciej…

Filip posłuchał. Jego ruchy stały się szalone, dzikie. Jego dłonie przesunęły się z jej bioder na jej plecy, a potem jedną z nich owinął wokół jej szyi, nie ściskając mocno, a jedynie demonstrując swoją władzę. To wystarczyło. Hania wykrzyczała jego imię, a jej ciało osunęło się w potężnym, drżącym orgazmie. Fala rozkoszy przetoczyła się przez nią, wyginając jej plecy w niemożliwy łuk. Świat zawirował, a na chwilę straciła przytomność.

Filip poczuł jej skurcze i nie wytrzymał dłużej. Z głośnym warczeniem wbił się w nią ostatni raz tak głęboko, jak tylko mógł, i wylał w niej strumień swojego nasienia. Został w niej przez chwilę, ciężko dysząc, a jego ciało drżało w rytm ostatnich skurczów.

Potem, tak samo gwałtownie jak wszedł, wysunął się z niej. Hania, osłabiona, opadła na kolana, opierając czoło o chłodną podłogę. Słyszała, jak on szybko poprawia ubranie, jak zapina rozporek i pasek. Nie powiedział ani słowa.

Otworzyła drzwi i wyszedł, zamykając je za sobą.

Hania została sama w ciszy, przerywanej tylko jej własnym, ciężkim oddechem. Czuła na sobie jego nasienie, które spływało po jej udach. Czuła ból w biodrach i pieczenie na jej pośladkach. Ale czuła też coś jeszcze. Poczucie spełnienia. Poczucie, że wzięła to, na co miała ochotę, i zapłaciła za to cenę, której wcale nie żałowała.

Oceń opowiadanie:

4.6 / 5. Ocen: 10

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl