Adam siedział w skórzanym fotelu, który kosztował pewnie więcej niż jego roczna pensja. Luksusowy apartament na ostatnim piętrze wieżowca w centrum miasta był pusty – żadnych zdjęć, żadnych osobistych przedmiotów. Tylko ogromne okna od podłogi do sufitu, z których rozciągał się widok na migoczącą nocą panoramę, i masywny dębowy stół, na którym leżał zniszczony laptop. Ekran był pęknięty, obudowa pogięta, jakby ktoś celowo go roztrzaskał.

– Pieniądze z góry – powiedziała mu przez telefon tajemnicza kobieta. Głos miała niski, chłodny, z lekkim, eleganckim akcentem. – Dwa razy wyższa stawka niż zwykle. Żadnych pytań. Przyjedziesz sam. Drzwi będą otwarte.
Adam nie pytał. Jako specjalista od odzyskiwania danych z uszkodzonych nośników, pracował przy dziwniejszych zleceniach. Ale coś w jej tonie sprawiło, że poczuł lekki dreszcz. Nie strach – raczej ciekawość. Kobieta przedstawiła się tylko jako „Klientka”. Zapłaciła przelewem z zagranicznego konta, bez nazwiska.
Wszedł do apartamentu o 21:47. Światła zapaliły się same – delikatne, ciepłe LED-y ukryte w suficie. Zdjął kurtkę, rozłożył narzędzia i zabrał się do pracy. Laptop był w fatalnym stanie, ale dysk był w miarę cały. Adam podłączył go do swojego sprzętu, uruchomił programy do odzyskiwania i czekał. Godziny mijały w ciszy. Tylko cichy szum wentylatorów i jego własny oddech.
Około 1:30 nad ranem dane zaczęły się pojawiać na ekranie jego przenośnego komputera. Pliki, zdjęcia, dokumenty – nie zaglądał w treść, to nie było jego zadanie. Po prostu odzyskał wszystko, co dało się uratować, i skopiował na zewnętrzny dysk, który zostawił na stole.
Wstał, przeciągnął się. Mięśnie bolały od siedzenia w jednej pozycji. Miał 35 lat, był wysoki, dobrze zbudowany – lata siedzenia przy komputerze nie zniszczyły sylwetki, bo regularnie biegał. Czarne włosy, kilkudniowy zarost, ciemne oczy. Zwykły facet w czarnych jeansach i szarej koszuli.
Podszedł do drzwi, żeby wyjść.
Drzwi były zamknięte.
Klamka ani drgnęła. Nacisnął mocniej – nic. Spojrzał na panel przy wejściu – brak wyświetlacza, brak reakcji.
– Halo? – powiedział głośno. – Jest tu ktoś?
Cisza.
Wtedy z ukrytych głośników, rozmieszczonych w całym apartamencie, popłynął głos. Ten sam, co przez telefon – niski, spokojny, absolutnie pewny siebie.
– Dane są odzyskane. Gratuluję, Adamie. Teraz odzyskasz coś dla mnie.
Serce mu przyspieszyło. Rozejrzał się po pustym salonie. Kamery. Musiały być gdzieś ukryte.
– Kim pani jest? Proszę otworzyć drzwi.
– Zdejmij ubranie – powiedziała Klientka, ignorując pytanie. Głos był chłodny, precyzyjny, jakby wydawała polecenie kelnerowi. – Wszystko. Powoli. Chcę widzieć każdy centymetr.
Adam zastygł. To musiał być żart. Albo jakiś chory test.
– Słucham? To nie jest śmieszne.
– Nie proszę. Wydaję polecenie. – W jej głosie pojawiła się delikatna, niebezpieczna nuta rozbawienia. – Jesteś zamknięty w tym pokoju, Adamie. Jedyny sposób na wyjście to posłuszeństwo. Zdejmij koszulę. Teraz.
Stał nieruchomo przez kilka sekund. Serce waliło mu jak młot. Czuł, jak krew napływa mu do twarzy… i niżej. Coś w tym chłodnym, dominującym tonie działało na niego w sposób, którego się nie spodziewał. Rozejrzał się jeszcze raz – żadnej drogi ucieczki. Okna były zabezpieczone, drzwi – stalowe, solidne.
Powoli podniósł ręce do guzików koszuli.
– Dobrze – pochwaliła go cicho. – Powoli. Rozpinaj jeden po drugim.
Rozpiął pierwszy guzik. Potem drugi. Materiał rozchylił się, odsłaniając klatkę piersiową. Miał lekkie owłosienie, wyraźne mięśnie brzucha. Koszula zsunęła się z ramion i spadła na podłogę.
– Teraz spodnie.
Adam przełknął ślinę. Ręce mu drżały lekko, gdy rozpinał pasek. Zsunął jeansy w dół, zostając w samych czarnych bokserkach. Był już półtwardy – materiał wyraźnie to zdradzał.
Klientka zaśmiała się cicho, nisko. Dźwięk popłynął z głośników jak aksamit.
– Widzę, że zaczynasz rozumieć. Zdejmij bokserki. Chcę cię zobaczyć całego.
Adam zawahał się tylko chwilę. Potem zahaczył kciuki o gumkę i zsunął bieliznę w dół. Jego kutas wyskoczył na wolność – już w pełni twardy, gruby, z nabrzmiałą główką. Stał nagi w środku luksusowego apartamentu, czując na skórze chłodne powietrze klimatyzacji. Sutki stwardniały mu z podniecenia i zimna.
– Bardzo dobrze – mruknęła Klientka. – Masz piękne ciało. Silne. I ten kutas… gruby. Idealny. Obróć się powoli. Pokaż mi tyłek.
Adam wykonał polecenie. Odwrócił się, czując się dziwnie bezbronny i jednocześnie absurdalnie podniecony. Jej głos był jedynym kontaktem. Nie widział jej twarzy, nie czuł zapachu, nie dotykał. Tylko ten władczy, spokojny ton.
– Rozstaw nogi szerzej. Pochyl się trochę do przodu i rozłóż pośladki. Chcę zobaczyć wszystko.
Zrobił to. Policzki mu płonęły, ale kutas pulsował boleśnie, ciężki i nabrzmiały. Czuł się jak na wystawie. Jak obiekt.
– Mmm… – westchnęła z aprobatą. – Masz ładny, ciasny tyłek. Wyobrażam sobie, jak by się zaciskał. Wyprostuj się.
Adam stanął prosto. Jego oddech był już cięższy.
– Usiądź na fotelu. Nogami na podłokietnikach. Szeroko. Chcę patrzeć, jak się dotykasz.
Usiadł. Skóra fotela była zimna na gołych pośladkach. Rozłożył nogi tak, jak kazała – szeroko, bezwstydnie. Kutas sterczał pionowo, żyły wyraźnie widoczne, główka błyszcząca od preejakulatu.
– Zaczynaj powoli – poleciła. – Jedną ręką masuj jądra. Drugą – trzon. Bardzo powoli. Nie spiesz się. To dopiero początek.
Jego dłoń objęła ciężkie jądra, masując je delikatnie. Druga zacisnęła się na grubym trzonie i zaczęła powoli sunąć w górę i w dół. Westchnął głośno. Czuł na sobie jej niewidzialny wzrok. To było upokarzające. I cholernie podniecające.
– Dobry chłopiec – pochwaliła go Klientka. Głos jej się lekko obniżył, jakby sama była podniecona. – Opowiem ci, co będzie dalej, jeśli będziesz posłuszny. Ale na razie… przyspiesz trochę. Chcę słyszeć, jak dyszysz.
Adam zwiększył tempo. Ręka poruszała się pewniej, rozprowadzając preejakulat po całej długości. Głośno wciągnął powietrze. W głowie już wirowały obrazy – wyobrażał sobie, jak wygląda ta kobieta. Czterdziestolatka. Bogata. Tajemnicza. Pewnie piękna w ten dojrzały, niebezpieczny sposób.
– Powiedz mi, jak bardzo jesteś twardy – zażądała.
– Bardzo… – wychrypiał. – Kurwa, jestem tak twardy, że boli.
– Dobrze. Zatrzymaj się.
Zatrzymał rękę, choć całe ciało protestowało.
– Jeszcze nie dojdziesz. Nie dzisiaj. Dzisiaj dopiero zaczynamy testować, jak daleko jesteś w stanie się posunąć dla mnie.
Jej głos stał się jeszcze bardziej aksamitny i zimny jednocześnie.
– Teraz wstań. Podejdź do stołu. Weź ten dysk z danymi… i połóż go sobie na kutasie. Przyciśnij. Chcę, żebyś czuł ciężar swojej pracy na swoim twardym fiucie.
Adam wykonał polecenie. Zimny metal dysku dotknął rozpalonej skóry. Jęknął cicho, gdy przycisnął go do brzucha, przyciskając kutasa.
– I teraz… powiedz głośno: „Jestem twoją zabawką, Klientko.”
Przełknął ślinę. Serce waliło mu w skroniach.
– Jestem… twoją zabawką, Klientko.
Cisza. A potem jej niski, zadowolony śmiech.
– To dopiero pierwsza noc, Adamie. Mamy dużo czasu. A ty… masz jeszcze dużo do pokazania.
Głośniki zamilkły na chwilę. Adam stał nagi, z dyskiem przyciśniętym do twardego kutasa, oddychając ciężko. Drzwi wciąż były zamknięte.
Głos Klientki wrócił po kilku minutach ciszy, która zdążyła go doprowadzić na skraj szaleństwa.
– Połóż dysk z powrotem na stole. Ręce za głowę. Stań prosto i rozstaw nogi. Chcę cię oglądać.
Adam wykonał polecenie. Mięśnie ramion napięły się, gdy splótł palce na karku. Kutas sterczał hardo przed nim, pulsując w rytm serca. Główka była czerwona, błyszcząca od preejakulatu, który spływał już cienką strużką po trzonie.
– Jesteś piękny, gdy się wstydzisz i jednocześnie tak bardzo chcesz – powiedziała cicho. W jej głosie pojawiła się nowa nuta – głębsza, bardziej zmysłowa. – Widzę, jak ci stoi. Jak bardzo jesteś napalony na mój głos. Teraz chodź do sypialni. Drzwi po lewej się otworzą.
Rozległ się cichy klik. Adam ruszył nagi przez apartament. Sypialnia była ogromna – wielkie łóżko z czarną pościelą, lustra na ścianie naprzeciwko, subtelne oświetlenie. Na środku łóżka leżało kilka rzeczy, które musiała przygotować wcześniej: butelka lubrykantów, gruby czarny dildo, metalowe zaciski na sutki i mały wibrator.
– Widzisz? – spytała. – Wszystko dla ciebie. Usiądź na brzegu łóżka. Szeroko nogi.
Usiadł. Lustro naprzeciwko pokazywało mu jego własnego kutasa – nabrzmiałego, gotowego, bezwstydnego.
– Weź lubrykant. Dużo. Nasmaruj całego kutasa. Powoli. Chcę słyszeć każdy dźwięk.
Adam wycisnął sporą ilość na dłoń. Chłodny żel spłynął na rozpaloną skórę. Zaczął rozprowadzać go długimi, powolnymi ruchami – od nasady aż po sam czubek. Jęknął głośno, gdy palce przejechały po żyle na spodzie.
– Dobrze… – westchnęła Klientka. – Teraz zacznij się pieścić. Wolno. Opisz mi dokładnie, co czujesz.
– Jest… gorący – wychrypiał, ruszając ręką. – Twardy jak stal. Żel robi wszystko śliskim. Czuję, jak pulsuje w dłoni…
– Szybciej na główce. Kciukiem. Okrężnie.
Zrobił to. Ciało mu drgnęło z rozkoszy. Dyszał już otwarcie.
– Teraz weź zaciski. Na sutki. Oba naraz.
Zacisnął metal na lewym sutku. Ostry ból przeszył pierś, ale zaraz zamienił się w głębokie, gorące pulsowanie. Drugi zacisk – syknął głośno.
– Kurwa… – jęknął.
– Pięknie. Teraz weź dildo. Nasmaruj je porządnie. I siebie. Dwa palce w tyłek. Przygotuj się dla mnie.
Adam posłuchał. Klęknął na łóżku, tyłem do lustra, ale tak, żeby nadal wszystko widzieć. Dwa śliskie palce weszły w niego zaskakująco łatwo – był tak podniecony, że ciało samo się otwierało. Poruszał nimi, rozciągając się, podczas gdy druga ręka nadal powoli masowała kutasa.
– Trzy palce – rozkazała. – Głębiej. Chcę, żebyś był gotowy na całego.
Wsunął trzeci. Jęknął głośno, czując, jak się rozciąga. Ruchy stały się szybsze, bardziej desperackie. Kutas ociekał lubrykantem i preejakulatem.
– Wystarczy – powiedziała nagle. – Weź dildo. Połóż się na plecach, nogi w górze, kolana do klatki. Wsuń je powoli. Całe.
Adam ułożył się jak prostytutka na wystawie. Podniósł nogi, odsłaniając wszystko. Gruba główka dildo dotknęła jego otworu. Nacisnął. Centymetr po centymetrze gruby, czarny silikon rozciągał go, wypełniał. Jęknął przeciągle, gdy dotarło głęboko i uderzyło w prostatę.
– O tak… – głos Klientki był już wyraźnie podniecony. – Rżnij się tym dla mnie. Mocno. Jedną ręką na kutasie, drugą wpychaj dildo.
Zaczął. Ręka na kutasie poruszała się szybko, śliska i gorąca. Drugą wbijał dildo głęboko, w stałym, ostrym rytmie. Każde pchnięcie uderzało dokładnie tam, gdzie trzeba. Ciało mu drżało. Pot spływał po brzuchu.
– Szybciej – rozkazała. – I nie waż się dochodzić. Jeszcze nie.
Przyspieszył. Pokój wypełnił się mokrymi, obsceniczonymi dźwiękami – plaśnięciami dildo, jego głośnym dyszeniem, jękami. W lustrze widział, jak jego dziurka zaciska się na grubym silikonie, jak kutas podskakuje przy każdym pchnięciu.
– Klientko… proszę… – błagał już otwarcie.
– Jeszcze nie. Wyjmij dildo. Połóż się normalnie. Teraz weź wibrator i przyłóż go do żołędzi. Najwyższe ustawienie.
Wibrator zawibrował głośno. Gdy dotknął wrażliwej główki, Adam prawie krzyknął. Ciało wygięło się w łuk. Rozkosz była tak intensywna, że prawie bolesna.
– Trzymaj go tam. Drugą ręką masuj jądra. Mocno.
Drżał. Nogi mu się trzęsły. Kutas pulsował na granicy orgazmu, ale nie mógł dojść – za mocno zaciskał mięśnie.
– A teraz… posłuchaj mnie uważnie – powiedziała Klientka. Jej oddech też był już nierówny. – Będę się dotykała słuchając ciebie. Chcę, żebyś mnie doprowadził do orgazmu samym posłuszeństwem. Wbij dildo z powrotem. Całe. I rżnij się nim mocno, jakby to był mój strap-on.
Wbił go jednym mocnym pchnięciem. Krzyknął. Zaczął pieprzyć się wściekle – głęboko, szybko, brutalnie. Dildo uderzało w prostatę przy każdym ruchu. Wibrator nadal torturował żołądź.
– O kurwa… Klientko… czuję, jak mnie wypełnia… – jęczał.
– Mocniej – sapnęła. – Chcę słyszeć, jak się rozpadasz.
Adam stracił resztki kontroli. Rżnął się dildo jak szalony, ręka na kutasie poruszała się w szalonym tempie. Jęki przeszły w głośne, zwierzęce pomruki.
Z głośników dobiegł jej coraz głośniejszy oddech, potem ciche, zmysłowe jęki.
– Tak… właśnie tak… jesteś moją idealną zabawką… głębiej…
Jej głos się załamał. Adam usłyszał, jak dochodzi – długi, niski, drżący jęk, który przeszedł w serię spazmatycznych westchnień. Słyszał, jak jej ciało się napina, jak próbuje złapać oddech.
To wystarczyło.
– Proszę… nie wytrzymam… – błagał.
– Jeszcze nie – wysapała, wciąż dochodząc. – Wyjmij dildo. Ręce za głowę. Nie dotykaj kutasa.
Zrobił to z ogromnym wysiłkiem. Kutas sterczał pionowo, fioletowy z wysiłku, pulsujący w powietrzu. Kilka kropel preejakulatu spłynęło po trzonie, ale nie eksplodował.
Klientka oddychała ciężko przez dłuższą chwilę.
– Dobry chłopiec – wyszeptała w końcu, z wyraźnym zadowoleniem. – Doszłam tak mocno jak dawno mi się nie zdarzyło. A ty… ty nadal nie skończyłeś. To dopiero druga część nocy, Adamie.
Leżał na łóżku, spocony, drżący, z kutasem tak twardym, że prawie bolało. Zaciski na sutkach pulsowały rytmicznie.
– Drzwi do łazienki są otwarte – powiedziała słodko. – Weź zimny prysznic. Bez dotykania się. Ochłoń. Za chwilę wrócę z kolejnymi poleceniami.
Adam wstał na drżących nogach. Kutas kołysał mu się ciężko przy każdym kroku.
Adam stał pod zimnym prysznicem, opierając się czołem o marmurową ścianę. Lodowata woda spływała po rozgrzanym ciele, ale kutas nadal sterczał – twardy, obolały, pulsujący. Zaciski na sutkach szczypały przy każdym ruchu. Nie dotykał się. Posłusznie.
Po kilku minutach głos Klientki wrócił, tym razem jeszcze bardziej aksamitny i zmęczony rozkoszą.
– Wyjdź. Wysusz się. Wracaj do sypialni. Na kolana na środku łóżka.
Zrobił to. Woda jeszcze perliła się na skórze. Klęknął, ręce za plecami, kutas sterczący dumnie do przodu.
– Jesteś niesamowity – powiedziała cicho. – Tak bardzo chcesz mi się spodobać. Teraz weź wibrator. Włącz na najniższe ustawienie i przyłóż do kutasika od spodu. Trzymaj go tam cały czas.
Wibrator zaczął delikatnie buczeć. Rozkosz była torturującą, powolną falą. Adam jęknął przeciągle.
– A teraz… posłuchaj uważnie. Będę się dotykała razem z tobą. Tym razem chcę dojść jeszcze raz – mocniej. I ty dojdziesz dokładnie wtedy, kiedy ja ci pozwolę. Zrozumiano?
– Tak… Klientko – wyszeptał drżącym głosem.
– Dobrze. Wsuń dildo z powrotem. Wolno. Całe. Chcę czuć, że jesteś całkowicie wypełniony.
Gruby silikon rozsunął go znowu. Tym razem wszedł łatwiej, ale rozciągnięcie i tak wycisnęło z niego głośny, bezwstydny jęk. Dildo usiadło głęboko, naciskając na prostatę.
– Ruszaj nim. Powoli. Głęboko. I zwiększ wibrator na średnie.
Zaczął się pieprzyć. Długie, powolne pchnięcia biodrami, nabijając się na dildo, podczas gdy wibrator masował spód kutasa. Rozkosz była obezwładniająca. Ciało pokryło się gęsią skórką.
Z głośników dochodziły jej coraz wyraźniejsze odgłosy – mokre, szybkie ruchy palców, ciche westchnienia, coraz głębsze jęki.
– Mocniej – rozkazała. – Rżnij się jak dziwka. Chcę słyszeć, jak to dildo wchodzi i wychodzi.
Przyspieszył. Łóżko skrzypiało. Dildo uderzało w prostatę przy każdym pchnięciu, wyciskając z niego strumienie przezroczystego płynu, który spływał po kutasie.
– O kurwa… Klientko… jestem tak blisko… – błagał.
– Jeszcze nie. Wytrzymaj. – Jej głos drżał. – Włącz wibrator na maksimum. I złap kutasa. Ręczka mocno. Rżnij go szybko.
Zacisnął palce na śliskim, nabrzmiałym trzonie i zaczął pompować w szaleńczym tempie. Dildo wbijał drugą ręką tak mocno, że bolało – i jednocześnie było idealnie.
Jej jęki stawały się coraz głośniejsze, bardziej desperackie.
– Tak… właśnie tak… głębiej… o Boże… czuję, jak dochodzi…
Adam był na krawędzi. Mięśnie nóg drżały, jądra podciągnęły się mocno, kutas pulsował w dłoni jak żywy.
– Teraz – wysapała nagle Klientka. – Dojdź. Dojdź dla mnie. Teraz!
To było jak spust. Adam krzyknął głośno, zwierzęco. Pierwszy strumień spermy wystrzelił z taką siłą, że doleciał aż do jego klatki piersiowej. Potem drugi, trzeci – gęste, długie fontanny, które spływały po brzuchu, po dłoni, po udach. Orgazm trwał i trwał, wyciskając z niego wszystko, podczas gdy dildo nadal masowało prostatę.
W tym samym momencie usłyszał ją – głośny, niekontrolowany krzyk rozkoszy. Dochodziła mocno, długo, z serią drżących, wysokich jęków, które przechodziły w bezsilne westchnienia. Słychać było, jak jej ciało się spina, jak palce pracują coraz szybciej, a potem zwalniają.
Oboje dochodzili prawie jednocześnie – ona na jego posłuszeństwie, on na jej rozkazie.
Kiedy wreszcie opadł na łóżko, dysząc ciężko, dildo wciąż tkwiło w nim, a kutas drgał w ostatnich skurczach. Sperma pokrywała cały brzuch i klatkę.
Przez kilka minut panowała cisza, przerywana tylko ich ciężkimi oddechami.
– Dziękuję, Adamie – powiedziała w końcu Klientka. Głos miała miękki, prawie czuły. – Byłeś idealny. Dane są już bezpieczne. Drzwi się otworzą za pięć minut. Możesz się ubrać. Dysk zostaw na stole.
– Zaczekaj… – wychrypiał. – Kim pani jest? Zobaczymy się kiedyś?
Roześmiała się cicho.




