Sztuka pożądania

Wernisaż wystawy „Ciało jako Medium” był jednym z najgorętszych wydarzeń artystycznych tego sezonu w Warszawie. Galeria pulsowała tłumem – elegancko ubrani goście, krytycy, kolekcjonerzy i influencerzy sztuki przemieszczali się między instalacjami, popijając prosecco i prowadząc intelektualne rozmowy. W samym centrum tego zgiełku stała Weronika – 27-letnia artystka, której prace wywołały prawdziwą sensację. Miała na sobie długą, czarną, elegancką sukienkę z głębokim dekoltem na plecach, która idealnie podkreślała jej smukłą sylwetkę, drobne, ale kształtne piersi i długie nogi.

Sztuka pożądania
Sztuka pożądania

Klara, 31-letnia kuratorka wystawy, obserwowała ją od dłuższego czasu. Wysoka, pewna siebie, z ostrym spojrzeniem i ciemnymi włosami upiętymi w elegancki kok. Jej czerwona, dopasowana sukienka podkreślała pełne piersi i krągłe biodra. W końcu podeszła bliżej, uśmiechając się profesjonalnie.

– Weronika, gratuluję. Twoje prace naprawdę wstrząsnęły publicznością. Szczególnie ta seria „Dotyk Niewidzialnego”… jest w nich coś niezwykle zmysłowego.

Weronika odwróciła się, a jej policzki delikatnie zaróżowiły się. Rozmowa zaczęła się od sztuki – od technik, inspiracji, reakcji krytyków. Ale szybko zeszła na bardziej osobiste tory. Klara pochylała się bliżej, niż wymagała tego etykieta, jej głos stawał się niższy, cieplejszy.

– Wiesz… patrząc na twoje prace, mam wrażenie, że naprawdę rozumiesz ciało. Jego napięcie. Jego głód. Nie tylko artystycznie.

Weronika poczuła dreszcz. Oczy Klary były intensywne, niemal drapieżne. Tłum wokół nich powoli przesuwał się w głąb galerii, gdzie zaczynał się pokaz wideo. Hałas oddalał się.

Klara nie czekała dłużej. Chwyciła Weronikę delikatnie, ale stanowczo za rękaw sukienki i pociągnęła ją w bok, do wąskiego korytarza prowadzącego do małej sali projekcyjnej, która w tej chwili była pusta i ciemna. Drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem.

W półmroku, rozświetlanym jedynie słabym, niebieskawym światłem z projektora, Klara przycisnęła Weronikę plecami do ściany. Ich usta spotkały się gwałtownie. Pocałunek był głodny, głęboki – języki splątały się od razu, jakby czekały na to od wielu minut. Weronika westchnęła głośno, a Klara wplotła palce w jej włosy, pociągając lekko.

– Od pierwszej chwili, gdy zobaczyłam twoje prace… chciałam cię dotknąć – wyszeptała Klara między pocałunkami, jej głos drżał z podniecenia.

Jej dłonie nie były już grzeczne. Zsunęły cienkie ramiączka sukienki Weroniki, odkrywając ramiona i górną część piersi. Sukienka opadła niżej, odsłaniając czarny, koronkowy stanik. Klara pocałowała jej szyję, gryząc delikatnie skórę, potem zjechała niżej, obsypując pocałunkami dekolt. Jedną ręką rozpięła stanik Weroniki i zsunęła go, uwalniając jej jędrne, sterczące piersi.

– Jesteś piękna… – mruknęła, zanim wzięła jeden sutek do ust. Ssala go mocno, wirując językiem, delikatnie gryząc. Drugą dłonią masowała drugą pierś, szczypiąc sutek między palcami.

Weronika jęknęła, odrzucając głowę do tyłu. Jej ręce powędrowały na plecy Klary, ciągnąc suwak jej czerwonej sukienki. Materiał opadł z szelestem, odsłaniając ciało kuratorki – pełne, dojrzałe piersi w czarnym biustonoszu, gładki brzuch i koronkowe majtki.

Klara uklękła przed Weroniką. Powoli zsunęła jej sukienkę całkowicie w dół, aż do kostek. Potem ściągnęła czarne stringi. Weronika stała teraz całkowicie naga w półmroku sali – gładko wygolona cipka, już błyszcząca od wilgoci, drżała z podniecenia.

Klara nie czekała. Rozsunęła uda Weroniki i zanurzyła twarz między nimi. Jej język był gorący i pewny – długie liźnięcia po całej długości warg sromowych, potem koncentryczne kręgi wokół łechtaczki. Weronika chwyciła ją za włosy, cicho pojękując.

– O Boże… Klara…

Kuratorka ssała jej łechtaczkę, jednocześnie wsuwając jeden palec głęboko w mokrą cipkę. Potem drugi. Poruszała nimi rytmicznie, zaginając, trafiając w punkt G. Weronika trzęsła się, jej biodra napierały na twarz Klary, rozsmarowując soki po jej ustach i brodzie.

W półmroku galerii, z daleka dochodziły stłumione głosy gości wernisażu, a tutaj rozgrywała się zupełnie inna, o wiele bardziej pierwotna wystawa.

Weronika opierała się plecami o chłodną ścianę sali projekcyjnej, jej nogi drżały, a biodra instynktownie napierały na usta Klary. Niebieskawe światło z projektora tańczyło po ich nagich ciałach, podkreślając każdy szczegół – nabrzmiałe sutki Weroniki, błyszczącą od śliny i soków twarz Klary, jej pełne usta pożerające młodszą kobietę.

Klara była bezlitosna. Dwa palce poruszały się w cipce Weroniki szybko i głęboko, zaginając się dokładnie tam, gdzie trzeba. Jej język wirował wokół łechtaczki – raz powoli i leniwie, raz szybko i agresywnie. Ssala ją mocno, ciągnąc delikatnie wargami, a potem uderzając czubkiem języka.

– Kurwa… Klara… zaraz dojdę… – jęknęła Weronika, zaciskając palce na ciemnych włosach kuratorki.

– Jeszcze nie – wyszeptała Klara, wyciągając palce i wstając. Pocałowała Weronikę głęboko, pozwalając jej poczuć własny smak. – Chcę cię całą.

Obróciła młodszą kobietę twarzą do ściany. Weronika oparła się rękami o mur, wypinając tyłek. Klara uklękła za nią i rozsunęła jej pośladki dłońmi. Jej język ześlizgnął się niżej – najpierw po cipce, potem wyżej, do ciasnej, różowej dziurki. Lizała ją zachłannie, penetrując językiem, podczas gdy palce wróciły do cipki Weroniki.

Weronika kwiliła z rozkoszy. Nikt nigdy nie robił jej tego z taką wprawą. Czuła, jak gorący język Klary penetruje jej tyłek, jak palce masują punkt G, a kciuk naciska na łechtaczkę. Orgazm przyszedł nagle, jak fala. Weronika zadrżała całym ciałem, zaciskając cipkę na palcach Klary, zalewając jej dłoń gorącymi sokami. Jęknęła głośno, gryząc własną rękę, żeby stłumić krzyk.

Klara wstała, przycisnęła się do niej od tyłu. Jej pełne piersi ugniatały plecy Weroniki. Jedną ręką sięgnęła między jej nogi i delikatnie masowała wrażliwą cipkę, drugą dłonią ściskała jej pierś.

– Jesteś taka mokra… taka gotowa… – mruknęła jej do ucha.

Weronika odwróciła się gwałtownie. Teraz to ona przejęła inicjatywę. Pchnęła Klarę na małą, skórzaną kanapę stojącą pod ścianą. Kuratorka usiadła, rozkładając nogi szeroko. Weronika uklękła między nimi i z zachwytem spojrzała na jej cipkę – dojrzałą, nabrzmiałą, z lekko odstającymi wargami, już lśniącą od podniecenia.

– Teraz ja… – wyszeptała i zanurzyła twarz.

Lizała ją długo i namiętnie. Naśladowała to, co czuła przed chwilą – długie liźnięcia, ssanie łechtaczki, penetrację językiem. Klara jęczała głośno, trzymając ją za głowę i napierając biodrami. Jej soków było mnóstwo – słodkich, gęstych, spływających po brodzie Weroniki.

– Głębiej… ssij mocniej… tak, właśnie tak, mała artystko… – sapała Klara.

Weronika wsunęła w nią dwa palce i zaczęła szybko poruszać, jednocześnie ssąc łechtaczkę. Klara doszła mocno – jej ciało wygięło się w łuk, cipka pulsowała i zaciskała się wokół palców, a z gardła wydobył się gardłowy, długi jęk.

Nie dały sobie ani chwili odpoczynku. Klara pociągnęła Weronikę na kanapę, ustawiając ją w pozycji 69. Starsza kobieta na górze. Jej ciężka, mokra cipka opadła prosto na usta Weroniki, podczas gdy sama zanurzyła twarz między udami młodszej.

Przez kilka minut sala wypełniała się tylko dźwiękami mlaskania, głośnego ssania i stłumionych jęków. Lizały się nawzajem zachłannie, palcami penetrowały cipki i tyłki, gryzły uda. Ich ciała były śliskie od potu i soków.

Klara sięgnęła po swoją torebkę leżącą na podłodze. Wyjęła z niej czarny, elegancki strap-on – średniej grubości, realistyczny, z delikatnymi wypustkami. Weronika spojrzała na niego z mieszanką podniecenia i lekkiego niepokoju.

– Chcesz? – zapytała Klara z drapieżnym uśmiechem.

– Tak…

Klara założyła uprząż. Silikonowy kutas sterczał dumnie. Położyła Weronikę na plecach na kanapie, uniosła jej nogi wysoko i przyłożyła główkę do mokrej cipki. Wsunęła się powoli, centymetr po centymetrze, aż cały sztuczny penis zniknął w środku.

– Ooooch… jest taki gruby… – jęknęła Weronika.

Klara zaczęła się ruszać. Najpierw powoli i głęboko, potem coraz szybciej i mocniej. Pieprzyła ją mocno, patrząc jak jej piersi podskakują, jak twarz Weroniki wykrzywia się w grymasie rozkoszy. Jedną ręką masowała jej łechtaczkę.

Weronika dochodziła raz za razem – głośno, mokro, tryskając wokół strap-ona. Klara nie przestawała. Obróciła ją na czworaka i wbiła się od tyłu, trzymając za biodra. Uderzenia były mocne, rytmiczne, klaskające.

– Lubisz być rżnięta jak mała dziwka? – wysapała Klara, dając jej lekkiego klapsa w tyłek.

– Tak… mocniej… rozwal mnie…

Klara przyspieszyła, pieprząc ją wściekle. Drugą ręką sięgnęła pod Weronikę i masowała jej łechtaczkę. Młodsza kobieta trzęsła się w kolejnym, potężnym orgazmie.

W końcu Klara odpięła strap-on. Położyły się obok siebie na kanapie, splatając nogi w pozycji nożyczek. Ich cipki ocierały się o siebie – mokre, gorące, śliskie. Poruszały biodrami w jednym rytmie, ocierając łechtaczki, całując się głęboko. Ich piersi ugniatały się nawzajem, sutki ocierały o siebie.

Orgazm przyszedł prawie jednocześnie – głośny, długi, drżący. Trzymały się mocno, drżąc i jęcząc w usta drugiej.

Leżały przez chwilę w półmroku, dysząc ciężko. Z oddali dochodziły głosy gości wernisażu – nikt nawet nie zauważył ich nieobecności.

Klara pogłaskała Weronikę po policzku i uśmiechnęła się.

– To dopiero otwarcie wystawy… Mam klucze do galerii. Możemy zostać tu całą noc.

Weronika spojrzała na nią z błyskiem w oku i pocałowała ją powoli.

– W takim razie… pokaż mi resztę swojej kolekcji.

Weronika leżała na kanapie, jej ciało wciąż drżało po serii potężnych orgazmów. Cipka pulsowała, mokra i wrażliwa, a oddech był urywany. Klara nachyliła się nad nią, całując ją powoli, głęboko, niemal czule, ale w tym pocałunku wciąż czaił się głód. Ich nagie ciała ocierały się o siebie – spocone, gorące, lepkie od soków.

– Jeszcze nie skończyłyśmy – wyszeptała Klara prosto w jej usta. – Chcę cię zobaczyć całkowicie rozbitą… i sama chcę się rozpaść przy tobie.

Wstała, podeszła do swojej torebki i wyjęła z niej jeszcze jedną zabawkę – elegancki, podwójny dildo z silikonu, giętki, z wypustkami. Oczy Weroniki zabłysły. Klara nasmarowała go obficie lubrykantem, który zawsze nosiła „na wszelki wypadek”, po czym położyła się na kanapie obok Weroniki.

– Chodź… usiądź na mnie.

Weronika usiadła okrakiem, twarzą do Klary. Klara wsunęła jeden koniec dildo głęboko w swoją cipkę, jęcząc cicho, gdy wypustki masowały jej wnętrze. Drugi koniec sterczał gotowy. Weronika powoli opadła na niego, czując jak gruby, realistyczny kutas wypełnia ją po brzegi. Obie westchnęły głośno, gdy ich cipki spotkały się, a dildo zniknęło całkowicie w obu.

Zaczęły się poruszać – najpierw powoli, rytmicznie, ocierając się łechtaczkami przy każdym ruchu. Potem coraz szybciej. Piersi Weroniki podskakiwały, Klara chwyciła je mocno, ściskając i szczypiąc sutki. Ich biodra uderzały o siebie, mokre cipki klaskały, dildo pracowało głęboko w obu jednocześnie.

– Kurwa… czuję cię… tak głęboko… – jęczała Weronika, przyspieszając.

Klara uniosła biodra, wychodząc jej naprzeciw. Rżnęły się tym sztucznym kutasem wściekle, całując się zachłannie, gryząc szyje i ramiona. Pot spływał po ich ciałach. Weronika doszła pierwsza – zaciskając się mocno na dildo, tryskając sokami na brzuch Klary. Nie przestała jednak jeździć, przedłużając swój orgazm i doprowadzając Klarę na sam szczyt.

Klara wygięła się w łuk, wbijając palce w pośladki Weroniki i doszła głośno, drżąc całym ciałem. Ich cipki pulsowały wokół wspólnego kutasa, sok spływał po udach.

Ale to wciąż nie był koniec.

Klara wysunęła dildo, odłożyła je na bok i ułożyła Weronikę na plecach. Sama usiadła jej na twarzy, opierając kolana po obu stronach głowy. Weronika natychmiast zanurzyła język w jej zalanej cipce, liżąc zachłannie, ssąc łechtaczkę, penetrując głęboko. Klara pochyliła się do przodu w klasyczną 69 i zaatakowała cipkę Weroniki z nową energią – palcami i językiem jednocześnie.

Przez kilka długich minut sala projekcyjna wypełniała się tylko głośnym mlaskaniem, sapaniem i stłumionymi krzykami. Lizały się nawzajem jak wygłodniałe, ich twarze były całe mokre i błyszczące. Klara wsunęła trzy palce w cipkę Weroniki i zaczęła szybko poruszać, masując punkt G. Weronika zrobiła to samo. Obie dochodziły prawie jednocześnie – tryskając na twarze drugiej, drżąc i kwiląc.

Gdy trochę doszły do siebie, Klara wstała i pociągnęła Weronikę za sobą. Oparła ją tyłem o ścianę, uniosła jedną jej nogę wysoko i przycisnęła się do niej cipką. Zaczęły ocierać się o siebie w pozycji stojącej – mokre wargi sromowe ślizgały się po sobie, łechtaczki ocierały się mocno. Klara trzymała Weronikę za tyłek, wbijając w nią biodra, jakby naprawdę ją rżnęła.

– Jesteś moja dzisiaj… cała moja – warczała między pocałunkami.

Weronika dochodziła jeszcze dwa razy – nogi jej drżały tak mocno, że ledwo stała. W końcu obie opadły z powrotem na kanapę, splatając się w uścisku. Leżały nago, głaszcząc się leniwie po spoconych ciałach.

Klara sięgnęła po telefon i sprawdziła godzinę.

– Wernisaż już się skończył… goście wyszli. Jesteśmy same w całej galerii.

Uśmiechnęła się drapieżnie.

– Chodź. Pokażę ci moją ulubioną instalację.

Wzięła Weronikę za rękę i poprowadziła ją nago przez ciemne korytarze galerii. Zatrzymały się przy dużej, czarnej instalacji – miękkiej, obszernej platformie przypominającej łóżko, otoczonej lustrami i subtelnym, czerwonym oświetleniem.

Tam, na środku galerii, położyły się znowu. Tym razem wolniej, ale równie intensywnie. Klara ułożyła się na plecach, Weronika usiadła na jej twarzy i zaczęła się ocierać o jej język. Jednocześnie pochyliła się i ssała cipkę Klary. Potem znowu strap-on – tym razem Klara rżnęła Weronikę od tyłu, mocno, trzymając za włosy jak za lejce. Weronika krzyczała z rozkoszy, patrząc na ich odbicie w lustrach.

Finał był potężny.

Klara położyła Weronikę na plecach na tej artystycznej platformie, założyła strap-on i wbiła się w nią głęboko. Rżnęła ją długo, mocno, patrząc jej w oczy. Weronika masowała sobie łechtaczkę, dochodząc raz za razem. Gdy Klara poczuła, że sama jest na granicy, przyspieszyła, uderzając mocno biodrami.

– Razem… – wysapała.

Obie doszły jednocześnie – głośno, gwałtownie, drżąc i tuląc się do siebie. Klara została w Weronice jeszcze chwilę, pulsując razem z nią.

W końcu opadły obok siebie na miękkiej instalacji, wyczerpane, szczęśliwe, lepkie od soków.

Leżały w ciszy galerii, głaszcząc się nawzajem.

– To była najlepsza recenzja moich prac, jaką kiedykolwiek dostałam – wyszeptała Weronika z uśmiechem.

Klara roześmiała się cicho i pocałowała ją w czoło.

– Wystawa potrwa miesiąc. Mam klucze… i dużo wolnych wieczorów.

Weronika uniosła się na łokciu i spojrzała na nią z błyskiem w oku.

– W takim razie… jutro przyniosę nowe prace. I nową sukienkę… którą też będziesz mogła ze mnie zdjąć.

Pocałowały się leniwie, leniwie sunąc dłońmi po swoich ciałach. Noc w galerii dopiero się zaczynała, a ich sztuka pożądania dopiero nabierała pełni.

Oceń opowiadanie:

4.8 / 5. Ocen: 542

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl