Igor siedział jeszcze chwilę w ciemnej widowni, udając, że sprawdza coś w telefonie. Serce waliło mu jak młot. Przez ostatnie trzy tygodnie prób do spektaklu „Sen nocy letniej” nie mógł oderwać wzroku od Hani. Osiemnastoletnia scenografka była chodzącym wcieleniem pokusy – drobna, ale z zaskakująco kobiecymi krągłościami, które uwydatniał każdy roboczy kombinezon czy luźna koszula. Jej długie, ciemne włosy często spięte były w niedbały kok, z którego wymykały się kosmyki, a kiedy się schylała, by podnieść któryś z rekwizytów, materiał opinający jej tyłek sprawiał, że Igorowi zasychało w gardle.

Hania nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo go podnieca. Albo udawała, że nie zdaje. Często czuła na sobie jego spojrzenie – gorące, ciężkie, jakby dotykał jej palcami. Dziś też je czuła.
– Chodź, posprzątamy zaplecze i możemy iść – powiedziała, wchodząc na scenę. Miała na sobie ten sam kostium, w którym występowała jako jedna z elfich nimf w finale – cienką, półprzezroczystą sukienkę z lekkiej, kremowej tkaniny, która przy każdym ruchu delikatnie przylegała do jej ciała. Pod spodem miała tylko skąpe majteczki i stanik, bo resztę garderoby już spakowała.
Weszła głębiej na scenę, schylając się po drewniane rekwizytowe kwiaty i girlandy. Jej pupa wypięła się kusząco, materiał sukienki podjechał nieco w górę, odsłaniając gładkie, blade uda.
Wtedy to się stało.
Nagle potężny główny reflektor punktowy zapalił się z głośnym kliknięciem. Snop ostrego, białego światła uderzył prosto w Hanię, oświetlając ją jak na scenie wielkiego teatru. Dziewczyna drgnęła, zasłaniając oczy dłonią.
– Co do… Igor? – zaśmiała się niepewnie.
Z ciemności widowni dobiegł jego niski, lekko zachrypnięty głos, który niósł się po pustej sali z teatralnym pogłosem:
– Zostałaś tylko ty.
Hania poczuła, jak po jej kręgosłupie przebiega dreszcz. Nie strachu. Czegoś zupełnie innego. Coś ciepłego i mokrego zaczęło zbierać się między jej udami.
Usłyszała kroki. Powolne, celowe. Igor wyszedł z cienia na skraj sceny. Miał na sobie tylko czarną koszulę z prób i ciemne spodnie. W świetle reflektora jego sylwetka wyglądała imponująco – wysoki, szczupły, ale z widoczną pracą nad ciałem z zajęć teatralnych. Włosy miał potargane, a w oczach błyszczało coś drapieżnego.
– Igor… co ty robisz? – zapytała cicho, ale w jej głosie nie było protestu. Raczej fascynacja.
Podszedł bliżej. Zamiast odpowiedzieć, zaczął krążyć wokół niej powolnym, teatralnym krokiem – jak drapieżnik okrążający ofiarę. Światło reflektora tworzyło wokół nich intymny krąg, poza którym była tylko ciemność pustej widowni. Czuła się jak na prywatnym przedstawieniu. Tylko dla niego.
Zatrzymał się za jej plecami. Hania wstrzymała oddech. Czuła ciepło jego ciała, choć jeszcze jej nie dotykał. Potem poczuła jego palce – lekkie, jakby niepewne, ale pełne napięcia – na ramiączku sukienki.
– Przez trzy tygodnie patrzyłem, jak chodzisz w tym kostiumie… – wyszeptał muśnięciem wprost do jej ucha. Jego oddech był gorący. – Jak się schylasz. Jak się śmiejesz. Jak ten materiał przywiera do twoich cycków, kiedy się pocisz podczas prób.
Hania przełknęła ślinę. Jej sutki stwardniały momentalnie, wyraźnie odznaczając się pod cienką tkaniną.
Palce Igora powoli, centymetr po centymetrze zsunęły ramiączko z jej ramienia. Drugie ramiączko poszło w ślad za pierwszym. Sukienka zaczęła zsuwać się z jej ciała jak druga skóra. Dziewczyna stała nieruchomo, oddychając coraz szybciej. Czuła, jak powietrze chłodzi jej odsłoniętą skórę.
Igor okrążył ją znowu, tym razem przodem. Jego oczy pożerały każdy fragment jej ciała. Zatrzymał wzrok na jej piersiach – pełnych, sterczących, z ciemnoróżowymi sutkami, które błagały o dotyk. Potem niżej – na brzuchu, na biodrach, na skąpych, białych majteczkach, które już zaczęły się lekko prześwitywać od wilgoci.
– Jesteś piękna, Hania… – powiedział ochryple. – Kurwa, nie masz pojęcia, jak bardzo cię pragnę.
Jego dłoń uniosła się i opuszkami palców musnął jej lewy sutek. Bardzo delikatnie. Dziewczyna jęknęła cicho, a jej ciało drgnęło. Igor uśmiechnął się drapieżnie i powtórzył ruch, tym razem zataczając małe kółeczka wokół stwardniałego pączka.
Hania zamknęła oczy. Czuła, jak jej cipka pulsuje, mokra i gorąca. Jeszcze nigdy nie była tak podniecona w tak krótkim czasie.
Igor przybliżył się jeszcze bardziej. Jego klatka piersiowa dotykała teraz jej piersi. Czuła, jak jego twardy kutas napiera na jej brzuch przez materiał spodni. Był duży. Gorący. Gotowy.
– Chcę cię rozebrać… powoli – wyszeptał, gryząc delikatnie płatek jej ucha. – Chcę cię posmakować. Całą.
Jego ręce zsunęły się niżej, na jej biodra. Palce zahaczyły o brzeg majteczek. Zaczęły je powoli zsuwać w dół, centymetr po centymetrze, odsłaniając gładko wydepilowaną, mokrą szparkę.
Hania drżała. Jej oddech był już urywany. Stała naga w samym środku sceny, oświetlona tylko jednym reflektorem, a osiemnastoletni chłopak, którego znała z prób, patrzył na nią tak, jakby chciał ją pożreć żywcem.
Igor uklęknął przed nią powoli, teatralnie. Jego twarz znalazła się na wysokości jej cipki. Czuł jej zapach – słodki, kobiecy, podniecony. Uniósł wzrok i spojrzał jej prosto w oczy.
– Mogę? – zapytał niskim, drżącym z pożądania głosem.
Rozwinięcie
Igor klęczał przed nią, jego twarz zaledwie kilka centymetrów od jej mokrej, pulsującej cipki. Hania patrzyła w dół, oddychając ciężko. Światło reflektora podkreślało każdy szczegół – błyszczącą wilgoć na jej wargach sromowych, drżenie ud, stwardniałe sutki na piersiach, które unosiły się w rytm przyspieszonego oddechu.
– Tak… – wyszeptała drżącym głosem. – Zrób to.
To było wszystko, czego potrzebował.
Jego dłonie mocno chwyciły jej biodra, przyciągając ją bliżej. Najpierw poczuła tylko ciepły oddech na swojej cipce. Igor celowo zwlekał, drażniąc ją. Potem jego język – gorący, mokry i pewny – musnął delikatnie jej łechtaczkę. Hania jęknęła głośno, a jej nogi ugięły się lekko. Chłopak uśmiechnął się i powtórzył ruch, tym razem wolniej, zataczając szerokie, leniwe kręgi wokół nabrzmiałego pączka.
– Kurwa… Igor… – sapnęła, wplatając palce w jego potargane włosy.
Jego język był nieubłagany. Lizał ją długo, płasko, od samego dołu szparki aż po sam czubek łechtaczki. Zbierał każdy kroplę jej soków, smakując ją jak najsłodszy nektar. Potem skupił się na wejściu do jej cipki – wsunął język głębiej, penetrując ją delikatnymi ruchami, podczas gdy nosem ocierał się o łechtaczkę. Hania zaczęła cicho pojękiwać, biodra same napierały na jego twarz. Była już tak mokra, że jej soki spływały mu po brodzie.
Igor uniósł jedną z jej nóg i oparł ją o swoje ramię, otwierając ją jeszcze bardziej. Teraz miał idealny dostęp. Jego usta zamknęły się wokół łechtaczki i zaczął ssać – najpierw delikatnie, potem coraz mocniej, rytmicznie. Jednocześnie wsunął w nią dwa palce – środkowy i wskazujący – głęboko, zakrzywiając je w stronę brzucha, trafiając prosto w punkt G.
– Ooooch… kurwa! – Hania prawie krzyknęła. Jej głos odbił się echem po pustej widowni.
Palce Igora poruszały się szybko, pieprząc ją mocno, a usta nie przestawały ssać i lizać łechtaczki. Czuła, jak w jej podbrzuszu zbiera się potężne napięcie. Jeszcze nigdy nikt nie robił jej tego tak dobrze. Chłopak był głodny, zachłanny – pożerał jej cipkę jak najlepszy deser.
Jej oddech stał się urywany, biodra poruszały się coraz chaotyczniej. Igor poczuł, jak ścianki jej cipki zaczynają się zaciskać na jego palcach.
– Dojdź dla mnie, Haniu… – wymruczał prosto w jej mokrą szparkę, nie przerywając ruchów.
To wystarczyło. Orgazm uderzył w nią jak fala. Hania wygięła się w łuk, zaciskając uda wokół jego głowy. Jej cipka pulsowała mocno, zalewając mu palce i usta świeżym, gorącym sokiem. Jęczała głośno, bez opamiętania, a jej całe ciało drżało w silnych skurczach rozkoszy. Igor nie przestawał lizać jej delikatnie przez cały czas trwania orgazmu, przedłużając go, aż dziewczyna prawie osunęła się na kolana.
Kiedy wreszcie opadła z fali, Igor wstał, podtrzymując ją. Jego twarz była błyszcząca od jej soków. Pocałował ją głęboko, agresywnie – pozwolił jej posmakować samej siebie na jego języku. Hania odpowiedziała z równą żarliwością, gryząc jego dolną wargę.
– Jeszcze nie skończyłem – wyszeptał jej do ucha, rozpinając jednocześnie pasek spodni.
Jego kutas wyskoczył na wolność – duży, gruby, z nabrzmiałą żołędzią, już cały pokryty preejakulatem. Hania spojrzała w dół i westchnęła z podnieceniem. Chwyciła go w dłoń – był gorący, pulsujący, twardy jak stal. Zaczęła go powoli masować, rozprowadzając wilgoć opuszką kciuka po główce.
Igor jęknął, odchylając głowę. Popchnął ją delikatnie, aż jej plecy dotknęły chłodnej, drewnianej podłogi sceny. Uklęknął między jej rozłożonymi udami. Światło reflektora padało idealnie na jej nagie ciało – wyglądała jak bogini seksu.
Przesunął główką kutasa po jej mokrej szparce, drażniąc łechtaczkę, wchodząc tylko centymetr i wychodząc. Hania wiła się pod nim, błagając:
– Włóż go… proszę… nie drażnij mnie dłużej.
W końcu pchnął. Powoli, ale zdecydowanie. Centymetr po centymetrze jego gruby kutas rozciągał jej ciasną, gorącą cipkę. Hania otworzyła usta w bezgłośnym jęku – czuła, jak ją wypełnia, jak jej ścianki zaciskają się wokół niego. Kiedy wszedł do końca, oboje westchnęli głośno.
Przez chwilę trwał w bezruchu, ciesząc się tym uczuciem. Potem zaczął się poruszać – najpierw wolno, głęboko, wychodząc prawie całkowicie i wbijając się z powrotem. Każde pchnięcie było precyzyjne, trafiało w najczulsze miejsca. Jej cycki podskakiwały w rytm jego ruchów, sutki sterczały prowokująco.
Igor pochylił się nad nią, łapiąc jeden sutek ustami i ssąc go mocno, jednocześnie przyspieszając ruchy bioder. Pieprzył ją teraz mocniej, głośniej – słychać było mokre plaśnięcia ich ciał spotykających się ze sobą. Hania obejmowała go nogami w pasie, wbijając paznokcie w jego plecy.
– Mocniej… kurwa, rżnij mnie mocniej – jęknęła mu prosto do ucha.
Igor spełnił jej prośbę. Wbił się w nią głęboko i zaczął pieprzyć ją szybkimi, mocnymi pchnięciami. Scena wypełniła się odgłosami seksu – jej jękami, jego stęknięciami, plaśnięciami skóry o skórę. Czuł, jak jej cipka znowu się zaciska, jak jest blisko drugiego orgazmu.
Przewrócił ją na brzuch, nie wychodząc z niej ani na chwilę. Teraz brał ją od tyłu – mocno, zwierzęco. Jedną ręką chwycił ją za włosy, drugą za biodro. Hania wypięła tyłek, przyjmując każde pchnięcie. Jej policzek był przyciśnięty do zimnej podłogi sceny, oczy zamglone z rozkoszy.
Igor czuł, że sam jest już blisko, ale chciał, żeby doszła jeszcze raz. Sięgnął pod nią i zaczął masować jej łechtaczkę palcami, jednocześnie waląc ją głęboko i mocno.
– Dojdź na moim kutasie… – wysapał.
Hania doszła po raz drugi – jeszcze mocniej niż za pierwszym razem. Jej cipka zacisnęła się jak imadło, pulsując i mlecząc jego kutasa. Krzyknęła głośno, całe ciało wstrząsane orgazmem. To wystarczyło Igorowi. Z ostatnim, głębokim pchnięciem doszedł wewnątrz niej, zalewając jej cipkę gorącym, gęstym nasieniem. Jęczał jej imię, wbity po same jaja, drżąc z rozkoszy.
Hania leżała na brzuchu, z policzkiem przyciśniętym do zimnych desek. Czuła się całkowicie zaspokojona, rozpalona i jednocześnie spokojna. Jej cipka wciąż drgała delikatnie w ostatnich skurczach drugiego orgazmu. Igor leżał na niej, opierając się na łokciach, by nie przygnieść jej całym ciężarem. Całował jej kark, ramiona, delikatnie gryzł skórę, jakby nie mógł się nasycić.
– Kurwa… – wyszeptał ochryple, wciąż próbując złapać oddech. – Nie wierzę, że to się naprawdę stało.
Hania zaśmiała się cicho, zmysłowo. Poruszyła biodrami, ściskając go jeszcze raz cipką, zanim wysunął się z niej całkowicie. Poczuła pustkę – jego gruby kutas zostawił ją rozciągniętą i pełną gorącej spermy.
– Ja też nie… – mruknęła, odwracając się na plecy. Spojrzała na niego. W świetle reflektora jego ciało wyglądało jeszcze bardziej pociągająco – muskularna klatka, napięty brzuch, półtwardy, błyszczący od jej soków kutas, który powoli opadał, ale wciąż robił wrażenie.
Igor położył się obok niej, przyciągając ją do siebie. Ich ciała przylgnęły do siebie – spocone piersi Hani do jego torsu, jej udo zarzucone na jego biodro. Czuła, jak jego sperma wycieka z niej obficie, zostawiając mokrą plamę na scenie. Ta świadomość znowu ją podnieciła.
Przez chwilę leżeli w ciszy, tylko ich oddechy i odległe buczenie lampy wypełniało pustą widownię. Igor gładził jej plecy, zjeżdżając dłonią niżej, na krągłą, jędrną pupę. Ścisnął ją mocno, rozchylając pośladki. Jego palce musnęły mokrą, lepką szparkę, wmasowując spernię w jej wargi.
– Jesteś niesamowita… – powiedział cicho, patrząc jej w oczy. – Te twoje jęki… jak wypinałaś się na mnie… Kurwa, myślałem, że oszaleję.
Hania uśmiechnęła się zalotnie. Jej dłoń zsunęła się po jego brzuchu i chwyciła na wpół twardego kutasa. Zaczęła go powoli masować, rozprowadzając resztki spermy i jej soków po całej długości.
– A ty… taki gruby i twardy. Wypełniłeś mnie całą. Czułam, jak dochodzisz głęboko… gorąco… – Jej głos był niski, zmysłowy. Palce zacisnęły się mocniej, pompując go leniwie.
Igor jęknął i pocałował ją głęboko. Ich języki splątały się w leniwym, mokrym pocałunku. Całował ją długo, smakując jej usta, a jego dłoń wróciła między jej uda. Tym razem delikatnie – opuszkami palców masował jej nabrzmiałą łechtaczkę, rozcierając mieszankę ich płynów.
Hania westchnęła mu w usta. Nie była już tak napięta jak wcześniej, ale wciąż była wrażliwa. Każdy dotyk sprawiał, że jej ciało drżało.
– Chodź… – szepnął Igor, wstając i podając jej rękę.
Pomógł jej wstać. Nogi miała miękkie, ale podtrzymywał ją mocno. Poprowadził ją na skraj sceny, gdzie stały stare, pluszowe kanapy używane jako rekwizyty. Usiadł pierwszy, rozkładając nogi, i pociągnął ją na siebie. Hania usiadła okrakiem, twarzą do niego. Jego kutas znowu zaczął twardnieć, ocierając się o jej mokrą cipkę.
Zaczęła się na nim poruszać – powoli, leniwie, tylko ocierając się szparką o jego twardniejącego kutasa. Jej cycki kołysały się tuż przed jego twarzą. Igor złapał je obiema dłońmi, ściskając, ugniatając, ssąc na przemian sutki. Hania odchyliła głowę, jęcząc cicho, i przyspieszyła ruchy bioder.
W końcu uniosła się lekko i nasadziła na niego znowu. Tym razem wolniej, głębiej, czując każdy centymetr, jak wchodzi w nią po raz drugi. Usiadła na nim całkowicie, biorąc go całego. Zaczęła jeździć – najpierw powoli, kręcąc biodrami w kółko, potem coraz mocniej, opadając całym ciężarem.
Igor chwycił ją za tyłek, pomagając jej rytmowi. Patrzył, jak jej cycki podskakują, jak jej twarz wykrzywia się w rozkoszy, jak mokra cipka połyka jego kutasa raz za razem.
– Jesteś taka ciasna… taka gorąca… – stękał, waląc ją od dołu mocnymi pchnięciami.
Hania opierała się rękami o jego klatkę, pochylona nad nim. Jej włosy opadły na jego twarz. Całowali się zachłannie, gryząc, liżąc, jęcząc sobie nawzajem w usta. Ruchy stawały się coraz bardziej rozpaczliwe, mokre plaśnięcia wypełniały scenę.
Tym razem nie doszła już mocno – to był delikatniejszy, dłuższy orgazm, który rozlał się po jej ciele ciepłą falą. Zacisnęła się wokół niego, drżąc i pojękując. Igor doszedł chwilę później – nie tak intensywnie jak za pierwszym razem, ale głęboko, wypełniając ją kolejną porcją gorącej spermy.
Opadła na niego bez sił. Leżeli tak przez długi czas – złączeni, spoceni, oddychający tym samym rytmem.
W końcu Hania uniosła głowę i uśmiechnęła się.
– Musimy posprzątać… zanim ktoś jutro przyjdzie i zobaczy, co tu się działo.
Igor roześmiał się cicho.
– Najpierw ty. Ja popatrzę.
Pomógł jej wstać. Sperma spływała obficie po jej nogach. Hania nie wycierała się – pozwoliła mu patrzeć, jak naga chodzi po scenie, zbierając rekwizyty, schylając się, pokazując mu wszystko. Igor siedział na kanapie, z na wpół twardym kutasem, i pożerał ją wzrokiem.
W końcu ubrali się powoli – on pomagając jej zapiąć kostium, ona poprawiając mu koszulę. Zanim zgasili reflektor, Igor przyciągnął ją do siebie po raz ostatni i pocałował głęboko, długo, czule.
– To nie koniec, prawda? – zapytał.
Hania ugryzła go delikatnie w dolną wargę.
– Absolutnie nie. Następna próba… po godzinach.
Zgasili światło. Teatr pogrążył się w ciemności, ale w powietrzu wciąż unosił się zapach seksu, potu i pożądania.
Kiedy wychodzili tylnym wyjściem, trzymając się za ręce, oboje wiedzieli, że szkolny spektakl „Sen nocy letniej” właśnie dostał swoją najbardziej prywatną, najgorętszą wersję.




