Ewa miała trzydzieści cztery lata i od ośmiu lat była żoną Marka – dyrektora dużej międzynarodowej korporacji. Żyła w luksusie, którego wiele kobiet mogłoby jej pozazdrościć: ogromny apartament w Warszawie, wakacje kilka razy w roku, drogie ubrania, spa i kosmetyczki. Ale pod warstwą perfekcyjnego makijażu, markowych sukienek i wymuszonego uśmiechu kryła się kobieta, która od dawna czuła się pusta i niedoceniana.

Była piękną, dojrzałą brunetką o figurze, która nadal przyciągała męskie spojrzenia. Miała pełne, naturalne piersi rozmiaru D – ciężkie, kształtne, z delikatnymi, różowymi sutkami, które łatwo reagowały na dotyk. Talia wciąż wąska, brzuch płaski dzięki regularnym treningom pilates, ale biodra kobiece, zaokrąglone, a pośladki jędrne i apetyczne – efekt lat jogi i genetyki. Nogi długie, zgrabne, opalone na złoty kolor. Jej skóra była gładka, delikatnie pachnąca drogimi olejkami. Długie, ciemne włosy zwykle nosiła rozpuszczone lub w luźnym koku, a zielone oczy – kiedyś pełne blasku – teraz często patrzyły z cichą, tłumioną tęsknotą.
Jej mąż Marek był wiecznie zajęty. Nawet na dwutygodniowym urlopie na Majorce spędzał godziny na telefonie, prowadząc „ważne rozmowy biznesowe”. Ewa leżała przy basenie hotelowym w skąpym białym bikini, które ledwo zakrywało jej pełne piersi i podkreślało krągłość pośladków. Obserwowała męża, jak chodzi tam i z powrotem po tarasie, gestykulując energicznie. Czuła się niewidzialna. Syn bawił się z animatorem, a ona została sama ze swoim ciałem, które od miesięcy nie było dotykane z prawdziwą namiętnością.
Wtedy pojawił się Robert.
Robert miał dwadzieścia osiem lat i był instruktorem windsurfingu w hotelowym klubie sportowym. Wysoki, opalony na głęboki brąz, z atletyczną, wyrzeźbioną sylwetką – szerokie ramiona, wyraźne mięśnie brzucha, silne ręce i wąskie biodra. Krótko przycięte ciemne włosy, lekki zarost i ten pewny siebie, lekko bezczelny uśmiech, który sprawiał, że kobiety na plaży zatrzymywały na nim wzrok.
Pierwszy raz podszedł do nich, gdy Ewa leżała na leżaku. Przedstawił się jako instruktor i zaproponował lekcje windsurfingu dla jej syna. Marek kiwnął głową, nie odrywając się od telefonu. Robert podał Ewie kartkę z godzinami, a gdy mąż odwrócił wzrok, pochylił się nisko i szepnął jej prosto do ucha:
– Jestem tu tylko do piątku. Możemy zrobić coś, czego nigdy nie zapomnisz.
Jego ciepła dłoń na chwilę spoczęła na jej ramieniu, palce musnęły skórę tuż przy ramiączku bikini. Wzrok miał intensywny, głodny, bezczelny. Ewa poczuła, jak dreszcz przechodzi jej po kręgosłupie i zbiera się między udami. Nie odpowiedziała, ale policzki jej poczerwieniały, a sutki stwardniały pod cienkim materiałem.
Od tamtej chwili nie mogła przestać o nim myśleć.
Robert pojawiał się codziennie na plaży. Uczył jej syna, a Ewa siedziała na leżaku i patrzyła. Obserwowała, jak mięśnie jego pleców napinają się, gdy łapie żagiel, jak woda spływa po jego opalonej skórze, jak jego szorty opinają się na pośladkach i wyraźnym zarysie krocza, gdy wychodzi z morza. Czuła, że jest mokra pod bikini. Jej ciało reagowało na niego w sposób, którego dawno nie doświadczyła.
W nocy, w luksusowym apartamencie, gdy mąż spał obok, Ewa leżała z otwartymi oczami. Ręka wślizgiwała się pod majtki. Dotykała swojej cipki, która była już wilgotna. Wyobrażała sobie Roberta – jak wchodzi do jej pokoju bez słowa, zrywa z niej bikini, klęka między jej rozchylonymi udami i liże ją długo, głęboko, zachłannie. Jak jego język krąży wokół łechtaczki, jak wsuwa w nią palce. Jak potem obraca ją na brzuch i bierze od tyłu, trzymając mocno za biodra, jak jego gruby kutas wypełnia ją całą. Dochodziła cicho, gryząc wargę, fantazjując o zakazanym, szybkim, bezwstydnym seksie bez żadnych zobowiązań.
Robert też nie pozostawał obojętny. Po lekcjach wracał do swojego małego pokoju i masturbował się, myśląc o Ewie. O jej pełnych piersiach w białym bikini, o tym, jak kołysze biodrami, idąc plażą, o tym, jak patrzy na niego ukradkiem, gdy myśli, że nie widzi. Fantazjował, jak bierze ją na piasku, jak jej długie nogi oplatają jego talię, jak jęczy mu do ucha „mocniej, Robert…”.
Przez kilka dni napięcie rosło w sposób subtelny, ale nie do wytrzymania. Robert flirtował coraz odważniej – dotykał jej ręki dłużej niż trzeba, gdy podawał ręcznik, szeptał żarty tylko do niej, patrzył na jej ciało otwarcie, bez skrępowania. Ewa odpowiadała uśmiechem, lekkim rumieńcem i spojrzeniami, które mówiły więcej niż tysiąc słów.
Wieczór był ciepły i aksamitny. Ewa wymknęła się z apartamentu, gdy mąż zasnął po kolejnej rozmowie biznesowej. Serce waliło jej jak młotem. Na sobie miała tylko lekką, lnianą sukienkę na cienkich ramiączkach, bez stanika i bez majtek. Czuła się niegrzeczna, wolna i bardzo podniecona.
Robert czekał na nią na odległej, prawie pustej plaży, schowanej między skałami i palmami. Stał przy wodzie, w samych szortach, opalony i gotowy. Gdy Ewa podeszła, nie powiedział ani słowa. Po prostu przyciągnął ją do siebie i pocałował – głęboko, namiętnie, bez żadnych wstępów. Jego język wślizgnął się między jej wargi, smakując słodko i męsko. Ewa westchnęła cicho i oddała pocałunek, przyciskając się całym ciałem.
Jego duże, silne dłonie od razu powędrowały po jej ciele. Jedna zsunęła ramiączko sukienki, odsłaniając pełną, ciężką pierś. Druga dłoń chwyciła ją za pośladek, ściskając mocno. Ewa czuła, jak jego kutas już twardnieje i napiera na jej brzuch przez cienki materiał szortów.
Robert pocałował jej szyję, schodząc niżej. Gdy wziął sutek do ust, Ewa cicho jęknęła: „Ochhh…”
Ssał go powoli, językiem krążąc wokół, delikatnie przygryzając. Drugą pierś masował dłonią, ważył ją, ugniatał. Ewa wplotła palce w jego włosy, przyciskając go mocniej do siebie. Jej cipka była już mokra, pulsowała z podniecenia.
Robert uklęknął na piasku. Podciągnął jej sukienkę i zdjął ją przez głowę. Ewa stała teraz przed nim całkowicie naga – opalona, z ciężkimi piersiami i mokrą cipką. Robert patrzył na nią z zachwytem, a potem przysunął twarz i polizał ją długim, płaskim liźnięciem. Ewa zadrżała i cicho westchnęła: „Mmm…”
Jego język był gorący i pewny. Krążył wokół łechtaczki, ssał delikatnie wargi, wsuwał się głębiej. Dwa grube palce wsunął w nią powoli, poruszając nimi w rytm języka. Ewa rozchyliła nogi szerzej, biodra same napierały na jego twarz. Czuła, jak przyjemność narasta – gorąca, słodka fala.
Po kilku minutach Robert wstał. Ewa rozpięła mu szorty. Jego kutas wyskoczył – gruby, długi, nabrzmiały. Objęła go dłonią i zaczęła powoli masować, a potem uklękła na piasku i wzięła go do ust. Ssąc głęboko, patrząc mu w oczy, język wirujący wokół główki. Robert cicho jęknął, trzymając ją za włosy.
Potem położył ją na piasku. Rozchylił jej nogi i znowu zanurzył twarz między udami. Lizał ją zachłannie, palcami masując łechtaczkę. Ewa wiła się, cicho pojękując. Gdy była już na granicy, Robert wstał, położył się na niej i wszedł w nią tylko czubkiem kutasa. Poruszał się bardzo płytko, drażniąc wejście, podczas gdy kciuk nadal masował jej łechtaczkę.
Ewa błagała spojrzeniem. Robert pocałował ją głęboko i wszedł głębiej – powoli, centymetr po centymetrze, aż wypełnił ją całą. Zaczęli się poruszać razem – najpierw powoli, głęboko, potem coraz szybciej. Ewa oplatała go nogami, jej piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu. Robert ssał je na zmianę, gryząc sutki.
Zmienili pozycję. Robert usiadł, a Ewa usiadła na nim okrakiem. Zaczęła jeździć – najpierw powoli, kręcąc biodrami, potem coraz szybciej i mocniej. Jej piersi kołysały się tuż przed jego twarzą. Robert ssał je zachłannie, trzymając ją za pośladki i pomagając jej rytmowi.
Potem odwrócił ją. Ewa klęczała na czworakach na piasku. Robert wszedł w nią od tyłu – mocno, głęboko. Trzymał ją za biodra i rżnął rytmicznie. Jego dłoń sięgnęła pod nią i masowała łechtaczkę. Ewa cicho pojękiwała, czując, jak jest blisko.
Robert nie wytrzymał dłużej. Spojrzał Ewie głęboko w oczy, pocałował ją mocno i wszedł w nią jednym, powolnym, ale głębokim pchnięciem. Jego gruby, gorący kutas rozciągnął jej cipkę centymetr po centymetrze, aż wszedł do samego końca. Ewa głośno westchnęła, wbijając paznokcie w jego ramiona.
– Ochhh… jest taki duży… wypełnia mnie całą… – jęknęła drżącym głosem.
Robert zaczął poruszać się głęboko i rytmicznie. Najpierw powoli, pozwalając jej poczuć każdy centymetr. Wycofywał się prawie całkowicie, a potem wbijał z powrotem, uderzając w najwrażliwszy punkt. Ewa wiła się pod nim, jej biodra unosiły się, wychodząc naprzeciw każdemu pchnięciu. Jej pełne piersi kołysały się przy każdym ruchu, sutki były twarde i wrażliwe.
Robert schylił się i ssał je na zmianę – mocno, zachłannie, językiem krążąc wokół, delikatnie przygryzając. Jedną ręką masował jej łechtaczkę kciukiem, drugą trzymał za pośladek, kontrolując głębokość. Ewa cicho pojękiwała, jej oddech stawał się coraz szybszy.
Zmienili pozycję. Robert usiadł na piasku, a Ewa usiadła na nim okrakiem. Zaczęła jeździć – najpierw powoli, kręcąc biodrami w kółko, czując jak jego kutas masuje jej ścianki od środka. Potem przyspieszyła, nabijając się głębiej i mocniej. Jej ciężkie piersi podskakiwały tuż przed jego twarzą. Robert ssał je zachłannie, trzymając ją za pośladki i pomagając jej rytmowi.
– Ochhh… tak głęboko… – jęczała Ewa, odchylając głowę do tyłu.
Po chwili Robert odwrócił ją. Ewa klęczała na czworakach na ciepłym piasku. Wszedł w nią od tyłu – mocno, głęboko, trzymając ją za biodra. Rżnął ją rytmicznie, plaśnięcia ciała o ciało mieszały się z szumem fal. Jego dłoń sięgnęła pod nią i masowała łechtaczkę szybkimi, mocnymi ruchami. Drugą ręką chwycił ją za włosy, delikatnie ciągnąc do tyłu.
Ewa czuła, jak orgazm powoli się w niej buduje – gorące, drżące napięcie rosło w podbrzuszu i rozchodziło się po całym ciele. Oddychała ciężko, pojękując cicho.
Robert nie przestawał. Zmienił pozycję jeszcze raz – położył ją na plecach, zarzucił jej nogi na swoje ramiona i wszedł bardzo głęboko. Teraz wbijał się mocno, prawie brutalnie, ale jednocześnie czule. Jego kciuk nie przestawał masować łechtaczki. Ewa była już na granicy.
– Ochhh… Robert… jestem już tak blisko… – wysapała.
Przyspieszył jeszcze bardziej. Jego ruchy stały się szybsze, głębsze, bardziej zwierzęce. Ewa zaczęła drżeć. Jej cipka zaciskała się wokół jego kutasa rytmicznie, coraz mocniej.
Orgazm uderzył w nią nagle i z ogromną siłą. Zaczęła się trząść gwałtownie, całe ciało wygięło się w łuk. Cipka pulsowała i zaciskała się wokół niego w silnych, długich skurczach. Z jej gardła wyrwał się długi, głośny, niekontrolowany jęk rozkoszy:
– Ochhhhhh!!! Tak… dochodzę!!! Ochhh… Boże…
Fala za falą przechodziła przez jej ciało. Orgazm trwał długo – prawie minutę. Ewa drżała, soki zalewały jego kutasa i spływały po jej udach na piasek. Widziała tylko białe błyski, nogi drżały niekontrolowanie, a ona sama krzyczała cicho z rozkoszy.
Robert nie wytrzymał. Zrobił jeszcze kilka głębokich, mocnych pchnięć i doszedł z głośnym stęknięciem, wypełniając jej cipkę gorącą, gęstą spermą. Pulsował w niej długo, opróżniając się całkowicie.
Potem opadł na nią ciężko, ale delikatnie. Całował jej szyję, policzki, usta – teraz już powoli, czule. Ewa obejmowała go drżącymi rękami, wciąż czując delikatne skurcze w cipce. Leżeli tak przez długi czas, spleceni, spoceni, oddychający tym samym powietrzem pełnym zapachu morza, piasku i seksu.
Gdy w końcu się podnieśli, Robert pomógł jej założyć sukienkę. Przytulił ją mocno i pocałował w czoło.




