Stara miłość nie rdzewieje

Nocny pociąg sunął przez ciemność jak czarny wąż, kołysząc się leniwie na szynach. Wagony były prawie puste – tylko kilka świateł mrugało nad siedzeniami, a za oknami migały odległe latarnie i czarne sylwetki drzew. Ola siedziała przy oknie w przedziale drugiej klasy, z nogami podciągniętymi pod brodę. Miała na sobie cienką czarną sukienkę, która ledwo zakrywała uda, i rozpiętą jeansową kurtkę. W słuchawkach grała cicha, melancholijna muzyka, ale i tak nie mogła się skupić. Myśli krążyły wokół roku, który minął od rozstania.

Stara miłość nie rdzewieje
Stara miłość nie rdzewieje

Była zmęczona. Wracała od ciotki, gdzie próbowała uciec od wspomnień. Osiemnaście lat, a czuła się, jakby życie już ją zmęczyło.

Drzwi przedziału cicho zasyczały. Podniosła wzrok.

Stał tam on.

Paweł. W czarnej bluzie z kapturem, z włosami trochę dłuższymi niż rok temu, z tym samym intensywnym spojrzeniem, które kiedyś potrafiło ją rozebrać jednym ruchem. W ręku trzymał małą torbę. Ich oczy spotkały się i przez sekundę czas po prostu stanął.

– Ola… – powiedział cicho, jakby nie wierzył.

– Paweł.

Głos jej drgnął. Nie wstawała. On też nie usiadł od razu. Przez chwilę stali tak, patrząc na siebie w słabym świetle wagonu. W końcu wszedł, zamknął drzwi i usiadł naprzeciwko niej, zostawiając między nimi jeden pusty fotel.

Pociąg ruszył dalej. Cisza między nimi była ciężka, naładowana.

– Jedziesz do domu? – spytał w końcu.

– Tak. A ty?

– Też. – Uśmiechnął się krzywo. – Przypadek, co?

Rozmowa zaczęła się powoli, ostrożnie, jakby oboje bali się dotknąć ran, które jeszcze nie zagoiły się do końca. Opowiadali o studiach, o tym, co robili przez ten rok. Ona mówiła o nowym mieście, o samotnych wieczorach. On – o pracy dorywczej i o tym, że czasem nadal budził się z jej imieniem na ustach.

Im dłużej rozmawiali, tym bardziej wspomnienia wracały. Pamiętali te same rzeczy: ukradkowe pocałunki za szkołą, jego ręce pod jej bluzką w pustej sali gimnastycznej, jej ciche jęki, kiedy przygryzał jej szyję. Pamiętali, jak się kochali pierwszy raz – niezdarnie, ale z taką namiętnością, że oboje płakali ze szczęścia potem. I pamiętali kłótnię, która wszystko zniszczyła. Głupią, dziecinną, ale ostateczną.

Powietrze w przedziale gęstniało. Ola czuła, jak jej ciało reaguje na jego bliskość. Uda zacisnęły się mocniej, sutki stwardniały pod cienkim materiałem sukienki. Widziała, że on też to czuje – jego spojrzenie co chwilę ześlizgiwało się na jej dekolt, na odsłonięte uda.

Pociąg zwolnił. Zbliżali się do małej, prowincjonalnej stacji. Peron był słabo oświetlony, tylko jedna latarnia rzucała żółte światło na beton.

Paweł nagle wstał. Podszedł do okna, spojrzał na zewnątrz, potem na nią. W jego oczach płonęło coś dzikiego.

– Wysiadaj – powiedział niskim, zdecydowanym głosem.

Ola uniosła brwi, ale serce jej zabiło mocniej. Nie spytała dlaczego. Nie protestowała. Wstała, wzięła swoją małą torbę i wyszła za nim na korytarz.

Drzwi wagonu otworzyły się z sykiem. Zimne nocne powietrze uderzyło ich w twarze. Zeszli na pusty peron. Pociąg stał jeszcze chwilę, jakby czekał, a potem powoli ruszył, zostawiając ich samych w ciszy.

Byli zupełnie sami. Żadnych kamer, żadnego ruchu. Tylko oni, noc i słabe światło latarni.

Paweł odwrócił się do niej. Stali kilka kroków od siebie. Oddychał ciężko. Ola czuła, jak jej cipka już robi się mokra – sama z siebie, tylko od tego spojrzenia.

– Kurwa, Ola… – wyszeptał. – Rok. Cały rok bez ciebie.

Zrobił krok w jej stronę. Ona nie cofnęła się. Kiedy stanął tuż przed nią, czuła ciepło jego ciała. Podniósł rękę i mocno chwycił ją za kark, przyciągając do siebie. Ich usta zderzyły się gwałtownie. Pocałunek nie był delikatny. Był wściekły, głodny, pełen żalu i pożądania. Języki wplątały się w siebie, gryźli się nawzajem w wargi. Ola jęknęła mu prosto w usta, kiedy jego druga dłoń zjechała po jej plecach i mocno ścisnęła jej tyłek.

Przycisnął ją do zimnego metalowego słupka latarni. Jej plecy uderzyły o niego z głuchym odgłosem. Paweł oderwał usta od jej warg i od razu zaatakował szyję – gryzł, ssał, zostawiając czerwone ślady. Ola odchyliła głowę, oddychając płytko.

– Tęskniłam… – wyszeptała.

– Nie mów tego – warknął. – To nie jest o tęsknocie. To jest o tym, że mi się należało. Tobie też.

Jego dłoń wsunęła się pod jej sukienkę. Palce od razu natrafiły na mokre majtki. Z cichym, triumfalnym pomrukiem odsunął je na bok i dwoma palcami wszedł głęboko w jej cipkę.

Ola głośno jęknęła, zaciskając się wokół jego palców. Była już tak mokra, że słyszała obsceniczne dźwięki, kiedy zaczął nimi poruszać – szybko, mocno, jakby chciał ją ukarać za ten rok rozłąki.

– Taka mokra… zawsze byłaś taka łatwa dla mnie – mruczał jej prosto do ucha, gryząc płatek. – Kurwa, jak ja za tym tęskniłem.

Jej biodra same zaczęły się poruszać, napierając na jego rękę. Paweł dodał trzeci palec, rozciągając ją, masując ścianki w środku. Kciukiem znalazł łechtaczkę i zaczął nią kręcić mocnymi, okrężnymi ruchami.

Ola czuła, jak orgazm zbliża się niebezpiecznie szybko. Ale nie chciała jeszcze kończyć. Chciała więcej. Chciała jego kutasa.

– Paweł… – jęknęła błagalnie.

On jakby czytał jej w myślach. Wyjął palce, oblizał je szybko, patrząc jej prosto w oczy, a potem rozpiął rozporek. Jego kutas wyskoczył – twardy, nabrzmiały, z żyłami pulsującymi pod skórą. Ola od razu go chwyciła, czując znajomy ciężar i gorąco.

– Chcę cię w sobie – wyszeptała, muskając ustami jego wargi.

Paweł nie czekał. Podciągnął jej sukienkę do pasa, zerwał majtki w dół i jednym mocnym pchnięciem wszedł w nią aż po jądra.

Ola krzyknęła z rozkoszy i bólu jednocześnie. Był duży, a ona dawno nie miała nikogo. Rozciągał ją idealnie. Zaczęli się rżnąć stojąc – szybko, brutalnie, bez litości. Jej plecy uderzały o słup, jego biodra waliły w jej tyłek z głośnym plaśnięciem. Łapał ją za włosy, odchylał jej głowę i gryzł szyję, podczas gdy jego kutas wbijał się w nią raz za razem.

– Mocniej… – błagała. – Pieprz mnie mocniej…

Jej cipka zaciskała się wokół niego, pulsowała. Czuła, że zaraz dojdzie, ale chciała to zatrzymać, przedłużyć tę dziką chwilę na pustym peronie.

Paweł nagle zwolnił, wysunął się z niej prawie całkowicie, a potem wszedł znowu – powoli, głęboko, tak że poczuła go w samym gardle.

– Jeszcze nie – wysapał. – Jeszcze nie skończysz. Chcę cię mieć dłużej.

I wtedy pociąg w oddali zahuczał w ciemności, jakby przypominając, że świat nadal istnieje.

Ale oni byli już poza nim.

Paweł trzymał ją mocno za biodra, wbijał się w nią głęboko i rytmicznie. Każdy pchnięcie było mocne, jakby chciał wbić w nią cały ten rok tęsknoty i złości. Ola opierała się plecami o zimny metalowy słupek latarni, nogi jej drżały. Jej cipka była gorąca, mokra i ciasna – idealnie obejmowała jego grubego kutasa. Słyszała mokre plaśnięcia przy każdym wejściu, czuła jak jego jądra uderzają o jej wilgotne wargi.

– Kurwa… taka ciasna nadal – warknął jej prosto w ucho, gryząc płatek. – Rozpieram cię, co? Czujesz, jak cię wypełniam?

Ola tylko jęknęła w odpowiedzi, wbijając paznokcie w jego ramiona przez bluzę. Nie mogła mówić. Mogła tylko czuć. Jego kutas był tak twardy, że każdy centymetr rozciągał jej ścianki, ocierał się o najwrażliwsze miejsca wewnątrz. Kiedy wychodził prawie całkowicie, zostawiając w niej tylko główkę, a potem wbijał się znowu z impetem, miała wrażenie, że zaraz straci oddech.

Paweł nagle wysunął się z niej. Ola zaprotestowała cichym, żałosnym jękiem, ale on już obracał ją twarzą do słupka. Przycisnął ją mocno, jej policzek dotknął zimnego metalu. Podciągnął jej sukienkę jeszcze wyżej, aż cała jej naga pupa była na wierzchu. Rozsunął jej nogi szerzej i wszedł znowu – tym razem od tyłu, jeszcze głębiej.

– O tak… – syknął, łapiąc ją za włosy i odchylając jej głowę do tyłu. – Lubisz jak cię rżnę jak sukę, pamiętam.

Zaczął pieprzyć ją w tym tempie – szybkim, zwierzęcym. Jego biodra uderzały o jej tyłek z głośnym, mokrym klaskaniem. Jedną ręką trzymał ją za włosy, drugą sięgnął do przodu i mocno ścisnął jej pierś przez sukienkę, a potem wsunął dłoń pod materiał i zaczął szczypać sutek. Ola czuła, jak jej cipka pulsuje, jak sok spływa jej po udach.

Przez chwilę pieprzyli się tak na stojąco, pod latarnią. Noc była cicha, tylko ich oddechy i dźwięki seksu niosły się po pustym peronie. Paweł nagle zwolnił, wysunął kutasa i uderzył nim kilka razy o jej mokrą cipkę i tyłek.

– Klęknij – rozkazał.

Ola posłusznie opadła na kolana na zimnym betonie peronu. Nie obchodziło jej to. Chciała tylko jego. Odwróciła się, spojrzała na niego z dołu – oczy miała zamglone pożądaniem. Jego kutas lśnił od jej soków, pulsował tuż przed jej twarzą.

Nie czekała na polecenie. Chwyciła go w dłoń i od razu wzięła głęboko do ust. Paweł jęknął głośno, chwytając ją za włosy obiema rękami. Ola ssała go zachłannie – głęboko, mokro, z gardłowym pomrukiem. Jej język wirował wokół główki, a potem zsuwała się niżej, biorąc go prawie całego, aż czuła jak dotyka jej gardła. Ślina spływała jej po brodzie.

– Dobrze… kurwa, pamiętasz jak lubią – stęknął, popychając biodra do przodu. Pieprzył jej usta, nie za mocno, ale zdecydowanie. Ola patrzyła mu w oczy, łzawiąc trochę, ale nie przestawała. Chciała go całego.

Po chwili wyciągnął kutasa z jej ust, zostawiając długą nitkę śliny. Podniósł ją z kolan i poprowadził kilka metrów dalej, na drewnianą ławkę stojącą przy ścianie małego dworcowego budynku. Usiadł na niej, rozłożył nogi i pociągnął ją na siebie.

Ola usiadła okrakiem. Chwyciła jego kutasa i powoli, centymetr po centymetrze, nasadziła się na niego. Kiedy był już cały w środku, oboje westchnęli głośno. Zaczęła się ruszać – najpierw powoli, kręcąc biodrami, ocierając łechtaczką o jego podbrzusze. Potem coraz szybciej. Jej piersi podskakiwały pod sukienką. Paweł ściągnął jej dekolt w dół, uwalniając je i od razu wziął jeden sutek do ust – ssał mocno, gryzł, liżał.

Jej cipka była tak mokra, że przy każdym opadaniu słychać było głośne, obsceniczne chlupanie. Ola opierała ręce na jego ramionach, a on trzymał ją za tyłek, pomagając jej nabijać się na siebie.

– Mocniej… – sapnęła. – Chcę czuć cię głęboko.

Paweł zaczął unosić biodra, wychodząc jej naprzeciw. Pieprzyli się coraz szybciej. Ławka trzeszczała pod nimi. Ola czuła, jak orgazm buduje się w dole brzucha – gorąca, potężna fala. Zacisnęła zęby, próbując go powstrzymać. Jeszcze nie. Chciała dłużej.

Nagle wstał, nie wychodząc z niej. Trzymając ją za uda, z kutasem głęboko w środku, przeszedł kilka kroków i przycisnął ją plecami do ściany dworca. Znowu zaczął rżnąć ją w stójce – mocno, głęboko, z wściekłością. Jej nogi były szeroko rozłożone, a on wbijał się w nią jak maszyna.

– Pamiętasz, jak się kłóciliśmy? – wysapał między pchnięciami. – Pamiętasz, jak mówiłaś, że nigdy więcej?

– Tak… – jęknęła.

– A teraz mnie prosisz o kutasa jak dziwka.

Przyspieszył. Ola czuła, że jest blisko granicy. Jej cipka pulsowała, ścianki zaciskały się na nim coraz mocniej. Paweł to wyczuł.

– Nie waż się dojść jeszcze – warknął i nagle zwolnił, prawie się zatrzymał. Wysunął się z niej powoli, zostawiając ją pustą i drżącą.

Ola zawyła z frustracji.

Odwrócił ją znowu twarzą do ściany, rozsunął jej nogi i wszedł od tyłu. Tym razem pieprzył ją wolniej, głęboko, kontrolując każdy ruch. Jedną ręką sięgnął do przodu i zaczął masować jej łechtaczkę – powoli, drażniąco. Drugą dłonią klepnął ją w tyłek, zostawiając czerwony ślad.

Czas stracił znaczenie. Pieprzyli się na różne sposoby – na ławce, pod ścianą, znowu na kolanach, kiedy Ola ssała go, a on palcami rżnął jej cipkę. Była cała mokra, spocona, z rozmazanym makijażem i śladami jego zębów na szyi i piersiach.

W końcu Paweł poczuł, że sam jest już blisko. Podniósł ją, położył na ławce na plecach, szeroko rozłożył jej nogi i wszedł znowu. Pieprzył ją głęboko, patrząc jej w oczy.

– Chcę zobaczyć, jak dochodzisz na moim kutasie – powiedział ochryple. – Ale nie teraz. Jeszcze chwilę cię pomęczę.

Przyspieszył, waląc w nią mocno. Ola wiła się pod nim, błagając, jęcząc jego imię. Była na krawędzi, cała drżąca, ale on nie pozwalał jej spaść.

W końcu zwolnił, pochylił się i pocałował ją głęboko, gryząc wargę.

– Jeszcze nie skończyliśmy… – wyszeptał.

Paweł nie dał jej ani chwili na ochłonięcie. Podniósł Olę z ławki, jakby ważyła nic, i znowu przycisnął do zimnej ściany dworca. Jej nogi automatycznie owinęły się wokół jego bioder. Wszedł w nią jednym mocnym pchnięciem, aż krzyknęła. Tym razem nie było już żadnej kontroli – pieprzył ją brutalnie, głęboko, z całej siły. Każdy ruch jego kutasa rozrywał ją od środka, trafiając w punkt, od którego całe jej ciało drżało.

– Teraz… – wysapał jej prosto w usta. – Teraz masz dojść. Chcę czuć, jak się na mnie zaciskasz.

Ola była już na krawędzi od bardzo dawna. Jej cipka pulsowała, gorąca i obrzmiała. Paweł przyspieszył, waląc w nią krótkimi, mocnymi ruchami. Jedną ręką trzymał ją za tyłek, drugą mocno masował łechtaczkę. Kręcił palcem szybko, mocno, nie odpuszczając.

Fala orgazmu uderzyła w nią jak pociąg.

– Paweł…! – krzyknęła głośno, wbijając paznokcie w jego plecy.

Całe jej ciało zesztywniało, a potem zaczęło się trząść. Cipka zacisnęła się na jego kutasie w silnych, rytmicznych skurczach. Orgazm był potężny – długi, głęboki, rozchodzący się falami od podbrzusza aż po czubki palców u stóp. Sok spłynął z niej obficie, zalewając jego kutasa i uda. Ola wyła, jęczała, gryzła jego ramię, kompletnie tracąc kontrolę. Widziała gwiazdy pod powiekami.

Paweł nie przestał. Rżnął ją dalej, przedłużając jej orgazm, aż zaczęła drżeć i błagać o litość. Dopiero wtedy sam sięgnął granicy. Wysunął się z niej gwałtownie, popchnął ją na kolana i wsadził kutasa głęboko w jej usta. Po kilku mocnych pchnięciach zadrżał i spuścił się – gęste, gorące strumienie spermy wypełniły jej gardło. Ola przełknęła wszystko, ssąc go do ostatniej kropli, patrząc mu w oczy.

Przez chwilę stali tak w ciszy. Tylko ich ciężkie oddechy i odległy dźwięk nocnego wiatru.

Paweł pomógł jej wstać. Poprawił jej sukienkę, otarł kciukiem rozmazany tusz pod jej oczami. Ola drżała na całym ciele – nogi miała jak z waty. Usiedli na ławce. On objął ją ramieniem, ale nie było w tym geście czułości. Tylko zmęczenie i dziwna pustka.

– To było… – zaczęła cicho.

– Potrzebne – dokończył za nią. – Nie miłość. Nie powrót. Po prostu… zamknięcie.

Skinęła głową. Wiedziała, że ma rację. To, co się między nimi wydarzyło tej nocy na pustym peronie, nie było romantycznym spotkaniem dwojga zakochanych. To był akt zemsty na przeszłości. Akt pożądania tak silnego, że nie dało się go dłużej tłumić.

Siedzieli tak jeszcze jakiś czas, milcząc. Ciała mieli obolałe, pokryte śladami – ślady zębów na jej szyi, czerwone odciski palców na jej biodrach, jego sperma wciąż smakująca na jej języku. Ola czuła się żywa. Po raz pierwszy od roku czuła się naprawdę żywa.

W końcu na peronie pojawiło się światło kolejnego pociągu. Tym razem w ich kierunku.

Paweł wstał pierwszy. Podał jej rękę. Wstali razem.

– Nie będziemy do siebie pisać – powiedział cicho, ale stanowczo.

– Nie będziemy – zgodziła się.

Pocałował ją ostatni raz – już bez wściekłości, tylko długo i głęboko, jakby chciał zapamiętać smak jej ust. Potem odwrócili się i wsiedli do wagonu osobno. Usiedli w różnych przedziałach.

Pociąg ruszył.

Ola patrzyła przez okno na oddalający się peron i małą latarnię, pod którą właśnie przeżyła najintensywniejszy orgazm w swoim życiu. Uśmiechnęła się lekko do swojego odbicia w szybie. Między jej nogami wciąż pulsowało gorąco, a ciało pamiętało każdy jego ruch.

Paweł w swoim przedziale oparł głowę o szybę i zamknął oczy. Na jego ustach też błąkał się cień uśmiechu.

Rozstali się rok temu.

Dziś wreszcie naprawdę się pożegnali.

Oceń opowiadanie:

4.8 / 5. Ocen: 179

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl