Anna miała dwadzieścia siedem lat i od trzech miesięcy pracowała jako kelnerka w małym, ale eleganckim hotelu „Aegean Pearl” na jednej z mniej zatłoczonych greckich wysp. Przyjechała tu z Polski późną wiosną, uciekając przed nudną pracą biurową i toksycznym ex. Sezonowa posada dawała jej dach nad głową, dobre napiwki i szansę na prawdziwe lato – pełne słońca, morza i wolności. Była szczupłą, ale bardzo zmysłową blondynką: długie, opalone nogi, pełne piersi rozmiaru C, które ładnie kołysały się pod białą służbową bluzką, wąska talia i jędrne, kształtne pośladki, które goście (i nie tylko) odprowadzali wzrokiem, gdy przechodziła między stolikami. Jej niebieskie oczy potrafiły być jednocześnie niewinne i prowokujące, a lekki polski akcent dodawał jej uroku.

Nikos miał dwadzieścia pięć lat i od dwóch lat pracował na nocnej zmianie w recepcji tego samego hotelu. Był typowym, przystojnym Grekiem – ciemne, lekko falowane włosy, oliwkowa skóra, atletyczna sylwetka z wyraźnie zarysowanymi mięśniami ramion i klatki (dużo pływał i grał w lokalnej lidze piłkarskiej). Miał ten leniwy, seksowny uśmiech i głęboki głos, który brzmiał jeszcze lepiej późną nocą.
Poznali się już w pierwszym tygodniu jej pracy. Anna kończyła późną zmianę w restauracji, a Nikos siedział samotnie za ladą recepcji, popijając kawę. Uśmiechnął się do niej i powiedział po angielsku z greckim akcentem: „Wyglądasz na kogoś, kto potrzebuje drinka po takiej zmianie”. Od tamtej pory zaczęli rozmawiać prawie codziennie.
Z czasem ich spotkania stały się rytuałem. Anna wracała zmęczona z restauracji około północy, siadała na wysokim stołku przy ladzie i dostawała od Nikosa zimne piwo lub shot ouzo „na dobry koniec dnia”. On opowiadał jej o życiu na wyspie – o starych rybackich historiach, o imprezach na plaży, o tym, jak Grecy kochają życie. Anna mówiła o Polsce, o zimnych zimach, o tym, jak bardzo lubi greckie jedzenie i greckich mężczyzn. Śmiali się dużo. Ich spojrzenia zatrzymywały się coraz dłużej.
Anna lubiła patrzeć na jego ręce – duże, silne, z widocznymi żyłami. Wyobrażała sobie, jak te ręce chwytają ją za biodra. Nikos z kolei nie mógł oderwać wzroku od jej nóg, gdy zakładała nogę na nogę, od dekoltu bluzki, gdy schylała się po coś, od jej ust, gdy piła piwo.
Przez tygodnie napięcie rosło w sposób subtelny, ale wyraźny. Nikos zaczął przynosić jej małe prezenty – figi z ogrodu swojej babci, kawałek domowego sera, czasem kwiat zerwany przy plaży. Anna odwdzięczała się uśmiechem i lekkim dotykiem ramienia, gdy się żegnali. Raz, gdy była bardzo zmęczona, położył jej dłoń na karku i delikatnie pomasował – tylko kilka sekund, ale oboje poczuli prąd.
W swoim małym pokoju pracowniczym Anna często nie mogła zasnąć. Leżała naga na łóżku, wachlowana ciepłym nocnym wiatrem przez otwarte okno, i dotykała się powoli. Wyobrażała sobie Nikosa wchodzącego do pokoju bez słowa, rozbierającego ją, klękającego między jej nogami i liżącego cipkę długimi, leniwymi liźnięciami. Fantazjowała, jak bierze ją od tyłu, trzymając za biodra, jak jego gruby kutas wypełnia ją całą. Dochodziła mocno, gryząc poduszkę, szepcząc jego imię po polsku.
Nikos też nie pozostawał obojętny. Po nocnej zmianie wracał do swojego mieszkania i pod prysznicem rżnął pięścią, myśląc o Annie. Wyobrażał sobie, jak bierze ją na ladzie recepcji, jak jej długie nogi oplatają jego talię, jak jęczy mu do ucha „Nikos… mocniej”. Dochodził głośno, fantazjując o tym, jak wypełnia ją swoją spermą.
Pewnej nocy Anna poszła na imprezę z innymi pracownikami hotelu. Tańczyła, piła szampana i ouzo, śmiała się głośno. Około czwartej nad ranem wracała do hotelu lekko wstawiona. Sukienka, którą miała na sobie – krótka, czarna, mocno opinająca ciało – ledwo zakrywała górną część ud. Włosy miała rozpuszczone, makijaż lekko rozmazany, a w głowie szumiało jej od alkoholu i dobrej zabawy.
Weszła do lobby. Było puste i ciche – tylko delikatne światło nocnych lampek. Szukała karty do pokoju w torebce, ale nie mogła jej znaleźć. Zaklęła cicho i usiadła na podłodze przy dużej kanapie, opierając się plecami o ścianę. Roześmiała się sama do siebie – klasyczna sytuacja.
Nikos, który właśnie kończył papierkową robotę za ladą, zauważył ją od razu. Serce zabiło mu szybciej. Wyszedł zza kontuaru i podszedł powoli. Zamiast od razu pomóc jej wstać, usiadł obok niej na podłodze. Jego udo mocno przycisnęło się do jej gołej nogi.
– Wyglądasz na kogoś, kto szuka przygody – powiedział niskim, ciepłym głosem po angielsku, z tym greckim akcentem, który zawsze ją rozbrajał.
Jego duża, ciepła dłoń spoczęła na jej kolanie. Palce zaczęły powoli, leniwie wędrować w górę po wewnętrznej stronie uda, pod cienki materiał krótkiej sukienki.
Anna nie protestowała. Spojrzała na niego zamglonymi od alkoholu i pożądania oczami. Uśmiechnęła się prowokująco, złapała go za koszulę na piersi i pociągnęła mocno w swoją stronę.
– Chodź… – szepnęła.
Pchnęła go w kierunku pustej sali konferencyjnej obok recepcji. Drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem.
Drzwi sali konferencyjnej zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem. W pomieszczeniu panował półmrok – tylko słabe światło z lobby sączyło się przez szpary w żaluzjach, rzucając długie cienie na długi stół i miękką wykładzinę. Powietrze było ciepłe, nieruchome, lekko pachnące morzem i nocą.
Anna nie puszczała koszuli Nikosa. Pchnęła go plecami na ścianę i pocałowała – najpierw delikatnie, badawczo, a potem głęboko, zachłannie. Jej język wślizgnął się między jego wargi, smakując alkohol, sól morską i coś pierwotnego. Nikos westchnął jej w usta i odwzajemnił pocałunek z taką samą siłą. Jego duże, ciepłe dłonie natychmiast zsunęły się na jej pośladki, ściskając je mocno przez cienki materiał sukienki. Przyciągnął ją bliżej, tak że poczuła, jak jego kutas już twardnieje i napiera na jej brzuch.
– Jesteś pewna? – wyszeptał między pocałunkami, choć jego ręce mówiły zupełnie co innego.
Anna uśmiechnęła się zalotnie, lekko pijana i bardzo podniecona.
– Zamknij się i dotykaj mnie, Greku… – mruknęła mu prosto w usta, a potem ugryzła delikatnie jego dolną wargę.
To wystarczyło. Nikos odwrócił ich w jedną sekundę. Teraz Anna plecami opierała się o ścianę. Jego dłoń powędrowała w górę jej uda, pod sukienkę. Palce musnęły wilgotne majtki i Anna drgnęła, cicho jęknąwszy. Nikos uśmiechnął się w pocałunku i odsunął materiał na bok. Dotknął jej cipki bezpośrednio – była gorąca, śliska i już bardzo mokra.
– Chryste… – sapnął z podziwem. – Jesteś taka gotowa dla mnie.
Zaczął masować jej łechtaczkę powolnymi, okrężnymi ruchami, a potem wsunął w nią dwa grube palce. Anna wygięła się, mocniej przyciskając się do jego ręki. Biodra same zaczęły poruszać się w rytm. Całowali się coraz bardziej niecierpliwie, ich oddechy mieszały się, języki tańczyły. Anna rozpięła mu koszulę drżącymi palcami i wsunęła dłonie pod materiał, głaszcząc jego ciepłą, umięśnioną klatkę piersiową.
Nikos uklęknął przed nią. Podciągnął jej sukienkę wysoko na biodra, ściągnął majtki w dół i zrzucił je na bok. Rozchylił jej nogi szerzej i bez wahania zanurzył twarz między udami. Jego język polizał ją długim, powolnym ruchem od samego dołu aż po łechtaczkę. Anna głośno westchnęła, wplatając palce w jego ciemne włosy.
– O tak… właśnie tak… – jęknęła, gdy zaczął lizać ją z prawdziwą pasją.
Jego język krążył wokół łechtaczki, ssał delikatnie wargi, wsuwał się głębiej. Dwa palce wróciły do środka – poruszał nimi powoli, ale głęboko, zahaczając o najwrażliwszy punkt. Anna drżała, nogi się pod nią uginały, biodra same napierały na jego twarz. Zapach jej podniecenia wypełniał małe pomieszczenie.
Po kilku minutach Nikos wstał. Anna od razu rozpięła mu spodnie. Gdy uwolniła jego kutasa, westchnęła z zachwytu – był gruby, długi, pięknie nabrzmiały. Objęła go ciepłą dłonią i zaczęła powoli masować, drugą ręką delikatnie pieszcząc jądra. Potem uklękła na miękkiej wykładzinie i wzięła go do ust. Ssąc głęboko, patrząc mu prosto w oczy, język wirujący wokół główki. Nikos jęknął głośno, jedną ręką trzymając ją za włosy, ale nie zmuszając – po prostu delektował się widokiem.
– Anna… kurwa, twoje usta… – wysapał.
Po chwili podniósł ją z kolan. Posadził na brzegu długiego stołu konferencyjnego i stanął między jej rozchylonymi nogami. Jego kutas ocierał się o jej mokrą, gorącą cipkę, drażniąc łechtaczkę. Anna próbowała się nabijać, ale on za każdym razem się cofał, uśmiechając się figlarnie.
– Nie drażnij mnie… – błagała półszeptem, czerwona na twarzy.
Nikos pocałował ją głęboko, namiętnie i wsunął się w nią tylko czubkiem. Trzymał się resztkami sił, by nie wejść od razu do końca. Poruszał się bardzo płytko, drażniąc wejście, podczas gdy kciuk nadal masował jej łechtaczkę. Anna wiła się, próbując wciągnąć go głębiej, ale on kontrolował tempo – przedłużając tę słodką torturę.
Nikos nie wytrzymał dłużej tej słodkiej tortury. Spojrzał Annie głęboko w oczy, pocałował ją mocno i wszedł w nią jednym, powolnym, ale głębokim pchnięciem. Jego gruby kutas rozciągnął jej cipkę powoli, centymetr po centymetrze, aż wszedł do samego końca. Anna głośno westchnęła, wbijając paznokcie w jego ramiona.
– O kurwa… jest taki gruby… wypełnia mnie całą… – jęknęła, oplatając go nogami w pasie.
Nikos zaczął poruszać się głęboko i rytmicznie. Najpierw powoli, pozwalając jej przyzwyczaić się do jego rozmiaru. Każdy ruch był pewny, mocny – wycofywał się prawie całkowicie, a potem wbijał z powrotem, uderzając w najwrażliwszy punkt. Stół skrzypiał, jej piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu.
Anna wiła się pod nim, biodra unosiły się, wychodząc naprzeciw. Nikos schylił się i ssał jej sutki na zmianę – mocno, zachłannie, przygryzając je delikatnie. Jedną ręką masował jej łechtaczkę kciukiem, drugą trzymał za pośladek, kontrolując głębokość.
– Tak… właśnie tak… pieprz mnie… – jęczała mu do ucha.
Zmienili pozycję. Nikos usiadł na krześle, a Anna usiadła na nim okrakiem. Zaczęła jeździć – najpierw powoli, kręcąc biodrami, potem coraz szybciej, nabijając się głęboko. Jej piersi podskakiwały tuż przed jego twarzą. Nikos ssał je zachłannie, trzymając ją za tyłek i pomagając jej rytmowi.
Anna czuła, jak orgazm powoli się buduje. Gorące napięcie rosło w podbrzuszu. Oddychała coraz szybciej, jej cipka zaciskała się wokół niego.
Nikos wstał, nie wychodząc z niej. Przeniósł ją na stół, położył na plecach i zarzucił jej nogi na swoje ramiona. Teraz wbijał się bardzo głęboko, prawie brutalnie. Plaśnięcia ciała o ciało były głośne i mokre. Anna krzyczała cicho przy każdym pchnięciu.
– Nie przestawaj… jestem już blisko… – błagała.
Nikos przyspieszył jeszcze bardziej. Jego kciuk masował jej łechtaczkę szybkimi, mocnymi ruchami. Anna zaczęła drżeć.
Orgazm uderzył w nią jak fala tsunami. Zaczęła się trząść gwałtownie, cipka zacisnęła się wokół jego kutasa w silnych, rytmicznych skurczach. Wygięła się w łuk, głowa odchyliła się do tyłu, a z gardła wyrwał się długi, głośny, niekontrolowany krzyk:
– Nikos!!! Kurwa… dochodzę!!! O Boże… tak mocno!!!
Orgazm trwał długo – fala za falą, całe ciało drżało, soki zalewały jego kutasa i spływały po stole. Anna prawie straciła przytomność z rozkoszy – oczy uciekły jej w tył głowy, nogi drżały niekontrolowanie.
Nikos nie wytrzymał. Zrobił jeszcze kilka głębokich pchnięć i doszedł z głośnym stęknięciem, wypełniając jej cipkę gorącą, gęstą spermą. Pulsował w niej długo, opróżniając się całkowicie.
Potem opadł na nią, ciężko dysząc. Całował jej szyję, twarz, usta – teraz już delikatnie, czule. Anna obejmowała go drżącymi rękami, wciąż czując skurcze w cipce.
Leżeli tak kilka minut, dochodząc do siebie. Nikos delikatnie wysunął się z niej, spermą spływającą po jej udach. Pomógł jej wstać, przytulił mocno i pocałował w czoło.
– Jesteś niesamowita… – wyszeptał.
Anna uśmiechnęła się słabo, wciąż roztrzęsiona.


