Pierwsza zasada udanego wykładu

Igor miał dwadzieścia lat i studiował architekturę na pierwszym roku. Wysoki, metr osiemdziesiąt pięć, szerokie ramiona, wąska talia i brzuch z wyraźnymi brzuścami – efekt trzech wizyt na siłowni w tygodniu. Ciemne, lekko falujące włosy zawsze opadały mu na czoło, a głębokie brązowe oczy miały w sobie tę intensywną, prawie drapieżną uwagę, gdy patrzył na coś, co go naprawdę interesowało. Pasjonował się nowoczesną architekturą, marzył o projektach, które łączą beton z ciepłem drewna i szkła, ale na razie musiał przełykać obowiązkowe przedmioty. A najgorszym z nich był wykład z historii sztuki – nudny, długi, prowadzony przez starego profesora z monotonnym głosem, który sprawiał, że nawet najpiękniejsze obrazy na slajdach wyglądały jak szare tapety.

Pierwsza zasada udanego wykładu
Pierwsza zasada udanego wykładu

Jednak Igor nie opuszczał tych wykładów.

Wszystko przez Ninę.

Poznali się na pierwszym wspólnym wykładzie z historii sztuki – przedmiocie obowiązkowym zarówno dla architektów, jak i dla studentów malarstwa. Igor siedział wtedy w środku sali, ale jego wzrok od razu przykuła dziewczyna z przednich rzędów. Miała dziewiętnaście lat, długie, falujące włosy w kolorze ciemnego kasztana, które lśniły w świetle rzutnika jak mokry jedwab. Twarz delikatna, ale zmysłowa – duże zielone oczy z długimi rzęsami, pełne, miękkie usta w naturalnym różu, które często oblizywała nieświadomie, gdy się nudziła, i drobne pieg i na nosie, które dodawały jej czegoś niewinnego i jednocześnie podniecającego.

Ale to jej ciało sprawiło, że Igor poczuł, jak kutas drga w spodniach już na pierwszym wykładzie. Nina była szczupła, ale w sposób, który wprawiał mężczyzn w zakłopotanie. Piersi pełne i ciężkie – pewnie rozmiar C, może nawet D – które poruszały się lekko przy każdym oddechu, uwidaczniając się pod luźnymi, artystycznymi bluzkami i topami z cienkiego materiału. Często nosiła rzeczy, które odsłaniały kawałek skóry: głęboki dekolt, przez który widać było początek rowka między piersiami, albo top bez rękawów, przez który przy chłodnej klimatyzacji wyraźnie rysowały się sutki. Talia wąska, prawie do objęcia dwiema dłońmi, płaski brzuch, który schodził w dół ku biodrom szerszym i pośladkom okrągłym, jędrnym, idealnym do złapania w dłonie. Nogi długie, smukłe, gładkie – Igor wyobrażał sobie, jak owijają się wokół jego talii, jak jej uda drżą, gdy będzie je rozchylał.

Tamtego pierwszego dnia, po wykładzie, zebrał się na odwagę. Podszedł do niej, gdy pakowała swoje rzeczy do dużej torby pełnej farb i pędzli. – Cześć. Zauważyłem twój szkic w notesie. Jesteś naprawdę dobra. Jestem Igor, pierwszy rok architektury. Nina podniosła wzrok. Zielone oczy spotkały się z jego brązowymi. Uśmiechnęła się, rumieniąc się lekko. – Dzięki. Nina. Też pierwszy rok, malarstwo. Historia sztuki jest strasznie nudna, nie sądzisz? Wolę malować coś współczesnego… ciała, emocje, napięcia. Ciało jako narzędzie ekspresji. Taka… zasada współczesna.

Rozmawiali kilka minut. Nina mówiła z pasją o tym, że w dzisiejszej sztuce liczy się impuls, chwila, autentyczne pożądanie, a nie tylko technika i idealne piękno. Jej głos był miękki, trochę chrypiący, gdy mówiła o namiętności. Igor patrzył na jej usta i wyobrażał sobie, jak by było wsunąć w nie palec, a potem własnego, twardego kutasa. Wymienili numery „na wypadek notatek”. Oboje wiedzieli, że to tylko pretekst.

Od tamtej pory Igor nie opuścił ani jednego wykładu z historii sztuki. Zaczęli siadać coraz bliżej. Najpierw w tym samym rzędzie, potem Igor celowo zajmował miejsca w ostatnim rzędzie – tam gdzie było ciemniej, ciszej, dalej od wzroku profesora. Nina dołączała do niego z uśmiechem, który z tygodnia na tydzień stawał się bardziej figlarny. Ich ramiona się dotykały. Kolana czasem się spotykały pod ławką. Igor czuł ciepło jej skóry przez materiał spodni i to wystarczyło, żeby jego kutas zaczął twardnieć.

Z każdym tygodniem napięcie rosło. Igor zauważał wszystko. Jak Nina patrzy na niego dłużej niż trzeba – na jego usta, na ręce, na wybrzuszenie w jeansach, gdy się śmieje. Jak jej sutki twardnieją pod bluzką przy włączonej klimatyzacji. Jak czasem przyciska uda, gdy siedzą blisko, jakby chciała stłumić pulsowanie między nogami. Jak pachnie – mieszanka słodkich perfum z nutą wanilii i jej naturalnej, ciepłej woni skóry, która sprawia, że chce się ją wąchać w najbardziej intymnych miejscach.

Dwa tygodnie temu poszli po wykładzie na kawę do małej kafeterii na kampusie. Nina miała na sobie krótką, plisowaną spódniczkę i obcisły biały top z cienkiego materiału, przez który lekko prześwitywał stanik. Gdy siedziała naprzeciwko Igora przy małym stoliku, spódniczka podwinęła się wysoko. Igor widział gładką skórę wewnętrznej strony jej ud – bladą, delikatną, z lekkim połyskiem. Gdy Nina pochyliła się po cukier, dekolt otworzył się i Igor zobaczył początek głębokiego rowka między jej pełnymi piersiami. Czuł, jak kutas twardnieje tak mocno, że bolało.

Rozmawiali o sztuce, o „zasadzie współczesnej”, o tym, że liczy się chwila i ciało. Nina patrzyła mu w oczy, a jej głos był trochę niższy. – Ciało jest najpiękniejszą rzeczą do malowania… i do dotykania – powiedziała cicho, z tym swoim figlarnym uśmiechem.

Igor prawie doszedł w spodniach.

Wrócił do swojej kawalerki i od razu poszedł do łazienki. Zamknął drzwi, wyciągnął kutasa – już w pełni twardego, grubego, z nabrzmiałą, lśniącą główką. Zaczął rżnąć pięścią, wyobrażając sobie Ninę. Wyobraził sobie, jak po wykładzie, gdy sala się opróżnia, podchodzi do niej w ostatnim rzędzie, przyciska ją do ławki i całuje głęboko, z językiem. Jego ręce wędrują po jej ciele – ściskają jej pełne piersi przez materiał, potem wchodzą pod bluzkę, rozpinają stanik i uwalniają ciężkie, ciepłe piersi. Biorą sutki do ust – ssie mocno, liże, gryzie delikatnie, a Nina wplata palce w jego włosy i przyciska go do siebie, szepcząc: „Igor… tak…”.

W fantazji klęka przed nią, unosi jej spódniczkę, ściąga małe, już mokre majteczki. Widzi jej cipkę – gładką, z małymi różowymi wargami, już wilgotną, błyszczącą od podniecenia. Rozchyla je palcami, widzi nabrzmiałą łechtaczkę i zaczyna lizać – powoli, smakując jej słodko-słony smak, potem szybciej, ssąc łechtaczkę, wsuwając język głębiej, czując jak jej cipka zaciska się wokół niego. Nina drży, jej nogi się rozchylają, biodra unoszą do jego twarzy. „Nie przestawaj… proszę… liż mnie mocniej…”.

W fantazji wstaje, rozpina spodnie, wyciąga pulsującego kutasa i wchodzi w nią jednym, mocnym pchnięciem. Jest ciasna, gorąca, mokra jak cholera. Zaczyna rżnąć ją ostro, szybko, mocno – słychać mokre plaśnięcia skóry o skórę, jej jęki „Tak… pieprz mnie… jestem taka mokra dla ciebie…”. Trzyma ją za biodra, wbija się głęboko, masuje jej łechtaczkę palcem. Nina dochodzi pierwsza – jej cipka pulsuje i ściska jego kutasa jak gorąca, mokra pięść, całe ciało drży, a ona krzyczy cicho jego imię. On dochodzi zaraz po niej, wypełniając ją gęstą, gorącą spermą, która spływa po jej udach na marmurową podłogę sali.

Doszedł tak mocno, że nogi się pod nim ugięły.

Ale to była tylko fantazja. W rzeczywistości trzymali się na poziomie mocnego flirtu. Igor wiedział jednak, że Nina też jest podniecona. Widział to w jej oczach, w tym, jak czasem porusza się niespokojnie na krześle, w tym, jak jej oddech przyspiesza, gdy ich ręce się spotykają.

Dziś był kolejny taki dzień. Wykład o baroku – slajdy pełne obfitych, zmysłowych ciał na obrazach Rubensa, co tylko pogarszało sprawę. Igor ubrał się starannie: ciemne, dobrze dopasowane jeansy, luźna granatowa koszula i bokserki, które i tak były za ciasne na jego twardniejącego kutasa. Wziął prysznic, nałożył zapach, o którym Nina kiedyś powiedziała, że „pachniesz tak męsko, że trudno się skupić”.

W dużej, amfiteatralnej sali z marmurową posadzką i wysokim sufitem zajął swoje miejsce w ostatnim rzędzie. Nina przyszła kilka minut później. Miała na sobie kremową, lekką sukienkę z cienkiego materiału, która delikatnie opinała jej ciało. Dekolt w serek odsłaniał górę pełnych piersi, a spódnica kończyła się wysoko na udach. Gdy usiadła obok niego, sukienka podwinęła się, odsłaniając prawie całe uda – gładkie, blade, z delikatnym połyskiem skóry. Jej włosy były rozpuszczone, pachniały kokosem i wanilią. Na nogach miała delikatne sandałki, odsłaniające stopy z paznokciami pomalowanymi na czerwono – detal, który Igor uznał za wyjątkowo erotyczny.

– Cześć – powiedziała Nina, uśmiechając się. Jej głos był trochę niższy niż zwykle. – Cześć – odparł Igor, starając się nie patrzeć zbyt długo na jej dekolt. Ale widział – sutki były lekko widoczne przez materiał, twardniały.

Usiedli blisko. Ich uda się dotykały. Igor czuł ciepło jej skóry przez jeansy. Jej perfumy mieszały się z jej naturalnym zapachem – słodkim, podniecającym, który sprawiał, że chciał się schylić i wąchać ją między nogami. Wykładowca zaczął mówić, głos monotonny, slajdy zmieniały się. Igor nie słyszał ani słowa. Myślał tylko o Ninie. O tym, jak jej włosy spadają na ramiona, jak chciałby je odgarnąć i pocałować jej szyję, ssać skórę aż do lekkiego śladu. O tym, jak jej piersi unoszą się przy oddechu, jak chciałby je ścisnąć, wziąć sutki do ust i ssać mocno, aż ona wzdycha i wbija paznokcie w jego ramiona. O tym, jak jej cipka musi być już wilgotna – czuł, jak Nina czasem porusza się niespokojnie na krześle, jak jej nogi się zaciskają.

Jego kutas był już w pełni twardy, pulsował boleśnie, przyciskając się do rozporka. Próbował go ustawić, ale Nina zauważyła jego ruch. Spojrzała na niego z boku. Ich oczy się spotkały. W jej zielonych oczach była iskra – pożądanie, ciekawość, cicha zgoda na coś szalonego. Uśmiechnęła się lekko, figlarnie, i przesunęła nogę tak, że jej udo przycisnęło się mocniej do jego.

Igor wiedział, że nie wytrzyma do końca wykładu. Napięcie było za silne. Sala była prawie pusta, profesor odwrócony do tablicy, wyjaśniając coś o technice. Nikt nie patrzył w ich stronę. Byli w cieniu, z tyłu, w ostatnim rzędzie. Ryzyko było realne – i właśnie to podniecało go najbardziej.

Wyciągnął z torby mały notes i długopis. Ręce lekko mu drżały z adrenaliny i podniecenia. Napisał na małej kartce, oderwał ją, złożył starannie i podał Ninie dyskretnie, chowając dłoń pod ławką. Serce waliło mu jak oszalałe. To był moment, w którym wszystko mogło się zmienić.

Kartka mówiła tylko jedno zdanie:

„Chcę cię tu i teraz.”

I czekał na jej reakcję, czując, jak kutas bije w rytm serca, gotowy na wszystko.

Nina wzięła kartkę dyskretnie pod ławką. Igor obserwował jej twarz w półmroku sali. Jej zielone oczy rozszerzyły się lekko, policzki pokrył rumieniec. Przez chwilę patrzyła na słowa „Chcę cię tu i teraz”, a potem powoli odwróciła głowę w jego stronę. Ich spojrzenia spotkały się. W jej oczach nie było śmiechu ani szoku – był głód. Ten sam, który Igor nosił w sobie od tygodni.

Uśmiechnęła się lekko, prawie niezauważalnie, i napisała coś na odwrocie kartki. Oddała mu ją pod stołem, muskając palcami jego dłoń. Dotyk był elektryzujący – ciepły, pewny. Igor rozłożył kartkę drżącymi palcami.

„Gdzie?”

Serce waliło mu tak mocno, że prawie zagłuszało głos profesora. Rozejrzał się po sali. Wykładowca stał tyłem do studentów, pisząc coś na tablicy. Sala była w połowie pusta, większość ludzi siedziała w przednich rzędach. Nikt nie patrzył w ich stronę. Igor wskazał wzrokiem drzwi ewakuacyjne po prawej stronie ostatniego rzędu – ciężkie, metalowe, prowadzące do bocznego korytarza i pustej auli obok, którą znali z poprzednich zajęć. Była tam zwykle cisza i pustka w tym czasie.

Nina kiwnęła głową. Jej oddech przyspieszył. Igor widział, jak jej pełne piersi unoszą się szybciej pod cienką sukienką, sutki wyraźnie sterczące pod materiałem. Wstała pierwsza, dyskretnie, jakby szła do toalety. Igor odczekał kilka sekund i ruszył za nią. Serce mu waliło. Kutas był boleśnie twardy, pulsował w jeansach, napierając na materiał.

Wymknęli się przez drzwi ewakuacyjne. Korytarz był pusty, oświetlony tylko słabym światłem awaryjnym. Kilka kroków dalej – drzwi do małej, bocznej auli, która służyła czasem jako sala seminaryjna. Była otwarta. Weszli szybko. Igor zamknął drzwi za sobą, ale nie na klucz – ryzyko, że ktoś wejdzie, tylko podkręcało podniecenie.

Ledwo zdążyli zrobić dwa kroki, a Igor już nie wytrzymał. Chwycił Ninę za ramiona i pchnął ją mocno na marmurową posadzkę. Dziewczyna sapnęła zaskoczona, ale nie protestowała. Upadła na plecy, sukienka podwinęła się wysoko, odsłaniając gładkie uda i skrawek białych, koronkowych majteczek. Igor rzucił się na nią, przykrywając jej ciało swoim.

Ich usta spotkały się w gorącym, głodnym pocałunku. Języki wplątały się w siebie od razu – mokre, agresywne, pełne tygodniowego napięcia. Igor smakował jej usta, wanilię i coś słodkiego, co przyprawiało go o dreszcz. Jego ręce wędrowały po jej ciele – jedna ścisnęła pełną pierś przez materiał sukienki, druga wślizgnęła się pod spódnicę i chwyciła jędrny pośladek. Nina jęknęła mu w usta, jej biodra uniosły się instynktownie, ocierając się o jego twardego kutasa.

– Kurwa, Nina… jesteś taka gorąca… – wyszeptał Igor między pocałunkami, schodząc ustami na jej szyję. Ssął skórę, zostawiając lekkie ślady, a ona wplotła palce w jego włosy i pociągnęła mocniej.

Jej dłonie nie były bierne. Rozpięła mu koszulę drżącymi palcami, odsłaniając umięśniony tors. Paznokcie przejechały po jego brzuchu, schodząc niżej. Rozpięła guzik jeansów i wsunęła rękę do środka. Gdy jej ciepła dłoń zacisnęła się na jego grubym, pulsującym kutasie, Igor syknął z rozkoszy. Była już mokra od preejakulatu, a Nina zaczęła go powoli, ale pewnie masować – od nasady po główkę, rozsmarowując wilgoć.

– Jest taki twardy… i duży… – szepnęła mu do ucha, gryząc płatek. Jej głos był zdyszany, podniecony.

Igor nie czekał. Podciągnął jej sukienkę aż na brzuch. Majteczki były już przemoczone – ciemna plama na kroczu świadczyła o tym, jak bardzo była mokra. Zsunął je szybko w dół jej nóg, aż spadły na kostki. Rozchylił jej uda szeroko. Jej cipka była piękna – gładko wygolona, z małymi, nabrzmiałymi wargami, różowa i błyszcząca od soków. Łechtaczka sterczała, gotowa.

Schylił się i polizał ją mocno, od dołu aż po samą górę. Smakowała słodko-słono, gorąco, uzależniająco. Nina zadrżała i jęknęła głośniej, przyciskając jego głowę do siebie. Igor lizał ją zachłannie – kręgi wokół łechtaczki, płaskie liźnięcia po wargach, wsunięcie języka do środka. Wsunął dwa palce w jej ciasną, mokrą dziurkę i zaczął poruszać nimi szybko, zahaczając o punkt G. Cipka Niny zaciskała się wokół jego palców, soki spływały po jego brodzie i na marmur.

– Igor… o kurwa… tak… liż mnie… – jęczała, wijąc się pod nim.

Ale czas naglił. Ryzyko, że ktoś usłyszy albo wejdzie, tylko ich nakręcało. Igor wstał na kolana, ściągnął jeansy i bokserki w dół. Jego kutas wyskoczył na wolność – gruby, nabrzmiały, żyły pulsowały, główka lśniąca. Nina patrzyła na niego z głodem, rozchylając nogi jeszcze szerzej.

Igor pochylił się nad nią. Główką kutasa potarł jej mokrą szparkę kilka razy, drażniąc łechtaczkę. Nina drżała. Potem, powoli, ale zdecydowanie, zaczął wchodzić w nią. Była ciasna – bardzo ciasna. Ścianki jej cipki rozciągały się wokół niego, gorące i mokre, obejmując go idealnie. Wchodził centymetr po centymetrze, aż wszedł do końca, czując jak jego jądra dotykają jej pośladków.

– Jesteś taka ciasna… kurwa, Nina… – stęknął, zaczynając poruszać biodrami.

Zaczęli rżnąć się na zimnej marmurowej posadzce. Igor wbijał się w nią mocnymi, głębokimi pchnięciami. Dźwięk mokrego plaśnięcia ciała o ciało odbijał się echem po pustej auli. Piersi Niny podskakiwały przy każdym uderzeniu, sutki twarde jak kamyczki. Igor schylił się, wziął jeden do ust i ssał mocno, nie przerywając ruchów bioder.

Nina owinęła nogi wokół jego talii, przyciągając go głębiej. Jej paznokcie wbijały się w jego plecy. Oddychała szybko, jęcząc mu prosto do ucha:

– Mocniej… pieprz mnie mocniej, Igor… czuję cię tak głęboko…

Igor przyspieszył. Rżnął ją ostro, głęboko, czując jak jej cipka zaciska się coraz mocniej wokół jego kutasa. Marmur był zimny pod kolanami, kontrast z gorącem jej ciała tylko potęgował doznania. Czuł, jak jej soki spływają po jego jajach, jak jej ścianki pulsują.

Nagle Nina zesztywniała. Jej cipka zacisnęła się wokół niego jak imadło, pulsując gwałtownie. Zaczęła dochodzić – mocno, długo. Całe ciało drżało, biodra unosiły się, a z gardła wyrwał się zduszony, ale intensywny jęk:

– Igor… ja dochodzę… ooooch kurwaaa!

Jej cipka zalewała kutasa gorącymi sokami, masując go rytmicznie. Igor nie przestawał wbijać się w nią przez cały jej orgazm, przedłużając jej rozkosz. Patrzył na jej twarz – oczy zamglone, usta rozchylone, rumieniec na policzkach. To było najpiękniejsze, co widział.

Gdy jej orgazm powoli opadał, a cipka wciąż drżała wokół niego, Igor poczuł, że też jest blisko. Wyciągnął kutasa w ostatniej chwili i spuścił się obficie na jej brzuch i piersi – gęste, gorące strumienie spermy lądowały na jej skórze, spływając po pełnych piersiach i sutkach. Nina patrzyła na to z zadowoleniem, palcem rozsmarowując trochę spermy na swojej skórze.

Leżeli przez chwilę na zimnym marmurze, dysząc ciężko. Igor pocałował ją delikatnie, a potem pomógł jej wstać. Szybko poprawili ubrania – sukienka w dół, jeansy z powrotem. Na jej brzuchu i piersiach wciąż były ślady spermy, które Nina wytarła chusteczką z torby. Uśmiechnęli się do siebie – spoceni, zarumienieni, z tym błyskiem w oczach.

– To było… szalone – szepnęła Nina, muskając jego usta.

– I to dopiero początek – odparł Igor, ściskając jej pośladek.

Wrócili dyskretnie na salę wykładową. Profesor nadal mówił. Nikt nie zauważył.

Oceń opowiadanie:

4.7 / 5. Ocen: 520

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl