Pokój Dominika na ostatnim piętrze starej kamienicy pachniał książkami, kawą i lekkim zapachem jego wody kolońskiej. Było już po dwudziestej, za oknem zapadał ciepły majowy zmierzch, a zasłony były tylko częściowo zaciągnięte, przez co w pomieszczeniu panował intymny półmrok. Na biurku leżały rozrzucone notatki z prawa cywilnego, ale dziś nie było miejsca na kodeksy. Dziś miało się wydarzyć coś zupełnie innego.

Ania stała na środku pokoju, bosymi stopami na miękkim dywanie. Miała na sobie tylko starą, luźną koszulkę Dominika – granatową, z wyblakłym logo uniwersytetu – i czarne, koronkowe majtki, które kupiła specjalnie na tę okazję. Jej długie, kasztanowe włosy spływały falami po plecach, a duże, piwne oczy patrzyły na niego z mieszaniną nerwów, podniecenia i absolutnego zaufania. Miała dziewiętnaście lat, rok młodsza od niego, ale w tym momencie wydawała się jeszcze młodsza – krucha, piękna i całkowicie oddana.
Dominik, dwudziestoletni student prawa, wysoki, szczupły, z krótkimi ciemnymi włosami i zdecydowanym spojrzeniem, stał naprzeciwko niej w samych czarnych bokserkach. Jego ciało było wyrzeźbione przez regularne wizyty na siłowni – szerokie barki, płaski brzuch, mocne uda. W dłoni trzymał małą butelkę wody i kawałek miękkiej liny, którą kupił w sex-shopie dwa dni wcześniej. Serce waliło mu jak młotem, ale starał się zachować spokój. Przeczytał dziesiątki artykułów, obejrzał filmy instruktażowe, rozmawiał z Anią godzinami. Wiedział, że to ich pierwszy raz w tym stylu. Wiedział też, że musi być ostrożny, ale stanowczy.
— Jesteś absolutnie pewna? — zapytał po raz ostatni, głosem niskim i spokojnym. — Możemy w każdej chwili przerwać. Masz słowo bezpieczeństwa: „czerwony”. Jeśli powiesz je głośno, wszystko się kończy, bez żadnych pytań, bez żalu. Rozumiesz?
Ania skinęła głową, jej usta drżały w lekkim uśmiechu.
— Rozumiem. Chcę tego, Dominik. Chcę… poddać się tobie. Całkowicie.
— Dobrze — powiedział cicho. — Od tej chwili nazywasz mnie „Panie”. Zaczynamy.
Podszedł bliżej, stanął tuż przed nią. Jego dłoń uniosła się i delikatnie musnęła jej policzek, a potem zjechała w dół, po szyi, po obojczyku.
— Uklęknij — rozkazał.
Ania posłusznie opadła na kolana. Dywan był ciepły i miękki pod jej nagimi kolanami. Spojrzała w górę, czekając.
Dominik ujął rąbek koszulki, którą miała na sobie, i powoli, bardzo powoli, ściągnął ją przez głowę. Tkanina musnęła jej sutki, które już były twarde i nabrzmiałe. Ania uniosła ręce, pomagając mu. Koszulka wylądowała na podłodze. Jej piersi – pełne, ciężkie, z różowymi, sterczącymi sutkami – odsłoniły się całkowicie. Chłód wieczornego powietrza sprawił, że skóra pokryła się drobnymi goosebumpami.
Dominik wziął koszulkę w obie dłonie, zwinął ją w długi, miękki pas i podszedł za Anię. Delikatnie owinął materiał wokół jej głowy, zakrywając oczy. Węzeł był luźny, ale skuteczny – świat zniknął w całkowitej ciemności. Czuła tylko zapach jego prania, ciepło tkaniny na skórze i własne przyspieszone oddechy.
— Od teraz nie masz imienia — powiedział Dominik, głosem głębokim, władczym, który przeszył ją prosto między nogi. — Jesteś tylko moją własnością. Będziesz robić to, co ci każę, i tylko wtedy, gdy ci na to pozwolę. Rozumiesz, własność?
Ania przełknęła ślinę. Wilgoć już napływała między jej uda, majtki były wilgotne.
— Tak… Panie — wyszeptała.
— Głośniej.
— Tak, Panie — powtórzyła wyraźniej.
— Dobra dziewczyna.
Jego dłoń spoczęła na jej głowie, palce wplotły się we włosy i lekko pociągnęły, zmuszając ją do odchylenia głowy do tyłu. Potem zjechał dłońmi po ramionach, po obojczykach, aż objął obie piersi. Kciuki zatoczyły kręgi wokół sutków, a potem ścisnęły je mocno, prawie boleśnie. Ania jęknęła cicho.
— Bez dźwięków — ostrzegł natychmiast. — Chyba że ci pozwolę. Twoja przyjemność należy do mnie. Całkowicie.
Puścił sutki, a potem pochylił się i wziął jeden z nich do ust. Ssał mocno, językiem drażnił twardy czubek, potem lekko ugryzł. Ania zadrżała całym ciałem, ale nie wydała żadnego dźwięku. Jej cipka pulsowała, pusta i głodna.
Dominik prostował się powoli. Obchodził ją powoli, jak drapieżnik swoją zdobycz. Widział, jak jej uda drżą, jak oddycha przez lekko otwarte usta. Zatrzymał się za nią, uklęknął, położył dłonie na jej biodrach i ściągnął majtki w dół, aż do kolan. Ania uniosła lekko jedno kolano, potem drugie, pozwalając mu je całkowicie zdjąć. Teraz była całkowicie naga, na kolanach, ślepa, wystawiona.
Jego dłoń wędrowała między jej uda od tyłu. Palce rozsunęły wargi sromowe, znalazły mokrą, gorącą szczelinę i wsunęły się w nią bez oporu. Dwa palce weszły głęboko, a kciuk odnalazł nabrzmiałą łechtaczkę.
— Jesteś już cała mokra — mruknął z satysfakcją. — Moja mała własność już się ocieka. To mi się podoba.
Zaczął poruszać palcami – powoli na początku, potem coraz szybciej, zakrzywiając je w stronę przedniej ścianki jej cipki. Kciuk krążył wokół łechtaczki, przyciskał, pocierał. Ania drżała, jej biodra mimowolnie poruszały się w rytm jego ręki. Oddychała ciężko, starając się nie jęczeć.
— Możesz mówić — pozwolił nagle. — Chcę słyszeć, jak bardzo tego chcesz.
— Panie… proszę… — wyszeptała drżącym głosem. — Tak… mocniej…
— Dobrze prosić — pochwalił. — Ale nie będziesz dochodzić, dopóki ci nie pozwolę. Rozumiesz?
— Tak, Panie…
Kontynuował. Palce w niej poruszały się coraz szybciej, mokre dźwięki wypełniały pokój. Drugą dłonią złapał ją za włosy i pociągnął do tyłu, zmuszając do wygięcia pleców. Sutki sterczały w powietrze, twarde jak kamienie. Czuła, że dochodzi – fala przyjemności narastała w podbrzuszu, nogi drżały, cipka zaciskała się rytmicznie wokół jego palców.
— Nie dochodzisz — rozkazał ostro. — Jeszcze nie.
Wyciągnął palce. Ania wydała z siebie cichy, zawiedziony jęk. Jej cipka pulsowała, pusta, głodna, ociekająca sokami.
Dominik wstał, ściągnął bokserki. Jego kutas – gruby, długi, żyłkowany, z nabrzmiałą, purpurową główką – wyskoczył na wolność, twardy jak skała. Podszedł bliżej, stanął przed nią. Chwycił ją za włosy i przyciągnął jej twarz do swojego członka.
— Otwórz usta, własność.
Ania otworzyła usta szeroko. Poczuła gorący, słony smak jego skóry, gdy główka przesunęła się po jej języku. Dominik wsunął się głębiej, powoli, aż dotknął tylnej ścianki jej gardła. Ania zakrztusiła się lekko, łzy napłynęły jej pod opaską, ale nie cofnęła się. Chciała tego. Chciała być jego dziurką do rżnięcia.
— Dobra dziewczyna — pochwalił, głos lekko zdyszany. — Bierz głębiej. Ssać mocno.
Zaczął poruszać biodrami – powoli na początku, potem coraz głębiej i szybciej. Trzymał ją za głowę oburącz, kontrolując każdy ruch. Ania ssała jak najmocniej, język wirował wokół żołędzi, gardło rozluźniało się, by przyjąć go głębiej. Ślina spływała jej po brodzie, ociekała na piersi. Dźwięki mokrego ssania wypełniały pokój.
Dominik jęknął cicho.
— Jeb, jaka jesteś dobra… Moja własność ssie jak profesjonalistka.
Trzymał ją tak przez długie minuty, czasem wsuwał się głęboko i trzymał, aż łzy spływały jej po policzkach pod opaską, czasem pozwalał jej złapać oddech. Jej cipka ociekała na dywan, nogi drżały z napięcia.
W końcu wyciągnął kutasa z jej ust. Ania dyszała ciężko, usta czerwone i opuchnięte, broda mokra od śliny.
— Na łóżko — rozkazał. — Na czworaka, tyłkiem do mnie.
Ania posłusznie wgramoliła się na łóżko, uklękła na czworaka, rozstawiając szeroko kolana. Jej mokra cipka i ciasna dziurka odbytu były całkowicie wystawione. Dominik podszedł, położył dłoń na jej pośladku i mocno ścisnął.
— Piękny tyłeczek — mruknął. — Należący do mnie.
Uderzył. Dłoń uderzyła w prawy pośladek z głośnym plaśnięciem. Ania drgnęła i wydała z siebie cichy jęk. Ciepło rozlało się po skórze.
— Dziękuję, Panie — wyszeptała.
Uderzył drugi raz, mocniej. Potem trzeci. Czwarty. Skóra na jej pośladkach zrobiła się różowa, potem czerwona. Każdy policzek palił, ale ból mieszał się z intensywną przyjemnością. Jej cipka ociekała jeszcze bardziej.
Dominik pochylił się, przesunął językiem wzdłuż jej szpary – od łechtaczki aż po odbyt. Ania zadrżała całym ciałem. Lizał ją długo, ssał łechtaczkę, wbijał język w jej dziurkę, aż była na skraju orgazmu.
— Proszę… Panie… pozwól mi dojść… — błagała.
— Nie — odparł twardo. — Jeszcze nie.
Wyprostował się, chwycił ją za biodra i jednym mocnym pchnięciem wbił się w nią do samego końca. Ania krzyknęła z zaskoczenia i rozkoszy. Był duży, wypełniał ją całkowicie, rozciągał jej ciasną cipkę. Poczuła, jak jej ścianki zaciskają się wokół niego.
— Jeb… jaka jesteś ciasna — jęknął Dominik. — Moja własność ma idealną dziurkę.
Zaczął rżnąć ją mocno, głęboko, rytmicznie. Każde pchnięcie wbijało go po same jądra. Trzymał ją za biodra, czasem łapał za włosy i odginał jej głowę do tyłu. Ania piszczała, jęczała, jej piersi kołysały się w rytm ruchów. Ślepota potęgowała wszystko – czuła tylko jego kutasa, jego dłonie, jego głos.
— Możesz dochodzić — pozwolił nagle. — Teraz.
Fala uderzyła w nią jak tsunami. Ania krzyknęła, cipka zacisnęła się spazmatycznie wokół jego członka, soki trysnęły na jego uda. Orgazm był długi, drgający, odebrał jej dech. Dominik nie przestał się ruszać – rżnął ją przez cały szczyt, przedłużając go.
Gdy tylko pierwszy orgazm zaczął opadać, Dominik zmienił pozycję. Wyciągnął się z niej, położył ją na plecach, złapał jej nogi i zarzucił je sobie na ramiona. Wbił się w nią znowu, tym razem z góry, głęboko, patrząc na jej ślepą twarz. Rżnął ją powoli, ale mocno, kciukiem pocierał łechtaczkę.
— Drugi raz — rozkazał. — Dochodź dla mnie.
Ania doszła znowu, głośniej niż poprzednio. Jej ciało wygięło się w łuk, nogi drgały na jego ramionach. Dominik czuł, jak jej cipka masuje go od środka.
Nie wytrzymał dłużej. Wyciągnął się z niej w ostatniej chwili, uklęknął nad jej twarzą, chwycił kutasa i zaczął się masturbować szybkimi ruchami. Kilka sekund później gorące, gęste strumienie nasienia trysnęły na jej usta, policzki, ślepą opaskę. Ania otworzyła usta, łapiąc część na język, połykając to, co wpadło.
Dominik dyszał ciężko, patrząc na swoją dziewczynę – ślepą, oblewaną spermą, drżącą z rozkoszy.
— Jesteś piękna — powiedział cicho, głosem już łagodniejszym. — Moja idealna własność.
Pochylił się, rozwiązał opaskę z koszulki i delikatnie zdjął ją z jej oczu. Ania mrugała, przyzwyczajając się do światła. Jej oczy były mokre od łez, usta opuchnięte, policzki czerwone. Wyglądała jak bogini.
Dominik położył się obok niej, przyciągnął ją do siebie, otulił ramionami. Przytulił mocno, pocałował w czoło, potem w usta – delikatnie, czule.
— Jak się czujesz? — zapytał szeptem. — Wszystko w porządku?
Ania wtuliła się w jego pierś, jej ciało wciąż drżało z resztek orgazmów.
— Było… niesamowite — wyszeptała. — Nigdy nie czułam się tak… wolna. Tak oddana. Dziękuję, Panie.
Dominik uśmiechnął się, głaskał ją po włosach.
— To dopiero początek, moja własność. Ale na dziś wystarczy. Jesteś cudowna.
***
Ania obudziła się powoli, otulona ciepłem ciała Dominika. Było już po ósmej rano, słońce sączyło się przez szczeliny w zasłonach, rzucając złote pasma na nagie skóry. Leżała wtulona w jego pierś, jedna noga przerzucona przez jego biodro. Jej cipka była wciąż lekko obolała i wilgotna od nocy, a na policzkach i ustach czuła zaschnięte resztki jego nasienia. Pośladki pulsowały ciepłem po wczorajszych klapsach – delikatne, ale wyraźne ślady jego dłoni.
Dominik już nie spał. Leżał na boku, oparty na łokciu, i patrzył na nią z tym samym mieszanym spojrzeniem – pożądania, dumy i czułości. Jego kutas, twardy od porannego wzwodu, wbijał się w jej brzuch.
— Dzień dobry, własność — powiedział niskim, szorstkim głosem, nie „dzień dobry, Ania”. — Nie masz imienia. Pamiętasz?
Ania drgnęła, jej ciało natychmiast zareagowało. Sutki stwardniały, cipka pulsowała.
— Tak, Panie — wyszeptała, głos jeszcze śpiący, ale już posłuszny.
— Dobrze. Dziś rano nie wstaniesz, dopóki ci nie pozwolę. Rozumiesz?
Skinęła głową. Dominik odsunął koc, odsłaniając ich nagie ciała. Jego dłoń zjechała w dół, między jej uda. Palce rozsunęły wargi sromowe – była mokra, gotowa, mimo że dopiero się obudziła.
— Jesteś już napalona — stwierdził z satysfakcją. — Moja mała dziwka nie może się doczekać, aż ją znowu zerżnę.
Wsadził dwa palce w nią bez ostrzeżenia. Ania jęknęła, biodra uniosły się same. Palcował ją powoli, głęboko, kciukiem pocierając łechtaczkę. Jej soki głośno chlupotały.
— Nie dochodzisz bez pozwolenia — przypomniał. — Będziesz prosić. Głośno.
Zaczął przyspieszać. Ania wiła się, jej dłonie zacisnęły się na prześcieradle. Fala przyjemności narastała błyskawicznie – po wczorajszych orgazmach jej ciało było nadwrażliwe.
— Panie… proszę… — jęknęła. — Pozwól mi dojść… błagam…
— Nie — odparł twardo i wyciągnął palce. — Jeszcze nie. Wstań. Na kolana przy łóżku.
Ania posłusznie zsunęła się z łóżka i uklękła. Dominik usiadł na brzegu, rozstawił nogi. Jego kutas stał dumnie, nabrzmiały, z kropelką preejakulatu na żołędzi.
— Ssij. Powoli. Chcę czuć twój język na każdej żyłce.
Ania pochyliła się, wzięła go do ust. Ssała delikatnie, język okrążał główkę, lizał pasek pod nią, schodził niżej wzdłuż trzonu. Dominik westchnął z przyjemnością, złapał ją za włosy i kontrolował tempo – czasem pozwalał jej zejść głęboko, aż gardło się zaciskało, czasem trzymał ją na żołędzi, zmuszając do ssania tylko czubka.
Po kilku minutach podniósł ją, położył na plecach na łóżku, rozstawił jej nogi szeroko i wbił się w nią jednym mocnym pchnięciem. Rżnął ją powoli, ale głęboko, patrząc jej w oczy.
— Twoja cipka jest teraz moja na stałe — powiedział między pchnięciami. — Będziesz ją dla mnie trzymać zawsze mokrą i gotową. Rozumiesz, własność?
— Tak, Panie… — dyszała Ania. — Należy do ciebie…
Dominik przyspieszył, chwycił jej nadgarstki i przytrzymał nad głową. Rżnął ją mocno, łóżko skrzypiało. Ania doszła pierwsza – głośno, drżąc całym ciałem, cipka zaciskając się spazmatycznie. Dominik nie przestał – rżnął ją przez cały orgazm, a potem pozwolił jej na drugi, zanim sam się skończył głęboko w niej, wypełniając gorącym nasieniem.
Leżeli złączeni, jego kutas wciąż w niej pulsował. Dominik pocałował ją w czoło.
— Jesteś niesamowita — szepnął już łagodniej. — Jak się czujesz?
— Jakbym… należała — odparła cicho, uśmiechając się. — Chcę więcej. Dużo więcej.
Reszta dnia minęła w napiętej, podniecającej atmosferze. Dominik poszedł na zajęcia, ale zostawił jej zadanie: przez cały dzień miała nosić w cipce małą, silikonową kulkę, którą dał jej rano (kupił ją wczoraj w pośpiechu). Miała co godzinę wysyłać mu zdjęcie mokrych majtek i pisać: „Twoja własność jest mokra i czeka”. Ania wykonywała polecenia z drżeniem rąk – kulka poruszała się przy każdym kroku, utrzymując ją na stałym poziomie podniecenia.
Wieczorem, gdy wrócił, w pokoju czekała na niego przygotowana scena. Dominik zdjął marynarkę i powiedział spokojnie:
— Dziś wieczorem gramy w coś większego. Chcę, żebyś poczuła się jak w prawdziwej fantazji. Jesteś pojmaną księżniczką z królestwa, które podbiłem. Ja jestem twoim Panem – ciemnym lordem. Masz być całkowicie uległa. Zgadzasz się?
Ania drgnęła z podniecenia. Jej cipka, już mokra od całego dnia, pulsowała mocniej.
— Tak, Panie… Chcę tego.
— Dobrze. Idź do łazienki, umyj się dokładnie. Potem wracasz naga, na kolanach, z rękami za plecami.
Gdy wróciła, Dominik czekał z przygotowaniami. Na łóżku leżała miękka, czarna lina (kupiona w sex-shopie), długa, czerwona opaska na oczy i jego skórzany pasek. Zapalił kilka świec – światło było ciepłe, tajemnicze.
— Uklęknij — rozkazał.
Ania uklękła. Dominik owinął linę wokół jej nadgarstków za plecami, związując je pewnie, ale nie za ciasno. Potem owinął pasek wokół jej szyi – prowizoryczną obrożę – i przypiął do niej smycz zrobioną z drugiej liny.
— Od tej chwili jesteś moją pojmaną księżniczką — powiedział, ciągnąc lekko za smycz. — Twoim jedynym celem jest służyć swojemu zdobywcy. Zrozumiano?
— Tak, mój Panie — wyszeptała Ania, już głęboko w roli.
Dominik poprowadził ją na smyczy do łóżka. Położył ją na brzuchu, podłożył poduszkę pod biodra, tak że jej tyłek był uniesiony. Rozsunął jej pośladki i przez długie minuty lizał ją – od cipki po odbyt. Ania wiła się, jęczała, ale nie mogła się ruszać – ręce związane, smycz przytrzymywała głowę.
— Twoja dziurka też należy do mnie — mruknął, wsuwając palec w jej ciasny odbyt, powoli, z lubrykującym żelem, który przygotował. Ania zadrżała – nigdy wcześniej nie robił tego tak świadomie. Ból i przyjemność mieszały się w jedną, gorącą falę.
Po kilku minutach palcowania odbytu Dominik wstał, zdjął spodnie i uklęknął za nią. Jego kutas, twardy i nabrzmiały, oparł się o jej cipkę.
— Błagaj — rozkazał. — Błagaj swojego Pana, żeby cię zerżnął.
— Panie… błagam… weź mnie… zniszcz mnie… Twoja pojmana księżniczka potrzebuje twojego kutasa… — wyszeptała Ania, głos drżący z upokorzenia i pożądania.
Wbił się w nią jednym ruchem. Rżnął ją mocno, trzymając za związane ręce, smycz naciągnięta. Każde pchnięcie było głębokie, brutalne. Ania piszczała w poduszkę, jej cipka chlupotała głośno. Po kilku minutach Dominik wyciągnął się, zmienił pozycję – położył ją na plecach, nogi na swoich ramionach i znowu ją rżnął, patrząc w jej oczy.
— Nie dochodzisz — powtarzał za każdym razem, gdy czuła, że się zbliża. — Jeszcze nie. Cierp dla swojego Pana.
Edging trwał wiecznie. Trzy razy doprowadzał ją na skraj, trzy razy zatrzymywał. Ania płakała z frustracji i rozkoszy, błagając, szlochając, obiecując wszystko.
W końcu Dominik pozwolił.
— Dochodź. Teraz. Całą noc jeśli chcesz.
Ania eksplodowała – długi, drgający orgazm, który trwał ponad minutę. Jej ciało wygięło się w łuk, cipka tryskała sokami. Dominik nie przestał – rżnął ją przez cały szczyt, a potem pozwolił na drugi, trzeci. Gdy już leżała bezwładna, wyciągnął się z niej, rozwiązał ręce, ale zostawił obrożę i smycz.
Położył ją na kolanach przed sobą.
— Otwórz usta. Bierzesz wszystko.
Ania otworzyła usta szeroko. Dominik włożył jej kutasa głęboko i doszedł prosto w gardło – gorące, gęste nasienie spływało jej przełykiem, część wypłynęła kącikami ust. Połknęła wszystko, co mogła, oblizując go do czysta.
Potem Dominik zdjął obrożę, zdjął smycz, położył ją na łóżku i przytulił mocno. Przykrył ich kocem, pocałował w skronie.





