Było już dobrze po północy. Szpital tonął w ciszy, przerywanej tylko odległym pikaniem aparatury na innych oddziałach. Sala operacyjna nr 3 wciąż pachniała środkiem dezynfekcyjnym, jodyną i napięciem wielogodzinnej, skomplikowanej operacji. Światła zostały przyciemnione – tylko lampa nad stołem operacyjnym rzucała ostre, białe światło na stalowy blat, na którym wciąż leżały niektóre narzędzia.

Dr Marek Nowak, czterdziestoletni szef oddziału chirurgii, siedział przy biurku w rogu sali i wypełniał dokumentację. Wysoki, mocno zbudowany, z lekkim siwieniem na skroniach i przenikliwym spojrzeniem. Miał na sobie jeszcze zielony chirurgiczny strój, który opinał jego szerokie ramiona i klatkę piersiową. Po tylu godzinach w sali operacyjnej emanował zmęczeniem, ale też tą charakterystyczną, męską pewnością siebie człowieka, który właśnie uratował komuś życie.
Naprzeciwko niego stała Anna – 25-letnia anestezjolożka, jedna z najmłodszych na oddziale. Szczupła, ale z bardzo kobiecą figurą – wąska talia, pełne biodra i piersi, które nawet pod luźnym chirurgicznym uniformem przyciągały wzrok. Jej jasne włosy były spięte w niedbały kok, z którego wymykało się kilka kosmyków. Na twarzy wciąż miała ślady zmęczenia, ale w oczach błyszczało coś więcej – adrenalina po operacji jeszcze nie opadła.
Przez ostatnie miesiące między nimi iskrzyło. Ukradkowe spojrzenia na obchodach, „przypadkowe” muśnięcia rąk przy aparaturze, ciężkie milczenie w windzie. Dziś napięcie sięgnęło zenitu.
Anna podeszła do biurka, żeby podać mu kolejny formularz. Kiedy sięgała po długopis, jej stetoskop ześlizgnął się z szyi i z metalicznym brzękiem upadł na podłogę.
– Cholera… – mruknęła i automatycznie schyliła się, żeby go podnieść.
W tej pozycji – pochylona, z pupą wypiętą w jego stronę – wyglądała zabójczo. Cienki materiał spodni chirurgicznych mocno opinał jej krągłe pośladki, uwydatniając każdy centymetr.
Dr Nowak nie wytrzymał.
Wstał powoli. Jego krzesło cicho skrzypnęło. Podszedł do niej od tyłu, zanim zdążyła się wyprostować. Stanął bardzo blisko. Czuła ciepło jego ciała i zapach jego męskiego potu zmieszanego z antyseptykami.
– Zostaw – powiedział cicho, ale głos miał niski i władczy.
Anna zamarła w pół ruchu, wciąż pochylona.
– W tej sali ja dowodzę – dodał jeszcze ciszej, prosto do jej ucha.
Jego dłoń spoczęła na jej plecach, tuż nad pośladkami. Mocno. Anna wstrzymała oddech. Poczuła, jak między jej nogami robi się nagle bardzo gorąco i mokro.
Dr Nowak nie czekał na odpowiedź. Z biurka obok wziął dwie nieużywane, lateksowe rękawiczki chirurgiczne. W mgnieniu oka złapał jej obie ręce i wygiął je na plecy. Anna sapnęła, ale nie protestowała. Szybko i sprawnie owinął jej nadgarstki rękawiczkami, zaciskając je mocno – improwizowane, ale zaskakująco skuteczne kajdanki. Rękawiczki napięły się na jej skórze, wpijając się lekko.
– Marek… co ty robisz… – wyszeptała drżącym głosem, ale w jej tonie nie było strachu. Tylko podniecenie.
– To, co powinienem zrobić już dawno – odparł.
Jedną ręką trzymał jej związane nadgarstki, drugą złapał za kark i siłą, choć kontrolowanie, przycisnął jej górną część ciała do zimnego stalowego blatu stołu operacyjnego. Anna jęknęła, gdy jej policzek i piersi dotknęły zimnego metalu. Jej pupa wypięła się jeszcze bardziej, idealnie w jego stronę.
Dr Nowak stanął między jej rozstawionymi nogami. Drugą dłonią powoli przesunął po jej plecach, zjeżdżając niżej. Ścisnął mocno jej tyłek przez materiał spodni, a potem wsunął dłoń między jej uda, masując cipkę przez cienką tkaninę.
– Jesteś już mokra, Anno… – mruknął z satysfakcją. – Czuję to nawet przez spodnie.
Anna zacisnęła uda, ale on rozsunął je mocniej kolanem. Zaczęła oddychać szybciej, płytko. Jej sutki stwardniały i boleśnie ocierały się o zimny blat stołu.
Nowak pochylił się nad nią, przyciskając swoim ciałem. Czuła, jak jego twardy, gruby kutas napiera na jej pupę przez spodnie.
– Przez całą operację myślałem tylko o tym, jak cię zerżnę na tym stole – wyszeptał jej do ucha, gryząc płatek. – Jak będziesz jęczeć z moimi rękami na twoich nadgarstkach.
Jego dłoń wślizgnęła się pod gumkę jej spodni i majtek. Palce natychmiast natrafiły na gorącą, całkowicie zalaną sokami cipkę. Rozchylił jej wargi i wsunął dwa grube palce głęboko, bez ostrzeżenia.
Anna głośno jęknęła, wyginając się w łuk. Ręce bezsilnie szarpnęły się w lateksowych kajdankach.
– O Boże… Doktorze…
– W tej sali nie ma „doktorze”. Jest tylko twój pan – warknął i zaczął poruszać palcami mocno i szybko, masując jednocześnie kciukiem jej nabrzmiałą łechtaczkę.
Sala wypełniła się mokrymi, chlupiącymi dźwiękami i jej coraz głośniejszymi jękami. Anna była całkowicie bezbronna – związana, przyciśnięta twarzą do stołu operacyjnego, z palcami szefa głęboko w swojej cipce.
Dr Nowak uśmiechnął się drapieżnie, nie przestając jej pieścić.
– To dopiero początek, mała.
Anna leżała przyciśnięta twarzą do zimnego, stalowego blatu stołu operacyjnego. Jej policzek był mocno dociśnięty do metalu, ręce bezsilnie skrępowane za plecami lateksowymi rękawiczkami, które wpijały się w nadgarstki przy każdym ruchu. Pupę miała wypiętą wysoko, a nogi rozstawione. Dr Marek Nowak stał za nią, z dwoma grubymi palcami głęboko w jej ociekającej cipce, poruszając nimi w szybkim, pewnym rytmie.
– Kurwa… jaka jesteś mokra – warknął niskim, władczym głosem. – Przez całą operację myślałem tylko o tym, jak bardzo chcesz być zerżnięta.
Jego palce poruszały się bez litości – zakrzywione, trafiające dokładnie w punkt G za każdym pchnięciem. Kciuk masował jej nabrzmiałą łechtaczkę szybkimi, okrężnymi ruchami. Anna jęczała głośno, nie mogąc się powstrzymać. Każdy dźwięk odbijał się echem po pustej sali operacyjnej.
– Proszę… Marek… – sapnęła.
– Mówiłem ci – warknął i mocno uderzył ją otwartą dłonią w tyłek. – W tej sali nie ma Marka. Jest tylko twój pan.
Plask! Drugie, mocniejsze uderzenie. Jej pośladek zaczerwienił się natychmiast. Anna krzyknęła, ale jej cipka zacisnęła się mocno na jego palcach, zalewając je świeżym sokiem.
Nowak uśmiechnął się drapieżnie. Wyciągnął palce z jej cipki i podsunął jej je prosto do ust.
– Ssij. Pokaż, jak bardzo tego chcesz.
Anna posłusznie otworzyła usta i zaczęła ssać jego palce, smakując własny słodko-słony smak. Robiła to zachłannie, wirując językiem, jakby ssała kutasa. Nowak patrzył na to z zadowoleniem, drugą ręką rozpinając swoje chirurgiczne spodnie.
Jego kutas wyskoczył na wolność – gruby, długi, z mocno nabrzmiałą główką i pulsującymi żyłami. Był już całkowicie twardy i gotowy. Nowak potarł nim po jej mokrej szparce, rozsmarowując soki od łechtaczki aż po tyłek.
– Chcesz go? – zapytał, drażniąc wejście do cipki.
– Tak… bardzo… proszę… – jęknęła Anna, wypinając się jeszcze bardziej.
Nowak chwycił ją za biodra i powoli, centymetr po centymetrze zaczął wsuwać się w nią. Była ciasna, gorąca i niesamowicie mokra. Kiedy wszedł do końca, oboje westchnęli głośno. Anna czuła się całkowicie wypełniona – jego gruby kutas rozciągał ją do granic.
Zaczął poruszać się powoli, głęboko. Każde pchnięcie było kontrolowane, ale mocne. Wysuwał się prawie całkowicie i wbijał z powrotem, uderzając biodrami o jej czerwony tyłek. Anna jęczała przy każdym ruchu, jej cycki ocierały się o zimny blat stołu, sutki były boleśnie twarde.
Nowak pochylił się nad nią, nie przerywając ruchów. Jedną ręką złapał ją za włosy i odchylił jej głowę do tyłu.
– Patrz na te narzędzia – wyszeptał jej do ucha. – Jeszcze kilka godzin temu ratowaliśmy komuś życie. A teraz rżnę cię na tym samym stole.
Przyspieszył. Pieprzył ją coraz mocniej, głośniej. Mokre plaśnięcia wypełniały salę. Anna była już blisko – jej cipka pulsowała wokół jego kutasa.
Nagle Nowak wyszedł z niej. Anna zaprotestowała głośnym jękiem, ale on tylko ją obrócił. Usadził ją na brzegu stołu, twarzą do siebie. Jej ręce wciąż były związane za plecami, więc musiała się mocno wygiąć. Nowak rozsunął jej nogi szeroko i uklęknął między nimi.
Jego język zaatakował jej cipkę bez ostrzeżenia. Lizał ją zachłannie – długimi liźnięciami, ssąc łechtaczkę, wbijając język głęboko do środka. Jednocześnie wsunął w nią dwa palce i zaczął je poruszać w idealnym rytmie. Anna trzęsła się cała, biodra same napierały na jego twarz.
– O Boże… tak… liż mnie… – jęczała, tracąc kontrolę.
Nowak ssał jej łechtaczkę mocno, rytmicznie, nie dając jej ani sekundy wytchnienia. Palce pieprzyły ją szybko i głęboko. Anna czuła, jak orgazm nadchodzi lawiną.
– Zaraz… kurwa… dochodzę! – krzyknęła.
Nowak nie zwolnił. Ssąc jeszcze mocniej, doprowadził ją na szczyt. Orgazm uderzył w Annę z ogromną siłą. Jej cipka zacisnęła się mocno, pulsując na jego palcach, zalewając mu usta gorącymi sokami. Całe ciało dziewczyny drżało w silnych skurczach, głowa odchyliła się do tyłu, usta otwarte w bezgłośnym krzyku rozkoszy. Nowak lizał ją przez cały orgazm, przedłużając go, aż prawie osunęła się ze stołu.
Kiedy wreszcie opadła z fali, Nowak wstał. Jego twarz była błyszcząca od jej soków. Chwycił ją za biodra i bez słowa wbił się w nią ponownie – tym razem stojąc, patrząc jej prosto w oczy.
Pieprzył ją mocno, trzymając za związane ręce. Jej cycki podskakiwały przy każdym pchnięciu. Anna była już całkowicie rozpalona, jej cipka wrażliwa po orgazmie.
Nowak rżnął ją bez litości – szybko, głęboko, agresywnie. Sala operacyjna wypełniła się dźwiękami ich seksu: plaśnięciami, jękami, mokrym chlupaniem.
Przewrócił ją znowu na brzuch na stole, tym razem nogi zwisające z brzegu. Wszedł w nią od tyłu jeszcze mocniej. Jedną ręką sięgnął pod nią i masował łechtaczkę, drugą trzymał za włosy.
– Jeszcze nie skończyłem z tobą, Anno… – wysapał. – Dopiero się rozkręcam.
Anna wiła się pod nim, jęcząc jego imię jak modlitwę. Była całkowicie jego – związana, mokra, napalona do granic możliwości.
Nowak czuł, że sam jest już blisko, ale zwolnił tempo. Chciał, żeby ich finał był naprawdę spektakularny.
– Błagam… rżnij mnie mocniej… – wyszeptała Anna drżącym głosem.
Anna leżała na brzegu stołu operacyjnego, twarzą w dół, z rękami wciąż skrępowanymi za plecami lateksowymi rękawiczkami. Jej cipka była czerwona, opuchnięta i ociekała sokami. Dr Marek Nowak stał za nią, trzymając ją mocno za biodra. Jego gruby kutas pulsował tuż przy jej wejściu.
– Błagaj – warknął władczo, muskając główką jej nabrzmiałą łechtaczkę.
– Proszę… Panie… rżnij mnie mocniej… Zerżnij swoją anestezjolożkę na tym stole… – jęknęła Anna drżącym, całkowicie poddanym głosem.
To było wszystko, czego potrzebował.
Nowak chwycił ją za związane nadgarstki jak za lejce i wbił się w nią jednym potężnym pchnięciem, aż po same jaja. Anna krzyknęła głośno – rozkosz i lekkie pieczenie mieszały się w idealnej proporcji. Zaczął ją rżnąć ostro, zwierzęco. Każde pchnięcie było głębokie i mocne, biodra uderzały o jej czerwony tyłek z głośnym, mokrym plaśnięciem. Stół operacyjny lekko drżał pod siłą jego ruchów.
– Kurwa… jaka ciasna… – stękał Nowak, nie zwalniając ani na chwilę. – Przez miesiące patrzyłem na ten twój tyłek podczas obchodów… A teraz jest mój.
Puścił jej nadgarstki i złapał za włosy, odciągając jej głowę do tyłu. Drugą ręką sięgnął pod nią i zaczął masować łechtaczkę szybkimi, mocnymi ruchami. Anna trzęsła się cała. Jej sutki ocierały się boleśnie o zimny metal blatu, a cipka zaciskała się wokół grubego kutasa szefa.
Nowak nagle wyszedł z niej, obrócił ją na plecy i podciągnął jej nogi wysoko, opierając kostki na swoich ramionach. Wszedł z powrotem – jeszcze głębiej niż wcześniej. W tej pozycji trafiał idealnie w punkt G przy każdym pchnięciu. Patrzył jej prosto w oczy, widząc jak jej twarz wykrzywia się w czystej rozkoszy.
– Patrz na mnie – rozkazał. – Chcę widzieć, jak dochodzisz drugi raz.
Przyspieszył. Pieprzył ją szybko, mocno, brutalnie. Sala operacyjna wypełniła się odgłosami ich seksu: głośnym plaśnięciem skóry o skórę, mokrym chlupaniem jej cipki, jej coraz bardziej rozpaczliwymi jękami i jego niskimi, zwierzęcymi pomrukami.
Anna czuła, że drugi orgazm nadchodzi jak tsunami. Była już tak wrażliwa po pierwszym, że każdy ruch kutasa doprowadzał ją na skraj szaleństwa.
– Jestem blisko… kurwa… nie przestawaj… – błagała, wyginając się w łuk.
Nowak puścił jej nogi, pochylił się nad nią i złapał ją za gardło – nie mocno, ale wystarczająco, by poczuła dominację. Drugą ręką masował łechtaczkę bez litości. Rżnął ją głęboko, krótkimi, ale bardzo mocnymi pchnięciami, waląc w sam czubek cipki.
– Dojdź. Teraz – rozkazał ochryple.
I Anna doszła. Drugi orgazm był jeszcze potężniejszy. Jej cipka zacisnęła się jak imadło wokół jego kutasa, pulsując gwałtownie. Całe ciało dziewczyny wygięło się w silnych skurczach, nogi drżały, usta otwarte w długim, głośnym krzyku rozkoszy. Sokami zalała jego kutasa i blat stołu. Orgazm trwał długo – fala za falą – aż Nowak musiał mocno ją przytrzymać, żeby nie spadła ze stołu.
Nie dał jej jednak odpocząć.
Wyszedł z niej, rozwiązał lateksowe kajdanki i rzucił ją na kolana na podłodze. Anna ledwo trzymała się na nogach, ale posłusznie otworzyła usta. Nowak chwycił ją za włosy i wepchnął kutasa głęboko w gardło.
– Ssij. Wyliż wszystko.
Anna ssała zachłannie – jego kutasa pokrytego jej sokami, jaja, wszystko. Nowak pieprzył jej usta przez chwilę, a potem znowu postawił ją na stole, tym razem twarzą do siebie, z nogami szeroko rozłożonymi.
Wszedł w nią znowu. Tym razem wolniej, głęboko, patrząc jej w oczy. Całował ją agresywnie, gryząc wargi, ssąc język. Ręce ugniatały jej cycki, szczypały sutki. Anna obejmowała go nogami w pasie, przyciągając bliżej.
Ruchy stały się coraz szybsze. Nowak rżnął ją z całej siły, stół skrzypiał pod nimi. Anna jęczała mu prosto w usta, czując trzecią falę rozkoszy, ale tym razem skupiła się na nim.
– Spuść się we mnie… proszę… wypełnij mnie… – wysapała.
To wystarczyło.
Nowak warknął głośno, wbił się maksymalnie głęboko i zaczął spuszczać się w niej potężnymi, gorącymi strumieniami. Sperma lała się do jej cipki obficie, wypełniając ją po brzegi. Jęczał jej imię, drżąc całym ciałem, wbity po same jaja. Strzelał długo, aż nadmiar spermy zaczął wyciekać z jej cipki wokół jego kutasa.
Przez chwilę trwali w bezruchu – złączeni, spoceni, ciężko oddychający. Nowak opierał czoło o jej czoło, wciąż w niej pulsując.
W końcu wysunął się powoli. Gęsta, biała sperma zaczęła spływać z jej czerwonej, rozciągniętej cipki na stalowy blat stołu. Anna patrzyła w dół i uśmiechnęła się zmęczonym, ale bardzo zadowolonym uśmiechem.
Nowak pomógł jej zejść ze stołu. Nogi miała jak z waty, więc przytrzymywał ją mocno. Rozpiął jej bluzę chirurgiczną całkowicie i zaczął delikatnie całować jej piersi, szyję, usta – już czulej, spokojniej.
– Jesteś niesamowita… – mruknął.
Anna zaśmiała się cicho, wciąż drżąc.
– A ty… cholernie dominujący. Następna operacja po godzinach?
Nowak ugryzł ją lekko w szyję.





