Sylwek miał dwadzieścia trzy lata i wierzył jeszcze w miłość. Tego wieczoru siedział w małej kawiarni na Mokotowie, nerwowo obracając w palcach telefon. Aplikacja randkowa podsunęła mu profil Natalii – 24-letniej brunetki o pełnych ustach, długich nogach i spojrzeniu, które na zdjęciach obiecywało wszystko. Napisał do niej wczoraj, a ona odpisała szybko i bez ceregieli: „Spotkajmy się jutro o 19. Nie lubię czekać”.

Teraz czekał. Kiedy weszła, serce mu zabiło mocniej. Była wyższa, niż się spodziewał – w obcisłych czarnych jeansach, krótkim topie odsłaniającym płaski brzuch i skórzanej kurtce. Włosy miała rozpuszczone, ciemne, lekko falowane. Uśmiechnęła się szeroko, ale w oczach nie było tej nieśmiałej radości, którą Sylwek lubił widzieć na pierwszych randkach.
– Cześć, Sylwek? – zapytała, siadając naprzeciwko bez pytania. – Fajnie, że jesteś punktualny.
Zamówiła espresso i od razu przeszła do rzeczy. Rozmowa toczyła się lekko, ale Sylwek czuł, że coś jest nie tak. Opowiadał o studiach, o tym, że właśnie skończył semestr i szuka kogoś, z kim mógłby budować coś poważnego. Natalia słuchała, kiwając głową, ale jej stopa pod stołem już sunęła po jego łydce.
– Wiesz… – zaczęła w końcu, nachylając się bliżej. Jej dekolt był tak blisko, że czuł zapach jej perfum – ciężki, słodki, kobiecy. – Ja nie szukam związku. Jestem tu dla jednego. Chcę się porządnie zerżnąć. Bez randek, bez gadania o przyszłości. Tylko ty i ja, dzisiaj, w twoim łóżku.
Sylwek zamrugał. Otworzył usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Nigdy nie spotkał kogoś tak bezpośredniego.
– Ja… no, ja raczej szukam kogoś na dłużej – wydukał w końcu, czerwieniąc się.
Natalia roześmiała się cicho, gardłowo.
– Wiem. Widziałam w twoim bio „szukam kogoś poważnego”. Ale ja jestem szczera. Mam ochotę na kutasa. Twój wygląda na dobry. – Spojrzała mu prosto w oczy. – Idziemy do ciebie czy mam szukać dalej?
Jej dłoń dotknęła jego uda pod stołem. Palce zacisnęły się lekko. Sylwek poczuł, jak krew spływa mu do spodni. Nigdy nie był w takiej sytuacji. Serce waliło mu jak młotem. Chciał odmówić, naprawdę chciał. Ale ciało mówiło co innego.
– Mam pokój na Pradze – wyszeptał. – Współlokatorzy wyjechali na weekend.
Natalia uśmiechnęła się triumfalnie.
– No to chodźmy. Nie traćmy czasu.
Zapłaciła za siebie i wyszła pierwsza. Sylwek ruszył za nią jak w transie. Na ulicy złapała go za rękę i pociągnęła w stronę tramwaju. W wagonie stała blisko, tyłem do niego. Jej pośladki ocierały się o jego krocze za każdym zakrętem. Kiedy tramwaj zahamował gwałtownie, oparła się o niego całym ciałem.
– Czuję, jak ci staje – szepnęła mu do ucha. – Grzeczny chłopiec.
Wysiedli na Brzeskiej. Sylwek ledwo trafiał kluczem do zamka. Mieszkanie było małe, ale puste. Pokój Sylwka – wąski, z pojedynczym łóżkiem, biurkiem i plakatem jakiegoś zespołu na ścianie. Zamknął drzwi na klucz. Natalia nie czekała. Odwróciła się, złapała go za koszulkę i przyciągnęła do siebie.
Ich usta spotkały się twardo. Pocałunek był agresywny, mokry, bez delikatności. Język Natalii wślizgnął się głęboko do jego ust, dominując. Sylwek jęknął, ręce same powędrowały na jej biodra. Ścisnął mocno. Była ciepła, jędrna.
– Rozbierz mnie – rozkazała między pocałunkami.
Sylwek pociągnął za jej top. Zdjęła go jednym ruchem. Pod spodem nie miała stanika. Piersi miała średnie, ale idealne – sterczące sutki, ciemnoróżowe, już twarde. Schylił się i wziął jeden do ust. Ssąc mocno, usłyszał jej pierwszy prawdziwy jęk.
– Tak… właśnie tak, ssij mocniej.
Jej dłonie zjechały niżej. Rozpięła mu pasek, szarpnęła spodnie w dół razem z bokserkami. Jego kutas wyskoczył na wolność – już w pełni twardy, gruby, z nabrzmiałą główką. Natalia oblizała usta.
– O kurwa, jest większy niż myślałam.
Uklękła na podłodze bez wahania. Złapała go za nasadę i oblizała od spodu, powoli, patrząc mu prosto w oczy. Sylwek złapał ją za włosy.
– Chcę cię ssać – powiedziała i wzięła go głęboko do gardła.
Jej usta były gorące, mokre, bezlitosne. Głowa poruszała się szybko, ssąc mocno, językiem masując spód żołędzi. Sylwek jęczał głośno, biodra same mu się poruszały. Trzymał ją za głowę, ale nie musiał pchać – sama brała go tak głęboko, że czuł, jak główka uderza o jej gardło.
– O kurwa, Natalia… jesteś niesamowita…
Wyjęła go na chwilę, plując na kutasa, rozcierając ślinę ręką.
– Lubię, jak jest mokro i brudno. Chcesz mnie zerżnąć w gardło?
Nie czekając na odpowiedź, znowu go połknęła – głębiej, mocniej. Sylwek czuł, jak jaja mu się napinają. Trzymał ją za włosy i pieprzył jej usta, aż łzy pociekły jej po policzkach. Nie protestowała. Wręcz jęczała z zadowoleniem.
W końcu wstała, ściągając jeansy i stringi jednym ruchem. Była całkowicie ogolona. Wargi sromowe nabrzmiałe, mokre, błyszczące. Sylwek widział, jak jej cipka lśni od podniecenia.
– Na łóżko – rozkazała.
Położył się. Natalia wdrapała się na niego okrakiem. Złapała jego kutasa i naprowadziła na siebie. Opadła powoli, centymetr po centymetrze. Była ciasna, gorąca i absolutnie przemoknięta.
– Aaaach… kurwa, jak dobrze cię czuć – jęknęła, gdy wziął ją całą.
Zaczęła jeździć. Mocno, szybko, biodra kręcąc w kółko. Piersi podskakiwały mu przed twarzą. Sylwek złapał je obiema rękami i ściskał, szczypiąc sutki. Natalia przyspieszyła.
– Pieprz mnie… mocniej… nie bądź grzeczny!
Sylwek chwycił ją za biodra i zaczął wbijać się z dołu. Uderzenia były głośne, mokre, klaskające. Jej cipka chlupotała przy każdym pchnięciu. Natalia odchyliła głowę, włosy rozsypały się jej na plecach.
– Tak… tak… właśnie tak… rozwal mi cipkę!
Jechała na nim jak na dzikim koniu. Pot spływał jej między piersiami. Sylwek czuł, jak jej ścianki zaciskają się wokół niego. Była blisko.
– Chcę cię poczuć, jak dochodzisz – wysapał.
Natalia uśmiechnęła się drapieżnie.
– To mnie obróć i rżnij od tyłu.
Zsunęła się z niego. Uklękła na łóżku, wypinając tyłek. Sylwek stanął za nią na kolanach. Złapał ją za biodra i wszedł jednym mocnym pchnięciem. W tej pozycji był jeszcze głębiej. Uderzał mocno, jądra obijały się o jej łechtaczkę.
– O tak! Mocniej! Rozpierdol mnie!
Sylwek przyspieszył. Jego ruchy stały się zwierzęce. Trzymał ją za włosy, ciągnąc jej głowę do tyłu. Drugą ręką klepnął ją w pośladek – mocno, aż czerwony ślad został.
– Jeszcze! – krzyknęła.
Klepnął znowu. I jeszcze raz. Natalia jęczała jak w transie. Jej cipka pulsowała, zaciskała się rytmicznie.
– Dochodzę… kurwa… dochodzę!
Zadrżała mocno. Sylwek czuł, jak jej cipka zalewa go gorącym sokiem. Nie przestawał. Rżnął ją przez orgazm, przedłużając go. Dopiero gdy jej nogi zaczęły drżeć, zwolnił.
– Jeszcze nie skończyłeś – wysapała, oglądając się przez ramię. – Chcę, żebyś spuścił mi się na twarz.
Wyciągnął się z niej. Natalia obróciła się, uklękła przed nim na podłodze. Otworzyła usta, wysunęła język. Sylwek zaczął się masturbować, patrząc na jej napuchnięte od ssania wargi, na ślinę i jej własne soki spływające po udach.
– Dawaj… spuść się na mnie… chcę czuć twój gorący cum…
Jęknął głośno i wystrzelił. Pierwsza struga trafiła ją prosto w język. Druga na policzek, trzecia na czoło. Natalia zamknęła oczy i uśmiechnęła się, gdy gęste, białe sperma spływało jej po twarzy. Kilka kropel wpadło jej do ust. Połknęła.
– Mmm… smaczny – mruknęła.
Przez chwilę leżeli na łóżku, dysząc. Sylwek myślał, że to koniec. Ale Natalia miała inne plany.
Po kilkunastu minutach jej dłoń znowu powędrowała do jego krocza. Zaczęła go powoli masować.
– Jeszcze nie skończyliśmy – szepnęła mu do ucha. – Chcę cię znowu. Tym razem wolniej… ale głębiej.





