Lena miała dwadzieścia sześć lat i była fotografką. Długie, falujące włosy w kolorze kasztanowym spadały jej na ramiona. Miała delikatne rysy twarzy, pełne usta i duże, zielone oczy, które zdawały się widzieć więcej niż inni. Na sobie miała czarny sweter z głębokim dekoltem, który odsłaniał kawałek koronkowego stanika, oraz obcisłe jeansy, które pięknie podkreślały jej zgrabne biodra i długie nogi. Siedziałą naprzeciwko siebie w pustym wagonie nocnego pociągu relacji Berlin–Warszawa.

Marek miał dwadzieścia dziewięć lat i był muzykiem jazzowym. Wysoki, szczupły, z trochę zmierzwionymi ciemnymi włosami i kilkudniowym zarostem, który dodawał mu tajemniczego uroku. Miał piękne, długie palce – palce pianisty – i głębokie, brązowe oczy, w których widać było czułość i pasję. Na sobie miał ciemną koszulę z podwiniętymi rękawami i czarne spodnie. Od godziny rozmawiali jak starzy przyjaciele, choć spotkali się po raz pierwszy na dworcu w Berlinie.
Rozmawiali o wszystkim: o muzyce, o fotografii, o tym, jak świat wygląda przez obiektyw i jak brzmi w dźwiękach saksofonu. Śmiali się, dzielili historiami z podróży, a między nimi narastało coś ciepłego, elektryzującego, czego żaden z nich nie chciał nazwać zbyt wcześnie.
Pociąg pędził przez nocną Polskę. W wagonie paliło się tylko przyćmione, żółtawe światło. Byli sami. Kompletna pustka.
Nagle pociąg zaczął zwalniać. Zatrzymał się na małym, opustoszałym dworcu. Żadnych świateł, żadnych ludzi – tylko ciemność i ciche stukanie kół.
Marek wstał powoli. Podszedł do jej miejsca. Lena uniosła głowę i spojrzała na niego. W jej oczach było pytanie… i zgoda.
Bez słowa położył dłoń na jej policzku. Jego kciuk musnął jej dolną wargę. Pochylił się i pocałował ją – delikatnie, ale z ogromną czułością. Pocałunek był miękki, ciepły, pełen obietnic. Lena poczuła, jakby w jej głowie rozbrzmiewała cicha, jazzowa melodia – wolna, zmysłowa, jakby grał ją sam Marek.
Pocałunek trwał. Ich usta poruszały się powoli, języki spotykały się nieśmiało, potem coraz śmielej. Marek usiadł obok niej na szerokiej kanapie. Jego dłoń zsunęła się z policzka na szyję, potem niżej – na obojczyk, na dekolt swetra. Lena nie protestowała. Wręcz przeciwnie – pochyliła się ku niemu, jej dłoń spoczęła na jego udzie.
– Lena… – wyszeptał jej do ust, kiedy się na chwilę odsunęli. – Od pierwszej chwili, kiedy usiadłem naprzeciwko ciebie, czułem, że to coś więcej niż rozmowa.
– Ja też – szepnęła, patrząc mu w oczy. – Czuję to… jak muzykę.
Pocałowali się znowu – tym razem głębiej, bardziej namiętnie. Jego język tańczył z jej językiem w rytm cichego stukotu kół. Pociąg ruszył. Wagon lekko się kołysał.
Marek wsunął dłoń pod jej sweter. Jego ciepła dłoń musnęła skórę brzucha, potem wędrowała wyżej, aż dotknęła koronkowego stanika. Lena wciągnęła powietrze. Jej sutki już były twarde. Marek delikatnie ścisnął jedną pierś przez koronkę, a potem wsunął palce pod stanik i dotknął gołego sutka. Lena jęknęła cicho w jego usta.
– Jesteś piękna… – wyszeptał, całując jej szyję. – Twoja skóra jest taka miękka…
Jej dłoń zjechała niżej, po jego udzie, aż dotknęła wyraźnego wybrzuszenia w spodniach. Poczuła, jak jest twardy. Zaczęła go powoli masować przez materiał. Marek jęknął i przycisnął się mocniej do niej.
Pocałunki stawały się coraz gorętsze. Lena zdjęła sweter przez głowę. Została w samym czarnym koronkowym staniku. Jej piersi były pełne, jędrne, sutki ciemnoróżowe i twarde. Marek pochylił głowę i pocałował ją między piersiami, potem wziął jeden sutek do ust przez koronkę. Ssał go delikatnie, a potem mocniej, język okrążał twardy czubek. Lena odchyliła głowę do tyłu i jęknęła głośniej.
– Marek… – wyszeptała, wplątując palce w jego włosy.
Jego dłoń zsunęła się na dół. Rozpiął jej jeansy i wsunął rękę do środka. Jej majtki były już wilgotne. Palce musnęły jej cipkę przez delikatny materiał – ciepła, napuchnięta, mokra. Delikatnie przesunął palcem wzdłuż szparki, potem wsunął się pod majtki i dotknął gołej, gładkiej cipki. Lena drgnęła.
– Jesteś taka mokra… – szepnął z zachwytem. – Dla mnie.
Jeden palec wsunął się w nią powoli. Była ciasna i gorąca. Poruszał nim delikatnie, potem dodał drugi. Lena poruszała biodrami w rytm jego palców. Całowali się głęboko, jej jęki ginęły w jego ustach.
Po chwili Lena odsunęła się lekko. Złapała go za pasek i rozpięła mu spodnie. Wyciągnęła jego kutasa – twardy, gruby, żyłkowany, z nabrzmiałą główką. Otoczyła go dłonią i zaczęła powoli masować w górę i w dół. Kciukiem rozsmarowywała kropelkę preejakulatu po główce.
– Chcę cię poczuć… – wyszeptała, patrząc mu w oczy. – Całego.
Marek położył ją delikatnie na kanapie. Zdjął jej jeansy razem z majtkami. Lena została w samym staniku. Jej cipka była idealnie gładka, różowa, błyszcząca od soków. Rozłożyła nogi szeroko, zapraszając go.
Marek ukląkł między jej udami. Pochylił głowę i zaczął ją lizać – powoli, z czułością, ale też z głodem. Język przesuwał się po jej szparce, okrążał łechtaczkę, wbijał się głęboko w jej wnętrze. Lena jęczała cicho, jej dłonie wplątały się w jego włosy. Jej cipka pulsowała pod jego językiem, soki spływały mu po brodzie.
– Marek… o Boże… – dyszała. – To jest… tak dobrze…
Liżał ją długo, powoli, z namysłem – jakby grał na niej jak na instrumencie. Jednocześnie wsunął w nią dwa palce i poruszał nimi w rytm języka. Lena drżała, jej biodra unosiły się ku jego twarzy.
Po kilku minutach wstał. Zdjął koszulę – miał ładną, umięśnioną klatkę i brzuch. Zdjął spodnie i bokserki. Jego kutas stał dumnie, twardy i gotowy.
Położył się na niej. Ich ciała zetknęły się – ciepła skóra ze skórą. Pocałowali się znowu, głęboko i romantycznie. Lena owinęła nogi wokół jego bioder. Poczuła, jak jego twarda główka dotyka wejścia jej cipki.
Marek wsuwał się w nią bardzo powoli – centymetr po centymetrze. Była ciasna, gorąca i mokra. Kiedy wszedł w nią cały, oboje jęknęli jednocześnie. Zatrzymał się na chwilę, patrząc jej w oczy.
– Jesteś… idealna – wyszeptał.
Zaczął się poruszać – powoli, głęboko, z czułością. Każdy pchnięcie było pełne emocji. Lena przycisnęła go do siebie, jej paznokcie rysowały mu plecy. Całowali się przy każdym ruchu. Jej cycki ugniatały się o jego klatkę.
Pociąg pędził przez noc. Wagon kołysał się delikatnie. Ich ciała poruszały się w idealnym rytmie – jak jazzowa improwizacja.
Marek przyspieszył trochę. Lena jęczała coraz głośniej. Jej cipka zaciskała się wokół niego. Była bardzo blisko.
Marek poruszał się w niej powoli, głęboko, z niezwykłą czułością. Każdy pchnięcie było pełne emocji – jakby chciał, żeby Lena poczuła nie tylko jego ciało, ale i wszystko, co w nim narastało od godziny rozmowy. Lena owinęła nogi wokół jego bioder i przycisnęła go do siebie mocniej. Ich usta spotykały się co chwilę – to długie, głębokie pocałunki, to krótkie, drżące westchnienia.
– Jesteś… niesamowita – wyszeptał jej prosto w usta, patrząc jej w oczy. – Czuję, jakbyśmy znali się od lat…
Lena odpowiedziała mu pocałunkiem, a potem przygryzła jego dolną wargę.
– Nie przestawaj… – szepnęła. – Chcę cię czuć całym.
Jej cipka była gorąca, ciasna i mokra. Ściany pulsowały wokół jego kutasa przy każdym ruchu. Marek przyspieszył lekko, ale nadal z namysłem – głębokie, rytmiczne pchnięcia. Lena jęczała cicho, jej dłonie wplątały się w jego włosy. Jej pełne piersi ugniatały się o jego klatkę przy każdym ruchu. Sutki były twarde i wrażliwe – Marek pochylał się co chwilę i ssał je delikatnie.
Pociąg kołysał się w rytm ich miłości. Wagon wypełniony był cichymi jękami, mokrymi dźwiękami ich ciał i odległym stukotem kół.
Lena pierwsza zaczęła drżeć.
– Marek… o Boże… dochodzę… – wyszeptała, wbijając paznokcie w jego plecy.
Jej cipka zacisnęła się wokół niego gwałtownie. Ciało zadrżało w potężnym orgazmie. Sok trysnął z niej obficie, zalewając jego kutasa i jądra. Lena wrzasnęła cicho i przycisnęła go do siebie całym ciałem, jakby chciała go wchłonąć. Jej ściany pulsowały wokół niego w długich, mocnych skurczach.
Marek nie przestał się poruszać – pieprzył ją przez cały jej orgazm, powoli, głęboko, przedłużając jej rozkosz. Kiedy Lena wreszcie opadła na kanapę, dysząc ciężko, on delikatnie się z niej wysunął.
– Chcę cię zobaczyć… całą – szepnął.
Pomógł jej wstać. Zdjął z niej resztę ubrania – stanik poleciał na bok. Lena stała naga przed nim w przyćmionym świetle wagonu. Jej ciało było piękne: pełne piersi z ciemnoróżowymi sutkami, wąska talia, zgrabne biodra i gładka, różowa cipka, wciąż ociekająca sokami po orgazmie.
Marek położył ją na plecach na kanapie, ale tym razem podłożył jej pod biodra swoją poduszkę – tak, żeby jej cipka była wyżej. Wszedł w nią znowu, tym razem pod innym kątem. Od razu trafił głębiej. Lena otworzyła usta w niemym krzyku.
– Ooo… tak… właśnie tam… – jęknęła.
Teraz pieprzył ją mocniej. Jej cycki podskakiwały przy każdym pchnięciu. On trzymał ją za biodra i wbijał się w nią rytmicznie, patrząc jej w oczy. Między nimi było coś więcej niż pożądanie – było uczucie, połączenie, które rosło z każdą sekundą.
Po kilku minutach Lena znowu zaczęła drżeć.
– Marek… znowu… dochodzę… nie przestawaj!
Jej drugi orgazm był jeszcze silniejszy. Cipka zacisnęła się wokół niego jak pięść, soki trysnęły obficie, spływając po jej pośladkach na kanapę. Lena krzyczała jego imię, ciało wygięło się w łuk.
Tym razem Marek nie wytrzymał.
Z głośnym jękiem zaczął lać w nią – gorącymi, gęstymi strumieniami. Spuszczał się głęboko, wypełniając ją spermą. Lena czuła, jak pulsuje w niej, jak napełnia ją ciepłem. Trzymała go mocno, nogi owinięte wokół niego, aż ostatnie skurcze minęły.
Przez chwilę leżeli złączeni, dysząc ciężko. Marek nie wysuwał się z niej. Całował ją powoli – czoło, oczy, usta – z czułością, która sprawiała, że Lena miała łzy w oczach.
– To było… coś niezwykłego – szepnął, głaszcząc jej włosy.
– Dla mnie też – odpowiedziała cicho. – Jakbyśmy grali razem… ty na swoim instrumencie, ja na swoim. Jak jazzowa improwizacja.
Uśmiechnął się i pocałował ją znowu.
Po kilku minutach powoli się wysunął. Sperma spływała z jej cipki grubym, białym strumieniem. Lena wstała niepewnie, naga, i przycisnęła się do okna. Pociąg pędził przez nocną Polskę. Zza szyby widać było ciemne pola i migające światła.
Marek podszedł do niej od tyłu. Przycisnął się do niej całym ciałem. Jego kutas, mimo że dopiero co spuścił, znowu zaczynał twardnieć między jej pośladkami. Lena poczuła to i uśmiechnęła się.
– Chcesz jeszcze? – szepnęła, wypinając tyłek.
– Chcę cię… w każdej pozycji, jaką da się zrobić w tym wagonie – odpowiedział z uśmiechem.
Odwróciła się do niego. Pocałowali się znowu, namiętnie. Potem Marek posadził ją na swoim kolanie twarzą do siebie. Wsunął się w nią znowu – tym razem ona jeździła na nim. Jej ręce spoczywały na jego ramionach, jego dłonie trzymały jej biodra. Poruszali się razem, powoli, głęboko, patrząc sobie w oczy.
– Jesteś piękna, kiedy dochodzisz – szepnął Marek. – Chcę to widzieć jeszcze raz.
Lena przyspieszyła. Jej cycki podskakiwały tuż przed jego twarzą. On ssał je na zmianę, szczypał sutki zębami. Jej cipka znowu zaciskała się wokół niego. Trzeci orgazm nadszedł szybko – Lena wrzasnęła i zalała go swoimi sokami, ciało drżało w jego ramionach.
Marek podniósł ją i położył na kanapie na brzuchu. Podciągnął jej biodra do góry – pieska. Wszedł w nią od tyłu jednym mocnym pchnięciem. Teraz pieprzył ją mocno, głęboko, jego jądra uderzały o jej cipkę. Lena jęczała w poduszkę. Jej cycki ugniatały się o kanapę przy każdym ruchu.
– Twoja cipka jest taka idealna… – wychrypiał. – Ciasna… mokra… gorąca…
Lena doszła czwarty raz – tym razem głośno, bez zahamowań. Jej ciało zadrżało, cipka pulsowała wokół niego. Marek nie wytrzymał i spuścił się w niej po raz drugi – głęboko, długo, wypełniając ją jeszcze większą ilością spermy.
Kiedy się rozłączyli, oboje padli na kanapę, zlani potem, dyszący, ale szczęśliwi. Marek przyciągnął ją do siebie. Lena położyła głowę na jego klatce. On głaskał jej włosy, a ona rysowała palcem wzory na jego brzuchu.
– To było… jak najpiękniejsza melodia, jaką kiedykolwiek zagrałem – szepnął.
– A ja zrobiłam najpiękniejsze zdjęcie w życiu – odpowiedziała cicho. – Tyle że nie aparatem. Tyle że w pamięci.
Pocałowali się znowu – powoli, leniwie, z czułością.
Pociąg zbliżał się do Warszawy. Za oknem zaczynało świtać.
Marek przytulił ją mocniej.
– Lena… – powiedział cicho. – Chciałbym… zobaczyć cię znowu. Nie tylko w pociągu.
Uśmiechnęła się i pocałowała go w usta.
– Chcę tego samego.




