Maciej, szkolny zapładniacz

Jestem Kacper. Dobrze się uczę, pasek na świadectwie jest co roku. Nie jestem zbyt lubiany wśród rówieśników, głównie przez różnicę wieku oraz fakt, że jestem otwarcie gejem. Moja klasa, jak to mechanicy, składa się w całości z chłopaków. Znaczna część z nich nie trawi gejów, a reszta podąża za większością.

Maciej, szkolny zapładniacz
Maciej, szkolny zapładniacz

Punkt widzenia Maćka

Jestem Maciek. Moje zainteresowania to picie, melanżowanie i ładne dziewczyny! Lubię spotykać się z kumplami i znają mnie z tego, że jestem towarzyski i otwarty. Mam dużo znajomości w szkole, wychodzę z ziomkami na palarnię na każdej przerwie. Pochodzę ze wsi. Uwielbiam wziąć wędki i iść z kumplami na ryby. Cała rodzina mówi, że jestem identyko jak mój ojciec.

Szczerze, dziewczyny bardzo na mnie lecą. Codzienna praca z ojcem połączona z wizytami na siłowni i basenie pozwoliła mi wyrobić niezłą masę mięśniową. W zasadzie to nie mam wątpliwości, że mam najszersze bary, najbardziej wyrobione mięśnie i jestem całokształtnie najbardziej męski z moich kolegów. Połączyć moją postawną sylwetkę z charyzmą, towarzyskością, pewnością siebie i – nie oszukujmy się – zajebistą twarzą, i koleżankom naprawdę ciężko jest się mi oprzeć.

Nie martwię się za mocno o oceny. Kiblowałem już dwa razy, raz w drugiej, a raz w trzeciej klasie. Mimo tego że jestem od ogółu klasy starszy o dwa lata, mam dużo kolegów. Nie tylko w klasie, ale też w szkole. Utożsamiam się z ich grupą i bardzo się ich trzymam. Mogę przy nich dużo mówić, ale to tylko żarty… Staram się żyć z każdym w pokoju. Czerpię z życia jak najwięcej przyjemności i nie chcę wchodzić nikomu w drogę. Bo co jest z tego życia oprócz przyjemności? Zapalić, wypić, zabawić się… Niczego sobie nie żałuję.

Punkt widzenia Kacpra

Większość chłopaków w klasie ma dziewczyny, albo historie z nimi, o których nie są onieśmieleni opowiadać między sobą. W końcu, klasa złożona całościowo z chłopaków – brak dziewczyn w grupie i buzujące hormony tak działają. O drugim geju wśród rówieśników raczej nie ma mowy. A jeśli o hormonach mowa, to nie sposób wspomnieć jak bardzo są nimi napełnieni moi koledzy. A szczególnie pewien Maciej. Ten to chyba by wyruchał każdą cipę na swojej drodze. Jego kumple zresztą nie inaczej. Dlaczego to o takich najbardziej fantazjuję?

Wystarczy że przypomnę sobie sytuację z jednej przerwy pod koniec roku, kiedy Maciek rozmawiał o planach na wakacje z najlepszym kolegą. Chyba myślał, że w hałaśliwym otoczeniu nikt nie zwraca uwagi, ale ja siedziałem obok i słyszałem każde słowo.

– No ja se jadę na wycieczkę do Warszawy. Wiesz co to znaczy?
– Noo, Maciek! Cel masz taki jaki myślę? – nie było trudno to odgadnąć że chodzi o seks.
– W sensie jaki?
– No pewnie znowu wyruchać coś. Jak to ty…
– Ee tam, to… – oznajmił z zadowoloną miną – To, to już przeszedłem tyle razy…
– Ty sobie ominiesz taką okazję? Nie wierzę w to…
– No nie mylisz się że nie wierzysz – oznajmił z zadowoloną miną.
– No to powodzenia. I wiesz, mi możesz wszystko powiedzieć – chyba myślał że to już koniec rozmowy, ale Maciek nagle jeszcze dodał:
– Mam większy cel tym razem.
– Niby jaki?

Następna krótka pauza.

– Nie oceniasz ziomuś?
– Nie, no jasne że nie! Stary!
– Nikomu nie powiesz?
– Masz mnie za słowo.
– Zamierzam zapłodnić jakąś laskę – dodał powoli, ciszej.
– No, no wiem. No i co?
– Nie, nie rozumiesz… Zapłodnić. Bez zabezpieczenia.

Takiego czegoś chyba nawet on się nie spodziewał.

– Ale tak na serio? – po chwili ciszy kolega zapytał nieźle zszokowany.
– Zdejmę gumę tak żeby nie zauważyła. A jak nie to przedziurawię.
– Ale dosłownie? Kręci cię to? – kolega sam się nieźle podekscytował na tą myśl.
– Słuchaj no, mi się chce zalać, to se zaleję. To tylko laska. Jej problem. Co ma baba do gadania?
– Maciek, kurwa, ale z ciebie niezły skurwiel! – rozmawiali zupełnie poważnie, bez żadnych oporów.
– Zalać i zostawić… A ciebie nie kręci? Nie chciałbyś tak? Pójść se do klubu. Zabajerować fajną dupeczkę. Powiedzieć, że się nazywasz się Zenek z Garwolina. Anonimowo zalać ją w cipę i jak będzie zła, powiedzieć „sorry mała” i się ulotnić. Zero konsekwencji, nic! Tak żeby nie wiedziała, gdzie cię szukać! Czy to nie zajebiste?
– Zrób jakiejś szmacie bachora. Niech ma za swoje!
– Kolega Maćka był równie podekscytowany co on sam.

„Bycie grzecznym jest takie nudne. Powinienem być bardziej jak moi koledzy” – przeszło mi przez myśl.

Nadeszły wakacje. Następnego dnia miałem jechać do pracy na miesiąc. Pieniądze zawsze się przydadzą.

Mi samemu też zaczęły hormony buzować. Poczucie seksualnej potrzeby było ogromne.

Przełamałem się i założyłem profil na portalu randkowym.

„Słupsk. Obecnie w Warszawie, spotkam się! Szukam delikatnego faceta który mnie rozdziewiczy, miło i przyjemnie, z pieszczotami.

Telefon: 584 938 301”

Kupiłem sobie w kiosku nowy, osobny numer telefonu specjalnie do randek, ażeby pozostać anonimowym.

„Muszę do tego dorzucić kilka nagich fotek. A chuj tam, co się będę martwić zboczeńcami i swoim wiekiem” – pomyślałem.

Rozebrałem się do naga, włączyłem samowyzwalacz, zachęcająco wypiąłem swój nigdy nie dotykany, dziewiczy, różowiutki odbyt do kamerki. Bo co? Bo grzeczny niby nie może się bawić?

Jedna, druga, trzecia fotka. Dźwięk migawki wypełnił łazienkę.

Moje długie włosy zakrywały tył mojej głowy i część pleców. Wyglądałem jak ładna dziewczyna, tylko z szerszymi barkami i całkiem nieźle zbudowanymi plecami.

Popstrykałem kilka zdjęć w różnych ujęciach. Nogi, plecy, dupa, fiut…

„Niech sobie walą konia do moich zdjęć. Nie pokazałem twarzy, a po samym tym nikt mnie nie pozna. Więc co z tego?”

Wstawiłem. Profil teraz świecił moją dupą i kutasem, a ja zacząłem dostawać pierwsze wiadomości od napaleńców.

Punkt widzenia Maćka

„Rany, jaki tu zajebiście! Jestem tu już od kilku dni, ale dobrze, że przyjechałem tu sam. Moja dziewczyna na pewno by marudziła na mój syf, że niewygodnie, że słaby hotel. Jak ja nie cierpię tego babskiego pierdolenia. Nie że się nią zbytnio przejmuję…” – myśląc śmiałem się sam do siebie.

Wyszedłem na zewnątrz. Akurat szedłem ulicą Płochocińską, kiedy zobaczyłem znajomą twarz. Podszedłem do stanowiska z czereśniami.

– Siema! – powiedziałem głośno i wyciągnąłem rękę do Kacpra z mojej klasy, którego niespodziewanie spotkałem. Kacper chyba nie wierzył własnym oczom. Cały się zaczerwienił na mój widok. Może moja atrakcyjność go onieśmieliła?
– Cześć – lekko się wahając podał mi rękę i odwzajemnił uścisk.
– Widzisz, jaki ten świat mały? – zaśmiałem się.
– No – widać było, że jest nieśmiały.
– Co tu robisz? Zarabiasz?
– Handluję. Mój wujek ma plantację owoców i warzyw koło Słupska. Przyjeżdżam w wakacje sprzedawać w Warszawie, bo tu jest wysoka cena, nocuję u rodziny. To niezły interes.
– O, to nieźle! Za ile te czereśnie?
– Po 15.
– To sypnij mi kilo – w zasadzie nie lubię czereśni, ale postanowiłem wesprzeć kolegę.

Kacper odważył kilogram i mi podał, a ja jemu 15 złotych.

– Dzięki! – powiedział.
– Spoko, jeszcze jedno! Mówisz, duża ta plantacja?
– No spora. Z 30 hektarów.
– Mogę twój numer? Może jeszcze coś od ciebie kupię.
– Jasne!

Spisałem w telefonie numer do Kacpra. Pożegnałem się i wróciłem do hotelu.

Punkt widzenia Kacpra

Kilka dni później w skrzynce odbiorczej miałem dziesiątki wiadomości od napaleńców. Muszę przyznać, że cała ta uwaga skupiona na mnie nieźle mnie podniecała. Faceci w komentarzach bezpośrednio pisali, co by chcieli ze mną zrobić. Ani jednej wiadomości od kobiety. Dokładnie tak, jak chciałem.

Nie nadążałem z odpisywaniem, czułem się jak kawał mięsa rzucony psom na pożarcie. Początkowo planowałem się spotkać ze znacznie starszym, w wieku mojego ojca i grać dla niego uległego syna, ale gdy tylko mój status zamienił się na „online”, dostałem wiadomość od faceta który wydał mi się lepszy od reszty.

„cześć. podobasz mi się. może chciałbyś się spotkać?”

Wszedłem na jego profil i natychmiast się zakochałem. Nigdzie nie było jego twarzy ani kutasa, ale facet był naprawdę przystojny. Wysoki, z wyrobioną klatą i plecami. Większy i masywniejszy ode mnie dwudziestolatek. Miał bardzo dużo polubień pod zdjęciami a kobiety krzyczały w komentarzach.

„Takiemu to się mogę oddać!” – myślałem.

„W WARSZAWIE DO 20 SIERPNIA. Zapraszam MŁODSZE konkretne dziewczyny.

Jestem realny, konkretny i dyskretny. Szukam młodych, szczupłych dziewczyn które lubią zrobić dobrze. delikatnie, z pieszczotami i całowaniem. Romantycznie, w twoim tempie:) Zainteresowane pisać. BEZ FEJKÓW I ŚCIEMY. Interesują mnie tylko realne konkretne znajomości. TYLKO KOBIETY!!!”

Opis nie wskazywał w natomiast w najmniejszym stopniu że koleś lubi facetów.

„Cześć. Bardzo tego chcę, ale jestem facetem, a ty chyba nie lubisz.” – odpisałem.

„wiem. nie szkodzi. masz fajną dupe. chciałbym się z tobą zabawić”

Niesamowicie podjarała mnie myśl oddania tyłka dla heteryka.

„wszystko bezpiecznie, z higieną i w prezerwatywie. widzę że jesteś w tym nowy, więc będe ostrozny. pasuje ci taki układ?”

„Super, jesteś mega przystojny, chętnie się z tobą spotkam!”

„podaj numer. napiszę sms i sie umowimy”

Uradowany podałem mu numer i się umówiliśmy na ten sam dzień wieczorem. W dodatku napisał że opłaci hotel. Co za miły facet.

„ogol się na zero”

Przygotowałem się, na ciele zero włosów.

”pokażesz mordke?”

Serce zaczęło mi bić szybciej. Zrobić to czy nie?

Wysłać, czy nie wysłać?

Wypiąłem się najseksowniej jak mogłem do lustra i wysłałem mu kilka nagich zdjęć z twarzą. Było widać wszystko. Od moich stóp, przez zgrabny, rozwarty tyłek, gładkie plecy, aż po moją twarz. A następnie pstryknąłem i wysłałem kilka od frontu.

„piękny… ale się dzisiaj zabawimy :)”

„A twoja twarz?”

„zobaczysz na spotkaniu ;)” – czułem się zawiedziony, ale nie chciałem stracić takiej okazji, więc nic nie odpisałem.

Wziąłem prysznic. Miałem mu zrobić loda ale na wszelki wypadek zrobiłem lewatywę, podjarany na maksa wyszedłem z domu ciotki pod wskazany adres hotelu.

Podszedłem pod drzwi hotelu, miałem już zadzwonić do faceta z portalu. Kiedy nagle nastało mnie kolejne zaskoczenie.

– Cześć piękny – to był Maciek! Ten Maciek!

Byłem bez słów. Zatkało mnie całkowicie. Przez chwilę myślałem że to jakaś pomyłka albo zbieg okoliczności. Nie zrozumiałem, że to z nim się umówiłem!

– A… E… Cześć, co tu robisz? – byłem przekonany, że facet z którym się umówiłem zaraz wyjdzie z hotelu.
– No jak to co? – zalotnie się uśmiechał i patrzył mi prosto w oczy.

Byłem zbyt zdruzgotany żeby z siebie cokolwiek wydusić.

– Ale… Nie, na serio, co tu robisz? Nie rozumiem.
– Znalazłem cię po numerze telefonu.

Faktycznie. Kiedy się spotkaliśmy i spytał mnie o numer, musiałem się pomylić i podać mu nie ten. Czyli ten nowy, na którym miałem się umówić na seks, którego nikt miał nie znać. On ten numer wyszukał w internecie i znalazł mój profil…

– Jak? To ty chcesz ze mną…?
– Chodź – wszedł do hotelu.

Maciek poruszał się w bosko męski sposób. Pewność siebie okazywał każdym centymetrem swojego ciała, też stylem chodzenia. On naprawdę był bardzo męski… Czułem się przy nim ciotowato. Poszedłem za nim, podekscytowany, ale też wystraszony.

Po chwili znaleźliśmy się pod drzwiami pokoju. Maciek otworzył mi drzwi przepuszczając mnie pierwszego, zrobiłem krok, a moje nozdrza uderzył intensywny zapach męskich perfum zmieszany z odorem młodego samca. Brudne bokserki i inne ubrania leżały na ziemi. Musiał być tu od tygodnia, a nie wydaje mi się, że miał tu dostęp do pralki. Lub chęci żeby posprzątać.

Usłyszałem dźwięk przekręcanego zamka. Zamknął na klucz, a ja nieustannie podziwiałem jego boską budowę… Ale wtedy moje rozmarzania dobiegły końca.

Maciek odwrócił się do mnie. Jego przyjemny grymas twarzy nagle się zmienił. Pchnął mnie z siłą na niepościelone łóżko, aż jęknąłem z zaskoczenia. Uderzyłem się łopatką w ramę, a on usiadł na moich biodrach i zaczął trzymać mi obie ręce. Był znacznie silniejszy, większy i generalnie potężniejszy. Patrzył na mnie z góry.

– No to co psiaku, będę twoim panem i się tobą zabawię! Jasne?
– Ale jak to? Maciek, jakim panem?
– Serio uwierzyłeś że bym cię chciał? Zamierzam cię wyjebać z samego popędu. Ja nie lubię facetów. Ot zachciało mi się cwela!
– Przecież nie tak miało być. Jakiego cwela? Przestań. Nie chcę czegoś takiego.
– Będziesz moim cwelem. Zrozumiałeś? Zaraz ciebie zgwałcę – mówił to ze szczerą, wyczuwalną dozą nienawiści, trzymając mnie w żelaznym uścisku, a ja się go bardzo bałem. To był koszmar.
– Nie!! Nie chcę! – wyrywałem się przestraszony – Nie gwałć mnie! – jego to tylko nakręcało i widziałem kurwiki w jego oczach.
– Cicho – Maciek wycedził przez zęby i wepchał mi agresywnie język do ust aby mnie uciszyć. Uległem jego ustom. Wsadzał język tak głęboko, że myślałem że zaraz mi wyliże gardło. Ledwo oddychałem, a moje ręce, które trzymał, nie miały od kilku minut chyba żadnego przepływu krwi. Lizał mnie tak przez co najmniej 10 minut, a ja przestałem się wyrywać. Poluźnił uścisk.
– Proszę, będziesz delikatny?

Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi. Zamiast tego Maciek chwilę się patrzył na moją rozpłakaną twarz. Następnie przewrócił mnie na brzuch, przygniótł swoim ciałem i zaczął równie agresywnie macać mnie po dupie.

– Maciek!! Masz być delikatny!! Zrozumiałeś!? AH! Inaczej stąd pójdę! Nie jestem żadną kurwą! – wyduszałem z siebie spod jego ramienia, a on się do mnie dobierał. Na moje krzyki zareagował tylko mocniejszym przygnieceniem mojego ciała. Teraz jego ręka wchodziła pod moje bokserki. Ściskał mocno moje poślady, raz jeden, raz drugi, jednocześnie sapiąc mi po szyi i wydając różne, praktycznie zwierzęce dźwięki.
– Jesteś kurwą. Jesteś! – wycedził przez zęby i zaczął mnie gryźć po szyi – Chciałeś dać dupy facetowi z internetu. Jesteś zwykłą dziwką! Kurwą! Szmatą!
– AH! – jęknąłem, gdy poczułem jego dłoń na mojej nagiej dupie – Ale miał być tylko oral!
– Nie odmówisz mi. Żadna laska nie odmawia! – machałem nogami i próbowałem go uderzać ale bez efektu – Uspokój się!! – wyrywałem się tylko jeszcze gorzej i zacząłem krzyczeć.

„Przecież ten chłopak zrobi ze mną co zechce” – myślałem. Nie tak miało być. Miało być przyjemnie, romantycznie. A było zupełnie odwrotnie.


– Przestań panikować! Przestań! – był w miarę cicho. Docisnął mój ryjec do pościeli, w której były jego znoszone, białe bokserki ze śladami brudu, abym się zamknął.
– Będzie ci przyjemnie być szmatą, rozumiesz? Przyzwyczaisz się do bycia kurwą!! – jedyne co mogłem czuć to hipnotyzujący odór samca w nozdrzach i ogromne poniżenie.
– Proszę, proszę, ja nie chcę ostro – płakałem bezsilnie – Dlaczego nie możesz być taki miły jak wcześniej? Ja chciałem delikatnie, czemu mi to robisz!? – udało mi się wyrwać. Podbiegłem do drzwi, ale były zamknięte.

Maciek zsapany, cały mokry usiadł na łóżku w rozkraczonej pozycji. Podparł się rękami z tyłu.

– Co ty próbujesz zrobić? Mam twoje nagie zdjęcia, rozumiesz? Spróbuj cokolwiek zrobić, krzyczeć, sprzeciwić się, powiedzieć komuś albo podnieść na mnie rękę, to wszyscy dostaną twoje foty z rozwartym odbytem. Jak kurwy, którą jesteś – ogromnie ze mnie szydził.

Stałem przy tych drzwiach bez siły. Nie miałem zamiaru krzyczeć. To nie miało sensu.

– Weźmiesz się kurwa do roboty czy mam cię zmusić? – był bardzo, bardzo zły. W jego dżinsowych spodniach widać było ogromny uścisk, bo był w nich na maksa sterczący fiut. Bardzo go jarała ta chora akcja – Nie masz stąd wyjścia. Rozumiesz? Rycz ile chcesz. Pytam czy weźmiesz się do roboty, czy mam ci spuścić wpierdol?

Po chwili ciszy powiedziałem:

– No dobra.
– Nooo, i tego kurwa chciałem! W końcu się złamałeś suko!
– Co mam zrobić? – roztrzęsiony spytałem. Nie było we mnie cienia poprzedniego podniecenia. Tylko żal.
– Do naga.
– Co?
– Do naga powiedziałem! I nie żadne ‘co’ tylko mówisz do mnie jak do pana!
– Tak proszę pana.

‘Mój pan’ sam nie wytrzymał. Trzymał łapę w spodniach i miętolił swojego kutasa. Rozebrałem się. Teraz byłem przed nim całkowicie nagi. On kazał mi się obrócić, obejrzał i wymacał moją dupę dokładnie.

– Niezłą sobie szmatę znalazłem! Klękaj! I skończ gadać pierdoły, bo przecież tego chciałeś!

Zrobiłem to co kazał. Wstał na chwilę i szybko sięgnął do szafki po piwo i papierosy. Widać było że był przy tym niesamowicie podjarany i robił wszystko żeby ze mnie skorzystać jak najprędzej.

Zrzucił spodnie razem z gaciami przed moją twarzą, a mnie uderzył jeszcze większy odór niż wcześniej. Smród spoconego kutasa.

Następne czego doznałem, to widok, a uwierzcie, że było na co popatrzeć.

Długie, grube prącie, potężne równie co cały on. Główka z wpół ściągniętym napletem błyszczała obficie po walce ze mną. Bardzo żylasty i twardy. Miał może z 19 lub 20 centymetrów. Nic dziwnego, on sam też był wysoki. Tak podręcznikowo piękny kutas mógłby służyć jako przykład w encyklopediach, a już na pewno mógłby zrobić furorę na serwisach porno. A teraz miałem go przed moją mordą. Na pewno odwiedził już wiele damskich cip, a zaraz miał zostać wypróbowany na biednym chłopaczku, jakim byłem ja.

Rozwalił się na łóżku, a ja klęczałem przed jego nogami jak ostatnia kurwa, czując jego zapachy i podziwiając.

Mój podziw nie potrwał jednak długo.

– Masz coś do powiedzenia? – patrzył na mnie dalej z tą pogardą. Ten chłopak mógłby mnie zastąpić kimkolwiek by chciał. To że byłem teraz na tym miejscu było zupełnym przypadkiem. Mógłby teraz ruchać dowolną szmatę w Warszawie, a ruchał mnie. Myślałem o tym i poczułem wyrzut sumienia. Powinienem być dla niego posłuszny.
– Przepraszam pana że próbowałem uciec.
– Przyjmuję ale nie myśl że obejdzie się bez kary!! A teraz ssij!!

Zlizałem ślady spermy z czubka jego kutasa. Miał mnie jak na dłoni. Teraz naprawdę zrobiłbym dla niego wszystko.

Ssałem i lizałem dużego kutasa jak najlepiej umiałem, czując się jak faktyczna szmata z burdelu, którą dla niego byłem. I okazywał to w każdy możliwy sposób. Własna przyjemność nie przeszła mi nawet przez myśl. Liczyło się tylko zadowolenie go.

– To jest życie! – zajmowałem się jego fiutem a Maciek w międzyczasie otworzył sobie piwo i zapalił papierosa. Mimo, że byłem pewien, że w hotelu jest zakaz palenia.
– Daj mi spodnie.

Zdziwiony oderwałem się od jego fiuta, a on wziął je.

Przejrzał zawartość moich kieszeni.

– Gdzie jest portfel kurwo!?
– A-ale jak to?
– Dawaj mi portfel – patrzył na mnie z nieznoszącym sprzeciwu wzrokiem, a mi się natychmiast odechciało sprzeciwiać. Sięgnąłem do plecaka i podałem mu go.
– Ssij no kurwa! – ssałem dalej a Maciek otworzył portmonetkę. Miałem w niej wszystko co zarobiłem odkąd przyjechałem, czyli 800 złotych.
– Noooo! I zajebiście! To mi się podoba! – zabrał wszystko, przeliczył banknoty z papierosem w ustach, a następnie otworzył drugą kieszonkę, w której miałem drobne. Nawet to wziął. Powybierał nawet dziesięciogroszówki. Nie zostało mi nic. Zostałem przez niego spłukany. Schował to do swojej szuflady, a mój portfel rzucił.
– Portfel opróżniony! Teraz opróżnisz moje jaja! I nawet mnie nie proś żebym ci to potem zwrócił! – dalej miałem ślady łez na sobie. Ale teraz już nie czułem ani podniecenia, ani strachu. Jedyne co czułem to żądzę, aby zadowolić Maćka. Aby był mną zadowolony. Tak bardzo mnie omamił. Po prostu pozwoliłem mu siebie rozjebać. Oddałem się lepszemu facetowi. Mógłby brać ode mnie pieniądze codziennie. Niech robi co chce. Zasługuje na to, bo jest zajebistym facetem.

Korzystał intensywnie z mojej mordy. Teraz kontrolował tempo ruszając moją głową.

– Ale jesteś cwelem… Ale z ciebie lachociąg… Tylko do tego się nadajesz… – słuchałem wyzwisk, jedynie ciesząc się kutasem. Jego silne ręce pracowały wykorzystując mój pysk jak jakąś zabawkę.
– Ssij, ssij dalej – mówił i puścił moją głowę. Wziął do ręki telefon, i… zaczął robić mi zdjęcia.

Nawet nie zareagowałem. Pozwoliłem mu robić cokolwiek zechce. Jęczał i robił zdjęcia, a ja mu obciągałem.

Nagrał kilka krótkich filmików, na których wyzywał mnie od różnych. Gdzieś po drodze zrzucił resztę ubrań. Teraz oboje byliśmy zupełnie nadzy, suka klęcząca przed swoim panem.

– Nieźle zarobił na tobie i tych filmikach. Taki małolat i już tak ciągnie! – robiłem to coraz szybciej, nie głęboko, bo gdybym miał go brać głęboko, to chyba bym się udusił.

Włączył nagrywanie i położył telefon. Widziałem w ekranie całego siebie, razem z twarzą… I nagle zrobił się bardzo agresywny.

– A teraz kara za bycie pedałem! Po tym co zrobiłeś nie ma kurwa mowy o żadnej delikatności!!

Wcisnął fiuta całego w moje gardło i zaczął odliczać.

– Jeden, dwa, trzy…

Nie wytrzymałem dłużej. Zacząłem się krztusić.

– … cztery, pięć, sześć …

Dławiłem się i dusiłem, a on ani drgnął.
– … siedem, osiem, dziewięć …

Straciłem czucie.

– Dziesięć!

Puścił i dał mi odetchnąć.

– Proszę… Przestań… – byłem już bardzo zmęczony.

Za to że spytałem żeby przestał powtórzył duszenie fiutem jeszcze 2 razy. A na koniec wyruchał moje gardło. Znowu byłem cały załzawiony, ale nie miałem siły protestować.

– Wypnij dupsko! – zerwałem się i wypiąłem na łóżku w pozycji psa.
– Mam nadzieję że przyszykowałeś odbyt, bo będzie tak bolało że nie usiądziesz ze dwa tygodnie… Ale cię wypierdolę!! – znowu te kurwiki w oczach.
– Ale nałoży pan gumkę? Proszę, czy cwel może prosić aby pan nałożył gumkę?
– Ja nie uznaję seksu w gumce, to jak lizanie cukierka przez papierek…
– Proszę.
– Niech ci będzie cwelu – wyciągnął z szuflady gumkę i nałożył na fiuta. Bardzo ulżyło mi wtedy. Przynajmniej nie będzie wyrzutów sumienia.

On się nie pierdolił. Od razu wziął kutasa i zaczął napierać.

– Przestań! Musisz mnie przygotować!
– Skończysz kurwa w końcu? – groźnie wycedził basowym głosem przez zęby, a następnie złapał mnie za wargi z całej siły. Zabolało. Wepchał mi leżące obok majty w usta – Będę cię gwałcił jak chcę!!

Nie mogłem się odezwać. Wchodził we mnie bez ceregieli, naprawdę mnie gwałcił. Bolało bardzo. Krzyczałem i wiłem się z bólu. Dobrze, że zrobiłem lewatywę i się przygotowałem.

– Wiesz co kurwo? Szmat dających dupy nie szanuję, lubię sobie tylko skorzystać – dobił do końca. Dotarło do mnie, że nagrywa jak brutalnie mnie rozdziewicza. Straciłem jakąkolwiek godność.

Bolało jeszcze piekielniej, kiedy zaczął się tym olbrzymem poruszać w przód i w tył. On natomiast jęczał błogo czerpiąc niemal sadystyczną przyjemność z każdej sekundy tego momentu.

Punkt widzenia Maćka

– Aaa – zrobiłem wydech wychodząc z suki kutasem. Dyszałem ciężko, nawet ciężej i głośniej niż on. Natychmiast zanurzyłem się z powrotem. Było naprawdę, naprawdę ciasno i zajebiście. On był lepszy niż moja laska. Albo nawet niż większość lasek które jebałem.

Znowu wyszedłem na chwilę. Przyjrzałem się temu zajebistemu widokowi, splunąłem dla poślizgu i gwałciłem dalej. Tym razem powolniej. Niech ma cwel krztynę przyjemności.

CDN.

Oceń opowiadanie:

5 / 5. Ocen: 96

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl