Ich pierwszy raz w akademiku

Pokój 217 zawsze pachniał mieszanką waniliowego odświeżacza, taniego wina i kobiecego ciała. Dwa łóżka, dwa biurka, jedna szafa i mały głośnik bluetooth na parapecie. Właśnie z niego leciały przeboje Skolima – ciężki, pulsujący bit, niski wokal i teksty, które same wchodziły pod skórę. Była szósta wieczorem, a Ania wróciła wcześniej z wykładów. Miała dość słuchania. Chciała tylko wziąć prysznic i poleżeć.

Ich pierwszy raz w akademiku
Ich pierwszy raz w akademiku

Otworzyła cicho drzwi kluczem, bo Marta czasem spała w środku dnia. I wtedy zobaczyła.

Marta leżała na swoim łóżku na plecach. Kołdra była tylko do połowy – zasłaniała jej biodra i nogi, ale odsłaniała brzuch i piersi. Miała na sobie tylko luźną, białą koszulkę bez stanika. Sutki wyraźnie odznaczały się pod materiałem – twarde, ciemnoróżowe. Głowa odchylona do tyłu, oczy zamknięte, usta lekko rozchylone. Prawa ręka zniknęła pod kołdrą, a koc poruszał się rytmicznie, w górę i w dół. Powoli, ale zdecydowanie.

Ania stanęła w progu jak wryta.

Marta miała dwadzieścia jeden lat i była jej współlokatorką od września. Wysoka, z długimi, jasnobrązowymi włosami, które teraz rozrzucone były na poduszce. Twarz miała rumianą, policzki zaróżowione. Z jej gardła wydobywał się cichy, niski jęk – „mmm…”. Ręka pod kołdrą poruszała się szybciej.

Ania poczuła, jak jej własne ciało natychmiast reaguje. Serce zaczęło bić mocniej. Sutki stwardniały pod bluzą. Między nogami zrobiło się ciepło i wilgotno – cipka pulsowała, wargi sromowe nabrzmiały, a cienkie majtki zaczęły się powoli nasiąkać.

Zamiast wyjść, Ania weszła cicho do środka. Zamknęła drzwi na klucz. Usiadła na swoim łóżku, dokładnie naprzeciwko Marty. Oddech miała już ciężki, płytki. Patrzyła.

Marta nie wiedziała, że ktoś ją obserwuje. Jej biodra unosiły się lekko w rytm ręki. Kołdra opadała i unosiła się, odsłaniając na chwilę fragment nagiego uda. Skolim rapował coś o „nocy, która nie ma końca”, a bas dudnił w podłodze. Ania widziała, jak Marta zaciska uda wokół własnej dłoni, jak jej brzuch napina się przy każdym ruchu palców. Słyszała mokre, ciche dźwięki – „człap… człap…” – gdy palce Marty poruszały się w jej cipce.

Ania nie wytrzymała. Rozsunęła lekko nogi i włożyła rękę między uda, przez dżinsy. Mocno przycisnęła dłoń do swojej cipki. Była już cała mokra. Czuła, jak sutki bolą pod bluzą. Patrzyła na Martę i wyobrażała sobie, co ona czuje – jak jej palce rozsunęły wilgotne wargi, jak kręcą się wokół łechtaczki, jak wchodzą głębiej…

Marta jęknęła głośniej. „Kurwa… tak…” – wyszeptała do siebie, głos drżący z rozkoszy. Jej ręka pod kołdrą przyspieszyła. Biodra uniosły się wyżej. Kołdra zsunęła się trochę niżej – Ania zobaczyła fragment jej nagiego brzucha i ciemny trójkąt włosów nad cipką.

To było za dużo.

Ania wstała. Nogi miała miękkie. Podeszła powoli do łóżka Marty. Stanęła nad nią. Przez chwilę patrzyła z góry – na jej zarumienioną twarz, na drżące powieki, na usta, które otwierały się w kolejnym jęku.

Potem, bardzo powoli, położyła swoją dłoń na tej, która znajdowała się pod kołdrą.

Marta zamarła.

Jej oczy otworzyły się gwałtownie. Spojrzały prosto w oczy Ani. Przez kilka sekund żadna z nich się nie ruszyła. Tylko muzyka Skolima dudniła w tle – ciężki bit, niski wokal, rytm, który idealnie pasował do tego, co się właśnie działo.

Ręka Marty nadal leżała między jej nogami. Palce wciąż dotykały jej własnej, mokrej cipki. A dłoń Ani leżała na wierzchu – ciepła, pewna, lekko drżąca z podniecenia.

Marta nie krzyknęła. Nie odsunęła się. Po prostu patrzyła na Anię tymi dużymi, ciemnymi oczami, w których było zaskoczenie… i coś jeszcze. Coś ciemnego. Coś głodnego.

Ania poczuła, jak jej własna cipka pulsuje tak mocno, że prawie dochodzi na stojąco. Jej dłoń na dłoni Marty lekko się poruszyła – przesunęła się centymetr niżej, w stronę ciepła, które biło spod kołdry.

Marta otworzyła usta, ale nie wydała żadnego dźwięku. Tylko jej oddech przyspieszył.

Ania pochyliła się trochę bliżej. Jej głos był cichy, ochrypły:

„Nie przestawaj…”

I wtedy jej palce wsunęły się pod kołdrę razem z palcami Marty.

Ania wsunęła palce głębiej pod kołdrę. Jej dłoń zetknęła się z gorącą, mokrą cipką Marty. Palce Marty były już w środku – dwa, może trzy – i poruszały się powoli, ale pewnie. Ania poczuła, jak jej własne ciało drży. Była taka mokra, że jej majtki kleiły się do warg sromowych.

Marta nie odsunęła ręki. Patrzyła Anii prosto w oczy, oddychając ciężko przez otwarte usta. Skolim rapował w tle o „gorącej nocy”, a bas dudnił im w brzuchach.

„Kurwa… Ania…” – wyszeptała Marta, głos ochrypły z podniecenia.

Ania nie odpowiedziała słowami. Po prostu pochyliła się i pocałowała ją. Najpierw delikatnie, potem głębiej – języki się spotkały, mokre, gorące. Marta jęknęła prosto w jej usta, a jej palce w cipce przyspieszyły. Ania zaczęła poruszać swoją dłonią razem z nią – ich palce splatały się, wchodziły w nią na zmianę, rozciągając mokre, nabrzmiałe wargi.

Marta była gorąca i śliska. Jej cipka pulsowała wokół palców. Ania czuła, jak łechtaczka Marty twardnieje pod jej kciukiem. Poruszała nim w kółko – powoli, dokładnie tak, jak sama lubiła.

Marta złapała Anię za włosy i przyciągnęła ją mocniej do siebie. Pocałunek stał się dziki, głodny. Ich języki wirowały, ssały się nawzajem. Ania zdjęła z siebie bluzę jednym ruchem – nie miała stanika. Jej piersi wyskoczyły na zewnątrz – średnie, pełne, z ciemnoróżowymi sutkami twardymi jak kamienie. Marta natychmiast schwyciła jedną dłonią i ścisnęła, a palce drugiej nadal pracowały w cipce.

„Twoja cipka jest taka mokra…” – wyszeptała Ania, odrywając usta na chwilę. „Czuję, jak cię ściska palce.”

Marta tylko jęknęła głośniej i rozsunęła nogi szerzej pod kołdrą. Kołdra zsunęła się całkowicie na podłogę. Teraz Ania widziała wszystko – nagie, gładkie uda Marty, jej wypięte biodra i różową, błyszczącą cipkę, w którą wpychały się ich wspólne palce. Sok spływał po pośladkach Marty na prześcieradło.

Ania nie wytrzymała. Zsunęła się niżej, między nogi Marty. Jej twarz znalazła się dokładnie nad gorącą, pachnącą cipką. Pachniała seksem – słodko i lekko słono. Ania oblizała wargi i wsunęła język prosto w środek.

Marta wygięła się w łuk. „Ooooch… kurwa, tak!”

Język Ani wirował wokół łechtaczki – szybko, potem wolno, potem znowu szybko. Ssała ją delikatnie, a dwa palce weszły głęboko w ciasne, gorące wnętrze. Marta złapała ją za włosy i przycisnęła twarz mocniej do swojej cipki. Jej biodra poruszały się w rytm – w górę i w dół, jakby rżnęła język Ani.

Muzyka Skolima dudniła. Ania lizała ją tak, jakby była głodna od tygodni. Jej własna cipka pulsowała tak mocno, że czuła, jak soki spływają po wewnętrznej stronie uda. Nie dotykała się – chciała, żeby to Marta doprowadziła ją do końca.

Marta doszła pierwsza. Jej ciało zadrżało gwałtownie, uda zacisnęły się wokół głowy Ani, a z gardła wydobył się długi, drżący krzyk. Cipka zacisnęła się rytmicznie wokół palców Ani, zalewając jej język gorącymi, gęstymi sokami. Ania nie przestała lizać – przedłużała jej orgazm, aż Marta zaczęła się wykręcać z nadmiaru wrażeń.

„Dość… dość… Ania, kurwa…” – jęczała, ale jednocześnie trzymała jej głowę przy sobie.

Ania podniosła się, twarz mokra od soków Marty. Pocałowała ją znowu – Marta poczuła swój własny smak na języku Ani. Ich piersi przycisnęły się do siebie – sutki ocierały się o sutki, twarde i wrażliwe.

Teraz kolej na Anię.

Marta przewróciła ją na plecy i zdjęła jej dżinsy razem z majtkami. Ania leżała naga – jej cipka była całkowicie ogolona, różowa, nabrzmiała i ociekająca. Marta nie czekała. Wsunęła dwa palce od razu, głęboko, i zaczęła pompować. Jednocześnie pochyliła głowę i wzięła sutek Ani do ust – ssała mocno, gryzła delikatnie, kręciła językiem.

Ania jęczała głośno. Jej biodra unosiły się same. „Głębiej… tak… palce głębiej…”

Marta wsunęła trzeci palec. Ania była ciasna, ale tak mokra, że wchodziły bez problemu. Jej cipka chlupotała przy każdym ruchu. Marta poruszała palcami w „chodź tu” – masując przednią ściankę, dokładnie tam, gdzie Ania lubiła najbardziej.

Drugi orgazm nadszedł szybko i mocno. Ania wyprężyła się, złapała Martę za włosy i krzyknęła jej imię. Jej cipka zacisnęła się w konwulsjach wokół palców, tryskając gorącym sokiem na dłoń Marty i na prześcieradło. Fale rozkoszy przechodziły przez nią jedna za drugą – długie, drżące, aż jej nogi się trzęsły.

Marta nie wyjęła palców od razu. Poruszała nimi powoli, delikatnie, wyprowadzając Anię z orgazmu. Potem położyła się obok niej, twarzą w twarz. Ich ciała były spocone, piersi uniesione, oddechy szybkie.

Przez chwilę leżały w ciszy, tylko Skolim rapował w tle.

Marta uśmiechnęła się, palcami muskała sutek Ani.

„Chciałam cię od pierwszego dnia, jak się wprowadziłaś” – wyszeptała.

Ania odwróciła się do niej, wsunęła udo między nogi Marty i przycisnęła swoje mokre wargi sromowe do jej cipki. Zaczęły się powoli ocierać – tribbing, mokre, gorące, śliskie. Ich łechtaczki ocierały się o siebie przy każdym ruchu bioder.

Marta przytuliła Anię mocniej od tyłu. Jej dłoń leniwie głaskała pierś Ani, a usta muskały jej szyję. Skolim nadal rapował w tle – niski, pulsujący bit idealnie pasował do tego, co działo się w małym pokoju 217.

„Noc dopiero się zaczęła…” – powtórzyła Marta szeptem, ale w jej głosie było już wyraźnie więcej niż tylko zmęczenie. Było w nim głód.

Ania odwróciła się twarzą do niej. Ich usta spotkały się w długim, leniwym pocałunku. Języki ocierały się powoli, smakując siebie nawzajem. Dłonie Marty zsunęły się niżej – jedna na tyłek Ani, druga między jej uda. Palce od razu znalazły mokrą, nabrzmiałą cipkę.

„Jesteś cały czas mokra…” – mruknęła Marta z uśmiechem, wsuwając dwa palce do środka.

Ania jęknęła cicho i rozsunęła nogi. „Przez ciebie…”

Przez kilka minut leżały tak – pocałunki, powolne palcowanie, miękkie jęki. Potem Ania nagle przewróciła Martę na plecy i usiadła na niej okrakiem. Ich cipki zetknęły się – gorące, mokre, śliskie. Zaczęły się ocierać o siebie w rytm muzyki. Powoli. Głęboko. Łechtaczki ocierały się o łechtaczki przy każdym ruchu bioder.

„Kurwa… tak…” – wyszeptała Marta, łapiąc Anię za biodra i przyciągając ją mocniej.

Ich ruchy przyspieszyły. Mokre plaśnięcia wypełniły pokój razem z bitami Skolima. Sutki ocierały się o sutki. Ania pochyliła się i wzięła sutek Marty do ust, ssąc mocno, podczas gdy ich cipki ślizgały się po sobie coraz szybciej.

Marta doszła pierwsza – cicho, ale mocno. Jej ciało zadrżało, uda zacisnęły się wokół bioder Ani, a z gardła wydobył się długi, drżący jęk. Cipka Marty pulsowała, zalewając uda Ani gorącymi sokami.

Ania nie przestała się ocierać. Chciała dojść razem z nią.

Marta złapała ją za tyłek i przewróciła na bok. W jednej chwili ułożyły się w 69. Twarz Ani znalazła się między nogami Marty, a twarz Marty między nogami Ani.

Język Ani natychmiast wylądował na łechtaczce Marty – mokrej, nabrzmiałej, pulsującej. Jednocześnie poczuła ciepły, miękki język Marty na swojej cipce. Oboje jęknęły jednocześnie.

Lizały się powoli, głęboko, dokładnie tak, jak lubiła każda z nich. Palce wchodziły w siebie nawzajem – dwa, trzy – pompując w rytm ssania i lizania. Pokój wypełnił się mokrymi, obleśnymi dźwiękami i ich jękami. Skolim rapował o „nocy bez końca”, a one naprawdę nie miały zamiaru kończyć.

Leżały tak jeszcze chwilę – twarze między nogami, oddychając ciężko, ciała spocone i drżące.

W końcu Ania odwróciła się i przytuliła Martę twarzą w twarz. Ich usta spotkały się w powolnym, czułym pocałunku. Smakowały siebie nawzajem.

„To nie była jednorazowa rzecz, co?” – spytała Ania cicho, głaszcząc włosy Marty.

Marta uśmiechnęła się i pocałowała ją w nos.

„Chciałabym, żeby to było… na stałe. Wiesz, że od września patrzyłam na ciebie jak na zakazany owoc? Bałam się, że jeśli zacznę, to nie będę mogła przestać.”

Ania przytuliła się mocniej.

„To przestańmy się bać. Od dziś śpimy razem. W jednym łóżku. I robimy to tak często, jak tylko będziemy chciały.”

Oceń opowiadanie:

4.8 / 5. Ocen: 420

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl