Długo wyczekiwane spotkanie

Piątkowe popołudnie wypełniało się złocistym światłem słonecznym, które wpadało przez wielkie okno salonu w mieszkaniu Pauli. Powietrze pachniało ulubionymi perfumami Pauli – nutą jaśminu i sandałowca – oraz specjałem, który jej mama zostawiła w piekarniku na powrót z weekendu. Paula nerwowymi ruchami poprawia poduszki na kanapie, choć i tak wiedziała, że za chwilę i tak wszystko będzie w bałaganie. Serce waliło jej jak młotem, a nie wiedziała, czy to przez radosne oczekiwanie na przyjaciółkę, czy przez coś innego, coś głębszego i bardziej niepokojącego, co kłębiło się w jej podbrzuszu od kilku tygodni.

Długo wyczekiwane spotkanie
Długo wyczekiwane spotkanie

Dzwonek do drzwi był jak wybawienie. Otworzyła go z takim uśmiechem, że aż ją policzki rozsadzało. Na progu stała Maja, dokładnie taka, jaką pamiętała, a jednak jakaś inna. Te same rude, lśniące włosy splecione w luźny warkocz, te same piegi na nosie, ale w jej zielonych oczach dojrzeć można było nową dojrzałość, jaką dają lata i pierwsze poważne relacje.

– Wreszcie! – wyrzuciła z siebie Paula, niemal przyciągając Maję do środka siłą. Zamykając drzwi, otuliła ją ramionami i wtuliła nos w jej włosy. – Wiesz, jak bardzo za tobą tęskniłam? Mówiłyśmy codziennie na Messengerze, ale to nie to samo.

– Wiem, kochanie. Ja też – odpowiedziała Maja, ściskając ją mocno. Jej dłoń delikatnie musnęła plecy Pauli, pod cienkim materiałem koszuli. – To szaleństwo, jak szybko czas leci. Czasem myślę, że wciąż jesteśmy w gimnazjum i razem uciekamy z lekcji wf-u, żeby kupić lody na rogu.

Paula śmiała się, odsuwając na chwilę. – Pamiętasz te lody truskawkowe w rożku? Zawsze tak się lepiły, że kończyło się wielką plamą na bluzce.

– A ja cię zawsze ratowałam, chowając cię za sobą, jakbyś była jakimś przestępcą – dodała Maja, a jej oczy błyszczały łzami wzruszenia.

W salonie, na szerokiej, skórzanej kanapie, siedzieli już ich chłopakowie. Tomasz, chłopak Pauli, wysoki i przystojny student prawa, przewracał oczami z udawaną znudzoną miną, ale jego uśmiech zdradzał, że jest zachwycony reakcją swojej dziewczyny. Obok niego, nieco sztywniej, siedział Kuba, partner Mai. Był cichszy, bardziej zamykany w sobie, inżynier z pasją do gier komputerowych, i teraz wyglądał nieco zagubiony w tym morzu żeńskich emocji.

– No, no, widowisko – mruknął Tomasz, wstając i całując Paulę w czoło. – Myśleliśmy z Kubą, że może za godzinę wyjdziecie z tego przytulania.

– Odczep się, Tomek – zaśmiała się Paula, popychając go lekko. – Nie zrozumiesz, to jest sprawa dziewczyn.

Dziewczyny rozsiadły się obok siebie w dużym, welurowym fotlu, który był ich ulubionym miejscem od czasów liceum. Były tak blisko, że czuły ciepło swoich ciał. Paula położyła swoją dłoń na kolanie Mai, a ta w odpowiedzi chwyciła jej rękę i zaczęła bawić się jej palcami, splatając je w nonszalancki, ale intymny uścisk. Cisza, która zapadła, nie była niezręczna. Była gęsta, nasycona latami wspólnej historii, tysiącami wiadomości i wspomnień, które teraz materializowały się w tym jednym, cichym momencie.

– Słuchaj… – zaczęła cicho Maja, nie odrywając wzroku od splątanych dłoni. – Od jakiegoś czasu… myślę…

Paula nie pozwoliła jej dokończyć. Prycisnęła palec do jej ust, a jej dotyk był jednocześnie delikatny i stanowczy.

– Nie mów nic – wyszeptała. – Ja też tak mam.

I wtedy to się stało. Paula pochyliła się i pocałowała Maję. To nie był pocałunek przyjaciółki na powitanie. Był głęboki, poszukiwujący, pełen ukrytej tęsknoty i niedomówień, które wreszcie znalazły ujście. Jej wargi były miękkie i pachniały jak balsam do ust o smaku malin. Na moment Maja zamarła, zszokowana tą bezpośredniością, ale instynkt wziął górę. Odpowiedziała na ten pocałunek z równym zaangażowowaniem, a nawet z głodem. Jej język odnalazł język Pauli i rozpoczął z nim dziki, chaotyczny taniec. To nie były pieszczoty, to było odkrywanie na nowo.

Chłopaki zamarli. Tomasz opadł z powrotem na kanapę, jego usta uchodziły lekko, a w oczach widać było mieszaninę szoku i rosnącego zainteresowania. Kuba, siedzący obok, wyglądał, jakby właśnie zobaczył ducha. Przesunął wzrokiem z całujących się dziewczyn na swoje buty, potem z powrotem na nie, jak nie mogąc uwierzyć w to, co widzi.

Paula, wciąż całując Maję, zaczęła działać instynktownie. Jej dłonie, które do tej pory spoczywały na jej ramionach, zaczęły wędrować w dół. Palce znalazły krawędź bluzki Mai i pewnym ruchem ją rozpięły. Maja jęknęła cicho w jej usta, gdy chłodne powietrze salonu dotknęło jej nagiej skóry. Bluzka opadła na podłogę, odsłaniając czarny, koronkowy biustonosz, który idealnie podkreślał jej pełne piersi.

– Jesteś piękna – wyszeptała Paula, odrywając się na sekundę, by spojrzeć na nią z zachwytem. Jej wzrok był płomienny, pozbawiony jakichkolwiek wątpliwości.

Zaczęła całować jej szyję, a potem klucz kości, pozostawiając wilgotne ślady na jej gorącej skórze. Jej język malował wzory, a Maja przechylała głowę do tyłu, dając jej pełny dostęp. Jej dłonie wplotły się we włosy Pauli, przyciągając ją jeszcze bliżej. Dotyk jej przyjaciółki był jednocześnie znajomy i całkowicie nowy. Znała jej zapach, znała kształt jej dłoni, ale nigdy nie znała smaku jej skóry ani dźwięku jej cichych westchnień podniecenia.

Paula schyliła się niżej i jej usta objęły twardy sutek Maji przez cienki materiał biustonosza. Maja gwałtownie wciągnęła powietrze, a jej biodra uniosły się mimowolnie w górę. To było zbyt wiele, zbyt intensywne. Zaczęła rozpinać koszulę Pauli, jej palce drżały trochę z podniecenia. Gdy również koszula wylądowała na podłodze, na chwilę się zatrzymały, patrząc na siebie. Dwie nagie torsy, dwie dziewczyny, które znały się lepiej niż ktokolwiek inny, a teraz odkrywały siebie na nowo w najważniejszy możliwy sposób.

– Chodź tu – powiedziała Paula, jej głos był niski i ochrypły z pobudzenia. Wzięła Maję za rękę i pociągnęła ją w stronę kanapy, tuż obok zamarłych w bezruchu chłopaków. Położyła ją delikatnie, a potem klęknęła przy niej na podłodze, jej oczy nie odstępowały na chwilę ciała przyjaciółki.

Zaczęła od jej brzucha. Jej język malował powolne, okrężne ruchy wokół pępka, a Maja wiła się pod nią, cicho jęcząc. Jej palce ściskały miękką tkaninę sofy, a nogi rozchylały się w naturalnym odruchu. Paula nie spieszyła się. Chciała smakować każdy cal jej skóry, zapamiętać każdy dźwięk, jaki z siebie wydawa. Jej dłonie wędrowały po udach Mai, dotykając ich delikatnie, niemal nieśmiało, a potem zdecydowanie, ściskając je mocno.

– Proszę… – wyszeptała Maja, a jej głos był łamany. – Paula, nie bądź okrutna.

Paula uśmiechnęła się kpiąco, ale w jej oczach widać było czułość. Jej palce znalazły krawędź spodenek Maji i powoli, bardzo powoli, ściągnęła je w dół, razem z małymi, czarnymi stringami. Gdy Maja była już całkowicie naga, Paula na moment się zatrzymała, podziwiając ją. Jej ciało było dziełem sztuki – gładkie, opalone, z subtelnymi krzywiznami, które prosiły się o dotyk.

– Ty też – powiedziała Maja, siadając i pomagając Pauli zdjąć dżinsy. Ich ciała znowu się spotkały, tym razem bez żadnych barier. Skóra na skórze, gorąco na gorąco. Ich pocałunki stały się dziksze, bardziej desperackie, jakby bały się, że ten moment jest tylko snem, który zaraz się skończy.

Paula zaczęła powoli schodzić w dół, całując jej mostek, potem brzuch, aż w końcu jej usta znalazły się między nogami Mai. Maja gwałtownie wciągnęła powietrze, a jej ciało napięło się jak struna. Gdy język Pauli po raz pierwszy dotknął jej najwrażliwszego miejsca, wydała z siebie głośny, gardłowy jęk. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła – nie tylko fizyczna przyjemność, ale też emocjonalne połączenie, intymność tak głęboka, że bolało.

Paula pieściła ją z zapamiętaniem, używając języka i palców, prowadząc ją na skraj szaleństwa. Maja wije się pod nią, jej palce wplotły się we włosy Pauli, przyciskając jej twarz do siebie. Jej oddech był szybki i nieregularny, a ciche słowa zachęty mieszały się z jękami rozkoszy. W salonie panowała absolutna cisza, przerywana tylko odgłosami jej podniecenia. Chłopaki patrzyli, jakby zahipnotyzowani. Tomasz miał już otwarte spodnie i pieścił się powoli, jego oczy przyklejone do dziewczyn. Kuba wciąż siedział sztywno, ale jego spodnie również zdradzały rosnące podniecenie. Byli świadkami czegoś, co przekraczało ich pojęcie – czegoś pięknego, szalonego i niezwykle erotycznego.

– Zaraz… – wyszeptała Maja, a jej ciało zaczęło drżeć. – Paula, zaraz…

Jej orgazm był potężny, falujący. Krzyknęła głośno, nie przejmując się niczym, a jej ciało uniosło się w łuku, po czym opadło na kanapę wyczerpane i zrelaksowane. Paula pocałowała ją wewnętrzną stronę uda, a potem wspięła się do niej, obejmując ją mocno.

– Dziękuję – wyszeptała Maja w jej ucho, a jej głos był drżący. – To było… niesamowite.

Paula tylko uśmiechnęła się i pocałowała ją delikatnie w czoło. Leżały tak przez chwilę, tuląc się do siebie, ich ciała lśniły od potu. Wreszcie Paula wstała i wyciągnęła rękę do Mai.

– Chodź, ogarniemy się.

W łazience, w białym, marmurowym wnętrzu, wszystko wydawało się bardziej normalne. Włączyły prysznic i weszły pod strumień ciepłej wody. Myły się nawzajem, ich ruchy były delikatne i pełne czułości. To już nie była namiętność, tylko coś znacznie głębszego – miłość, przyjaźń, zaufanie.

– Co my teraz zrobimy? – zapytała Maja, a w jej głosie słychać było nutę niepewności.

– Nie wiem – odpowiedziała Paula, myjąc jej plecy. – Ale na pewno tego nie pożałuję.

Gdy wyszły z łazienki, owinięte w ręczniki, chłopaki wciąż siedzieli na kanapie, w niemal identycznych pozach. W pokoju panowała niezręczna cisza. Paula i Maja spojrzały na siebie i zaczęły się śmiać. To był nerwowy, radosny śmiech, który rozbił napięcie na tysiące kawałków.

Zrzuciły ręczniki i wciąż śmiejąc się, podeszły do kanapy. Każda z nich usiadła na kolanach swojego chłopaka. Paula opadła na Tomasza, czując jego twardy kutas pod sobą, a Maja usiadła na Kubie, który wciąż wyglądał, jakby właśnie obudził się ze snu.

– No to co, panowie? – zapytała Paula, śmiejąc się głośno. – Zaskoczeni?

Tomasz uśmiechnął się i pocałował ją, a jego ręka zacisnęła się na jej biodrze. – Trochę tak. Ale to było… najgorętsze, co kiedykolwiek widziałem.

Kuba milczał, ale jego ręka powoli zacisnęła się na udzie Mai, a w jego oczach widać było ciekawość i pożądanie.

– To ja może poszukam na Spotify jakiejś muzyki? – powiedział w końcu, próbując odzyskać panowanie nad głosem. – Zaraz zresztą przyjedzie pizza.

Dziewczyny wybuchnęły nową falą śmiech.

Oceń opowiadanie:

4.7 / 5. Ocen: 108

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl