Liwia stanęła przed drzwiami do gabinetu dyrektora, a jej serce waliło jak młotem. Miała dwadzieścia jeden lat, studiowała filologię polską, a w jej CV – zerowe doświadczenie w korporacyjnym świecie. Ogłoszenie na stanowisko osobistej asystentki dyrektora wydawało się strzałem w dziesiątkę – wysokie zarobki, prestiż i szansa na szybki rozwój kariery. Teraz, przed samą rozmową kwalifikacyjną, nie była już tak pewna. Wzięła głęboki oddech, poprawiła swoją granatową garsonkę i zapukała.

– Proszę – usłyszała z środka głęboki, męski głos.
Otworzyła drzwi i weszła do przestronnego gabinetu. Okna od podłogi do sufitu oferowały zapierający dech w piersiach widok na centrum miasta. Ciemne, egzotyczne drewno biurka lśniło w promieniach słońca, a ciężki, granatowy dywan pochłaniał dźwięki jej kroków. Za ogromnym biurkiem siedział Maciek, czterdziestopięcioletni dyrektor generalny. Miał ciemne, lekko siwiejące włosy, intensywne, przenikliwe oczy i sylwetkę mężczyzny, który dba o siebie, ale nie przesadnie. Jego spojrzenie od razu sprawiło, że Liwia poczuła się jakby była prześwietlona.
– Liwia Kowalska? – zapytał, nie wstając, tylko gestem wskazując na krzesło przodem do biurka.
– Tak, dzień dobry – odpowiedziała, usiłując utrzymać pewny siebie ton głosu. Usiadła na krawędzi krzesła, kładąc na kolanach teczkę z dokumentami.
Maciek przejrzał jej CV w milczeniu, a Liwia czuła, że każda sekunda tej ciszy trwa wieczność. Jej nerwy narastały, a dłonie stawały się wilgotne.
– Niezłe – powiedział w końcu, odkładając dokumenty. – Studia ukończone z wyróżnieniem, dobra znajomość języków obcych. Ale to wszystko papier. W naszej branży liczy się coś więcej niż tylko dyplomy.
Odchylił się na fotelu, splatając dłonie na biurku. Jego wzrok znów stał się wnikliwy, badawczy.
– Szukam osoby nie tylko kompetentnej, ale też… elastycznej. Kogoś, kto potrafi sprostać wymaganiom, nawet tym nietypowym. Kogoś, kto zrozumie, że dyrektor generalny ma czasem specjalne potrzeby.
Liwia skinęła głową, nie do końca rozumiejąc, dokąd zmierza rozmowa.
– Muszę wiedzieć, czy potrafi pani dostosować się do różnych, czasem… ekstremalnych sytuacji – kontynuował Maciek, a na jego ustach pojawił się cień uśmiechu. – Czy jest pani osobą otwartą? Kreatywną?
– Tak, myślę, że tak – odpowiedziała niepewnie Liwia.
Maciek wstał i podszedł do okna, patrząc na panoramę miasta.
– W tej pracy liczy się zaufanie. Pełne, absolutne zaufanie. Muszę wiedzieć, że moja asystentka zrobi wszystko, co jej powiem, bez pytania, bez wahania. Czy rozumie pani, o czym mówię?
– Tak, rozumiem – odpowiedziała Liwia, choć w głowie kłębiły jej się wątpliwości.
Maciek wrócił do biurka i usiadł. Jego spojrzenie stało się jeszcze bardziej intensywne.
– Dobrze. Przejdźmy więc do praktycznej części testu – powiedział spokojnie. – Jaka jest pani ulubiona pozycja seksualna?
Liwia wzdrygnęła się, a jej policzki natychmiast pokryły się rumieńcem. Otworzyła usta, ale nie potrafiła wydusić z siebie ani słowa.
– Proszę, Liwio – powiedział Maciej, a jego głos stał się nieco łagodniejszy, ale wciąż stanowczy. – To część testu rekrutacyjnego. Jeśli pani chce tę pracę, musi pani odpowiedzieć na to pytanie. Szczere odpowiedzi.
Liwia przełknęła ślinę, czując, jak gardło wyschło jej z nerwów. Potrzebowała tej pracy desperacko – jej rodzice mieli problemy finansowe, a ona nie chciała być dla nich obciążeniem.
– Od tyłu – wyszeptała w końcu, spuszczając wzrok.
Maciej uśmiechnął się z zadowoleniem.
– Dlaczego akurat ta pozycja? – dopytywał, opierając się na łokciach. – Co panią w niej pociąga?
Liwia wahała się przez chwilę, zbierając myśli.
– Daje poczucie… kontroli – powiedziała cicho. – Mimo że to pozycja podporządkowana, to ja decyduję o tempie, o głębokości. I pozwala na głębszą penetrację, co sprawia mi… dużą przyjemność.
– Bardzo obrazowy opis – pochwalił Maciek. – A czy pani lubi być dominowana czy dominować?
– Zależy od sytuacji – odpowiedziała Liwia, czując, że jej rumieniec się nasila. – Czasem lubię, gdy partner przejmuje kontrolę.
Maciek otworzył szufladę i wyjął z niej coś, co sprawiło, że Liwia wstrzymała oddech. Był to sztuczny kutas, duży, realistyczny, z żyłkami i detalem, który robił wrażenie. Położył go na biurku, tuż przed jej oczami.
– Proszę – powiedział spokojnie. – Chcę zobaczyć, jak pani używa tej pozycji. To część testu praktycznego.
Liwia spojrzała na niego z szokiem, a potem na zabawkę na biurku.
– Ja… ja nie rozumiem – powiedziała drżącym głosem.
– Chcę, żeby pani się rozebrała i zademonstrowała, jak lubi uprawiać seks w swojej ulubionej pozycji – wyjaśnił Maciek, jakby mówił o najprostszej rzeczy na świecie. – Użyj tego. Pokaż mi, jak pani się porusza, jak pani oddaje się przyjemności. To jest warunek dalszej rozmowy.
Liwia siedziała bez ruchu przez dłuższą chwilę, przetwarzając to, co usłyszała. Z jednej strony czuła wstyd i oburzenie, z drugiej – przerażającą myśl o porażce. W końcu wstała na niepewnych nogach.
Maciej obserwował ją z zainteresowaniem, jego wzrok lizał jej ciało, gdy powoli zaczęła rozpinać bluzkę. Zsunęła ją z ramion, odsłaniając czarny, koronkowy biustonosz, który podkreślał jej pełny biust. Potem rozpięła spódnicę, która opadła na ziemię, zostawiając ją w samej bieliźnie, pończochach i szpilkach.
– Dalej – powiedział cicho Maciej.
Liwia wzięła do ręki sztucznego kutasa, czując jego wagę i twardość. Położyła go na granatowym dywanie i uklękła przed nim, opierając się na przedramionach. Odchyliła biodra w górę, prezentując swoje pośladki ubrane w czarne, koronkowe majtki.
– Tak – powiedział cicho Maciek. – Teraz pokaż mi, jak to robisz.
Liwia poczuła na sobie jego wzrok, który był niemal namacalny, jakby jego palce dotykały jej nagiej skóry. Z zamkniętymi oczami, zaczęła poruszać biodrami w powolnym, hipnotycznym rytmie. Jej dłonie wędrowały po własnym ciele, delikatnie ściskając piersi w biustonoszu, po czym zsuwały się w dół, po płaskim brzuchu, aż dotarły do krawędzi majtek. Przez chwilę pieściła się przez cienki materiał, czując, jak wilgoć powoli nasącza koronkę. Jej oddech stał się głębszy, bardziej nierówny.
– Wszystko – mruknął Maciek, a jego głos był jak bicie serca w ciszy gabinetu. – Zdejmij wszystko.
Liwia uniosła biodra i zsunęła majtki, odsłaniając gładko ogoloną, już wilgotną cipkę. Odrzuciła je na bok i wróciła do pozycji, tym razem całkowicie naga, z wyjątkiem pończoch i szpilek. Jej dłonie znów wróciły do pracy, jedna pieściła łechtaczkę, kolistymi ruchami, a druga wsunęła palce głęboko w siebie. Jęknęła cicho, a dźwięk ten odbił się echem od luksusowych mebli.
– Użyj tego – polecił Maciek, wskazując wzrokiem na sztucznego kutasa leżącego na dywanie.
Liwia wzięła go do ręki. Był zimny i gładki w dotyku, ale jego rozmiar i kształt sprawiały, że jej ciało zareagowało natychmiast. Otarła żołądź o swoje wilgotne wargi, a potem powoli, centymetr po centymetrze, wsunęła go w siebie. Głęboki, pełny jęk wyrwał się z jej gardła. Zaczęła poruszać biodrami, najpierw powoli, niemal ceremonialnie, a potem coraz szybciej, z rosnącą pasją. Każdy ruch był głębszy, bardziej stanowczy. Jej piersi kołysały się w rytm pchnięć, a włosy lizały jej plecy. Zapomniała, gdzie jest, kim jest. Istniała tylko przyjemność i jego spojrzenie na niej.
– Dość – powiedział nagle Maciek, a jego głos przerwał jej trans.
Liwia zamarła, zdezorientowana. Powoli wyjęła zabawkę z siebie i poczuła falę pustki i chłodu. Jej ciało drżało z napięcia.
– Podejdź do mnie – rozkazał.
Wstała na chwiejnych nogach i podszedła do jego biurka. Jej skóra lśniła od potu, a oddech wciąż był przyspieszony.
– Zobaczmy ten dywan – powiedział Maciek, wskazując na przestrzeń między jego fotelem a biurkiem. – Chcę się upewnić, że jest odpowiedniej jakości. Klęknij.
Liwia uklękła na miękkim, granatowym dywanie. Czuła jego gęsty splot pod kolanami. Była tak blisko niego, że czuła ciepło jego ciała i wyczuwała jego męski zapach. Wtedy poczuła jego dłoń w swoich włosach. Chwycił je mocno, ale nie boleśnie, i pociągnął jej głowę do tyłu, zmuszając ją do odchylenia szyi i spojrzenia w sufit. Jej gardło stało się odsłonięte, bezbronne. Czuła jego oddech na swojej szyi.
– Jesteś piękna, gdy jesteś taka poddana – wyszeptał, a jego głos był jak jedwab, ale z metaliczną nutą władzy. – I bardzo chętna. To dobra cecha u asystentki.
Nie kazał jej brać do buzi kutasa, ale Liwia widziała wyraźny namiętny bulge w jego eleganckich spodniach. Widziała, jak tętnił i prosił się o uwolnienie. Bez wahania, podyktowanym instynktem i pragnieniem, sięgnęła ręką i rozpięła jego rozporek. Jej palce dotknęły gorącej, twardej skóry przez materiał bokserów. Maciek jęknął cicho, ale nie puścił jej włosów. Liwia wyjęła jego kutasa. Był większy i grubszy niż ten sztuczny, żywy, gorący i pulsujący życiem. Żołądź był już mokry.
– Chcę cię ssać – wyszeptała, patrząc mu prosto w oczy, które stały się ciemne od pożądania.
Na jego ustach pojawił się triumfalny uśmiech.
– Jeśli zrobisz mi dobrze loda, jeśli pokażesz mi, jak bardzo chcesz tej pracy, dostaniesz ją – powiedział, puszczając w końcu jej włosy.
Liwia nie potrzebowała więcej zachęty. Owinęła wargi wokół jego żołędzi, zaczynając powoli, z uwielbieniem. Jej język wirował wokół jego czubka, zlizując słoną prekum, po czym zaczynał podróż w dół, wzdłuż grubego nerwu na spodzie. Jej dłonie pieściły jego jądra, delikatnie ściskając je w rytm ruchów jej głowy. Maciek odchylił się w fotelu, zamykając oczy i oddając się przyjemności.
– Tak… tak właśnie… – mamrotał, a jego dłoń znów znalazła się w jej włosach, tym razem kierując jej ruchy. – Głębiej. Weź mnie głębiej do siebie.
Liwia posłusznie przyspieszyła tempo, biorąc go coraz głębiej do buzi, aż czubek jego kutasa dotknął jej gardła. Powstrzymała odruch wymiotów, oddychając przez nos. Czuła, jak jego biodra zaczynają się poruszać, jak pieprzy jej usta z rosnącą siłą. Jej ślina spływała po jego kutasie, po jej brodzie, kapiąc na dywan. Było to brudne, wulgarne i niezwykle podniecające.
Po kilku minutach intensywnego suckingu, Maciek nagle wyciągnął jej głowę. Jego kutas wyskoczył z jej ust z mokrym, klikającym dźwiękiem.
– Wstań – rozkazał stanowczym głosem.
Liwia wstała, a on w jednym, płynnym ruchu podniósł ją i położył na plecach na swoim ogromnym, drewnianym biurku. Papiery, długopisy i laptop poszły w stronę z impetem, spadając na podłogę. Rozsunął jej nogi z siłą, a jego wzrok spoczął na jej wilgotnej, pulsującej cipce.
– Czas na ostateczny test – powiedział, a jego głos był drżący z podniecenia.
Bez żadnego dalszego ostrzeżenia, bez żadnego słowa, wszedł w nią jednym, głębokim, twardym pchnięciem. Liwia krzyknęła głośno, z mieszanką ostrego bólu i eksplozywnej przyjemności, która rozlała się po jej całym ciele. Była tak mokra, że wszedł w nią bez oporu, aż po same jądra. Zatrzymał się na chwilę, pozwalając jej przyzwyczaić się do jego rozmiaru, a potem zaczął ją pieprzyć z siłą huraganu. Jego ruchy były głębokie, rytmiczne i bezlitosne. Każde pchnięcie uderzało o jej macicę, wysyłając fale gorąca przez całe jej ciało. Liwia owijała nogi wokół jego bioder, wciskając go w siebie jeszcze głębiej.
Jej paznokcie drapały jego plecy przez cienki materiał koszuli, zostawiając czerwone ślady na jego skórze.
– Tak, tak, tak! – krzyczała, a jej głos był już tylko poszarpanym szeptem. – Nie przestawaj! Twardziej!
Maciej posłuchał jej prośby. Jego ruchy stały się bardziej gwałtowne, bardziej dzikie. Chwycił jej biodra, palce wbiły się w jej miękką skórę, a jego kutas rozebrał ją na czynniki pierwsze z bezwzględną precyzją. Czuł, jak jej mięśnie pochwy zaciskają się na nim, jak jej ciało drży pod wpływem kolejnych fal przyjemności. Widział, jak jej twarz wykrzywia się w ekstazie, jak jej usta są otwarte w niemym krzyku.
– Jesteś moja – wyszeptał do jej ucha, pochylając się nad nią. – Rozumiesz? Jesteś teraz całkowicie moja.
Liwia tylko kiwnęła głową, niezdolna do słów. Jej umysł był pusty, istniały tylko doznania, które przetaczały się przez nią jak lawina. Czuła, jak jej orgazm zbliża się nieubłaganie, jak napięcie w jej podbrzuszu rośnie do nie do zniesienia granicy.
– Chcę czuć, jak przychodzisz – powiedział Maciek, a jego głos był napięty do granic możliwości. – Chcę poczuć, jak twoje cipka ściska mnie, gdy się wytrysniesz.
To wystarczyło. Jego słowa były jak iskra, która zapaliła beczkę prochu. Liwia krzyknęła, a jej krzyk był mieszanką czystej rozkoszy i szaleństwa. Jej ciało napięło się jak struna, a potem zaczęło drżeć w konwulsjach. Orgazm przetoczył się przez nią z siłą tsunami, zalewając ją falami gorąca, które sprawiły, że straciła poczucie czasu i przestrzeni. Jej palce zacisnęły się na jego ramionach, a jej nogi owinęły się tak mocno wokół jego bioder, że prawie go udusiły.
Gdy Liwia zaczynała wracać do siebie, wciąż drżąc i dysząc ciężko, Maciej przyspieszył jeszcze bardziej. Jego oddech był ciężki i nieregularny, a jego ruchy stały się chaotyczne. Z ostatnim, głębokim pchnięciem osiągnął szczyt, a jego ciepła sperma wypełniła jej wnętrze. Jęknął głośno, a jego ciało napięło się na chwilę, a potem opadło na nią z ciężarem.
Zatrzymali się na chwilę, ciężko dysząc, a jedynym dźwiękiem w gabinecie było ich szaleńcze bicie serc. Maciej wycofał się z niej powoli, a Liwia jęknęła cicho, czując pustkę i jego nasienie wypływające z niej. Pomógł jej usiąść, a ona poczuła, jak jej nogi są miękkie jak galaretka.
– Gratuluję – powiedział po chwili, poprawiając swoje ubranie, jakby nic się nie stało. – Od jutra pani pracuje jako moja osobista asystentka.


