Burza w jej cipce

Letnia burza nad lasem rozpętała się nagle, jakby ktoś rozdarł niebo. Deszcz lał strumieniami, ciężkie krople bębniły o dach drewnianego domku, a wiatr wył między drzewami, niosąc ze sobą zapach mokrej ziemi, igliwia i ozonu. Eliza siedziała na szerokim, zadaszonym ganku, owinięta tylko cienkim, białym szlafrokiem. Nie mogła spać. Burza zawsze działała na nią pobudzająco – elektryzowała powietrze, budziła w niej coś pierwotnego i dzikiego.

Burza w jej cipce
Burza w jej cipce

Miała trzydzieści lat i była malarką – przyjechała do tego wynajętego domku na odludziu, żeby znaleźć inspirację. Długie, kasztanowe włosy opadały jej luźno na ramiona, wilgotne od wilgoci unoszącej się w powietrzu. Szlafrok ledwo zakrywał jej ciało: pełne, ciężkie piersi, wąską talię i krągłe, kobiece biodra. Pod spodem była naga – w taką noc nie chciało jej się wkładać niczego więcej.

Kolejny grzmot przetoczył się po niebie. Eliza wstała i podeszła do barierki ganku. Deszcz lał tak mocno, że las zamienił się w szumiącą, czarną ścianę. Nagle, spomiędzy drzew, wyłoniła się postać.

Marcin.

Leśnik, którego spotkała kilka razy odkąd się wprowadziła. Wysoki, czterdziestoczteroletni mężczyzna o szerokich ramionach i silnych, spracowanych dłoniach. Miał na sobie mokrą, zieloną koszulę leśnika, która teraz przylegała do jego umięśnionego torsu jak druga skóra, podkreślając każdy mięsień. Deszcz spływał po jego krótkich, ciemnych włosach i brodzie. Mimo ulewy uśmiechał się lekko, jakby burza była dla niego czymś zupełnie normalnym.

– Wszystko w porządku? – zawołał, zatrzymując się kilka metrów od ganku. Głos miał niski, spokojny, ale w nim też wyczuwało się napięcie. – Przy takiej pogodzie czasem drzewa padają… chciałem sprawdzić, czy domek trzyma się dobrze.

Eliza poczuła, jak serce przyspiesza. Stała boso na deskach ganku, patrząc na niego. Woda spływała po jego ciele, koszula była całkowicie przemoczona, a spodnie leśnicze opinęły mocne uda. Wyglądał jak dziki, pierwotny mężczyzna wyłoniony z lasu.

– Nie mogę spać – odpowiedziała, nie odrywając od niego wzroku. Deszcz dudnił wokół nich. – Ta burza… jest taka… intensywna.

Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. Błyskawica rozświetliła niebo, oświetlając jego twarz i jej sylwetkę pod cienkim szlafrokiem. Eliza poczuła, jak sutki twardnieją jej pod materiałem. Powoli, jakby w transie, zeszła z ganku prosto w ulewę.

Deszcz natychmiast przemoczył ją do suchej nitki. Biały szlafrok stał się prawie przezroczysty, przylegając do jej ciała jak mokra druga skóra. Materiał oblepiał jej pełne piersi, wyraźnie rysując ciemniejsze sutki, spływał po brzuchu i krągłych biodrach. Eliza podeszła bliżej, aż stanęli twarzą w twarz, zaledwie pół metra od siebie. Deszcz lał się na nich oboje.

Marcin patrzył na nią intensywnie. Woda spływała mu po twarzy, po brodzie. Bez słowa uniósł rękę i delikatnie, ale pewnie odgarnął mokre kosmyki włosów z jej policzka. Jego palce były szorstkie, ciepłe mimo zimnego deszczu. Eliza wstrzymała oddech.

– Jesteś pewna? – zapytał cicho, ale jego oczy mówiły coś zupełnie innego.

Zamiast odpowiedzi Eliza uniosła się na palcach i pocałowała go pierwsza. Delikatnie. Mokre usta spotkały się w pocałunku, który szybko stał się głębszy. Marcin jęknął cicho i objął ją w pasie, przyciągając do siebie. Deszcz lał się między nimi, a ich języki splotły się w powolnym, zmysłowym tańcu. Smakował lasem, deszczem i mężczyzną.

Jej dłonie powędrowały na jego klatkę piersiową. Materiał koszuli był zimny i mokry, ale pod spodem czuła gorące, twarde ciało. Zaczęła powoli rozpinać guziki – jeden po drugim. Kiedy koszula rozchyliła się, Eliza zsunęła ją z jego ramion, odsłaniając szeroką, umięśnioną klatkę porośniętą ciemnymi włosami. Deszcz spływał po jego torsie, po brzuchu, po wyraźnych mięśniach. Dotknęła go palcami, sunąc po mokrej skórze, czując, jak napinają się pod jej dotykiem.

Marcin westchnął w jej usta i pogłębił pocałunek, jedną ręką trzymając jej kark, drugą zsuwając się niżej, na jej mokry tyłek. Ścisnął go mocno przez przemoczony szlafrok. Eliza jęknęła cicho i przycisnęła się do niego biodrami. Czuła, jak pod mokrymi spodniami twardnieje jego kutas – duży, gruby, napierający na jej brzuch.

Rozpięła ostatni guzik jego koszuli i zrzuciła ją na ziemię. Jej dłonie powędrowały niżej, do paska spodni. Palce drżały lekko z podniecenia, kiedy rozpinała klamrę. Deszcz lał się na nich nieustannie, spłukując pot i napięcie całego dnia.

– Jesteś piękna… – mruknął Marcin ochryple, gryząc jej dolną wargę. – Cała mokra… kurwa, nie spodziewałem się tego.

Eliza uśmiechnęła się w pocałunku i wsunęła dłoń pod jego spodnie, muskając palcami twardego kutasa przez mokre bokserki. Był gorący, pulsujący, ogromny. Marcin stęknął i przycisnął ją mocniej do siebie.

Stali tak pośrodku ulewy, całując się zachłannie, a jej dłonie powoli zsuwały mu spodnie z bioder, odsłaniając coraz więcej jego mokrego, męskiego ciała.

Burza wokół nich szalała, ale oni nie zwracali na to uwagi. Świat skurczył się do ich dwojga, do deszczu spływającego po nagiej skórze i rosnącego pożądania.

Deszcz lał się na nich nieustannie, ciężki i ciepły. Eliza stała przyciśnięta do mokrego, umięśnionego ciała Marcina, czując jak jego gruby kutas pulsuje pod jej palcami. Całowali się zachłannie, prawie agresywnie – języki splatały się, zęby uderzały o siebie, a deszcz spływał po ich twarzach. Marcin jedną ręką mocno ściskał jej mokry tyłek, drugą trzymał za kark, nie pozwalając jej uciec od pocałunku.

Eliza zsunęła jego spodnie i bokserki niżej. Jego kutas wyskoczył na wolność – ciężki, gruby, z nabrzmiałą główką. Była pod wrażeniem. Owinęła dłoń wokół niego i zaczęła powoli masować, rozprowadzając deszcz i preejakulat po całej długości.

– Kurwa… jesteś ogromny… – wysapała mu w usta.

Marcin warknął cicho i rozwiązał pasek jej szlafroka. Mokry materiał rozchylił się, odsłaniając jej nagie ciało. Deszcz natychmiast uderzył w jej piersi, spływając po sutkach. Marcin schylił głowę i złapał jeden sutek ustami, ssąc go mocno, gryząc lekko. Eliza jęknęła głośno, odrzucając głowę do tyłu. Drugą pierś ugniatał szorstką dłonią, szczypiąc sutek między palcami.

– Chodź… – mruknął ochryple i pociągnął ją w stronę ganku.

Nie weszli jednak do środka. Marcin usiadł na szerokiej, drewnianej ławce pod dachem, ale tak, że jego nogi i kutas były jeszcze w ulewie. Pociągnął Elizę na siebie. Usiadła okrakiem, czując jak jego gorący, twardy kutas ociera się o jej mokrą cipkę. Deszcz wciąż padał na jej plecy i tyłek.

Zaczęła się o niego ocierać – powoli, lubieżnie, przesuwając cipką po całej długości jego kutasa. Główna głowa co chwilę uderzała o jej łechtaczkę, sprawiając, że Eliza drżała.

– Chcę cię posmakować… – wysapał Marcin.

Zsunął ją niżej, aż uklękła na deskach ganku. Deszcz padał na jej włosy i plecy, kiedy pochyliła się nad jego kutasem. Najpierw polizała go od nasady aż po sam czubek, zbierając krople deszczu i jego preejakulatu. Potem wzięła główkę do ust i zaczęła ssać – powoli, głęboko, wirując językiem.

Marcin jęknął głośno, wplatając palce w jej mokre włosy.

– O tak… ssij go, Eliza… właśnie tak.

Brała go coraz głębiej, aż poczuła jak główka uderza o gardło. Ślina mieszała się z deszczem i spływała po brodzie na jego jaja. Ssala go zachłannie, głośno, patrząc mu w oczy. Marcin odchylał głowę, stękając z rozkoszy.

Po kilku minutach podniósł ją i posadził na ławce. Uklęknął przed nią, rozkładając jej nogi szeroko. Deszcz padał na jej cipkę, gdy Marcin pochylił się i zaatakował ją ustami.

– Ooooch kurwa! – krzyknęła Eliza, gdy jego gorący język przejechał po jej łechtaczce.

Lizał ją jak wygłodniały – długimi, płaskimi liźnięciami, potem skupiając się na łechtaczce, ssąc ją rytmicznie. Dwa grube palce wsunął głęboko w jej cipkę i zaczął ją pieprzyć nimi mocno, zakrzywiając je idealnie. Eliza chwyciła go za mokre włosy, przyciskając jego twarz mocniej do swojej cipki.

Jej biodra poruszały się same, ocierając się o jego usta. Była już tak mokra, że sokami zalewała jego brodę i palce. Marcin nie przestawał – ssał, lizał, pieprzył ją palcami coraz szybciej.

– Marcin… kurwa… zaraz dojdę… – jęczała, czując jak napięcie rośnie.

Nie zwolnił. Ssąc łechtaczkę mocno i rytmicznie, poruszał palcami w idealnym tempie. Orgazm uderzył w Elizę jak kolejna błyskawica.

– Tak! Kurwaaa! – krzyknęła głośno.

Jej cipka zacisnęła się mocno na jego palcach, pulsując gwałtownie. Całe ciało wygięło się w łuk, nogi drżały, a z ust wydobywał się długi, gardłowy jęk rozkoszy. Marcin nie przestawał lizać jej przez cały orgazm, przedłużając go, aż Eliza prawie osunęła się z ławki.

Kiedy w końcu opadła, ciężko oddychając, Marcin wstał. Jego kutas był twardy jak stal, błyszczący od jej śliny i deszczu. Stanął między jej nogami i potarł główką o jej wrażliwą, pulsującą cipkę.

– Jeszcze nie skończyłem z tobą… – powiedział niskim, drapieżnym głosem.

Eliza spojrzała na niego zamglonym wzrokiem i rozłożyła nogi jeszcze szerzej, zapraszająco.

– To weź mnie… mocno.

Marcin uśmiechnął się wilczo i zaczął powoli, ale zdecydowanie wsuwać się w jej gorącą, ciasną cipkę.

Marcin patrzył na Elizę z góry – rozłożoną na drewnianej ławce, mokrą od deszczu i własnych soków, z nogami szeroko rozłożonymi i cipką błyszczącą, gotową na niego. Deszcz wciąż lał się na ganek, bębniąc o dach i spływając po ich ciałach.

– Weź mnie… mocno – powtórzyła Eliza ochryple, patrząc mu prosto w oczy.

Nie musiał słyszeć tego dwa razy.

Chwycił swojego grubego kutasa u nasady i powoli, ale zdecydowanie wbił się w nią jednym długim pchnięciem. Eliza otworzyła usta w bezgłośnym krzyku – czuła, jak ją całkowicie wypełnia, jak jej ścianki rozciągają się wokół jego grubości. Kiedy wszedł do końca, oboje westchnęli głośno.

– Kurwa… jaka ciasna i gorąca… – stęknął Marcin, zostając na chwilę w bezruchu, ciesząc się tym uczuciem.

Potem zaczął się poruszać. Mocno. Głęboko. Każde pchnięcie było zwierzęce, biodra uderzały o jej mokry tyłek z głośnym, mokrym plaśnięciem, które mieszało się z dźwiękiem ulewy. Eliza chwyciła się krawędzi ławki, wyginając plecy. Jej pełne cycki podskakiwały przy każdym uderzeniu, deszcz spływał po nich, po sutkach, po brzuchu.

Marcin złapał ją za uda, rozkładając nogi jeszcze szerzej, i rżnął ją bez litości. Szybko, głęboko, agresywnie. Każde pchnięcie trafiało idealnie w najczulsze miejsce.

– Tak… właśnie tak… rżnij mnie! – jęczała Eliza, całkowicie tracąc kontrolę. – Mocniej!

Deszcz lał się na nich, spłukując pot. Marcin pochylił się nad nią, opierając ręce po obu stronach jej głowy. Całował ją zachłannie, gryząc wargi, ssąc język, jednocześnie waląc ją coraz szybciej. Jej cipka chlupotała głośno przy każdym pchnięciu – była tak mokra, że soki spływały po jej tyłku na ławkę.

Nagle Marcin wyszedł z niej, obrócił ją na brzuch i postawił na czworaka. Eliza wypięła tyłek wysoko, opierając piersi i policzek na mokrym drewnie. Marcin od razu wszedł w nią od tyłu – jeszcze głębiej. Chwycił ją za mokre włosy jak za lejce i zaczął pieprzyć jak dziki.

– Kurwa… jaki masz piękny tyłek… – warknął, uderzając dłonią w jej mokry pośladek. Plask! Plask! Plask!

Eliza krzyczała z rozkoszy. Czuła, jak drugi orgazm zbliża się lawinowo. Marcin sięgnął pod nią i zaczął masować jej łechtaczkę palcami, nie przerywając mocnych pchnięć.

– Dojdź na moim kutasie… – rozkazał jej do ucha. – Chcę czuć, jak się zaciskasz.

To wystarczyło.

Orgazm uderzył w Elizę z ogromną siłą. Krzyknęła głośno, całe ciało zaczęło się trząść. Cipka zacisnęła się mocno wokół jego grubego kutasa, pulsując gwałtownie, zalewając go świeżymi sokami. Drugi orgazm był dłuższy i intensywniejszy – fala za falą rozchodziła się po jej ciele, nogi drżały, oczy uciekły w tył głowy. Marcin nie przestawał rżnąć jej przez cały czas, przedłużając jej rozkosz.

Kiedy zaczęła opadać z fali, Marcin przyspieszył jeszcze bardziej. Jego ruchy stały się chaotyczne, desperackie.

– Zaraz… kurwa… – stęknął.

Wbił się maksymalnie głęboko i zaczął spuszczać się w niej potężnymi, gorącymi strumieniami. Eliza czuła każdy strzał – gęsta sperma wypełniała jej cipkę, przelewała się i wyciekała wokół jego kutasa. Marcin jęczał głośno, drżąc całym ciałem, wbity po same jaja, opróżniając się w niej całkowicie.

Deszcz powoli słabł, przechodząc w delikatną mżawkę…

Oceń opowiadanie:

4.7 / 5. Ocen: 223

OmeTV.pl - Polski Video Czat Poznaj nowe osoby z całej Polski na www.OMETV.pl