Kiedy Adam Nowak wysiadł z windy na ósmym piętrze szklanego wieżowca w centrum Warszawy, poczuł, jak serce zaczyna mu bić szybciej niż zwykle. Był to jego pierwszy dzień w nowej agencji marketingowej PixelDream. Miał na sobie granatowy garnitur, który krawcowa dopasowała idealnie do jego sylwetki, śnieżnobiałą koszulę i krawat w subtelny, geometryczny wzór. W ręku trzymał skórzaną torbę z laptopem i notatnikiem. Recepcjonistka, sympatyczna kobieta po czterdziestce z ciepłym uśmiechem, przywitała go i wskazała drogę do open-space’u działu digital marketingu. Przestrzeń była ogromna – rzędy biurek z dużymi monitorami, zielone rośliny doniczkowe stojące w strategicznych miejscach, duże okna wpuszczające mnóstwo naturalnego światła i delikatny, stały szum klimatyzacji pomieszany z cichymi rozmowami pracowników skupionych nad swoimi kampaniami.

Adam rozejrzał się, szukając swojego nowego miejsca. Wtedy usłyszał głos – niski, pewny siebie, z lekką, przyjemną chrypką, który od razu przykuł jego uwagę:
Ola była naprawdę imponująca. Wysoka – miała co najmniej sto siedemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu. Jej ciemne, lekko kręcone włosy opadały luźno na ramiona w artystycznym nieładzie, jakby dopiero co wstała z łóżka, ale w bardzo seksowny sposób. Cienkie czarne oprawki okularów podkreślały duże, piwne oczy z długimi rzęsami. Pełne usta pomalowane intensywną, matową czerwoną szminką przyciągały wzrok i sprawiały, że Adam musiał się skupić, żeby nie patrzeć na nie zbyt długo. Biała koszula była rozpięta o jeden guzik za dużo, ukazując koronki czarnego stanika i fragment dekoltu, który sugerował pełne, kształtne piersi. Grafitowa spódnica ołówkowa idealnie podkreślała krągłe biodra, wąską talię i zgrabne nogi w cienkich, cielistych pończochach, które kończyły się koronkową obwódką tuż nad kolanem.
Adam uścisnął jej dłoń. Była ciepła, miękka, ale pewna. Poczuł delikatny zapach jej perfum – słodka wanilia zmieszana z czymś bardziej zmysłowym, drzewnym i ciepłym, co od razu wywołało u niego lekkie mrowienie w dole brzucha. „Miło mi bardzo, Ola. Mam nadzieję, że nie będę dla ciebie ciężarem jako nowy” – powiedział, starając się, żeby głos brzmiał pewnie.
Poranek upłynął na formalnościach. Ola przez cały czas była przy nim – pochylała się nad jego biurkiem, tłumacząc interfejs programu do planowania kampanii. Jej ramię regularnie muskało jego ramię, a kiedy sięgała po myszkę, jej włosy opadały mu na twarz. Adam czuł ciepło jej ciała i coraz silniejsze mrowienie. Starał się skupić na ekranie, ale jego spojrzenie co chwilę uciekało na jej dekolt, na sposób, w jaki piersi unosiły się przy każdym oddechu, na linię ud widocznych pod biurkiem, gdy zakładała nogę na nogę. Opowiadała mu o poprzednich projektach, o tym, jak zespół lubi żartować, o plotkach z firmy – wszystko z taką naturalnością, jakby znali się od lat.
Około godziny jedenastej Ola zaproponowała kawę. Kuchnia była mała i ciasna. Kiedy sięgała po kubki na górnej półce, spódnica ciasno opięła jej jędrne, krągłe pośladki. Adam stał tuż za nią i czuł, jak jego spodnie robią się nieco ciaśniejsze. Odwróciła się nagle – ich twarze dzieliło może piętnaście centymetrów. Czuł jej oddech na swojej skórze.
Po powrocie do biurek praca nabrała tempa. Ola usiadła na brzegu jego biurka, zakładając nogę na nogę. Spódnica podjechała wyżej, odsłaniając koronkową obwódkę pończochy i fragment gładkiej skóry uda. Opowiadała o bieżącej kampanii dla klienta z branży kosmetycznej, gestykulując żywo rękami. Adam słuchał, ale jego myśli krążyły wokół jej ciała – wyobrażał sobie, jak te uda wyglądają bez spódnicy, jak smakuje jej skóra na szyi, jak by to było poczuć jej ciężar na sobie. Czuł rosnące podniecenie i starał się je ukryć, siedząc głębiej przy biurku. Co chwilę ich kolana stykały się pod blatem – przypadkowo, ale żadne z nich nie odsuwało się.
O piętnastej trzydzieści prawie cały zespół poszedł na cotygodniowe spotkanie działowe na niższym piętrze. W ogromnej open-space’owej sali zostali tylko oni dwoje. Cisza zrobiła się gęsta, elektryzująca, niemal namacalna. Ola spojrzała na niego znad monitora. Jej oczy błyszczały w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości.
„Gdzie dokładnie?” – zapytał Adam z nerwowym uśmiechem, czując, jak serce przyspiesza.
„W łazience. Spokojnie, nie bój się. Jeszcze nie zrobimy tego, o czym myślisz… chociaż kto wie, co przyniesie ten dzień.”
Poprowadziła go korytarzem. Serce Adama waliło jak młot. Weszli do łazienki dla osób z niepełnosprawnością – była większa, czystsza, z zamkiem w drzwiach. Ola zamknęła drzwi, ale nie przekręciła klucza od razu. Stali bardzo blisko. Czuł ciepło jej oddechu na swojej szyi, zapach jej perfum i coś jeszcze – delikatną, kobiecą woń podniecenia, która sprawiała, że jego ciało reagowało instynktownie.
„Ola, to mój pierwszy dzień… nie chcę narobić sobie problemów już na starcie.”
„Problemy? To będzie najprzyjemniejszy problem w twoim życiu. Chodź bliżej. Czuję, że ty też o tym myślisz od rana.”
Jej palce powędrowały na jego krawat, poprawiły go niepotrzebnie, potem ześlizgnęły się na klatkę piersiową. Adam położył dłonie na jej talii i przyciągnął ją do siebie. Pierwszy pocałunek był delikatny, badawczy, ale szybko stał się głębszy, bardziej namiętny. Języki spotkały się, Ola westchnęła cicho w jego usta. Jego dłoń zsunęła się niżej, ścisnęła jej pośladek przez spódnicę. Była dokładnie taka, jak sobie wyobrażał – jędrna, pełna i gorąca. Napięcie budowane przez cały dzień osiągało szczyt. Jeszcze nie poszli na całość, ale oboje wiedzieli, że to tylko kwestia sekund…
Ola sięgnęła za siebie i przekręciła zamek w drzwiach łazienki dla niepełnosprawnych. Głośne, metaliczne kliknięcie rozbrzmiało echem w małym, wyłożonym białymi kafelkami pomieszczeniu. Serce Adama waliło tak mocno, że czuł je w gardle. Światło jarzeniówek było jasne, bezlitosne – oświetlało każdy szczegół: jej rozmazaną szminkę, jego przyspieszony oddech, napięcie w powietrzu.
„Kurwa, Ola… jesteś taka bezpośrednia” – wysapał, przyciskając ją mocno do zimnej ściany obok umywalki. Jego ręce zsunęły się na jej pośladki i ścisnęły je mocno przez cienki materiał spódnicy.
Ola jęknęła cicho w jego usta, rozchylając nogi i ocierając się biodrami o jego już twardego kutasa, który napierał przez spodnie. Adam podciągnął jej spódnicę do pasa. Pod spodem były cieliste pończochy z koronkową obwódką i czarne, koronkowe majtki, które już przesiąkły wilgocią. Jego palce musnęły wewnętrzną stronę jej uda, potem wsunęły się pod materiał. Była gorąca, śliska i gotowa.
„Jesteś cała mokra… kurwa, to najseksowniejsza rzecz, jaką czułem” – mruknął Adam, wsuwając dwa palce głęboko w jej cipkę. Ola wygięła się w łuk, zaciskając na nich mięśnie.
Poruszał palcami rytmicznie, kciukiem masując jej łechtaczkę. Ola oddychała szybko, jej piersi unosiły się gwałtownie pod koszulą. Chwyciła go za włosy i pocałowała jeszcze mocniej, tłumiąc własne jęki. Po chwili opadła na kolana na zimnych kafelkach. Szybko, bez ceregieli rozpięła jego pasek, spodnie i bokserki. Jego gruby, pulsujący kutas wyskoczył na wolność, tuż przed jej twarzą.
Ola ssała go łapczywie, głęboko, aż po gardło, wydając gardłowe pomruki. Ślina spływała jej po brodzie. Co chwilę wyjmowała go, liżała od spodu, całowała jądra, potem znowu brała całego. Adam dyszał, opierając się ręką o ścianę.
„Tak… weź mnie mocno.”
Podniósł ją, odwrócił twarzą do dużego lustra nad umywalką. Ola oparła się rękami o blat, wypinając tyłek. Adam zsunął jej majtki do kolan, rozchylił nogi i wszedł w nią jednym mocnym pchnięciem. Była ciasna, gorąca i absolutnie zalana sokami. Ola stłumiła krzyk, gryząc własną rękę.
Rżnął ją mocno, szybko, rytmicznie. W lustrze widział jej twarz – rozmazaną szminkę, zamglone oczy, otwarte usta. Jej piersi podskakiwały w rytm pchnięć. Jedną ręką chwycił ją za włosy, drugą sięgnął do łechtaczki i masował energicznie.
„Kurwa, taka ciasna… dochodzisz już?”
„Tak… o Boże, tak!”
Orgazm przyszedł gwałtownie. Ola zadrżała całym ciałem, zaciskając się na nim mocno, jej cipka pulsowała. Adam nie przestawał – pieprzył ją przez orgazm, przedłużając go. Potem wyciągnął, odwrócił ją twarzą do siebie, podniósł jedną nogę i wszedł znowu, tym razem patrząc jej w oczy.
Całowali się zachłannie, podczas gdy on wbijał się w nią głęboko. Potem posadził ją na umywalce, szeroko rozłożył jej nogi i znowu wszedł. Ruchy były szybkie, mokre, głośne. Jej sok spływał po jego jajach. Ola dochodziła drugi raz, drapiąc go po plecach przez koszulę.
„Zaraz… kurwa…”
Adam doszedł potężnie, wstrzykując gorące strumienie spermy głęboko w jej cipkę. Trzymał ją mocno, drżąc, aż ostatnie krople wypełniły ją całkowicie. Kilka sekund stali nieruchomo, ciężko oddychając, spoceni i zadowoleni.
Poprawiali ubrania w pośpiechu. Ola poprawiała makijaż w lustrze, Adam zapinał koszulę. Na jej szyi widać było delikatne ślady po jego zębach, a między nogami czuła, jak jego sperma powoli spływa. Uśmiechnęli się do siebie konspiracyjnie.





