reklama porno

Władza i posłuszeństwo

53f66f5e33029Już nie pamiętam nawet, kto pierwszy powiedział mi, że nie chodzi się do północnego lasu. Nie pamiętam, kto to był, ale jestem niemal pewna, że nie podał powodu. Nikt po nim zresztą też. Tego się nie robi, mało, o tym się nawet sie mówi. Po co, mało jest rzeczy nad którymi warto się zastanawiać?

Różne odpowiedzi słyszałam, kiedy próbowałam się czegokolwiek dowiedzieć, ale wszystkie sprowadzały się do tego jednego. Z czasem i ja przestałam o tym myśleć i tylko przelotne spojrzenie na czerniącą się na horyzoncie dal przypominało mi, że można zakazać o coś pytać o i czymś rozmawiać, lecz nie sposób zabronić o czymś myśleć.

Dlaczego zrobiłam to akurat tego dnia? Nie różnił się od innych. Może skłoniło mnie do tego wyjątkowo duszne popołudnie, jedno z tych, kiedy wilgotne powietrze ostatnich dni lata otula ciało jak zbyt ciasny śpiwór, nie dając płucom zaczerpnąć ożywczego powietrza, osadzając na skórze wilgoć lepką i nieschnącą. 

Chłodnie powietrze spowodowało, że cała pokryłam się gęsią skórką. Cień, gęsty i ciemny, dawał ulgę oczom podrażnionym wielodniowym słonecznym skwarem. Zapach lasu, mieszanina żywicy, mchu, grzybów i butwiejącego drewna wydał mi się bardziej intensywny, niż gdzie indziej, ale może działo się tak przez powietrze, które między gęstymi zaroślami nawet nie drgnęło. Cisza. Dojmująca cisza letniego popołudnia, kiedy wszystko, co żyje czeka na zachód słońca. Szłam w głąb, coraz bardziej podając się pewności, że cokolwiek się tu  działo, czego należało unikać, przestało istnieć. To tylko las, bardziej dziki od innych mi znanych, bo nietknięty od dawna stopą ludzką, ale nic więcej. Wciągałam głęboko chłodne, rześkie powietrze. Czułam, że pokonałam tabu, które wzbudzało strach u wszystkich innych i napawałam się tym uczuciem.

Gdyby nie było aż tak cicho, pewnie nie usłyszałabym tych lekkich kroków. Żadna gałązka nie pękła z ostrzegającym trzaskiem, żaden ptak nie krzyknął. Miękkie uginanie się opadłych liści, ten delikatny szmer spowodował, że spojrzałam w tę stronę. Stali przede mną, całkiem blisko. Wysocy, smukli i mroczni. Cztery milczące postacie, długowłosi, śniadzi mężczyźni. Elfy? Nigdy ich nie widziałam, ale w opowieściach zawsze przedstawiano ich jako ponurych panów lasu i ironizowano na temat świetlistych, jasnych nadludzi, których popularne bajeczki określały tym mianem.  Podobno jedyne, co miały z tym pogodnym obrazkiem wspólnego, to szpiczaste uszy… nie wiem, nie widziałam ich uszu. Widziałam za to jak patrzą na mnie w skupionym bezruchu, lustrując od stóp do głów. Usłyszałam wariackie, przyspieszone bicie własnego serce. Przełknęłam ślinę. Nie wiedziałam, co powiedzieć i bałam się przerywać pełną napięcia ciszę. Co zresztą miałabym mówić? Wiedziałam, że jestem tam na ich łasce i cokolwiek powiem, nie ma najmniejszego znaczenia.

Długo trwało to nasze mierzenie się wzrokiem. Ich ciekawość i determinacja, mój strach i napięcie niemal wibrowały w powietrzu. To jeden z nich przerwał ten ciężki bezruch, gestem nakazując mi zrzucić sukienkę. Nie śmiałam się sprzeciwić.  Ich natarczywy wzrok na mojej nagiej skórze zdawał się palić żywym ogniem, zupełnie niespodzianie rozgrzewając mnie i powodując rozkoszny dreszcz, który przeszedł od cipki przez całe moje ciało. Czterech ubranych, dzikich nieludzi patrzyło na moją nagość, czterech nieznoszących sprzeciwu samców na wyciągnięcie ręki. Poczułam jak robię się mokra, po moim udzie spłynęła kropla soku. Widziałam, jak wciągnęli głębiej powietrze, łapiąc jej zapach, zapach napalonej samicy. Wyrwało ich to z bezruchu.

To była bezceremonialna, zwierzęca ruja. Jeden z nich podszedł ode mnie i położył mi dłoń na karku. Przygiął mnie, bym oparła się nisko rosnący, gruby konar. Jego skóra była sucha i bardzo gorąca, znacznie cieplejsza od ludzkiej. Przestałam widzieć, co robią inni, ale moment później poczułam wielkiego, gorącego jak i trzymająca mnie w bezlitosnym uścisku dłoń chuja wdzierającego się w moją pizdę. Nie śmiałam krzyknąć, choć to bolało, przygryzłam usta i pozwoliłam temu bezwzględnemu kutasowi posuwać moją piczkę ze zwierzęcą siłą i determinacją. Powoli ból przechodził, ustępując miejsca przyjemności. Zaczęłam oddawać ostre pchnięcia i pozwoliłam walić moją cipkę tak głęboko, jak tylko chciało to stworzenie, które właśnie pierdoliło mnie tym gorącym narzędziem. Niespecjalnie zwrócił na to uwagę, waląc mnie wciąż w tym samym rytmie, aż poczułam gorący, parzący moją cipkę strumień spermy, który wlał we mnie, trzymając moje biodra mocno przyciśnięte do swojego podbrzusza. Wyszedł ze mnie, ale ni pozwolono mi się wyprostować. Nie pozwolono mi nawet chwilę odetchnąć. Następny nieczłowiek wbił swoją pałę w miejsce poprzednika i rżnął mnie teraz w tym samym odwiecznym, zwierzęcym rytmie. Szarpnęłam się, chcąc zaprotestować takiemu traktowaniu mojej pizdy, ale osiągnęłam tylko tyle, że żelazny uścisk na karku wzmocnił się, unieruchamiając mnie całkowicie. Poddałam się, bo cóż miałam zrobić? Kolejny zbyt gorący i zbyt wielki, aby pomylić go z człowiekiem chuj pompował moją bezbronną cipkę, a ja nie miałam w tej kwestii nic do powiedzenia. Dreszcze pulsującej rozkoszy, niezależne zupełnie ode mnie, obezwładniły moje ciało chwilę przed tym, jak moja piczka została poparzona kolejną porcją nieludzkiej spermy. Szarpnęłam się i mało nie przewróciłam, ale trzymający mnie za dupę właściciel posuwającego mnie narzędzia miał wobec mnie inne plany. Przytrzymał mnie w miejscu i nie zważając na pulsujące drżenie mojej pizdeczki parę razy jeszcze mocniej nabił ją na tego potężnego fiuta, zalewając na koniec gorącym strumieniem. Kiedy wyszedł ze mnie poczułam, jak wypływające ze mnie palące strumyki parzą moje uda, zostawiając na nich piekące ślady. Nie dane mi było dłużej skupić się na tym dziwacznym doznaniu ani żałować, że nie dał mi osiągnąć orgazmu, choć byłam tak blisko. Kolejny chuj już posuwał moją dziurkę, równo i bezwzględnie, jak poprzednicy. Zdusiłam jęk. Próbowałam się skupić, nieludzi było czterech, więc po nim pozostał jeszcze tylko ten, który od początku przytrzymywał mnie z cipką wypiętą dla wygody kolegów. Kiedy jednak udało mi się wykręcić zesztywniały kark w drugą stronę i spojrzeć w bok, aż zesztywniałam. Wokół nas stał może nie tłum, ale co najmniej kilkanaście, a może i kilkadziesiąt kolejnych posępnych samców patrzyło na nas bez wyrazu, wiedząc, że się nie wymknę wcześniej, niż mi na to pozwolą i spokojnie czekając na swoją kolej. Kolejna porcja zwierzęco gorącej spermy zalała moją pizdeczkę…

Dłuższą chwilę nie mogłam zidentyfikować drażniącego dźwięku, aż w końcu namierzyłam budzik. Wyłączyłam go, ale wciąż leżałam, skulona, drżąca i mokra, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu. Długo czekałam, aż mój oddech się uspokoi, a ciało przestanie drżeć na tyle, żebym dała radę wstać. 

Stałam pod gorącym prysznicem, który wcale nie pomagał mi wrócić do rzeczywistości. Oparta o ścianę sięgnęłam dłonią między uda. Masowałam nabrzmiałą, twardą łechtaczkę i głaskałam rozgrzaną cipkę. Powoli wsunęłam do niej dwa palce, oblizałam. Piżmowy zapach podnieconej kobiety jeszcze bardziej mnie podniecił. Teraz już posuwałam moją piczkę mocniej, ostro, czterema palcami, a ona zalewała moją dłoń strumyczkami soków czułam nadchodzący orgazm, krzyknęłam i wygięłam się w tył. Posuwałam moją spragnioną piczkę najmocniej, jak dałam radę, szarpiąc ją i bezlitośnie wbijając palce w rozgrzaną dziurkę. Skierowałam strumień wody na łechtaczkę, ale to, co zawsze dawało mi rozkosz, dziś nie pozwoliło mi dojść do orgazmu. Czułam, jak moje podniecenie odpływa. Zła i sfrustrowana zakręciłam wodę. Z głośnym jękiem zawodu osunęłam się na klęczki. Postarałam się uspokoić mój oddech i wyszłam z kabiny.

Nie mogłam się skupić w pracy na niczym konkretnym. Owszem, porządkowałam dokumenty z wyuczoną sprawnością, załatwiłam bieżącą korespondencję i odbierałam telefony głosem , w którym przez lata ćwiczona profesjonalna nuta znakomicie tłumiła wszelkie ludzkie uczucia. Wytrzymałam tak parę godzin, niemal do południa. Wtedy weszłam bez pukania do pokoju prezesa.

Wyszedł zza biurka już kiedy zobaczył, że zasłaniam rolety na szybach oddzielających jego gabinet od reszty biur. 

– Wyliż mnie – rzuciłam, kładąc się na krawędzi stołu konferencyjnego, nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem. Zadarłam spódnicę i rozłożyłam nogi. Bez słowa klęknął między nimi, odsunął moje stringi i starannie zaczął wylizywać moją spragnioną piczkę. Przeciągał językiem wzdłuż jej płatków, wkładając sam czubek do środka, by po chwili trącać delikatnie ustami nabrzmiały guziczek. Ssał wilgotne płateczki i sięgał coraz głębiej, łakomie spijając wypływające soczki. Sięgał językiem w dół aż do drugiej dziurki i wracał, by wylizywać gorącą pizdę.

– A teraz mnie zerżnij – rozkazałam, bezceremonialnie odsuwając jego głowę spomiędzy ud i siadając. Bez słowa zdjął spodnie. Nabrzmiał kutas stał wyprężony i gotowy. Prezes przysunął mnie za biodra i uniósł do góry. Oparłam się o jego szerokie, muskularne barki, kiedy nasadził mnie na tę sterczącą pałę. Krzyknęłam gardłowo, tego mi trzeba było! Wielki chuj wypełniał  moją wygłodniałą cipę, a ja nabijałam się na niego całym swoim ciężarem. Mężczyzna oparł moje plecy o ścianę, żeby móc mocniej ładować mnie swoim kutasem, a ja trzymałam mocno nogami jego biodra i oddawałam jego uderzenia. Pierdolił mnie długo, tego potrzebowałam! Jego fiut wdzierał się we mnie i za każdym razem wydawało mi się, że jest głębiej, a moja rozgrzana, niezaspokojona pizda przyjmowała go aż po same jaja. Kiedy zwolnił i postawił mnie na podłodze, pozwoliłam odwrócić się tyłem. Ocierał się mokrym od moich soków, twardym kutasem o moją dupę, drażniąc pod bluzką moje piersi. Nie miałam nastroju na odciągnie rozkoszy. Zniecierpliwiona, sięgnęłam do tyłu. Chwyciłam gorącą pałę, wypięłam się mocno i wsadziłam ją sobie od tyłu w pizdę. Potężne pchnięcie niemal mnie przewróciło, więc oparłam się o ścianę i pochylona, z wypiętą dupą i cipą gotową na ostre pierdolenie oddawałam każde uderzenie twardego chuja. Prezes widział, czego potrzebuję i dawał mi to z zaangażowaniem. Posuwał moją cipkę ostro, równo i z zapamiętaniem, nabijając mnie na to swoje wielkie, twarde i niezawodne narzędzie. Jego gnat walił mnie bez przerwy, wywołując kolejne strugi moich soków. Wbijał go we mnie aż po same jaja, by po chwili wsadzić go znowu i znowu. Nie panowałam nad sobą. Nic nie mogło mi przeszkodzić w wyczekanym orgazmie. Za gardłowym jękiem szczytowałam, kiedy poczułam tryskające we mnie pierwsze krople spermy. Staliśmy tak jeszcze chwilę, czekając na ostatnie fale rozkoszy. Zsunęłam się z niego, odwróciłam i usiadłam na stole. Rozłożyłam nogi.

– Posprzątaj po sobie – mruknęłam, a on posłusznie opadł na kolana i starannie wylizał wypływające ze mnie krople soków i spermy. Kiedy skończył, poprawiłam spódnicę i bluzkę. Ubrał w tym czasie spodnie i patrzył na mnie wyczekująco. Podeszłam do drzwi i pieczołowicie odsłoniłam rolety na wszystkich szybach. 

– Spotkanie z 13.00 jest odwołane. Analizę sprzedaży w regionach przesłałam mailem – rzekłam zwykłym, profesjonalnym tonem. To w końcu prezes, a ja jestem tylko jego sekretarką. I znowu on tu rządzi.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń opowiadanie:
Władza i posłuszeństwo, 4.6 out of 5 based on 9 ratings
Redtube
  • kristof

    fajnie napisane

 
UWAGA: Strona Dla Dorosłych
Jeśli nie ukończyłeś 18 roku życia lub nie życzysz sobie oglądania treści erotycznych to opuść tę stronę. Witryna korzysta z plików cookies w celach statystycznych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies. Wchodząc dalej oświadczasz, iż jesteś osobą pełnoletnią i chcesz oglądać materiały erotyczne z własnej woli.

reklama porno