Niewierna żona

ph-brandyaniston-100093-02Wyjechałem z miasta w interesach, ale moja oferta była nie do przyjęcia, klienci zmieniali zdanie tak wiele razy iż sam się dziwię, że się w tym nie pogubili. Zrozumiałem jednak, iż z całej transakcji nici, nie było więc powodu by ten wyjazd przedłużać. Wróciłem więc do hotelu, spakowałem manatki i pojechałem na lotnisko by kupić bilet powrotny do domu.
Podczas dwugodzinnego lotu myślami byłem już w ramionach Luizy – mojej ukochanej żony. Wciąż była tak oszałamiająca jak wtedy gdy ją poznałem. Miała 175 cm wzrostu i ważyła nieco ponad 50 kg. A jej twarz… Jej piękne, brązowe oczy niczym dwie gwiazdy połyskiwały nad maleńkim, lekko zadartym noskiem. Pełne usta i śniada cera tylko podkreślały jej azjatycką, niepowtarzalną urodę.
Miała wspaniałe, pełne piersi na które opadały kasztanowe pukle jej pięknych włosów. Zawsze twierdziła, że ma za małe cycuszki, wcale jednak takie nie były. Były perfekcyjnie dopasowane do jej wzrostu i wagi, może nawet nieco za duże jak dla jej drobnych kształtów. Były twarde z cudownymi, brązowiutkimi sutkami wielkości mojego opuszka na kciuku. Miała bardzo płaski brzuch, wysportowany, z zarysem wspaniałych muskułów, gdzie nie miał prawa się znaleźć ani gram tłuszczu.
Ćwiczyła regularnie, by zapewnić sobie zdrową kondycję. Miała również wspaniałą, kształtną dupcię – a jakże. Potrafiła uczynić ją twardą jak skała gdy tylko napięła mięśnie na pośladkach. Gdy raz zacisnęła je na mojej szczoteczce do zębów, sam miałem pewne kłopoty by ją wyciągnąć. Cipkę strzygła sobie króciutko, zapewniając sobie (i mi oczywiście) wspaniały widok na jej kobiecość. Miała również długie, kształtne nogi. W mych fantazjach byliśmy w łóżku, nadzy; kochaliśmy się. Leżała pode mną z szeroko rozłożonymi nogami, a ja wchodziłem w jej piczkę aż po samą nasadę mego twardego kutasa.

Stałem tak w kuchni z przekręconą lekko głową i nasłuchiwałem. Ten dźwięk był mi zbyt znajomy by go nie rozpoznać, a dochodził z tej części domu, gdzie były ulokowane sypialnie. Dźwięk był rytmiczny, przerywany co chwilę jękami i westchnieniami. Po cichu przeszedłem przez kuchnię i jadalnię do korytarza prowadzącego do naszych trzech sypialni. Krew zaczęła mi pulsować w skroniach a serce waliło jak oszalałe gdy w końcu dotarłem do końca tego cholernego korytarza. Dźwięk wydobywał się z naszego pokoju wypoczynkowego. Mogłem usłyszeć rytmiczne skrzypienie mojego łóżka a także kobiece jęki przyjemności. Niezmiernie byłem ciekaw któż to uprawia sex w moim pokoju. Sypialnie znajdywały się po prawej stronie, na końcu korytarza za drugą łazienką. Kucnąłem i powoli przeczołgałem się za róg, pod drzwi sypialni, trzymając się jak najbliżej przeciwległej ściany. Przywarłem do niej jak naleśnik do patelni i delikatnie wyjrzałem zza uchylonych drzwi.

Byli na łóżku, nadzy; i uprawiali sex! Moja żona leżała na plecach, z szeroko rozłożonymi nogami i udami przyciągniętymi do klatki piersiowej i trzymanymi przez mężczyznę leżącego u góry. Miała mocno zaciśnięte oczy i przez cały czas mruczała pod wpływem doznawanej przyjemności rzucając na boki głową. Jej szef – Jacek, pochylony nad nią, podpierając się na rękach wjeżdżał co chwilę swym grubym kutasem w jej soczystą piczkę. Jej nogi oplotły jego ramiona i plecy, a jej cipka była soczysta i mokra, szeroko otwarta, podczas tego jak jej szef pieprzył ją swym wielkim narzędziem. Straciłem na chwilę oddech widząc, jak moja żona jest rżnięta w tak dobry sposób przez innego faceta. Byłem jednak jednocześnie niemiłosiernie wkurwiony, wstrząśnięty i totalnie zagubiony; nie wiedziałem, co mam zrobić. Stałem więc tak i patrzyłem jak Jacek wpycha swego wielkiego kutasa w cipkę Luizy.

A miał co wpychać. Jego kutas był długi i twardy podczas gdy on wprowadzał go w głąb mojej żony; wciskał tego gnata aż po rękojeść! Jej soki zmoczyły go dostatecznie mocno, by słychać było miarowe „mlaskanie” podczas jego zagłębiania się w tej soczystej cipce. Patrzyłem na tego kutasa z niedowierzaniem, gruby niemiłosiernie, a długi chyba na jakieś 25 cm. Z mojej pozycji widziałem doskonale jak kutas Jacka rozpycha cipkę mojej żony podczas penetracji. Raz za razem ten wielki ogór zagłębiał się w mojej żonce pompując i pompując, oddając jej w posiadanie każdy centymetr ze swej długości i objętości. Luiza z entuzjazmem przyjmowała tego wielkoluda, biorąc go tak głęboko w siebie, jak tylko mogła; poruszała się z nim, oddawała mu jego pchnięcia radośnie pracując swoją cipą wokół jego członka. Widać było, że jest w siódmym niebie; jej cipka co chwilę tryskała wilgocią podczas gdy ten mamuci kutas wypełniał ją raz za razem.

Luiza bardzo lubiła taki sex. Lubiła być pieprzoną wielkim, sztywnym kutasem i teraz mogłem powiedzieć, że dostawała to co lubi. Ciężko sapała i dyszała, a jej soczki wyciekały z dziurki tworząc cieniutki strumyczek ściekający pomiędzy jej pośladkami wprost na pościel – MOJĄ pościel! Będąc w takiej pozycji mogła czuć chuja swego szefa aż w najgłębszych głębinach swej kobiecości. Czułem się jak zahipnotyzowany wielkością Jacka kutasa penetrującego moją żonę. Widok jej szefa zanurzającego swego ogromnego członka w cipie Luizy, rozciągającego ją, szczelnie wypełniającego, ociekającego jej sokami, a po chwili wycofującego się tylko po to by znów wtłoczyć się w głąb mojej ukochanej i jedynej cipki był przerażający i fascynujący zarazem. Raz za razem Jacek wpychał swego grubasa w moją żonę, która otwarta przed nim szeroko przyjmowała jego 25 centymetrów męskości w głąb swej gorącej, malutkiej pipeczki.

Byłem zafascynowany widokiem mojej żony pierdolonej w taki sposób. Oglądałem to przedstawienie już dobre 15 minut i mój kutas zdążył już do tego czasu stwardnieć i wyprężyć się niczym stercząca skała na widok mojej żony z obcym kutasem w piździe. Luiza była w ekstazie, a nadchodzący orgazm sprawiał, iż jej głowa z opadającymi na twarz kasztanowymi lokami majtała się z jednej strony na drugą. Jej ciało było wilgotne od potu, a biodra unosiły się co chwilę w górę by jak najlepiej ten gruby grzyb mógł ją wypełnić. Jej cipa była strasznie wilgotna, tryskająca słodkimi sokami i wydająca ten śmieszny dźwięk podczas każdego wejścia jej szefa. Zaczęła krzyczeć:

– O tak, ooo taaaaak, ooooohhhhhhh. Nie przestawaj, nie przestawaj, już dochodzę, o Boże…
Jacek kontynuował wprowadzanie w nią swego tłoka, aż do chwili gdy zaczęła szczytować. Cała się trzęsła….
– Ohhh taak, taaak, pieprz mnie, pieprz, nie przestawaj…
Kolejne słowa utonęły w spazmatycznym jęku wydobywającym się z jej ust. A Jacek nie miał najmniejszego zamiaru przestawać.
Luiza była w siódmym niebie, szczytująca, jęcząca, płacząca w dzikim szale wyrzucająca do góry swe biodra raz za razem podczas gdy Jacek wjeżdżał swym penisem w głębiny jej cudnej pizdeczki wywołując jedną za drugą falę orgazmu przetaczającą się przez jej ciało. Luizka wydawała dzikie, zwierzęce dźwięki podczas gdy Jacek pierdolił ją bez końca trzymając ją za biodra. Moja żona przeżywała wielokrotny orgazm, a jej cipa pulsowała i zaciskała się na tym ogromnym kutasie, który ją tak doprowadzał do szału. Jęcząc rzucała głową na wszystkie strony trzęsąc się od trwającego już od jakiegoś czasu orgazmu. A Jacek wciąż nie przestawał…

Gdy tak obserwowałem jak moja żona przeżywa seks stulecia nie mogłem wyjść z podziwu nad intensywnością jej orgazmu. Szczytowała i szczytowała, i wciąż prosiła swego szefa by pierdolił ją jeszcze mocniej. Byłem zadziwiony tym, jak jej cipa rozciąga się by pomieścić ogromnego chuja Jacka połykając go calutkiego, otaczając go, biorąc jego fascynującą długość i grubość w głębiny swego jeziora. Miejsca intymne obojga świeciły się od wilgoci wpływającej strugami z jej drżącej cipeczki. Stałem tak w szoku i wciąż obserwowałem, jak Jacek nie przestaje wchodzić w moją żonę zmuszając ją do wrzasków rozkoszy raz za razem. Przez jej cipkę przetaczały się istne wstrząsy, nie przeszkadzało to jednak by każdemu wejściu pyty Jacka towarzyszyło tryśnięcie kolejnych kropelek wilgoci. A w tej chwili każde wejście oznaczało kolejny, wstrząsający orgazm. Wkrótce jednak Jacek zwolnił swe ruchy, jednak wciąż walił swym twardym, pulsującym członkiem w tę i z powrotem ociekającą sokami cipeczkę mojej żony, aż ta zaczęła się powoli uspokajać. Luiza była niczym kukiełka, wciągała powietrze krótkimi, wygłodniałymi haustami niczym ryba wyciągnięta z wody. Wciąż jęczała gdy ostatni orgazm powoli i majestatycznie opuszczał jej wymęczone ciało.

Wtedy Jacek powoli wepchnął tak głęboko jak tylko mógł swój sztylet w pizdeczkę Luizki, zmuszając ją do kolejnego jęku rozkoszy. W tej pozycji, z chujem wsadzonym w moją żonę aż po same jaja Jacek objął ją prawą ręką w talii, lekko uniósł i przekręcił się z nią na swoje plecy – jego chuj nawet o milimetr nie zmienił swojej pozycji! Luizka leżała teraz całkowicie na swym szefie czując jego kutasa prawie że w brzuchu. Po chwili jednak usiadła opierając się rękami o klatkę Jacka. Gdy podniosła głowę ujrzałem w jej oczach łzy, pozostałość po dopiero co przeżytych wstrząsach. Podniosła lekko tyłeczek i pozwoliła, by ten wielki kutas wysunął się z niej w pewnej części – po chwili jednak opadła znów na niego nabijając się niczym na pal; każdy taki ruch powodował, iż z jej ust płynęło westchnienie rozkoszy. Jej ciałem zaczęły znów wstrząsać dreszcze gdy cipka szczelnie objęła sterczącego członka. Raz za razem gdy penis wysuwał się z niej widziałem grymas rozkoszy na jej twarzy; Jacek był profesjonalnie ujeżdżany przez moją żonę, której pizda skutecznie obciągała jego chuja.
– O taaak, jaki on duży, oj jeszcze, jeszcze, jeszcze…

Luiza jęczała cichutko, rzucając głową na wszystkie strony wciąż ujeżdżając Jacka. Wznosiła się delikatnie aby ten wielki, gruby członek wysunął się kilka centymetrów z jej śliskiej cipki, by już po chwili mogła się nabić z impetem na tego sterczącego chuja penetrującego najdalsze zakamarki jej jaskini i dającego jej powody do ciągłego mruczenia. Już od dłuższego czasu ujeżdżała swego szefa – to było wręcz niesamowite. Kiedy tak obserwowałem moją pierdoloną non-stop żonę sam nie wiem kiedy moja stercząca maczuga znalazła się w mojej dłoni i kiedy zacząłem walić sobie konia! Widząc Luizę tak podnieconą, tak bardzo opętaną szaleństwem seksu, z taką dziką i zwierzęcą namiętnością nabijającą się na tego sterczącego kutasa poczułem się podniecony jak nigdy w życiu. Zauważyłem, że Luizka przyspieszyła. Jej ruchy były wciąż małe, lecz teraz nabijała się na Jacka z o wiele szybciej i mocniej. Jacek w tym czasie bawił skaczącymi nad jego twarzą cyckami mojej żony, jego zwinne palce prześlizgiwały się po jej sterczących sutkach, jednak patrząc na jego twarz nie dało się odczuć iż właśnie nabija się na jego chuja jakaś babka. Wszędzie widziałem plamy od soków mojej kochanej żony – na prześcieradle, kołdrze, także na Jacka brzuchu zbierała się już niewielka kałuża. A Luiza wciąż napierała; z cyckami w Jacka rękach…
– O tak, tak, chcę cię poczuć w sobie, wybuchnij we mnie, wypełnij mnie swymi sokami, zrób to!

Głos Luizy przeistaczał się powoli w krzyk podczas gdy ona sama wciąż przyspieszała; ten wielki kutas wysuwał się już z niej chyba na jakieś 15 cm, a ona wiąż nie miał go dość. Z Jackiem chyba coś zaczynało się już dziać, gdyż zauważyłem, że zaczął coraz szybciej otwierać i zaciskać palce u swych stóp dokładnie w takt cwałowania tej szalone babki na swym chuju. A jej cipa wciąż nieprzerwanie produkowała litry soków, Jacka korzeń wręcz nim ociekał. Podskakiwała na nim nieprzerwanie wyciągając z siebie już prawie całą długość wielkiego chuja.
– O tak, o tak – krzyczała – nie przerywaj, nawet się nie waż…

Była naprawdę dziką kobietą, której wciąż było mało. Nagle wrzasnęła dziko, gdy orgazm wstrząsnął jej ciałem i poczuła, jak kutas Jacka wybucha w jej wnętrzu, eksploduje, tryska niczym gejzer, a gorąca sperma wypełnia jej wnętrze w 100%; wręcz czuje, jak to cieplutkie nasienie dociera w najgłębsze zakątki jej cipeczki, która cała pulsowała zaciskając się na wypełniającym ją członku wyciskając z niego ostatnie kropelki białej słodyczy.
A orgazm Jacka był niesamowity, wciąż pompował hektolitry spermy w cipsko mojej żony i choć trwało to już od ponad minuty, nie zamierzał wcale kończyć; a Luiza była wniebowzięta, gdyż każda erupcja wyrzucająca kolejne porcje cieplutkiego soczku do jej wypełnionej już pizdeczki wywoływały w niej kolejne skurcze rozkoszy. Wkrótce jednak zwolnili by w końcu całkowicie znieruchomieć. Luiza leżała na Jacka piersi, a białe soczki wypływały z jej cipki cieniutką strużką, spływając po jej udach, Jacka chuju wprost na jego nogi. Tak jej jak i jego łono uwalane było spermą. Po chwili Luiza osunęła się ze swego szefa kładąc się koło niego i pozwalając, by w końcu jego wciąż sztywny chuj wyślizgnął się z jej wymęczonej szparki. Kiedy tylko kutas opuścił swoje wygodne mieszkanko, istna fontanna białego mleczka wytrysnęła z cipki Luizy spływając teraz wartką strugą po jej udach wprost na moją ulubioną pościel.

W momencie gdy Luizka kładła się obok Jacka, a ja zaabsorbowany byłem tym białym strumyczkiem z jej cipeczki poczułem dotknięcie czyjejś ręki na moim ramieniu. O RZESZ KURWA!!! Podskoczyłem aż pod sam sufit. Szybko odwróciłem głowę by zobaczyć któż to za mną stoi. Sam nie wiem jak udało mi się opanować wrzask wydobywający się chyba z każdego zakątka mojego ciała; jednak krzyk ten uwiązł mi w gardle nie wydostając się na zewnątrz. Po obejrzeniu się ujrzałem Amandę – żonę Jacka, z palcem przyłożonym do swych ust, który zresztą już po chwili wylądował na moich ustach, nie pozwalając na wydobycie się z nich żadnego dźwięku. Była niższa od mojej żony o jakieś 10 cm, z długimi, rozwianymi lokami w kolorze kity wiewiórki w środku lata (rozwianymi oczywiście gdy wiało – nie w tej chwili). Miała piękną twarz, wyglądała jak bogini, której twarz może stłuc się przy najlżejszym ucisku niczym starożytna waza. Jej nosek był drobny, z maleńkimi dziurkami. Oczy niczym zielone szmaragdy wpatrzone były we mnie i uśmiechały się do mnie cudownie – zupełnie jak jej pełne, czerwone usta. Miała cudownie gładką cerę. Jej piersi były stworzone do tego, by dać nieopisaną rozkosz trzymającemu je facetowi – duże i pełne, wprost idealne, wybijały się teraz ku przodowi, a sterczące sutki przebijały się lekko przez cieniutki materiał. I nigdy nie nosiła stanika – tak jak teraz. Ciało miała jak grecka bogini, uwypuklone tylko tam, gdzie było to niezbędne. A jej nogi… Nogi miała długi i szczupłe, z zarysowanymi mięśniami zdradzającymi zamiłowanie do joggingu. Mój wzrok bezwolnie powędrował wzdłuż nich aż do miejsca, gdzie łącząc się ze sobą tworzyły krainę wiecznego szczęścia ze spoczywającą gdzieś tam głębią rozkoszy. Nigdy nie widziałem jej nago, jedynie w stroju kąpielowym, jednak już to wystarczało by nawiedzała mnie w moich sennych marzeniach. Jej tyłeczek był tak jędrny i doskonały, jak tylko tyłeczki mogą być. Nosiła różową sukienkę, która z ledwością zakrywała jej dupcię – i miałem wrażenie, że nie nosi zbyt wiele więcej. Podniosłem się powoli z mojej pozycji, w której obserwowałem Jacka i Luizę, a gdy tylko się wyprostowałem, ręka Amandy chwyciła mnie za koszulkę i pociągnęła mnie za sobą – wprost do głównej sypialni (tej z największym łóżkiem), do której drzwi znajdowały się tuż za plecami Amandy. Jej palec ani na chwilę nie opuścił swego posterunku na moich ustach. Dopiero tam, po zamknięciu drzwi, usłyszałem jej głos:
– Jak ci się spodobała niespodzianka?

I nie czekając na odpowiedź pocałowała mnie wpychając mi swój gorący język aż do gardła, który to już po chwili rozpoczął dzikie harce wraz z moim. Nie wiedziałem za bardzo, czy chodzi jej o niespodziankę jaka mnie spotkała, czy też może to iż się spotkaliśmy wraz z Amandą. Odwzajemniłem jej pocałunek z jeszcze większą pasją. Amanda jednak przerwała go po chwili i wbiła swój wzrok w moje ciało. Zauważyłem, że wciąż mam rozpiętą bluzkę i rozporek, z którego wystaje i wesoło powiewa mój na pól sztywny kutas. Zostałem zaskoczony podczas oglądania przedstawienia, podczas którego Jacek rżnął moją żonę, a ja nic z tym fantem nie zrobiłem. Amanda jednak w milczeniu sięgnęła ku mej szyi i poluzowała mi krawat aby po chwili ściągnąć mi go przez głowę.
– Więc lubisz patrzeć jak ktoś pierdoli twoją żonę, hmmm? Czy naprawdę tak ci się podobało, jak Jacek pompuje swym wielkim, grubym kutasem w piździe twojej Luizki? Założę się że tak. Po dźwiękach z sypialni zgaduję, że i ona to polubiła.
Nic nie odpowiedziałem. Wiedziałem, że widok Luizy obrabianej przez Jacka cholernie mnie podniecił, lecz nie zastanawiałem się nad uczuciami temu towarzyszącymi. Amanda kontynuowała rozbieranie mnie z ciuchów nie przestając jednak do mnie mówić. Zdjęła już ze mnie koszulę i podkoszulek, a teraz ochoczo zabrała się za ściąganie spodni i bokserek w owieczki. Kopnąłem buty w kąt i pozwoliłem jej do końca obsunąć moje spodnie.
– Jak ci się podobało, gdy twoja żona szczytowała z chujem innego faceta wbitym w swoją cipkę – spytała pomiędzy ściąganiem mi jednej nogawki – hmmm, a co myślisz o tym, iż jej pizdeczka była wypełniona takim chujem i jego sokami. Czy to cię podnieca? Bo mnie tak!
Pomyślałem o tym raz jeszcze i odpowiedziałem:
– Mnie też!
Poczułem, że mój chuj sterczy jak nigdy dotąd – a to dlatego, iż najpierw widziałem jak ktoś rżnie moją żonę, a teraz jeszcze Amanda mi o tym przypominała rozbierając mnie przy okazji – tak podniecony jeszcze nie byłem. A Amanda tylko się zaśmiała.
– Tak jak myślałam.
Zdjęła mi już drugą nogawkę, a teraz obsunęła mi bokserki do kostek, a klęcząc podniosła mi nogę i w kąt za bokserkami poleciały również i skarpetki (i dobrze, bo nic tak śmiesznie nie wygląda, jak widok faceta w łóżku w skarpetkach na nogach).
– Zaczyna się robić gorąco – rzekła chwytając w dłonie mojego sterczącego chuja.
– Jacek chciał przelecieć twoją żonę już od jakiegoś czasu – powiedziała, zaczynając bawić się moim ptakiem i spoglądając na mnie tymi swoimi zielonymi, „niewinnymi” oczami.
– Chcesz mnie przelecieć? – zapytała znienacka, nie przestając bawić się moim napletkiem.
– Tak, pragnę tego, jak niczego dotąd – odpowiedziałem – pragnąłem tego od dnia, kiedy cię poznałem.
– Czy jeśli pozwolę ci się przelecieć, to zrobisz to, co ci powiem? Czy zrobisz wszystko, o co cię poproszę?
– Tak, tak, tak – szybko skinąłem głową, jakbym bał się, że ta propozycja niczym marzenie senne zniknie za chwilę, a ja się obudzę. Amanda nawet na chwilę nie przestała walić mi konia.
– Świetnie, bo ja też mam na to od dawna ochotę – odpowiedziała i opuszczając głowę objęła swymi gorącymi ustami główkę mojego penisa. Były takie gorące… A ja byłem wniebowzięty. Amanda trzymała mego człona u samej podstawy i delikatnie trzepała go trzymając główkę w buzi. Jej druga ręka powędrowała na moje jajeczka, bawiąc się nimi, a jaj język wędrował po moim żołędziu oblizując go bardzo dokładnie. Jej głowa rozpoczęła powolny ruch w przód i w tył, niczym tłok poruszający po moim członku niczym po prowadnicy. Wkrótce już całe 18 cm znikało w jej ustach; brała go w głębiny gardła, nie przestając mochlować moimi kuleczkami.
– O taaak – jęknąłem.

Byłem tak blisko eksplozji oglądając moją żonę w akcji, że mój kutas od jakiegoś czasu domagał się porządnego rżnięcia. Był twardy jak skała. Schwyciłem głowę Amandy i zanurzyłem palce w jej rudych włosach, a moje biodra coraz bardziej zaczęły wybijać się w górę pozwalając, by moja pyta zagłębiała się coraz mocniej w jej gorące usta. Amanda chwyciła mojego kutasika tuż przy samych jajach pozwalając mi pieprzyć ją w ustach i prowadzić swoją głowę w rytm ruchu moich bioder. Wyślizgiwał się on teraz delikatnie z jej ust, a jej język lubieżnie przesuwał się po nim całym w momentach, gdy nie był połykany. Po kilku ruchach jej głową byłem już gotów. Czułem parcie postępujące z moich jajek, wzrastające ciśnienie oraz zesztywnienie całego członka. Nie mogłem się już dłużej wstrzymywać. Z głębokim i głośnym jękiem spuściłem się wprost w jej usta. Amanda zaczęła spijać słonawe soki kropla za kroplą, równocześnie za moimi strzałami. Miałem wrażenie, że tym razem nie wybuchnąłem spermą, a moje ciało opuszcza strumień gorącej lawy. Mój orgazm był gorący, pozostawił po sobie palące wspomnienie w całym moim wycieńczonym członku. Sam byłem zaskoczony jego wylewnością. Byłem bez kobiety tylko kilka dni, lecz ostatnie wydarzenia wpompowały we mnie mnóstwo energii.
Spojrzałem na dół i zobaczyłem, że Amanda wciąż obrabia mi człona nie pozwalając sobie na urojenie ani jednej kropelki z mojego nektaru miłości. Choć zauważyłem, że cieniutka strużka moich soków opuściła jaj usta przez szparkę w kąciku warg i teraz spływała w dół po jej policzku i szyi. Amanda wyssała mnie do cna, wyciskając jeszcze rączką ostatnią kropelkę, niczym sok z cytryny. Uśmiechnęła się, wstała i oblizała usta.

– Uwielbiam to – rzekła ścierając ze swej szyi strużkę białego płynu wskazującym palcem. Po chwili wsadziła mi go w usta i powiedziała:
– A teraz ty spróbujesz mnie.
Otworzyłem usta i zlizałem to co pozostało z moich soków na jej palcu, a ona z lubieżnym uśmieszkiem przyglądając mi się wsadzała go głęboko i po chwili wyciągała, raz mocniej, a raz słabiej. Wyjęła go w końcu z moich ust i wyciągnęła się na łóżku, ściągając wcześniej przez głowęswoją różową sukienkę. Nic pod nią nie nosiła. Leżąc na łóżku kusiła mnie teraz swoją nagością. Jednak już po chwili przekręciła się i na czworakach zaczęła piąć się coraz wyżej, wyżej, w górę łóżka, osiągając w końcu jego szczyt. Przyciągnęła do siebie poduszkę na której złożyła swe nagie ciało, zaś jej tyłeczek pozostał wypięty ku górze. Nie mogłem się na niego napatrzeć; kusiła mnie swym brązowym oczkiem i różową pizdeczką, okoloną rudawymi, krótko przyciętymi włoskami. Wyglądała niczym płatki róży, okalające piękny kwiat. Wszedłem powoli na łóżko i rozpocząłem wędrówkę. Poruszając się ku górze zacząłem całować spód jej lewej stopy, gilgocząc lekko językiem zmuszając do delikatnego chichotania. To samo zrobiłem po chwili z jej drugą stopą, przenosząc się po chwili na kostkę, całując ją i liżąc. Oczywiście druga również nie pozostała osamotniona. Jednak już po chwili piąłem się wyżej tej cudownej nogi, zatrzymując się na dłuższą chwilę przy kolanku, liżąc dłuższą chwilę jego wewnętrzną stronę co spowodowało kolejną salwę śmiechu. Poruszając się coraz wyżej osiągnąłem w końcu szczyt jej ud, gdzie nogi łączą się z kształtną dupcią. Amanda jęknęła cicho i mocniej wypięła tyłeczek, gdy tylko poczuła na nim dotyk mojego gorącego języka. Usłyszałem jej szept:
– O taaak, zjedz mnie, wyliż moje obie dziurki, hmmm…

Piżmowy zapach wydobywający się z jej dziurki został jeszcze wzmocniony przez zapach soczków wydobywających się w tej właśnie chwili z jej szparki. nie mogłem już dłużej czekać; chciałem jej spróbować. Wyciągnąwszy język ułożyłem swój język na rowku pomiędzy jej pośladkami i przeciągnąłem językiem przez całą długość jej wilgotnej, gorącej szparki. Jej soczek wydobywający się z cipeczki smakował niczym najsłodszy nektar; polizałem ją ponownie, tym, razem pozwalając wślizgnąć się języczkowi pomiędzy jej gorące wargi. Wcisnąłem go tak mocno jak tylko mogłem, obracając nim gdy byłem już w środku. Pozwalałem mu wślizgiwać się w jej głębiny, by już po chwili znów go stamtąd wyciągać. Kiedy tak lizałem ją od tyłu Amanda rozchyliła rękami pośladki i rozłożyła szerzej nogi, dając mi lepszy dostęp do jej dzbanuszka z miodem. Lizałem i pieprzyłem jej pizdeczkę językiem jeszcze kilka minut, delektując się smakiem jej wilgoci i delikatnym choć gorącym, jedwabnym dotykiem jej cipeczki. Po chwili przesunąłem się wyżej wzdłuż ciepłej szparki i dotarłem do jej brązowej dziurki. Amanda wypuściła ze swych ust cichy jęk gdy poczuła jak mój język zatacza kółka wokół jej brązowego słoneczka. Przesunąłem w końcu języczek ku centrum tych kółek i dotknąłem czubkiem języka wejścia do jej pupy. Poczułem, jak dreszcz przeszył jej ciało. Mój języczek zaczął delikatny taniec po jej dziurce, wślizgując się nieco w głąb. Kontynuowałem to przez jakiś czas liżąc ją, ssąc i słuchając jej jęków za każdym razem, gdy mój język wślizgiwał się do środka jej dziurki pomiędzy pośladkami. Amanda zabrała jednak swą dupcię mi sprzed nosa i przekręciła się na plecy, rozkładając szeroko nogi. Spoglądałem teraz na jej cudowną cipeczkę rozłożoną tuż przede mną. Trzymała swe rude włoski króciutko przycięte, wargi na jej cipce były całe wilgotne i lekko rozchylone prezentując wejście do samej jaskini rozkoszy. Pochyliłem się i zacząłem całować zewnętrzne wargi sromowe, zatrzymując się by ze szczególną uwagą ssać i sunąć języczkiem wokół jej łechtaczki. Po chwili jednak wyprostowałem swój język jak tylko mogłem i zagłębiłem się w jej dziurce delektując się jej najsłodszym nektarem. Amanda schwyciła mnie za głowę i przycisnęła moją twarz do swego krocza oraz zaczęła cichutko jęczeć, gdy mój język penetrował jej odmęty. Eksplorowałem je niczym pionierzy nowe kraje pozwalając, by mój język zataczał wokół jej całej pipeczki dzikie kręgi muskając od wewnątrz jej waginę, by po chwili znów wślizgnąć się w głębię jej kobiecości. Amanda co chwilę wyrzucała w górę swe bioderka, a rozłożywszy szeroko nogi prezentowała mi w całej okazałości swą szparkę. Gdy ją pieściłem bezustannie mruczała i jęczała z rozkoszy. Gdy tak wodziłem języczkiem po jej twardym guziczku sprawiając by Amanda mruczała ze szczęścia moje ręce błądziły po jej ciele gładząc jej płaski brzuszek i przesunąwszy się wyżej badać doskonałą linię jej piersi i w końcu osiągnąć ich szczyt, gdzie dumnie sterczały niczym wierzchołki dwu skał twarde jak i one sutki, a poszczypawszy je troszkę znów wrócić do rozkosznej szparki i rozchylić ją szeroko na boki by mój język wylizał ją jeszcze dokładniej. Zanim jednak me ręce znów trafiły na ciało Amandy, paluszkiem zbadałem dogłębnie ciepło w jej dupce, po raz kolejny sprawiając, że Amanda wydała z siebie ten rozkoszny jęk gdy tylko poczuła mój palec w swym odbycie. W momencie gdy wyciągałem z niej mój język starałem się zebrać na nim jak najwięcej wilgoci by móc smakować ją nie będąc nawet w niej językiem. Mięśnie drżały jej za każdym razem, gdy mój język się w niej zagłębiał. Wręcz czułem wzrastające w Amandzie napięcie zapowiadające nadejście orgazmu. Usłyszałem, jak jej jęki stają się coraz głośniejsze, a wagina okalająca mój język zaczęła się kurczyć i pulsować w rytm jej pojękiwań. Przycisnęła mocno do szparki moją głowę, choć ja i tak za żadne skarby bym jej stamtąd nie oderwał. Jej biodra zaczęły poruszać się w szybszym tempie przybliżając szybciej jej cipeczkę ku mym ustom.
– Hmmm, uhmmmm, ohhh, taak, o Boże, taaak, zaraz wybuchnę, o taaaaak …

Poczułem silniejsze skurcze w jej cipeczce. Trzymałem mocno jej nogi więc wciąż mogłem kontynuować konsumowanie jej pipki i smakowanie jej soków obficie teraz wypływających z norki, podczas gdy ona wyrzucała wciąż swe bioderka ku górze. Mój języczek bawił się teraz jej wisienką trącając ją co chwilę swym koniuszkiem, a moja głowa mocno trzymana przez ręce Amandy przyciskana była do jej łona. Nagle poczułem, jak coś zaczyna się dziać z moją partnerką; wepchnąłem więc język tak głęboko jak tylko mogłem, co od razu zaowocowało kolejnym mocnym wyrzutem bioder ku górze i głośnym jękiem, który przerodził się w krzyk. -Już nie, już nie, starczy już – krzyczała Amanda odpychając od siebie moją głowę. Zignorowałem to zupełnie i jeszcze przez dłuższą chwilę delektowałem się widokiem jej szczytowania i po chwili znów na moment zanurzyłem język w jej słodką dziurkę by nie uronić ani kropelki z jej cudownego nektaru. W końcu oderwałem od jej jaskini moją mokrą od jej soków twarz i uśmiechnąłem się od ucha do ucha.
– O Boże – rzekła Amanda ciężko oddychając – to było niesamowite.
– Naturalne umiejętności – odpowiedziałem wysuwając język by bez najmniejszego problemu dotknąć nim czubka swego nosa.
Moja pała stała wyprostowana na baczność i twarda niczym skała, co nie uszło uwadze Amandy. Spojrzała na niego wygłodniałym wzrokiem.
– Chcę, żebyś mnie przeleciał – powiedziała – tu i teraz, jeśli tylko masz na to ochotę…

Leżała teraz na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami i rozrzuconymi na poduszce rudymi puklami włosów. Złapałem ją teraz za nogi zmuszając je do jeszcze szerszego rozłożenia i położyłem się na nią. Mój kutas wszedł w nią bez najmniejszego oporu; jęknęła cicho. Podparłszy się rękami całowałem powoli, z namaszczeniem każdy z jej obu brązowych, sterczących sutków, gdy tymczasem mój chuj pojawiał się i znikał. Amanda złapała swe cycki i miętosząc je namiętnie sama podkładała swe baloniki pod moje usta. Po chwili zmieniłem kąt natarcia, ani na chwilę nie opuszczać swej ciepłej norki. Bacznie obserwowałem jej reakcje. Była bardzo mokra, jednak przez to dostępna aż do samego końca. Z jej ust dobywało się ciche zawodzenie z rozkoszy, a jej biodra znów systematycznie były wyrzucane w górę w rytm mich pchnięć. Uczucie towarzyszące widokowi Amandy pracującej swą cipką na moim chuju było niesamowite. Wręcz czułem jak ścianki jej pochwy zamykają się i ściskają mojego chuja, który był teraz niczym sztabka żelaza; ciężki i pełny energii. Wyciągałem go powoli i po chwili również powoli wprowadzałem do dziurki Amandy. A ona po raz kolejny mnie w sobie przyjmowała zaciskając swą rozkoszną pizdeczkę na moim pulsującym korzeniu. Kiedy tak penetrowałem jej wnętrze mój kutas całkowicie ją wypełniał, chciałem jak najdłużej w niej pozostać, lecz gdy tylko wstrzymywałem swe ruch Amanda zaciskała mięśnie swej szparki na chuju i ruszała swym tyłeczkiem, chcąc bym wypełnił ją jeszcze bardziej. Powtórnie wysunąłem chujka z jej mokrej jamki, tym razem całkowicie cospowodowało grymas niezadowolenia na twarzy Amandy. Wprowadziłem go tam jednak z powrotem delektując się każdą chwilą, w której to czerwona głowa mojego smoka powoli rozchyliwszy mokre wargi sromowe mej kochanki powoli zanurzała się w nią, zniknąwszy po chwili całkowicie. Byłem w ekstazie czując ciepło jej cipki. Znów ją pieprzyłem moim grubaskiem długimi, lecz powolnymi pchnięciami wyciągając go całego aż główką dotykałem jej ziarenka, by po chwili znów się w nią zanurzyć aż po same jaja. Amanda robiła wszystko by jej przyjemność była jeszcze większa, powtarzała każdy mój ruch, pchnięcie za pchnięciem, okręcając się na moim drążku tak mocno, iż czułem ściankę zakończającą jej pochwę. Cicho jęczała, szczypiąc mój tyłeczek i delikatnie drapiąc mnie w plecy. Raz za razem zanurzałem się w jej mokrą dziurkę. Mimo tego jej soczki swobodnie wypływając tworzyły cudowne kropelki rosy na jej włoskach łonowych. Lekko się uniosłem na łokciach nie przestając pieprzyć Amandy tak jak przed chwilą. To było jak magia. Mój kutas był niczym granitowa kolumna, niczym lufa „Rudego 102″. Za każdym razem, gdy wchodził w moją kochankę, ta wydawała cichy jęk, raz za razem…
– Ughhh, tak, tak, ohhh taaak, mocniej, mocniej…

Wkrótce moje ruchy stały się już szybsze. Jej cipka tryskała radością – i to dosłownie; z każdym pchnięciem z jej dziurki tryskały kropelki soków, a jej szparka wydawała cudowny, mlaskający odgłos. Amanda ciężko oddychała wyrzucając co chwilę do góry swe biodra. Oszalała w momencie, gdy orgazm zaczął dopadać ją w swe objęcia, wbiła swe długie paznokcie w moje plecy i rozorała mi je całe; rzucając głową na wszystkie strony nadziewała się na mojego drąga. Jej ciało zroszone było potem; wciąż krzyczała:
– Mocniej, ooo tak , pieprz mnie, pierdol, nie przestawaj, mocniej, mocniej….
Czułem jej skurcze na swoim penisie, jak jej szparka zaciska się na moim chuju, zwiastując nadchodzący już wielkimi krokami orgazm. Zapach kropelek rosy z naszych intymnych miejsc wypełniał pokój zapachem intymności i pożądania. Pierdoliłem ją jak jeszcze nigdy nikogo dotąd; nawet mojej żony tak nie posuwałem. Mocno, szybko, wprowadzałem chujka w Amandę raz za razem. Jej ciało wygięło się do góry tworząc łuk, a z jej ust wydobył się o wiele głośniejszy jęk powoli przeradzający się w okrzyk rozkoszy – szczytowała.
– Aaahhh, Aaahhh, aaahhh, dochooooodzę, tak, tak, TAAAK…

Nie przestawałem ani na chwilę mimo iż widziałem, że szczytuje. Jej całe ciało się trzęsło, a ręce spoczywające na moim tyłeczku wbijały mnie jeszcze głębiej w jej cieplutkie wnętrze sprawiając, iż orgazm jeden za drugim przetaczał się przez jej ciało. Jej cipeczka pulsowała rytmicznie na moim drągu, ja jednak nie byłem jeszcze w 100% gotowy. Kontynuowałem więc tłoczenie w pizdeczce Amandy. Jej soczki wypływały na prześcieradło, a dźwięki wydobywające się z jej ust przypominały raczej jęki męczonego zwierzaka, jej pizda nie przestawała pulsować, moczyła mi kutasa, który przy każdym wejściu wydawał cudownie mlaśnięcia. Jej orgazm zdawał się trwać i trwać podczas gdy pieprzyłem ją w tę i z powrotem, raz za razem. Po kilku minutach się jednak już lekko zmęczyłem i zwolniłem, nie pozwalając jednak wyślizgnąć się mojemu twardemu korzeniowi z jej gorącej, mokrej szparki. oddech Amandy był krótki i urywany, wciąż cicho pojękiwała gdy trzepałem w jej wnętrzu swego kapucyna. Wciąż byłem w niej, a nasz pot mieszał się ze sobą i cieniutkimi strużkami spływał z naszych gorących ciał. [pochyliłem się i zacząłem ssać sutki Amandy. Cicho zamruczała…
– Chcę żebyś i ty szczytował – powiedziała i wyciągnęła z moich ust swój sztywny guziczek.
– Odwróć się – odpowiedziałem wyciągając w końcu chuja z jej wilgotnej szparki. cofnąłem się i przysiadłszy na kolanach patrzyłem, jak Amanda przekręca się na brzuch, wypinając w powietrze swój jędrny tyłeczek. Złapałem ją za biodra i pomogłem jej. Klęczała teraz na czworakach z rozrzuconymi szeroko nogami. Usadowiłem się pomiędzy nimi i przytknąłem czerwoną główkę mojego wojownika do wejścia do jej mokrej szparki, a następnie pchnąłem mocno, zagłębiając się w niej tak mocno, jak tylko mogłem. Pomagając sobie jej biodrami raz za razem przyciągając je do siebie wchodziłem w Amandę, która jęcząc rzucała głową w górę i w dół. Nie puściłem jej ani na moment trzepiąc się w niej przez kilka minut. Wyjąłem go jednak stamtąd i przytknąłem żołędzia do jej brązowego słoneczka. Jej cipka była tak mokra, że soki spływające po jej rowku zmoczyły łuda i włoski łonowe. Wystarczyło lekko pchnąć, by mój kutas zagłębił się lekko w cipeczce. Amanda znów wydała głośny jęk. W pozycji od tyłu była ciasna. Poruszałem się w niej mairowo. Nie chciałem od razu spuścić, chciałem rozkoszować się tą chwilą. Wkrótce sama zaczęła nadziewać się na mój rożen – wiedziałem, że jest gotowa. Mój kutas wciąż był bardzo mokry od jej cipnych soczków więc po mocniejszym pchnięciu z łatwością zniknął w cipeczce Amandy. Gdy w niej znikał całkowicie, wydała ponownie kolejny, głośny jęk, jakby nie była pewna czy wpuszczając mnie do co cipeczki tyłu, nie chciała bym szybko skończył, chyba miała ochotę na orgazm. Jednak już po chwili jej jęk przerodził się w pełne rozkoszy mruczenie.
– Ohhh, taaaakkk, taaakkk… Dopadł ją wspaniały orgazm, nie wytrzymałem, złapałem ją mocniej, przyciągnąłem do siebie i wchodząc w nią maksymalnie czułem dno jej pochwy i zrobiła się taka ciasna albo to ja tak mocno się powiększyłem, bo właśnie prawie, spraciłem panowanie z rozkoszy jaką mia dała…..

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń opowiadanie:
Niewierna żona, 4.3 out of 5 based on 59 ratings
Redtube